elinka
Members-
Posts
3582 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by elinka
-
może Leni356? EDIT: a na tej liście jest jeszcze parę dziewczyn, np. Ewa i flatki, obraczus87, koosiek, sleepingbyday, mru, agmarek, czy chociażby Madallena. Nie wiem, czy z W-wy nie jest przypadkiem też majqa? [url]http://mapapomocy.dogomania.pl/region2.php?cid=15®ion=7[/url]
-
A czy była u nich przeprowadzona wizyta przed adopcyjna? No bo jeśli ci ludzie byliby w porządku, a Sonia by im się spodobała to w zasadzie mogliby już z Sonią do W-wy wrócić.
-
[quote name='malawaszka']może bodziak z guziczkami na pleckach by się znalazł?[/QUOTE] Jakiś bodziak lub koszulka to pewnie i by się znalazły, jednak na Sonię na razie nic takiego nie mogę założyć. Niunia na prawej łapce ma założony wenflon. Bez kołnierza zapewne zaraz by go sobie wyrwała. Jak jutro weterynarz go ściągnie to wtedy można o czymś takim pomyśleć. A widzę, że kołnierz dla Sonii to psychiczna tragedia. Ona jest nim po prostu sparaliżowana. Nie dość, że ma pokrojony brzuszek to jeszcze na szyję założyli jej ten okropny kołnierz. Sonia tą tubą jest po prostu przygnębiona. Ciągle leży w legowisku, nie chce jeść, nie pije, nawet nie chce się ruszać. Jedynie, gdy wracam do domu to radośnie podbiega w tym kołnierzu do drzwi, aby się przywitać. Ale chwilę potem staje już w kompletnym bezruchu i ze spuszczonym łbem stoi tak jak zamurowana. Muszę brać ją na ręce i zanosić do legowiska, bo inaczej stała by tak w tym przedpokoju jak skazaniec bez końca. No, ale przynajmniej TPańcia na obiadek ten kołnierz Niunce ściągnęła. Zupkę Sonia zjadła z apetytem. Niestety, po pewnym czasie ją zwróciła. Myślę, że to stres albo jej organizm jeszcze wydala narkozę. Na spacerek TPańcia też ściągnęła jej ten kołnierz. Na szczęście na spacerku Sonia była wesoła, nawet nie było widać, aby zbytnio szwy jej dzisiaj przeszkadzały. Dla spokoju schodzę z nią osobno, bez Louli, nie zapinam jej również na smyczy ponieważ nie chcę przypadkiem za mocno jej pociągnąć. No i okazało się, że Sonia bez Louli to zupełnie inny piesek. Gdy ją zawołałam to Sonia natychmiast na komendę do mnie wracała. Gdy mijałyśmy innego psa to tylko z nim się przywitała i dalej już szła obok mnie. Wcześniej, prowadzana na smyczy, gdy widziała innego psa to wręcz piszczała do niego. Z Loulą to nawet na smyczy próbowała się ganiać i bawić. Zawsze myślałam, że jak spuszczę ją ze smyczy to Sonia tak zatracii się w tej zabawie, że będzie trudno mi ją złapać. Chociaż zauważyłam, że już wcześniej do mnie wracała, np. u rodziców nad jeziorem, ale tam nie było obcych psów i samochodów na ulicach. Nie wiem czy to jest spowodowane bólem, czy brakiem towarzystwa Louli, ale dzisiaj Sonia na spacerku była bardzo grzeczna. Podejrzewam, że w dużej mierze jest to zasługa Toli. :smile: [quote name='malawaszka'] elinko w czwartek ma dzwonić do Ciebie Pani z wawy - chciałaby się umówić na poznanie Soni pewnie na sobotę[/QUOTE] Malawaszko, rozumiem, że ta pani z W-wy ma zamiar do mnie przyjechać, czy tak?
-
Panbazyl, ale stosując na spacerach te kaftaniki to raczej chyba będziesz musiała zaopatrzyć się w dużą ilość proszku. Podejrzewam, że po każdym takim spacerku kaftanik taki nie będzie już się nadawał do powtórnego użycia. A nam nocka jakoś minęła. Sonia w nocy kilka razy płakała, rano zwymiotowała i jeszcze trochę drżała. Zadzwoniłam do doktora, ale powiedział, że narkoza trzyma do 8-godzin. Jeżeli do trzech godzin to drżenie nie minie mam do niego zadzwonić, ale widzę, że już minęło. Kołnierz nieco lepiej toleruje, bo widzi, że musi. Rano jej go ściągnęłam, bo chciałam znieść dziewczynkę na trawkę, ale sunia od razu przykucnęła i wysikała się w przedpokoju. A więc już jej na dół nie znosiłam. Niulka nie za bardzo chce jeść i pić, dałam więc jej na śniadanko chlebek pokrojony w kosteczkę z drobiową szyneczką, a pod nosek podsunęłam nawilżone wodą palce. Posiliła się, troszeczkę popiła, nakryłam ją kocykiem i teraz sobie śpi.
-
[url]http://img688.imageshack.us/img688/8517/obraz024small.jpg[/url] - taki fartuszek to fajna rzecz, tylko że ja go nie posiadam, a w lecznicy był za mały. Pusia w kołnierzu czuła się dobrze, ale Sonia się stresuje. Nie wiem czy w Inowrocławiu dostanę gdzieś taki fartuszek, a tym bardziej w niedzielę. A czy możecie zrobić zdjęcie swoim psiakom w tych podkoszulkach córek? Podpatrzyłabym jak to zrobić.
-
Już w przychodni ucałowałam ją w nochalek. Niunia jeszcze trochę drży, ale doktor powiedział, że to jest normalny objaw przy wybudzaniu się psa z narkozy, tym bardziej, że suczka jest teraz osłabiona. Nakryłam ją kocykiem. Ale kołnierz jednak ją stresuje.
-
Sonia już jest w domu. Operacja przebiegła dobrze, sunia dostała antybiotyk i środek przeciwbólowy, doktor na brzuszek założył jej szwy wspomagające, które za dwa dni będą do zdjęcia. Sonia chce wylizywać sobie ranę więc na szyję założyłam jej kołnierz. Kajtce jednak nie za bardzo to się podoba. Już raz zsunęła go sobie z łepka. Musiałam ciaśniej zapiąć obrożę. [IMG]http://img686.imageshack.us/img686/5529/sterylkasonii001.jpg[/IMG] [IMG]http://img220.imageshack.us/img220/5613/sterylkasonii002.jpg[/IMG] [IMG]http://img155.imageshack.us/img155/5093/sterylkasonii004.jpg[/IMG] [IMG]http://img823.imageshack.us/img823/2089/sterylkasonii006.jpg[/IMG]
-
Kajtka już zoperowana. Właśnie po nią jedziemy. To zdjęcie zrobiłam przy usypianiu Sonii. [IMG]http://img577.imageshack.us/img577/4739/zdjcie0384.jpg[/IMG]
-
No to sunia wyślizgnęła się śmierci :happy1: ...to chyba była siekiera, co? :onfire:
-
Rok z psiego życia już stracony - a co dalej?MA DOM
elinka replied to luka1's topic in Już w nowym domu
Ale za to ogłoszenia mogą dużo dać. Co ze zdjęciami kudłaczka? -
[quote name='ewtos']Jak tam Sońki zdrowie ? szykujecie się do zabiegu, pościcie już?[/QUOTE] Na razie nie pościmy, bo Sonia na prośbę doktora zabieg będzie miała dopiero w sobotę po południu. Zresztą nawet dobrze, bo tak naprawdę to widzę, że dopiero dzisiaj powrócił jej normalny apetyt. Jeden dzień przerwy jej się przyda. Chociaż tak do końca to nie jestem pewna czy to przypadkiem nie chodziło tu o złe samopoczucie, a tylko o strajk głodowy??? No bo przez ostatnie trzy dni obie dziewczyny, zarówno Sonia jak i Loula w ogóle nie chciały jeść suchej karmy. Natomiast dziewczyny krok w krok chodziły za mną i swoim błagalnym wzrokiem wypatrywały czy przypadkiem nie dam im surowego kurczaczka. [quote name='malawaszka'] Weźmiesz fakturę? tylko musi być wystawiona na Stowarzyszenie w którym jest Soema[/QUOTE] Malawaszko, z fakturą nie będzie problemu, ale czy możesz mi przysłać pełną nazwę Stowarzyszenia?
-
No tak, tylko że tamte psy nie były rozbite przez cywilizację, a po drugie Sonia tę surowiznę otrzymała po raz pierwszy, przynajmniej odkąd jest u mnie. Widać, nie toleruje surowego mięsa. Weterynarz w ogóle odradzał podawanie psom surowego mięsa ponieważ jest ono nosicielem wielu chorób, a do tego zwierzęta hodowlane, a później już i same mięso naszpikowane jest liczną chemią. Jeśli już, to mam podawać mięso gotowane, najlepiej chude. Obróbka termiczna w pewien sposób eliminuje te toksyny. Zapytany o BARF odpowiedział, że ludzie też lubią jeść czipsy, piją colę, a wcale to nie znaczy, że jedzenie to jest zdrowe.
-
Sonia rano wymiotowała i nie chciała jeść więc zabrałam ją do weta. Weterynarz zbadał Sonię pod kątem zapalenia macicy. Sprawdził, czy suczka nie ma wycieku z narządów rodnych, zmierzył jej temperaturę. Okazało się, że ten przykry zapach pochodzi nie z narządów rodnych, ale z gruczołów około odbytowych. Sonia zaraz po przyjeździe do mnie miała te gruczoły już raz oczyszczane, jednak widać, że znowu nazbierała się w nich wydzielina. Do tego była trochę nienormalnego koloru. Natomiast po obadaniu brzuszka okazało się, że w jelitach sunia ma sporo gazów. Weterynarz podejrzewał tu lekki nieżyt jelit. Zapytał się czym karmię dziewczynę i wyszło, że prawdopodobnie to moja wina, bo przed wczoraj kupiłam dziewczynom dwie porcje rosołowe. Chciałam ugotować suczkom kurczaczka z makaronem, ale ponieważ dziewczyny patrząc na stół co robię z tymi porcjami dostały istnego ślinotoku, dałam więc im kuperki i szyjki na surowo. Loula jest zwyczajna, chociaż nie można przesadzać z ilością tej surowizny, ale Sonia jak widać się rozchorowała. Do tego wiadomo, że w mięsie surowym są różne dodatkowe rzeczy, co pewnie też miało swój przyczynek do złego samopoczucia Sonii. Lekarz zalecił Kajtce dietę ryżową i mam sunię bacznie obserwować. Na szczęście wieczorkiem apetyt Kajtce nieco się poprawił, zjadła miskę ryżu i teraz już sobie smacznie śpi. A TPańcia jak zwykle zamiast być mądrą siedzi przed kompem i przysypia na siedząco.
-
Inowrocławska fundacja Kocia Dolina swojego czasu łapała u nas koty na klatki - łapki. Może ich zapytajcie? Oni prowadzą nawet wypożyczalnię sprzętu. [url]http://www.kociadolina.pl/fundacja,artykul,22,wypozyczanie-sprzetu.html[/url]
-
No tak... i znowu minęła pierwsza, a właściwie to zbliża się już czwarta :placz:. Ponieważ pora późna napiszę w skrócie: [B]wsparcie na sterylkę[/B] - pieniążki 50zł na sterylkę od MikAgi już dotarły. Agnieszko, bardzo dziękujemy. [URL="http://www.glitter-graphics.com"][IMG]http://dl.glitter-graphics.net/pub/699/699271cdv95juxma.gif[/IMG][/URL][URL="http://www.glitter-graphics.com/"][IMG]http://dl.glitter-graphics.net/pub/699/699271cdv95juxma.gif[/IMG][/URL][URL="http://www.glitter-graphics.com/"][IMG]http://dl.glitter-graphics.net/pub/699/699271cdv95juxma.gif[/IMG][/URL][URL="http://www.glitter-graphics.com/"][IMG]http://dl.glitter-graphics.net/pub/699/699271cdv95juxma.gif[/IMG][/URL][URL="http://www.glitter-graphics.com/"][IMG]http://dl.glitter-graphics.net/pub/699/699271cdv95juxma.gif[/IMG][/URL] Malawaszko, proszę, dopisz te pieniądze do wpływów w pierwszym poście. [B]sterylka[/B] - rozmawiałam z wetem, Sonia w piątek będzie miała sterylkę [B]zdrowie Sonii[/B] - wczoraj myślałam, że mi się zdaje, ale dzisiaj gdy Sonia spała na moich kolankach, z jej narządów rodnych wydzielał się dość przykry zapach zgniłej cebuli. Trochę mnie to niepokoi... [B]nowy domek Sonii[/B] - telefon dziś zadzwonił, z Panem dosyć długo rozmawiałam. Domek wydaje się w porządku. Podałam Panu link do wątku, będziemy ze sobą w kontakcie. Jest jednak jeden problem. Obecna suczka Państwa, choć jest przemiłym psiakiem, jest znacznie masywniejsza i silniejsza od Sonii. To mnie trochę niepokoi... [B]drugi nowy domek[/B] - moja Pani sąsiadka w klatce z naprzeciwka chce zaadoptować Sonię. Ma trzy koty i 10 letnią spanielkę Sunię. Wczoraj wzięła na trochę do siebie Sonię, aby zapoznać ze sobą zwierzaki. Było nawet nieźle. Jest jednak jeden problem. Pani jest samotna (córka mieszka w Anglii) i ma 63 lata. Oba te fakty są trochę niepokojące... [B]przyjaźń Sonii i Louli [/B]- Sonia i Loula są suczkami łagodnego usposobienia, żyją więc sobie w zgodzie... ...ale czy rzeczywiście jest to zgoda? Okazuje się, że do domu zakradła się dominacja. Gdy sunie jedzą posiłek, Loula często lubi zaglądać do miski Sonii. Sonia wtedy pokornie się usuwa. Natomiast gdy je Loula, Sonii nawet nie wolno się zbliżyć do Louli na mniejszą odległość niż 1,5metra. Loula w trakcie jedzenia swoim językiem ciała i przeszywającymi na wskroś spojrzeniami daje to Sonii wyraźnie do zrozumienia. Natomiast gdy dziewczyny mają jakąś sporną kwestię to zamiast się gryźć rozładowują napięcie nawzajem się iskając. Po prostu wygryzają sobie wtedy pchły z futerka. Często przemienia się to później w wyznanie miłości. Oczywiście, wyjaśniam, że tych pcheł wcale tam nie ma. I pewnie ta sielanka trwała by tak nadal, gdyby nie to, że Sonia wczoraj się zagapiła. Jak już wiemy, Sonia bardzo lubi jeść. Kajtka to prawdziwy łakomczuch, niemal w ekspresowym tempie łapczywie wszystko ze swojej miski połyka. Loula natomiast je powoli, jest garda, zazwyczaj nie zjada wszystkiego do końca. Gdy odejdzie z kuchni, to jest to znak dla Sonii, że wreszcie można wyczyścić miskę Louli. Wczoraj jednak Loula całkowicie z kuchni nie wyszła, położyła się w przejściu w przedpokoju. A Sonia się przeliczyła. Kajtka już dawno swoje zjadła i gdy tylko zobaczyła, że Loula położyła się w przedpokoju szybciutko podeszła do jej miski. Oczywiście, reakcja ze strony Louli była natychmiastowa. Suczka doskoczyła do Sonii i pierwszy raz dziewczyny się pogryzły. Aż musiałam na nie krzyknąć. Na szczęście nic groźnego się nie stało, ale tego dnia moje przekonanie o niewzruszonej przyjaźni między tymi dwiema suczkami legło w gruzach. I tak oto te wydarzenie stało się tylko poparciem moich wcześniej wymienionych obaw.
-
Te piękne szeleczki to prezent dla Sonii od MikAgi. :loveu: Wczoraj nagrałam jeszcze te filmy: [video=youtube;vZ9Xmu84ROc]http://www.youtube.com/watch?v=vZ9Xmu84ROc[/video] [video=youtube;TJkI_8nuyK0]http://www.youtube.com/watch?v=TJkI_8nuyK0[/video]
-
Listopad listopadem, ale czasami to mi by się przydała 36-godzinna doba. Chociaż pewnie i tej by było za mało. No, ale najpierw wkleję zdjęcia Sonii. Niestety, tym razem zbyt ciekawe to one nie wyszły. Na spacerku byłyśmy same, bez TZ-a, musiałyśmy więc jakoś radzić sobie same. [IMG]http://img576.imageshack.us/img576/2136/img0705g.jpg[/IMG] [IMG]http://img442.imageshack.us/img442/1088/img0706z.jpg[/IMG] [IMG]http://img151.imageshack.us/img151/4042/img0708cs.jpg[/IMG] [IMG]http://img526.imageshack.us/img526/7297/img0710ey.jpg[/IMG]
-
Będę czekać. ;) Dzisiaj do południa popisałam sobie trochę z doddy, odwiedziłam też wątek asta, którego Ci Państwo już zaadoptowali. Sonii trochę zdjęć popstrykałam, ale nie wiem czy wyszło z nich coś ciekawego. Jutro się za nie zabiorę.
-
Widzę, że nie mam tu nic do gadania. MikAgo, dziękuję w imieniu Sonii, ale w swoim imieniu także[IMG]http://smileys.smileycentral.com/cat/36/36_11_4.gif[/IMG] EDIT: Malawaszko, dotarły pieniądze za szczepienie. Dziękuję :smile: [CENTER] [/CENTER]
-
malawaszko, to nie jest tak. Po prostu głupio jest już mi brać jakiekolwiek pieniądze od MikAgi. Może by jednak zapytać tych Państwa? EDIT: napisałam list do doddy, ale nie mogę go wysłać bo: [QUOTE][B]Błędy[/B] [B]Następujące błędy uniemożliwiły ukończenie operacji[/B] [LIST] [*]Następujący Użytkownicy nie zostali odnalezieni: [LIST=1] [*]dodda [/LIST] [/LIST] [/QUOTE]Czy możesz przysłać mi link bezpośrednio do jej profilu?
-
Malawaszko, a kto z tej fundacji robił tam wizytę? Czy możesz mi podać jakiś kontakt do tej osoby? W końcu Kajtka wkradła się w moje serce i chcę być spokojna co do jej przyszłego domku. Fotki to może zrobię jakieś jutro i jeśli nie będzie padać, bo w domu to chyba nic ciekawszego z Sonii już nie wydobędę. Czy Ci Państwo mają może jakieś szczególne życzenia? Natomiast co do przyspieszenia sterylki to zanim odpowiem chciałabym to jeszcze w poniedziałek skonsultować z wetem. [QUOTE]Elinko,dorzucimy grosik na sterylkę Sońki,pozdrówka i lizuś od Miki:lol:[/QUOTE]MikAgo, wiem, że na Ciebie można zawsze liczyć, jednak tym razem nie chciałabym Ciebie wykorzystywać. I tak już dostatecznie dużo dałaś na Sonię, nie pisząc już o tym, że ciągle wspierasz moje DT. Ponadto co miesiąc przesyłasz pieniążki na Skarpetę Kudłaczy. Loula też załapuje się na prezenciki od Ciebie. :loveu:
-
malawaszko, a może zapytać tych Państwa czy by coś nie dorzucili do sterylki Sonii? Przynajmniej jakąś część? Skoro chcą Kajtkę adoptować...
-
malawaszko, to bardzo dobra wiadomość! :lol: Nie, Sonia nie robi żadnych problemów z psami, jedynie do domu z kotami bym jej nie polecała. Piszesz, że astka tych państwa kocha wszystkich, ale czy ich sunia nie będzie robić problemów przez zazdrość o Sonię? Dla Sonii dom z drugim pieskiem to idealny układ, no bo przecież przyzwyczaiła się już do towarzystwa i wspólnych zabaw z moją Loulą. Czy umówisz się z nimi na wizytę przed adopcyjną? I czy oni zadzwonią do mnie?
-
[quote name='zerduszko']No dokładnie. Nie wiem po co przeciągać adopcję.[/QUOTE] zerduszko, teoretycznie to suczkę można wysterylizować nawet w czasie cieczki i to bez szczepień, ale jeśli podejmuję się opieki nad jakimś psem, daję mu DT to staram się to robić w miarę należycie i jak najlepiej. Na wszystko jest odpowiedni czas. Zresztą na temat szczepień i ich prawidłowej kolejności lub nie poświęcony jest na Dogomanii podrozdział [URL="http://www.dogomania.pl/forums/356-Szczepienia?order=desc"]Szczepienia[/URL]. Jestem pewna, że tam znajdziesz wiele odpowiedzi na trapiący Cię temat. A co do przeciągania terminu adopcji to nie wydaje mi się, aby coś takiego miało tu miejsce. Jak na razie to nie ma nikogo, kto by był konkretnie zainteresowany Sonią. Zapytaj się MikAgi ile to ona czasu czekała na Mikę. Jej czas nie przeszkadzał, aby poczekać na swoją upragnioną sunię. Albo Walmar za swoim Febriskiem. Tu jest potrzebny ktoś, kto faktycznie byłby zainteresowany adopcją Sonii. I to taka osoba, która pokochałaby Sonię całym swoim sercem. Pośpiesznymi telefonami psa się nie zaadoptuje. Do mnie przyjechała nawet do domu zainteresowana Sonią pewna kobieta z Bydgoszczy, ale właśnie tu zabrakło tej miłości. Sonia nie mieściła się w kryteriach oczekiwań tej kobiety. Kajtka zdążyła przebrnąć przez cieczkę, teraz jest zaszczepiona, a podejrzewam, że i po sterylce brzuszek zdąży się zagoić zanim pojedzie do swojego upragnionego domku. Czy w takim razie nie mamy robić nic bo powinniśmy czekać, aż pojawi się ta konkretna osoba? No, ale skoro tak się niecierpliwisz to domyślam się, że masz kogoś takiego, czy tak? [quote name='panbazyl']olśniło mnie!!!! Elinko - bez paniki - w tym mms co go dostalaś a wlaściwie nie dostalaś jest kod i po wklepaniu w neta na stronie co tam podali- powinien się pokazać obrazek - ja tak kiedyś odebrałam mmsa. Ale ja blondynak jestem komputerowa, ciemna blondynka i to bardzo. To dawno było.[/QUOTE] Panbazylio, no właśnie w tym problem, że ja też [FONT=Arial][SIZE=2]blondynak[/SIZE][/FONT][I].[/I] Najlepiej zrobię jak się prześpię, może jutro coś z tych Twoich wskazówek zrozumiem. 8-)