Jump to content
Dogomania

Alexandra29

Members
  • Posts

    1278
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Alexandra29

  1. [quote name='A.K.']Olu,do nich, to znaczy kogo??? Nie moge zrozumiec tego ciaglego naskakiwania na Shar pei Forum. Tam tez sa ludzie ktorzy kochaja zwierzeta i staraja sie jak moga zeby im pomoc...[/QUOTE] Alinko bierzesz sobie to wszystko zbyt do siebie, a akurat o Ciebie mi nie chodzi. Jesteś jedną z najbardziej lubianych mi osób i nie chciałabym aby ten temat nas poróżnił. Nie będę wytyczać konkretnych osób, bo po co. Nie naskakuje na całe Forum, tylko na poszczególne osoby. Zresztą nie nazwałabym tego naskakiwaniem. Wiem że są osoby które kochają zwierzęta i przejmują się ich losem tak też napisałam dużo wcześniej. jeśli chodzi Ci o mój ostatni post o docieraniu to jesli przeczytasz dokładnie od deski do deski będziesz wiedziała o co chodzi. Wiesz dla Ciebie może te śmieszne docinki o kurzu pod szafami itp były żartem, dla mnie nie. Bo człowiek staje na głowie itp, a tu takie teksty.
  2. [quote name='emhokr']kocyk dostaliśmy z domku tymczasowego, a widzę, że kolega Biszkopcik bardzo go lubi... zła i bolesna dla mnie wiadomośc... Galino...nie ma... lekarz popełnił błąd (wyczuł podczas pierwszej operacji zator w okrężnicy, ale konia zaszył...), ból się nasilał... dziś zapadła decyzja o drugiej operacji... okazało się, że okrężnica jest martwa, przebita w jednym miejscu (2 dni temu doktor uznał, że do tego zatoru nie ma jak dotrzec...a dziś byłby w stanie! szybko ta medycyna zasuwa! ;/ ) zrobiliśmy wszystko, ok 60 godzin walki... nie daliśmy rady... [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images49.fotosik.pl/361/7afaafccdbabb6bcmed.jpg[/IMG][/URL][/QUOTE] Mi również bardzo przykro:-( Kondolencje !
  3. Jeśli Franca się zgodzi to sama to skopiuje i wstawie na forum. Może da im to do myślenia bo jak do tej pory nic do nich nie dociera:-( , a szkoda :-(
  4. Bardzo chciałabym pomóc Bartusiowi ale na razie finansowo nie mogę. Będę na pewno śledzić jego dalsze losy. Pysio dzięki za zaproszenie
  5. [quote name='Franca81']Clamour ty się nie stresuj dziewczyno (zwłaszcza, że jak piszesz jesteś chora). My nie chcemy Ciebie obrażać. Po prostu mamy wielki garb złych doświadczeń... Weszłaś tu w konkretnym celu po psa. A my tu jestesmy od lat. Przez Dogo przewinęły się zapewne już setki tysięcy psów. Wychodziły psy do adopcji a niektóre z nich w jeszcze gorszym stanie psychicznym i/lub fizycznym z nich wracały. Niektóre nie przeżyły adopcji.... Niektórzy właściciele pisali jaki to kochany psiak i jak jest cudnie. Po czym pies wychudzony (same kości) został znaleziony jak się błąkał bo go adoptujący zagłodził i wywalił z domu. Psa już się pozbyli a pisali jaki niby cudny... - Głośna sprawa goldena. Gdzie został niby adoptowany... A tak na prawdę go pobili i żywcem zakopali!!!..... Sprawa trafiła do prokuratury i nie wiem jak się zakończyła. - Kolejny pies. Został adoptowany tak jak poprzednie, też miał mieć super domek a trafił na metrowy łańcuch (bez dostępu do świeżej wody). - Kolejny psiak adoptowany miał króciutką sierść i też adoptujący zarzekali się, że psiak z nimi w łóżku będzie spał. A w zime gdzie było -20 stopni spał ale w budzie (nieocieplonej). - Następny pies został adoptowany. Rodzina chciała staruszka przygarnąć. Po miesiącu już szukali kolejnego psa.... Ściemniali, że tamten uciekł. że szukali i dawali ogłoszenia. Ale byłam w tamtej okolicy i nie było ani jednego ogłoszenia. Nic.... Uśpili go.... bo mimo iż wiedzieli że wymaga psiak leczenia to szkoda im było na niego kasy.... - Kolejny pies został adoptowany. Rodzinka też niby super. Ale jak pies przewrócił im doniczkę i w pierwsze dni adopcji nasikał na dywan to czym prędzej chcieli się go pozbyć... - psiak miał być adoptowany. Wszystko super. Ale jak doszło do wizyty przedadopcyjnej to się okazało że rodzice nie mieli pojęcia o adopcji psa i kategorycznie się na niego nie zgadzali. - zdrowy pies został adoptowany. Wrócił po kilku miesiącach cały łysy (z powodu nużycy?) bo adoptującym łysy pies się już nie podobał a mając psa nie brali pod uwagę że trzeba z nim chodzić do weta. Nawet jak był chory to nie poszli tylko oddali. - podobnie jak powyżej. Pies zdrowy zaadoptowany jak zachorował to właściciele poszli do schroniska i powiedzieli że pies chory to oddają go ale jak schronisko go wyleczy to znów go sobie wezmą... - przypadki wielu psów adoptowanych, które zginęły pod kołami samochodów bo adoptujący nie zaopiekowali się nimi odpowiednio. - ludzie adoptowali psa a po miesiącu oddali bo się okazało że dziecko ma alergię (a często się mówi że warto zrobić testy zwłaszcza u dzieci przed adopcją) - kolejny pies adoptowany. Dzięki dziewczynom z Dogo, które śledziły losy psa tuż po adopcji okazało się, że właściciele o psa nie dbają. Przez kilka dni pies nie wychodził na spacer. Albo był podrzucany komuś innemu.... Oczywiście został odebrany. Był wychudzony do granic możliwości i wymagający szybkiej interwencji weterynarza.... |Takich psów co wracają z nieudanych adopcji są tysiące. Jedne kończą tragicznie. Niestety jest dużo podłych ludzi, którzy potrafią kłamać jakie to warunki moga psu zapewnić. Ale zycie pokazuje inaczej.... Największa bezczelnością z jaką się spotkałam byli ludzie, którzy przyszli z własną suczką do schroniska i chcieli by schroniskowy bezdomny pies ją pokrył. Bo on taki sliczny to piękne szczeniaki będą..... Tacy właśnie są ludzie. Dlatego staramy się by każdy dom był prześwietlony. Nie chodzi o zerkanie gdzie leży kurz. Ale o to by mieć pewność, że przyszli właściciele są gotowi na posiadanie psa i są gotowi poświęcić psu (zwłaszcza po przejściach) ogrom czasu, miłości, cierpliwości i pieniędzy. Jedni ludzie obiecują super warunki i faktycznie je zapewniają ale inni mówią tak samo a robią odwrotnie (i/lub znęcają się nad tymi biednymi już psami). A na forum to można napisać co się chce.... Stąd tak bardzo dla dogomaniaczek pomagającym psiakom jest ważna pewność że ewentualny dom jest ok i że psu nic nie brakuje.... Postaraj się nas zrozumieć. Tym bardziej, że nagłe nieodzywanie się osoby adoptującej w bardzo wielu przypadkach oznacza, że coś jest nie tak....[/QUOTE] Hejka, możesz wrzucić te przykłady niby wspaniałych adopcji na Sharpei forum bo tam jest wiele ludzi którzy nie rozumieją po co sprawdzać dom? Ludzie nie mają pojęcia co dzieje się często w domach adopcyjnych i myslą że skoro pies ma nowy dom to jest to najwazniejsze
  6. [quote name='Atomowka']Dziewczyny może dajmy spokój. Serio ja jestem ugodowy człowiek, nie chce mi się z nikim przepychać, chyba już z tego wyrosłam albo nie jestem typem bazarowej przekupy. Odpuśćmy Ja chce tylko otrzymać relację od nowych domków Aresa i Inki I mimo iż z violą ciężko się gada to będę z nią gadała, bo interesuje mnie to co się z psami dzieje[/QUOTE] Atomówka to jak z nią będziesz gadac i coś się dowiesz to daj znać bo ja już siły nie mam i szkoda mi czasu na violad1. Psiaki czekają! Pozdrawiam Was
  7. Jak dla mnie temat zakończony........ I tak się niczego więcej nie dowiemy:angryy: Mam nadzieję ze jest tym Psiakom naprawdę dobrze i są wreszcie szczęśliwe. Trzymam za nich kciuki..:p
  8. A ja mam to gdzieś i niech się obraża kto chce. Lubię prawdę, nawet najgorszą. więc napiszę co myślę! Droga violad1 pewnie nie podpisywaliśmy Żadnej umowy, ale chyba zapomniałaś że byłaś na Dogo i adopcja była również przeprowadzona kiedy wątek był na dogo, więc można uznać to ze powinnaś się dostosować zasadom jakie panują tutaj, a nie podejmować pochopnych decyzji. Nie byłaś sama@! Prawda , to ty znalazłaś te osoby, ale chyba zapomniałaś że parę osób z dogo było również bardzo w to zaangażowane i nie przespało wele nocy działając i kombinując.. Jeśli chciałaś wszystko przypisać sobie mogłaś nie wchodzić na wątek i nie brać udziału w akcji. Trzeba było poprostu działać na własną kieszeń i nie udzielać się tu. Tu liczy się praca w zespole. Jeśli zastanawiasz się o co nam chodzi to chyba nie odbieramy na tych samych falach..... Dziewczyno chodzi nam tylko i wyłącznie o psy, nie o Ciebie. Bo to psy są najważniejsze. Nie liczy się tylko Twoje słowo i Twoja osoba. Chcielibyśmy wiedzieć czy psy które trafiły do domów są zdrowe i szczęśliwe. Czy to takie ciężkie do zrozumienia????? Mało wiesz dziewczyno, powinnaś postudiować trochę dogo i zobaczyć co dzieje się z psami i innymi zwierzętami a wtedy może zaczniesz mysleć! Bo jak widzę Twoja obecność na dogo była ze względu na Aresa i Inki. Rozszerz trochę wiedzę. Jesli jesteś taka wspaniała i chciałabyś pomagać psiakom to nie tylko Sharpeiem człowiek żyje
  9. wow jestem w szoku. Nie ma już tej biednej Duszki. Jest uśmiechnięta, wywalona wentylkiem do góry na kanapie Dusia hihi
  10. Violad1 przypisała sobie adopcje psów i zachowuje się jakby to tylko ona zrobiła coś w tym kierunku. Ona jest pani całego zdarzenia i pewnie właścicielka Inki nie wie o naszym istnieniu. Jestem jej wdzięczna że znalazła domy dla psiaków, tylko szkoda ze zrobiła to wbrew zasadom jakie psnują na Dogo i jeszcze miała czelność obrobić nam dupki.
  11. [quote name='betinka24']Od wczoraj Big - Mac z pierwszej strony jest już u moich znajomych w domku. Oto Big - Mac zwany Bigi :-) [IMG]http://photos.nasza-klasa.pl/16339611/62/other/std/982a7a7bcb.jpeg[/IMG] [IMG]http://photos.nasza-klasa.pl/16339611/61/other/std/2d466f7c8b.jpeg[/IMG][/QUOTE] No to super. Zdięc nie widać
  12. Wątpię w to. Chyba że któraś z was napisze priv z prosbą do violad1. [URL="http://www.dogomania.pl/members/44351-jaanna019"][B]jaanna019[/B][/URL] ty masz konto na word,ona tam bywa codzinnie więc może zapytaj co u Inki. , bo to ze biegała w deszczu po dworze to żadne info. Zapytaj jej czy ma email do tej pani, nie wierzę że archeolog nie ma kompa i neta,( z tym zawodem chyba się nie pomyliłam?) więc nie rozumiem dlaczego mamy czekać az violad1 sama tam pojedzie. Pewnie właścicielka nie wie że tu dziewczyny zmartwione czekają na wiesci
  13. Ona tam tez zdięć jeszcze nie wstawiła, więc jak wstawi to osobiście ją poproszę aby mi przesłała na meila a wtedy tu wkleimy. Co do violad1 to ona tak pisze że zna się na rasie a to g... prawda. Jest jedna osoba na forum która już dobrze poprowadzi właścicielkę Aresa, o ile sobie na to pozwoli i nie będzie na kazdym kroku słuchać koleżanki. Co do kolanek to wkur prześle jej zdięcia z prześwietleń Aresa bo on kontaktował się z jakimś znawcą. Będę na bieżąco w temacie więc jak coś to wkleję.
  14. Pewnie przyzwyczaiły się do jedzenia. Pewnie nie chciały jeść też ze stresu. Nowe miejsce, nowe warunki, brak swawolki. Tzn tam mogły biegać gdzie chcą i kiedy chcą, a tu są ograniczone. Co do adopcji to będzie ciężko bo szkoda będzie ich rozdzielać :-( Mogą tego nie przeżyć
  15. Ojej cieszę się że psy już są bezpieczne i nie zamarzną w tej norze. Dorzucę się grosikiem
  16. No to w takim razie pozwalam sobie skopiować wiadomości odnośnie Aresa skoro dziewczyny nie kwapią się do tego :-))) Wiadomośc z 18 Pazdziernika Ares już jest czyściutki i pachnący i za wiele stresu nie przeżył, bo bardzo mu się podobało kąpanie:D stał jak król i dał się wymyć, wysuszyć i poczesać. to ja się więcej denerwowalam niż on:D też odnosze wrażenie, że ta biegunka to raczej wyraz samotności schroniskowej, bo po jednej dobie w domu bylo lepiej, ale niestety wciąz nie jest doskonale. w tym tygodniu jedziemy na przegląd to weterynarz mam nadzieję stwierdzi z czego mogą być biegunki i coś na kolana poradzi. A propos kolan w jakiej dawce Ares dostawał Arthrostop? nie dostalam w schronisku żadnej informacji na ten temat, a skoro mu służyło to bedzie jadł dalej. I jak Ty droga maczekx mu te tabletki podawałaś? z karmą, rozpuszczone czy prosto do pychola? mój poprzedni pies na widok tabletek dostawał szaleju i trzeba było mu rozpuszczoną tabletkę łyżeczką wlewać do pyska i trzymać pychol coby nie pluł;) stąd pytam. A teraz jak się Ares ma:) Ma się coraz lepiej. W końcu wczoraj zaakceptowal swój kocyk, bo wcześniej nawet nie chciał na niego spojrzeć, nie mówiąc o spaniu i bałam się, że mu dupka na zimnych panelach bedzie marznąć. Strasznie się cieszy na nasz widok jak wracamy po dłuższym czasie, sam przychodzi po pieszczoty, a jak się kończy głaskanie to łapką trąca i prosi o wiecej albo się na kolana pakuje. Zostaje sam bez problemu, po prostu kładzie się i śpi, choć widać, że martwi się czy wrócimy, bo kładzie się po drzwiami i leży tak do naszego powrotu. Od wczoraj chodzi w szelkach, bo obrożę tak ponaciągał (szarpie sie na smyczy), że mu przez łeb spadła i to zdecydowanie lepsze rozwiązanie. Ares jakby spokojniej idzie i nie dusi się jak pociągnie. Co jeszcze mi się przypomni to napiszę/ A makijaż musiał się udać, bo Wiola robiła, a łapki zdolne ma:) Wiadomość z 28 Pazdziernika Ares po wizycie u okulisty. Lewe oko ok, prawe do operacji. Na razie dostał krople, przechodzimy na monodietę- ryż, marchewka, kurczak gotowany i lek na powracajacą uporczywie biegunkę. Arthrostop wet kazał odstawić. I niespodzianka- w schronisku najprawdopodobniej Ares w ogóle nie miał oczu tkniętych mimo zapewnień, że został zoperowany! Jak będziemy robić oczka, to zajmą się też kolanami, bo to muszą pobadać na znieczuleniu i być może da się coś i z tym zrobić. A i jeszcze jedno- weterynarz stwierdził, że Ares nie wykazuje absolutnie żadnych cech agresywnych, nawet badanie dał sobie ładnie przeprowadzić i jednak nie trzeba go było do tego celu usypiać. Warczenie wynika z tego, ze w schronie jak Ares warknął, to wszyscy uciekali i go zostawiali w spokoju, to teraz też próbuje takiej metody, ale jak widzi, że nie działa, to się uspokaja. Gości zaczyna tolerować i coraz ładniej bawi się z dziećmi:) Ares po wizycie u okulisty. Lewe oko ok, prawe do operacji. Na razie dostał krople, przechodzimy na monodietę- ryż, marchewka, kurczak gotowany i lek na powracajacą uporczywie biegunkę. Arthrostop wet kazał odstawić. I niespodzianka- w schronisku najprawdopodobniej Ares w ogóle nie miał oczu tkniętych mimo zapewnień, że został zoperowany! Jak będziemy robić oczka, to zajmą się też kolanami, bo to muszą pobadać na znieczuleniu i być może da się coś i z tym zrobić. A i jeszcze jedno- weterynarz stwierdził, że Ares nie wykazuje absolutnie żadnych cech agresywnych, nawet badanie dał sobie ładnie przeprowadzić i jednak nie trzeba go było do tego celu usypiać. Warczenie wynika z tego, ze w schronie jak Ares warknął, to wszyscy uciekali i go zostawiali w spokoju, to teraz też próbuje takiej metody, ale jak widzi, że nie działa, to się uspokaja. Gości zaczyna tolerować i coraz ładniej bawi się z dziećmi:) I to na tyle na razie Chciałam dodać jeszcze że Maczekx . była opiekunka Aresa napisała ze Ares zawsze miał biegunki, obojętnie co by jadł. Uwaza że spowodowane jest to stresem. Ares ma byś operowany u weta który przeprowadzał zabieg oczu u Doris- suki od violad1. Jakiś nie ciekawy ten lekarz bo stwierdził że Ares nie miał robionych oczu a to g... prawda bo miał robione. Jak będą nowe wieści to przekaze. O Indze nie mam żadnych wieści, niestety.
  17. [quote name='Pysioo']Dzisiaj dostałam od znajomej informację mailem, że nowa opiekunka Aresa pisze na jego temat na Shar-Pei World. Tak więc jeśli ktoś jest ciekawy co u psa – może tam poczytać. Wygląda na to, że na napisanie kilku słów na dogomanii brakuje czasu. Być może dla nowej właścicielki jest to nieistotne, że ludzie, którzy zajęli się szukaniem domku Aresowi zastanawiają się czy jest zdrowy i jak zaaklimatyzował się w nowym miejscu. No cóż, ludzi nie zmienimy...[/QUOTE] Wydaje mi się Pysio że dziewczyny nas olały z powodu skoków na violad czy jak jej tam . Chodzi konkretnie o wizytę przedadopcyjną. Na forum napisali że jest to zbędne, naskoczyli na działania Dogomaniaków, a dziewczyny urosły że tam stoją za nimi a my mieliśmy pretensje i robiliśmy violad wyrzuty. One pewnie tu nawet nie wchodzą i nie zdają sobie sprawy z tego że ludzie czekają na info, albo myślą sobie- mamy was w dupie, to nie wasza sprawa bo nie wasze psy. Można to odbierać różnie. Ja to do takiego zachowania jestem negatywnie nastawiona.
  18. No proszę jaki Lordzik na kanapie. Cudo chłopczyk! Co do wieści o Aresie i Indze to bardzo przykre ze nie jesteśmy informowani o tym jak mają się psy,tym bardziej że Dogo było bardziej zaangazowane w szukaniu domu niż forumowicze z Sharpei Word. To tu była wileka akcja szukaniu domu i pomocy dla tych istot, a nie na forum. Nie wymagamy dużo Kasiu. Chcielibyśmy dostać choć jedno zdjęcie i krótką informację jak psy się mają, a nie dziennik z życia tych psów. Czy to tak wiele? Psiaki na pewno wypiękniały w domach, chciałoby się nacieszyć oczy, no ale olano nas.
  19. Witam Franuś, ja też się dorzucę dla Ciebie
  20. W końcu udało mi się przelecieć wątek. Jakiś czas mnie nie było a tu tyle się wydarzyło. Jestem pełna podziwu. Akcja odebrania psa była rewelacyjna. Dziewczyny jesteście Wielkie. Ja oczywiście zostaję z wami. Kubuś cieszę się ze Twój los się odmienił:-)
  21. Jejku i Kapselkowi się udało. Jakże ogromnie się cieszę. Buziaki dla Was dziewczyny
  22. Witam Was Kochani. Odcieli mnie od internetu dlatego nie było mnie tak długo. Mam spore zaległosci. Temidko jutro wyślę na Twoje konto pieniążki. Pozdrawiam
  23. No i proszę, jakiś czas mnie nie było a tu takie piękne wieści. Dziewczyny udało wam się po raz kolejny. Lecę teraz zobaczyć co dzieje się u Kapsla.....
×
×
  • Create New...