Boni-Bobo
Members-
Posts
942 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Boni-Bobo
-
Jestem PAKO -JAMNIK PAKO -szukam DOMU,szukam swego Ludzia!!
Boni-Bobo replied to Celina12's topic in Już w nowym domu
Pokazuj się jamniczku, proś o pomoc, bo łatwo zgubić się w gronie potrzebujących, porzuconych, niechcianych.... -
Jestem PAKO -JAMNIK PAKO -szukam DOMU,szukam swego Ludzia!!
Boni-Bobo replied to Celina12's topic in Już w nowym domu
[quote name='yunona']Super kumple :diabloti:, jamniki tak mają . Zawsze wybierają wyższych i większych od siebie, bo im wydaje się że właśnie tacy oni są :).[/QUOTE] Im nie wydaje się, one są tego pewne na 100%:lol: Zapisuję się do malucha. -
Wszystko się zmieniło :) Mam swój własny, wymarzony dom!!!
Boni-Bobo replied to Kasia77's topic in Już w nowym domu
[quote name='toyota']A to małe czarne pośrodku, to jest owoc ich miłości, czy jak :cool3:?[/QUOTE] :lol::lol: To Pirat, jest z nami 15 lat, dłużej niż oba psiaki. Oswaja wszystkie psy przychodzące do domu, uczy je szacunku i pokory wobec kotów, a robi to doskonale i z przytupem:evil_lol: Żaden mój tymczasowicz nie ma problemu z kotami w nowym domu:p Pomagała mu w tym Piratka, jego mama, która po 18-tu latach odeszła za TM 25 lutego. Teraz ma tylko Bonię i Argosa, nie wiem czy to jeszcze kot, czy już bardziej pies:oops::lol: -
Wszystko się zmieniło :) Mam swój własny, wymarzony dom!!!
Boni-Bobo replied to Kasia77's topic in Już w nowym domu
W imieniu całej rodzinki serdeczne podziękowania za świateczne życzenia składa Argos :lol: [img]http://img713.imageshack.us/img713/1898/1002509q.jpg[/img] [img]http://img197.imageshack.us/img197/4921/1002497.JPG[/img] [img]http://img443.imageshack.us/img443/2833/1002467v.jpg[/img] -
"Pechowy Sony"UŚMIECHNEŁO SIĘ SZCZĘŚCIE !! TCZEW
Boni-Bobo replied to inusia00111's topic in Już w nowym domu
Bardzo cieszę się, że Sony znalazł dom. Niech to będzie dla niego miejsce na zawsze. Zawdzięcza go Twojej wytrwałości i odwadze....te przepychanki z byłymi właścicielami niejednego przestraszyłyby. Gratuluję :multi::multi: -
Minął miesiąc Kacperku..... Wtedy też była sobota..... Są takie psy, które odchodząc pozostawiają na pożegnanie głęboki odcisk łapy w sercu... na zawsze... Niby ich nie ma, nie można ich zobaczyc i usłyszeć, ale ich obecność jest wyczuwalna. Niby odeszły, ale są i grają na strunach pamięci, wracają. W moim życiu były takie psy... na zawsze... Pierwszy to Fred - owczarek niemiecki, adoptowany w wieku 9 miesięcy. Był z nami 13 lat. Wspaniały przyjaciel, który przeżył z nami najtrudniejszy okres w moim zyciu. Nigdy nie miałam wątpliwości, że rozumie ból, łzy, smutek. Cierpliwie trwał z głową na kolanach lub stopach, a jego obecnośc koiła i uspokajała. Okazał się też mądrym opiekunem dzieci, były z nim bezpieczne. Odszedł... Opiekuńczy i wierny duszek mojego domu. Po nim były następne psiaki, aż kiedys adoptowałam Juniora, pięknego siedmioletniego boksera. Był silnym psem o zdecydowanym charakterze. Postanowił, że to on stanie na czele tego stada. Szczerze mówiąc przez pierwsze tygodnie nieraz zastanawiałam się co ja najlepszego zrobiłam adoptując go, czy dam rade. Z czasem poznaliśmy się lepiej, ustalilismy kto tu kogo słucha, kto napełnia miskę, a kto na to czeka. Junior był wspaniałym towarzyszem wędrówek, zawsze skory do zabawy - wiadomo, boksery muszą się wyszaleć. Z nim nie było mowy o zaleganiu w fotelu czy braku radości. Pokazał jakim cudem są boksery, pokochałam tę tasę, więc gdy odszedł... Radosny duszek mojego domu... ciągle jest. Po nim adoptowałam bokserkę Boni i utworzyłam BDT dla bokserów - tylko coraz trudniej było żegnać się z nimi i oddawać do DS. Zawitały też do mnie jamniczki. Ostatni to Kacperek - kochany, schorowany, starszy i wspaniały... W jego oczkach było coś magicznego, wyrażały wszystko: radość, cierpienie, nadzieję i rozgoryczenie, że dalej boli, ze nie pomaga... Był jak dziecko, bezbronny i ufny, walczył, dawał nadzieję... Nie udało się. Nie wiem, czy lecząc go przedłużałam mu życie, czy zapewniałam ulgę, czy tylko przedłużałam cierpienie... Delikatny, wrażliwy, cierpiący duszek mojego domu. Nie żegnam tutaj Kacperka, bo on jest z nami chociąż go nie widzę. W poniedziałek 25 lutego za Kacperkiem pobiegła Piratka. Kotka, która była z nami 18 lat. Bardzo boli. Czy to znaczy, ze pozostały psy przeszły przez moje zycie niezauważalnie, że nie były kochane? Nie, pamietam je, wspominam... Jednak ta trójka zmieniła moje życie i zostawiła odcisk łapy. Do zobaczenia więc wszytkie moje psiaki. Wierzę, że kiedyś wyjdziecie naprzeciw, a Piratka zajmie swoje miejsce na ramieniu. Do zobaczenia...
-
Trudno mi teraz pisać na wątku, gdy nie ma tu Kacperka. Chciałam jednak serdecznie Wam podziękować za wszystkie słowa pożegnania, za wszystko co otrzymał....za wsparcie, pomoc, za bazarki i za wszystkie wpłaty. DZIĘKUJĘ. Zdrowie i życie Kacperka było ciągle zagrożone;sypiący się kręgosłup, płuca w których ciągle zbierał się płyn, serduszko, które nie nadążało.....To prawda był coraz smutniejszy, ale były dni gdy nabierał siły, werwy-chciał żyć.... Jeszcze dzisiaj nie wierzę, że to się stało, że nie ma mojego maluszka... Na zawsze został w ogrodzie, tam gdzie najchętniej leżał i bawił się..... Tak blisko, a tak daleko.....
-
[quote name='Isadora7']No tak obnażyli nam kumpla Rambo tez z rumieńcami[/QUOTE] Ech, chłopaki! Moja intymność skończyła się jesienią. Wtedy jeszcze mogłem schować się w krzaki lub kwiaty. Teraz noszą mnie, więc się mądrzą. Gdy były mrozy nosili do łazienki, teraz na balkon. Podobno mam przy okazji łyknąć świeżego powietrza, ech.... Postępują bezceremonialnie z moją jamniczą godnością i stosują jakieś chusteczki niemowlęce..!!! Wieczorem bezczelnie wkładają do wanny, że niby podwozie brudne i zapach nie taki, a woda zdrowia doda. I tak dobrze, że tylko wieczorem, bo dzisiaj rano usłyszałem, że nadaję się tylko do wanny. Zaprotestowałem oczywiście, zacząłem dyszeć z nerwów i skończyło się na chusteczkach. Ciociu Rito na balkon wynoszą mnie co 2 godziny (czasami i tak ich ubiegnę) i mówią, że idę śledzić prasę. Wiedziałaś? I nie ratowałaś? Ech....:placz::lol: Pozdrawiam Kacperek
-
[quote name='anica']To raczej ... niezawesoło:sad:... to wygląda,że chory jamnik... to jak chory facet:shake: wymaga nieustannej opieki, zwraca na siebie nieustannie uwagę, użala się, oczekuje współczucia i pocieszenia... nieustannie:roll:.... Ciociu Boni życzę dużo siłyyyyy:glaszcze:.......... Samo sedno sprawy. Rozpuściłam Kacperka jak "dziadowski bicz". Coraz częściej w jego oczach widzę cwaniaczka :) Dzisiaj nie podsuwałam mu miski z jedzeniem, nie karmiłam z ręki. Początkowo wrzeszczał, piszczał, był obrażony, a w końcu"pofoczkował" i zjadł kolację. Wieczornych czułości nie podarował.
-
"Pechowy Sony"UŚMIECHNEŁO SIĘ SZCZĘŚCIE !! TCZEW
Boni-Bobo replied to inusia00111's topic in Już w nowym domu
Inusiu, ważne, aby nie czekały same za kratami schroniska czy błąkające się po ulicach, nie zauważane przez obojętnych ludzi....Sony ma Ciebie, a to dużo...A adopcje generalnie stoją, nie chcą ludziska bezinteresownej, szczerej psiej miłości i przywiązania. Nie zniechęcaj się, rób swoje. Dar troski i opieki jest dla Sonego ważny, daje radość, zmienia mu świat. Kiedyś zadzwoni telefon...przyjdzie wiosna, spacery i ktoś zatęskni za towarzystwem psa...Trzymam kciuki:lol: -
[quote name='keakea']Ciociu Boni, co u Kacperuchny? :([/QUOTE] Trudno tym razem maluchowi wrócić do sił - ciągle jest osłabiony, dużo śpi, apetyt na szczęście w miarę dobry, ale domaga się karmienia z ręki. Kocyki nadal mokre, sił na walkę z pampersami ma dosyć, protestuje, gdy tylko zobaczy paczkę. Został domowym terrorystą, zawsze musi ktoś z nim być i jeżeli nie trzymać na rękach, to chociaż głaskać:crazyeye: Nauczył mnie Kacperek co znaczy chory jamnik w domu:lol: Świadomość jakie przed nim perspektywy spowodowała, że jest najbardziej rozpuszczonym psem w domu. Dobrze, że Boni i Argos są na piętrze i nie widzą tego:shake: Wpłynęło 14,30zl dopłata do faktury - pięknie dziękuję.
-
2 puszki dla Pajo poproszę. Poprzednią akcję przegapiłam, więc jakieś konto.....
-
"Pechowy Sony"UŚMIECHNEŁO SIĘ SZCZĘŚCIE !! TCZEW
Boni-Bobo replied to inusia00111's topic in Już w nowym domu
Każdy pomysł jest dobry, a będzie doskonały, gdy przyniesie domek. Dobrze, że Sony ma Ciebie:lol: -
Wszystko się zmieniło :) Mam swój własny, wymarzony dom!!!
Boni-Bobo replied to Kasia77's topic in Już w nowym domu
[quote name='toyota']Czas leci, a Argosik jakby młodszy, coraz lepiej wygląda- błyszczący i szczupły "w sam raz".[/QUOTE] Argos to sreberko:lol:, ciągle w ruchu, ciągle przy Boni, musi nadążyć za boksią. Są nierozłączni. Ma niespożyte pokłady energii. Zdrówko dopisuje, apetyt ok.. Napisałam kiedyś, że to jamnik z bajki...i tak jest. -
Wszystko się zmieniło :) Mam swój własny, wymarzony dom!!!
Boni-Bobo replied to Kasia77's topic in Już w nowym domu
Dokładnie rok temu, 26 stycznia 2012 roku zdarzył nam się jamnik. Nie, nie tak od razu. bo najpierw przyjechał na BDT. Właściwie to sama go przywiozłam z Grudziądza. Argos, Argosik, Argonia nie potrzebował dużo czasu, aby zawojować cały dom łącznie z nasza boksią, która wcześniej nie tolerowała żadnego tymczasowicza. Nadal nic się nie zmieniło - jamnik, który jest samą radością biega po całym domu, rozwesela i zaraża optymizmem. Wszyscy go kochamy. [IMG]http://img844.imageshack.us/img844/1821/dscf00101h.jpg[/IMG] [IMG]http://img11.imageshack.us/img11/7572/dscf0036cj.jpg[/IMG] [IMG]http://img26.imageshack.us/img26/3182/dscf0032wt.jpg[/IMG] -
Kacperkowa faktura Leczenie tym razem kosztowało 322 zł. Opróżnił Kacperek skarbonkę. Rita60 mogę prosić o przelew? Dopadły nas mrozy i Kacperek przespał pod kocykami prawie cały dzień. Budził sie tylko gdy jedzonkiem pachniało. Najważniejsze że jest spokojny, nie odczuwa bólu. Fakturę próbowałam wkleić wcześniej, ale mój komputer wariował i w końcu padł. Dzisiaj nadrabiam zaległości :D
-
"Pechowy Sony"UŚMIECHNEŁO SIĘ SZCZĘŚCIE !! TCZEW
Boni-Bobo replied to inusia00111's topic in Już w nowym domu
[quote name='inusia00111']tak sobiee myślę... może by ktoś chętniej go wziął.. gdyby mu się zrobiło zdjęcie z jakimś dzieckiem?! żeby pokazać, że nadaje się do dzieci ?! tylko trzeba skombinować dziecko ;D[/QUOTE] Nie kombinuj tylko z dzieckiem:lol: lepiej pożycz malucha od sąsiadów lub rodzeństwo koleżanek:lol: Będzie szybciej i taniej.... -
Kacperek otrzymał dzisiaj ostatnie zastrzyki. Dalsze leczenie już tabletkami w domu. Następna wizyta dopiero gdyby coś zmieniło się. Maluch nie chodzi, nie foczkuje, jest słaby, dużo śpi, jest mało aktywny, ale nie sygnalizuje bólu, je z ręki małe porcje 3-4 razy dziennie. Nie kontroluje siusiu, ale kooooo zgłasza. Nie znosi pampersów, udaje mu się je porwać szczególnie w nocy. Z tego powodu ja też nie znoszę pampersów i problem rozwiązuję podkładami:roll:. Kacper uwielbia mizianie, głaskanie i nocne rozmowy, zwyczajnie jak jamnik z ludziem:lol: Uregulowałam rachunek u weta, ale fakturę odbiorę w poniedziałek i wtedy wkleję. Trzymajcie kciuki za malucha i wielki dzięki za wątkowe odwiedziny, pomoc i wsparcie.