Aysel
Members-
Posts
1382 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Aysel
-
Lima_11 - a Ty chcesz do Lublina? Dostaniesz się na pewno. Tam w sumie są chyba najniższe progi... Jak szykujesz się na stomatologię to na pewno masz dobry wynik :)
- 2376 replies
-
- lekarz weterynarii
- studia weterynaryjne
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
Dziewczyny, czy sądzicie, że próg w Wawie spadnie aż o 7 pktów? Mam 148, próg przez ostatnie dwa lata był 155... Załamka po prostu ... :/ Już 860 osób zarejestrowanych a tylko 135 miejsc.
- 2376 replies
-
- lekarz weterynarii
- studia weterynaryjne
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
Witam. Potrzebuję informacji w jaki sposób można wwieźć na teren Białorusi psa (na tydzień, powiedzmy 'wakacje'). Wiem, że musi mieć chip, być zaszczepiony p. wściekliznie i odrobaczony. No i trzeba mieć orzeczenie o zdrowiu psa od weterynarza. Ale jak to jest z tłumaczeniami? Trzeba mieć po rosyjsku czy po angielsku wystarczy? Jeśli po rosyjsku to musi być to jakiś tłumacz przysięgły czy wszystko jedno? Czy z racji tego 'pomoru świń' obowiązuje jakaś kwarantanna na przykład?
-
Do Warszawy chcę najbardziej. Składam też do Olsztyna i Lublina (awaryjnie)
- 2376 replies
-
- lekarz weterynarii
- studia weterynaryjne
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
73% z biologii, 75% z chemii. Warszawo żegnaj?
- 2376 replies
-
- lekarz weterynarii
- studia weterynaryjne
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
Pomocy dla początkującego wlascicela Ratlera Praskiego !!!
Aysel replied to prazsky krysarik's topic in Grupa 00
To jest niezbyt dobra rada - wyżywanie się na kocyku. To pogłębia nawyk, który trzeba wyeliminować! Owszem, to jest naturalne, ale nie powinniśmy psu na to jawnie i świadomie pozwalać i specjalnie dawać mu kocyk 'do wyżycia się'... Wydaje mi się, że nie tędy droga. Wystarczy w trakcie ekscesów zabierać kocyk, zabawkę czy co tam innego 'gwałci'. Nie trzeba krzyczeć, napominać itp. Zabrać i oddać później. A że się chce to też nie jest takie znów dobre i akceptowalne - przynajmniej nie non stop, w tym okresie życia, szczenięcym - tak. Ja nie wiedziałam i - mój zmarły niedawno dog miał nadmiar testosteronu. Przez to dorobił się prawie gruczolaków odbytu. Poza tym gdy jest ten nadmiar testosteronu rak prostaty niemal 'murowany'... -
Pomocy dla początkującego wlascicela Ratlera Praskiego !!!
Aysel replied to prazsky krysarik's topic in Grupa 00
Dotarłam i tu... Pies z dużym prawdopodobieństwem cierpi na schorzenie związane z błękitną barwą sierści - ALOPECIĘ. To schorzenie dość często występuje u pinczerów, ale nie tylko. Nie jest wyleczalne, bo to genetyczne. Objawia się dokładnie takim łysieniem jak na fotkach w Pani wątku. Szłabym w tym kierunku, to bardzo bardzo prawdopodobne. To po pierwsze. Pamiętam jak pisała Pani mi, że ma pani ratlera na pw prostując jakąśtam moją wypowiedź. Spieszę nadmienić - Pani nie ma ratlera. Pies nie ma rodowodu, nie ma Pani jego świadectwa pochodzenia więc jaką ma Pani pewność, że pies jest czystej rasy? Skoro nie zna Pani paru pokoleń wstecz aby to stwierdzić. Pies jak pies - słodki. Ten typ psa ma to do siebie, że można go podciągnąć i pod toya i pod chihuahua... jak ktoś sobie 'wymyśli'... Po to się kupuje psy z rodowodem. A hodowla GDZIEKOLWIEK, która sprzedaje psy bez rodowodów to pseudohodowla. Bo nie widzę innego określenia na instytucję produkującą kundelki (których pełno w schroniskach...). To, że ma 'dużo miotów' a rodziców pokazuje na zewnątrz i sprzedaje szczeniaki na podwórku wcale o nich dobrze nie świadczy - to powinno budzić niepokój a nie zachwyt... Mało tego - sprzedawanie jednego miotu z a drugiego bez rodowodu to nawet w Czechach niezgodne z regulaminem związkowym (o ile należą do FCI...). Kolejny temat - chorowitość. Sprzedano Pani psa małej rasy w wieku 8 tygodni. To NIEDOPUSZCZALNE u szanujących się hodowców, stąd tyle problemów tak na prawdę. Psy miniaturowych ras powinny opuszczać hodowlę w wieku minimum 10 tygodni!!! No niestety ale jak Pani widzi pies choruje. To nie są choroby wzięte znikąd. Dla mnie większość to typowe niedbalstwo (pseudo)hodowcy. Chce Pani kolejnego psa MARMURKOWEGO. Pani wie co się wiąże z kolorem zwanym merle (czyli marmurkowym)? Lista jest tak długa, że może lepiej wygooglować, bo możnaby na to poświęcić cały post a i tak nie wyczerpać tematu... Ja bym nie ryzykowała, zwłaszcza z pseudohodowli, gdzie jest duże prawdopodobieństwo że skrzyżowane zostały ze sobą dwa merle i w ogóle merle zostało użyte w hodowli... Kolejna sprawa. Dlaczego na siłę Pani karmi Royalem? Na prawdę mimo tego co mówią weterynarze, panie w sklepach i hodowcy wystarczy spojrzeć na skład - niemal nie różni się od pedigree... Nie wiem na prawdę czy jest sens karmić karmą złej jakości w imię 'renomy'. Jest mnóstwo świetnych karm (ja od dłuższego czasu karmię przeraźliwie drogim ale genialnym ziwi peak), to jest mały piesek - mało je, nawet droga karma będzie wychodziła dość 'normalnie' jeśli o cenę chodzi... Coraz wiecej ludzi zauważa to, że Royal to nie ta karma która była wcześniej - zepsuł się skład, jakość, dodawane są substancje silnie uczulające. No nie jest ciekawie. To jest malutki piesek, jak zauważyłam po postach dość wrażliwy pokarmowo. Też mam taką suczkę - po royalu po jakimś czasie miała krwistą biegunkę. W takich przypadkach dobrze by było ograniczyć psiakowi zboża, niech karma będzie oparta na mięsie w największej możliwej mierze... I to nie jest tak, że skoro to szczeniak, to za wszelką cenę nie nalezy zmieniać karmy. Można i trzeba. Ważne, żeby ta karma była rzeczywiście DOBRA. Składowo, jakościowo - by pies ją tolerował. Robić to stopniowo. Ale to jest mit, że szczeniak musi koniecznie jeść to co u hodowcy - nie musi. Skoro to jest złej jakości i mu nie służy to nawet nie powinien. -
Jeśli jedna wylogowuje się o 00:55 a druga loguje się o 00:56, żadna nie jest online jednocześnie to niestety ale istnieje przesłanka, że to multikonto. A to podlega zbanowaniu :) Ja już zresztą napisałam do moda, mam nadzieję, że rozpatrzy tą sprawę szybko, bo już nie mogę znieść Waszych coraz głupszych wpisów.
-
Hahah proszę bardzo ;) Proszę zgłaszać. Ja - ponad 1000 postów, duża historia na tym forum i Chiq :) - 6000 postów Na pewno się tak wymieniamy hahah.
-
Foremka i Ty to jedna osoba ;) Cóż, zgłosiłam to już do moderatora. Za takie coś dostaje się bana ;)
-
Po dłuższym tego typu kojarzeniu zapewne karły niezdolne do życia. PS: psy 1 kg widuje się BARDZO rzadko, a jeśli to niestety zlepki chorób - niejedno widziałam w lecznicy, na prawdę... Za pewne również pies 1 kg fizycznie nie byłby zdolny do rozmnażania. Takie psy mają bardzo często kłopoty hormonalne, suczki np. nie mają cieczek...
-
Tak, można. Krzyżując pieska 1,5 kg z pieskiem 1,5 kg.
-
Pochodziła z hodowli litewskiej FCI, zapłaciłam za nią 2,5 tys. euro, wodogłowie NABYTE wyszło po 2giej ciąży (długo po tym jak szczeniak był w nowym domu). Czy ta odpowiedź satysfakcjonuje Panią Foremkę i jest już Pani spokojna o moje własne sumienie? Czy teraz wreszcie mogłaby Pani ze mnie zejść a przede wszystkim na przyszlość czytać ze zrozumieniem. I Pani 1,4 kg pies nie ma ciemiączka? ;] Zdrowe ma rzepki? Pewnie nawet Pani o tym nie słyszała. Właśnie - mów do słupa a słup jak dupa. Pozdrawiam i żegnam. Autentycznie mam dość jałowych rozmów z ludźmi którzy nie dość, że nie potrafią czytać ze zrozumieniem to jeszcze mają jakiegoś fioła na punkcie reklamowania pseudo i niezłą obsesję na punkcie wagi u chihuahua (skoro średnia wielkość chihuahua to u Pani 2,2 kg to ja nie mam pytań).
-
[quote name='Foremka']Od Pani kupiła tego pieska z wodogłowiem??? No to faktycznie współczuję tej kobiecie. To pewnie po tej suczce z wodogłowiem.No ale cóż inni są temu winni ?[/QUOTE] Dziewczyno wchodzisz tu i od razu mnie obrażasz. Zresztą nawet nie obrażasz. Ty po prostu szydzisz z czyjegoś nieszczęścia. Co Ty w ogóle wygadujesz? Super, masz zdrowego psa. Czy ja w jakiś sposób Ci tego zazdroszczę?! Nie! Ja zwyczajnie nie popieram ROZMNAŻANIA tak małych piesków, bo właśnie to, między innymi prowadzi do wad takich, jak miała moja suka (choć wg. Was była olbrzymem ważącym 2,2 kg...). I uważam za idiotów ludzi dla których ZDROWIE jest mniej ważne niż to, żeby pochwalić się pieskiem wielkości chomika.
-
Pasuję, poważnie. Nie mam siły na dyskusje z osobami dla których to, że pies waży 1,3 kg jest ważniejsze od jego zdrowia!!! Nie mam siły na takie osoby, które nie liczą się z psami tylko z własnym końcem nosa. Właśnie umiera mój drugi pies. Proszę sobie darować, nie wygrzebywać postów sprzed 3 lat kiedy mój pies JESZCZE był zdrowy. Pogrzało Panią. Proponuję się zgłosić do psychiatry, jeszcze nie jest za późno...
-
Polska zawiść? Wczoraj dzwoniła do mnie Pani z mojego miasta. Z płaczem prawie. Kupiła malutkiego pieska z wodogłowiem. Co ma powiedzieć dzieciom, że za parę miesięcy piesek umrze? Przez głupotę hodowczyni, co nie liczy się ze zdrowiem tylko hoduje specjalnie takie 1 kg karły?!
-
[quote name='chiłka']Zadziwiający to jest fakt, że osoba , której hodowla najwyraźniej nie wychodzi (sama to napisała) udziela najwięcej rad i pouczeń na tym forum i wręcz nie cierpi sprzeciwu. Skoro taka znawczyni a mioty nie przeżywają a suczka zdycha na wodogłowie? RASOWA SUCZKA Z RODOWODEM, no i przecież nie taka najmniejsza? Fachowcy... :placz:[/QUOTE] Ja sobie nie życzę trollu byś wyśmiewała to, że mój pierwszy miot odszedł W WYNIKU SPADNIĘTEGO ŁOŻYSKA. To nie hodowla mi nie wychodzi, to niestety psy są coraz bardziej chore, przez tak chorych umysłowo ludzi jak Ty!!! A moja zmarła suczka 2,2 kg to na prawdę był olbrzym... Szkoda gadać. Nie życzę sobie wypominania takich rzeczy, bo nie masz do tego najmniejszego prawa. Tak, po tylu chorobach u chi jestem znawca na pewno wiekszą od Ciebie. Pasuję, nie mam siły. Właśnie wróciłam od weta, mój dog z kardiomiopatią pożyje może niecały miesiąc jeszcze... To za pewne też moja wina i też 'hodowla mi nie wychodzi'. Nie życzę Ci trollu choć odrobiny cierpienia które teraz przeżywam!!! Po takich przeżyciach miałabyś zgoła inne zdanie na temat 'słodkich mini pieseczków'. Dobranoc.
-
Jeśli na wątek o psach-karłach przychodzi osoba kompletnie nieuświadomiona uważająca jakoby jej 2,6-kilogramowa suka wyglądała "na 4 kg" (swoją drogą to na prawdę niesamowite!;)) to hmm może warto ją czasem uświadomić? Ja mam zwyczajnie 'hopla' na punkcie zdrowia od kiedy moja Enija (*) zachorowała. I nie przepuszczę komuś, kto będzie uważać, że COKOLWIEK jest ważniejsze od zdrowia. A mikro-rozmiary NIGDY nie idą w parze ze zdrowiem. NIGDY. Już nawet to, że u takich psów w większości przypadków występuje nagromadzenie wad (znacznie częściej wypadają rzepki, znacznie częściej występuje wodogłowie, w 100% przypadków mikrusów jest ogromne ciemiączko - więc z dużym prawdopodobieństwem wodogłowie utajone) świadczy o bezsensowności hodowania takich 'przypadków'. Pani chiłka ma problem. OBY nigdy się jej nie trafił na prawdę chory pies. Choć pewnie tylko wtedy zrozumie dlaczego na temat mikrusów mam zdanie jakie mam.
-
Ja nie kreuję siebie na 'hodowcę'. To Ty kreujesz mnie na psychopatyczną osobę która ma na względzie wyłącznie produkowanie szczeniaków (miałam dwa mioty, w tym jeden martwy, zdecydowanie czyni mnie do producentem...). Też miałam dwie suczki. Jedna waży 1,8 kg na ten moment. Traci słuch (powoli ale skutecznie), ma problemy z chodzeniem, rzepki 4/4. Nie wspomnę o problemach z cieczkami które miała z powodu swojej malutkiej masy. Zęby 2x4. Pominę też to, ze przez rok męczyłam się z ciągnącą się nietolerancją pokarmową (też cecha charakterystyczna skrajnie malutkich piesków). Ale wg Ciebie to duży pies... Wysterylizowałam ją, choć jej siostry w pewnej pseudo są 'naczelnymi rozpłodowymi'... Moje druga sunia miała wodogłowie, dlatego, że miała ciemiączko i przepuklinę jądra miażdżystego. Ciemiączko jest charakterystyczne dla zbyt małych piesków, NIE MA piesków 1 kg z zarośniętym ciemiączkiem. Ciemiączko zarasta różnie - skoro masz 'bezproduktywne' suczki jak to nazwałaś to ciekawe skąd niby takie doświadczenie iście światowe. Zależnie od linii różne jest zarastanie ciemiączka. U chi głowa rozwija się do ok. 2 roku życia. Zwłaszcza u samców (co widać naocznie). Zależnie od tego - różnie zarasta też ciemiączko. No i jak widać przeczucia miałam dobre. Do Ciebie nie trafił kompletnie sens mojego postu... Czy Ty nie rozumiesz, że rozmnażanie psów mikrusów to jest dążenie do otwartych ciemiączek, wodogłowia, kłopotów z chodzeniem, nietolerancji pokarmowych i szeregu innych, jeszcze bardziej utrudniających psu życie wad? Czy na prawdę dla Ciebie ważniejsze jest to, żeby pies miał 1 kg niż to, żeby był zdrowy? Zdecydowanie 2 kg to olbrzym. Cóż, jeśli chcesz coś do swojej różowej torebki - kup pluszaka, waży zdecydowanie mniej niż 0,5 kg. A nie żywe zwierzę, które czuje i cierpi przez Twój idiotyzm.
-
Droga 'chiłko'... Jak rozumiem jesteś z pseudoorganizacji rozmnażającej pseudorasowe pieski podpierając się wzorcem FCI. Tak mi 'śmierdzi'. Bo w ZK nikt nie twierdziłby, że rozmnażanie psów poniżej 1 kg jest ok. Czy widziałaś psa poniżej 0,5 kg? Powiedz szczerze? A wiesz dlaczego NIE? Bo takie pieski zazwyczaj umierają zaraz po porodzie. Natura jest mądra, eliminuje chore osobniki. Czy według Ciebie pies o wadze 2 kg jest duży?! To jest nadal mikropiesek. Dlaczego nie popieram i nie będę popierać rozmnażania piesków xxs? Ze względu na liczne choroby i wady które się z tym wiążą. Między innymi wodogłowie - bardzo często związane z malutkim rozmiarem pieska. Okropna choroba, niepotrzebne cierpienie psa. Moja 'duża' suka (w Twojej opinii, bo ważyła 2,2 kg) zmarła 2 tygodnie temu z powodu wodogłowia. Miała 4 lata (tak, zdarza się to u dorosłych psów...). Miała otwarte ciemiączko, bardzo niewielkie początkowo, takie 'na zarośnięciu' (u niektórych chi zarasta do ok. 2 roku życia).. ciemiączko zaczęło rosnąć po porodzie, osiągneło 2,5 cm... Jej główka nie wytrzymała... Prawdopodobnie miała rozległy wylew. Nie męczyła się, ale przez rok żyłam ze świadomością, że mogę ją stracić w każdej chwili i w żaden sposób nie mogę jej pomóc. Patrzyłam jak powoli zbliża się śmierć. Ciemiączko rosło, Enisia coraz mniej kojarzyła... Chihuahua to jest coraz bardziej chora rasa. Podobnie jak wiele innych 'miniaturowych' ras. Dlaczego? Bo za rozmnażanie biorą się ludzie tacy jak Ty, dążący jedynie do zaspokajania swoich chorych ambicji i popędów. Paniusie, którym blond włosy i doklejane rzęsy przysłaniają świat. Tacy ludzie dążą tylko do tego by piesek wyglądał jak chomik i był tejże wielkości. Tylko czy to nadal pies? Czy chory wytwór chorych ludzi? Zaczęłam szukać innej rasy, małej i zdrowej. Nie ma takiej. Każda mała rasa która jest popularna trafia w ręce ludzi takich jak Ty. Jest rozmnażana by być jeszcze mniejsza i jeszcze bardziej chora (bo są pewne granice, pies to NIE CHOMIK). Ja nie chcę chomika, ja chcę zdrowego psa. Psa który nie umrze mi w wieku 4 lat, psa który będzie ze mną, będzie ŻYŁ W ZDROWIU. To powinno być najważniejsze. Dlatego rozsądni hodowcy preferują w hodowli psy 2 kg. W HODOWLI. Dlaczego? By rasa nie karłowaciala, bo kojarzenie coraz to mniejszych psów ze sobą do tego właśnie prowadzi. Tak, bo jest to rasa predysponowana do karłowatości, wręcz ma ona cechy karła (m.in otwarte ciemiączko) które stały się już normą w tej pogoni za psim 'pięknem'. Pewnie to co napisalam i tak nie trafi do osób Tobie podobnych... Cóż, nie łudzę się. Osobiście - zwątpiłam, wysiadłam. Nie mam siły by wiązać się nadal z rasą chihuahua. Nie jestem w stanie znieść tego, że ludzie robią z psów chomiki, dążą do 'piękna' kosztem zdrowia. Nie jestem w stanie znieść ludzkiego egoizmu, obłudy i dwulicowości.
-
To prawda. Zresztą i ze Skandynawii ludzie przyjeżdżają studiować kierunki medyczne właśnie do nas ;) Nie mówię, że wszyscy itp. itd, ale bardzo dużo jest Szwedów, Norwegów, Duńczyków na medycynie w Białymstoku :)
- 2376 replies
-
- lekarz weterynarii
- studia weterynaryjne
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
Ja tam nie odebrałam tego chamsko, czy złośliwie. Wyraziłam zdanie kompletnie inne, uargumentowane. Taki tam sobie kontrargument. To jest zdanie sporej części ludzi która bierze się za temat weterynaria vs. medycyna ;) Co jest przykre. Weterynaria to zawód który ma to do siebie, podobnie zresztą jak medycyna, że 'klientów' nigdy nie zabraknie. Ludzie nie przestaną mieć zwierząt domowych (a także gospodarskich!) czy też ich aktualne zwierzęta nie przestaną chorować. Nie słyszałam jeszcze o bezrobotnym absolwencie weterynarii. :) Mnie dodatkowo zachęca fakt, że weta to jest taka trochę 'wolna Amerykanka'. Chodzi mi o to, że nie stoi nade mną żaden NFZ ani inne głupie ustrojstwo, które sprawia, że mniej jest czasu na rzeczywiste leczenie. Nie ukrywam, że cenię sobie szerokopojętą wolność, a medycyna takową by mi odbierała. Ja patrzę na to inaczej, jako lekarskie dziecko. Medycynę na ten moment widzę jako jedną ogromną biurokrację i coraz mniej czasu na rzeczywiste leczenie ludzi. W dodatku lekarz przestaje być autorytetem - internet i fora są od niego mądrzejsze (nieraz słyszałam o tym, że pacjent przyszedł z wydrukiem diagnozy z internetu). Jeśli trafisz na wioskę i zostaniesz rodzinnym - świetnie, ciepła posada. Jeśli trafiasz do szpitala - łapiesz po kilka etatów i zarabiasz tyle samo co osobnik na wiosce. Ledwo żyjesz i nie masz czasu na życie, ale to nic, bo jesteś przecież lekarzem. Czy presja (jakakolwiek) w wyborze kierunku studiów jest ok? Ja uważam, że nie. Nie chciałabym trafić na lekarza który poszedł na medycynę tylko dlatego, że to 'przyszłościowy i opłacalny kierunek'.
- 2376 replies
-
- lekarz weterynarii
- studia weterynaryjne
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
W 30-parę lat to dopiero skończysz 'studia'. Jeśli liczyć staż i specjalizację.
- 2376 replies
-
- lekarz weterynarii
- studia weterynaryjne
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
Podejrzewam, że nikt z nas tu obecnych nie pragnie być weterynarzem, by zbijać na tym kokosy. Weterynarz to jest powołanie. To trzeba kochać, żeby to robić. Ja jestem zdania, że jeśli ktoś kocha to co robi i jest w tym na prawdę dobry a jego praca to jednocześnie jego pasja - to pieniądze same przyjdą. Czy medycyna jest bardziej przyszłościowa? Co z tego, jeśli lekarz nie jest tym lekarzem z powołania a dla kasy. Po co komu lekarz który leczy na odwal się. Moja matka jest po medycynie. Jest pediatrą, lekarzem rodzinnym. Nie wyobrażam sobie zażynania się w dzień i w nocy, często pracy ponad swoje siły i ZERO wdzięczności od ludzi. Zresztą to trzeba lubić. To jest wielka odpowiedzialność i nie każdego psychicznie stać na wykonywanie tego zawodu. Plus pominę, że dzisiejsza służba zdrowia to w większości robota papierkowa i komputerowa a na samym końcu leczenie. Pielęgniarstwo przyszłościowe? A to ciekawe. Moja koleżanka po pielęgniarstwie drugi rok już siedzi bez pracy. Takie właśnie jest przyszłościowe to pielęgniarstwo. Ja powinnam mieć niby na sobie jakąś presję ze strony rodzicielki. W końcu trzeba 'kontynuować' medycynę w rodzinie. Tak zazwyczaj jest. Początkowo miałam takie naciski. Ale ja postawiłam sprawę jasno: Mogę być super weterynarzem i być szczęśliwa, że spełniłam swoje marzenie i robię to co kocham. Mogę być beznadziejnym lekarzem, który nie lubi swojej pracy, jest wiecznie zmęczony i brak mu jakiejkolwiek chęci do wykonywania swego zawodu. Mialam w klasie ludzi którzy wybrali opcję drugą. Czy takich lekarzy potrzebujemy? Nikt w miarę aspirujący na większe pieniądze nie założy gabinetu w mieście akademickim ;) To tyle ode mnie. Ja zwyczajnie uważam to co powyżej napisałam - jeśli robi się coś bo się to KOCHA, to pieniądze z tego będą. Można też całe życie robić coś czego się nie lubi i być beznadziejny w swoim zawodzie. Ja już wybrałam.
- 2376 replies
-
- lekarz weterynarii
- studia weterynaryjne
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
Mój dog bezpośrednio przed moją maturą z chemii dostał półskrętu żołądka (w tym samym dniu w którym stwierdzono u niego kardiomiopatię rozstrzeniową...). Więc poszłam na maturę niewyspana i nie doszlifowałam ostatnich rzeczy... Tak jak liczyłam wg witowskiego to biola 75-80% chemia 73-80% Już jakbym miała 75% i 80% to chyba szanse na Warszawę by były. Do Olsztyna raczej powinnam się dostać, angielski mnie poratuje, bo napisałam go chyba na 100%.
- 2376 replies
-
- lekarz weterynarii
- studia weterynaryjne
-
(and 3 more)
Tagged with: