Jump to content
Dogomania

Iwona77

Members
  • Posts

    674
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Iwona77

  1. [INDENT]Całkiem zwyczajny dzień z życia Shili Dziś zdarzyło się coś niesamowitego a zarazem strasznego, ale bez obaw, Shila w tym wszystkim ma się super:-) dla niej był to dzień pełen emocji:-) Dziś rano wstałam wcześniej bo musiałam jechać do lekarza a potem do babci. W takich wypadkach zadaje sobie zawsze pytanie, a co z psami? dodatkowo nad ranem śniło mi się, że Shilunia miała wypadek a że jestem przesądna postanowiłam nie zostawiać jej samej w domu z szalonym Julkiem. Zadzwoniłam do Pani R. Odebrała Pani R. młodsza i jak zwykle zgodziła się zająć Shilą na te 4 godziny. Zapewniła mnie, że cały czas będzie w domu, a że nie poszła na wykłady na które miała iść, nie miała również na dzisiejszy dzień nic zaplanowane. Po przyjściu do Pań R. rozmawiałyśmy o Shili, o tym, że cała linieje po fibrexie i że trzeba ją wykąpać, ja pożaliłam się, że zepsuł mi się bojler w łazience a kąpanie ją pod wiaderkami może być nie dokładne, dodatkową niedogodnością jest fakt, że siadła mi w łazience elektryka podczas awarii bojlera + wyraziłam obawy o mój odpływ, który przy tylu włosach mógł się zapchać. Już zaczęłam mówić o psim fryzjerze kiedy Pani R. zaproponowała, że wykąpie Shilunie. Oczywiście byłam jej wdzięczna za tą propozycję i się zgodziłam. Shilunia została nakarmiona. Niestety łyżeczką bo Shila ma to do siebie, że przy obcych nie je. Nawet jak Pani R wyszła nie chwyciła się niczego. Dostała następujące propozycje, ryż z wołowiną, gotowanego kurczaka i przyniesioną przeze mnie karmę dla kota w puszcze bo tylko to ostatnio chce jeść. Nie zareagowała również na psi przysmak, któremu nie opiera się żaden inny pies. Ponieważ zależało mi na tym by niejadka zjadła śniadanie bo w domu nie zdążyłam jej dać Pani R w dobrej wierze ją nakarmiła właśnie łyżeczką do pyszczka. Shila postanowiła się jednak zemścić za to i najpierw targnęła się na życie Pani R. a potem jak się nie udało jej pozbyć postanowiła popełnić samobójstwo;) Ale co było dalej. Shila została wykąpana, w dobrym szamponie przeciwalergicznym dla championów (nazwy nie znam). Po kąpieli poszła do pokoju bez kotów ale za to z balkonem. Pani R poszła po suszarkę i powoli zaczęła ją suszyć. Shila bała się jednak suszarki panicznie, Pani R starała się pokazać Shili, że to nic groźnego i robiła to delikatnie i stopniowo. W pewnym momencie wyszła bo ktoś zapukał do drzwi, ale dla bezpieczeństwa wyłączyła wtyczkę z kontaktu. Shila leżała całkiem spokojnie ale pod nieobecność Pani R uknuła plan pozbycia się jej. Delikatnie pogryzła wtyczkę od suszarki, ale zrobiła to tak, że nie było tego widać na pierwszy rzut oka jednocześnie obśliniając dokładnie bolce suszarki. Pani R w pośpiechu załączyła suszarkę i została porażona prądem. Cudem udało jej się puścić wtyczkę bo tak mocne było napięcie. Otrząsnęła się za jakiś czas i zaczęła Shile dalej suszyć. Już po podsuszeniu Pani R zaczęła ją wyczesywać. Nerwy opadły, Shila delektowała się słońcem i wyczesywaniem na balkonie, nawet lekko mrużyła oczka jakby przysypiała. Pani R. w przerwie postanowiła sobie zrobić herbatę i poszła do kuchni, postanowiła też skorzystać przy okazji z ubikacji. Po powrocie do pokoju zauważyła, że Shili nie ma, nagle patrzy a Shila leży na poręczy od balkonu! A dokładnie mówiąc na donicach na tej poręczy umieszczonych, w metalowej ramie po stronie zewnętrznej balkonu, na pierwszym piętrze w kamienicy! Wcześniej wyglądała sobie przez rzadkie pręty poprzeczne ale widocznie uznała, że jej przysłaniały widok i postanowiła wyjść wyżej. Pani R jak to zobaczyła o mało nie zemdlała, postanowiła nie podchodzić by jej przypadkiem nie wystraszyć, tylko miło ją zawołała, a ponieważ Shila lubi jak się jest do niej miłym zeszła z poręczy sama. Pani R. wzięła Shile i najpierw usiadła w szoku i zadzwoniła do mnie. Nie mogłam od niej wydobyć co się stało. Powiedziała mi tylko, że ona Shili nie chce;( i zapytała kiedy ją mogę zabrać. Nie wiemy jak Shila weszła na te doniczki, nie miała nic po czym mogła się wyspinać, a jak to zrobiła, że tam wskakując nie przeskoczyła na drugą stronę balkonu jest dla nas jeszcze większą zagadką. Wiemy tylko, że było jej tam wygodnie i na pewno nie bała się wysokości. Po tym zdarzaniu muszę powiedzieć, że Shila jest innym psem niż wszystkie. Gryzie ściany, nie boi się wysokości i kocha sytuacje ekstremalne, w prawie wolnym polu jak zobaczy jakieś ogrodzenie, bez żadnego powodu chce przez nie przejść, przede wszystkim podkopać się. Shila nie je przy obcych, nie rusza się i niewinnie leży z oczkami baranka, ale tylko do momentu gdy ktoś jest w pomieszczeniu, gdy ktoś znika jest nie ten pies. Ona kocha pokonywać granice i ma w sobie coś z alpinisty:-) Pani R. przez cztery godziny po tych zdarzeniach dochodziła do siebie, a Shila? Jak to Shila, zadowolona, że mnie zobaczyła, a teraz błyszcząca i pachnąca śpi koło Julka i nawet nie wie ile dziś nabroiła:-) tzn. chyba nie wie;) Pani R nazwała Shile Omen, kto ten film oglądał może potrafi sobie wyobrazić dlaczego, jedno jest pewne na pewno jest o jedno doświadczenie bogatsza a my wiemy, że domek dla Shili musi być naprawdę wyjątkowy. [/INDENT]
  2. [quote name='Atomowka']Po co ktoś zrobił Bolkowi takie ogłoszenie? Żeby ludzi zniechęcić do jego adopcji? Ludzie są podli, no ale to już wiemy[/QUOTE]normalnie płacze;( wybaczcie ale przecież można było zapytać;( nic ostatnio wszyscy przewrażliwieni widocznie. Ustalmy, że my już nie robimy ogłoszeń.
  3. [quote name='zeberka4'][U][URL="http://www.dogomania.184254-Kocie-cude%C5%84ka-do-adopcji-w-Chrzanowie-zdrowe-chore-z-wadami-genetycznymi?p=14546754&viewfull=1"]http://www.dogomania.pl/threads/184254-Kocie-cude%C5%84ka-do-adopcji-w-Chrzanowie-zdrowe-chore-z-wadami-genetycznymi?p=14546754&viewfull=1[/URL][/U] [U]nie wiem czemu nie chodzi,mi wchodzi kurde[/U] [U][URL]http://www.dogomania.pl/threads/184254-Kocie-cudeńka-do-adopcji-w-Chrzanowie-zdrowe-chore-z-wadami-genetycznymi?p=14546754&viewfull=1[/URL][/U] [/QUOTE] Dopiero teraz przeczytałam;( wątek powyżej jest głównie kotków moich znajomych, tych które zaoferowały tymczas w Chrzanowie a ogłoszenie dała ich znajoma (one nie mają komputera), miała tylko zdjęcie (jedno z wielu) więc reszte sobie wymyśliła ale napewno nie było w tym złych intencji;( Pieska posłały również do lokalnej gazety, bez imienia "szczekacz". Chciały już teraz zacząć ogłaszać pieska w naszej okolicy na wypadek, gdyby trafił do nich;( Posłałam poprawiony tekst na gumtree jak ta Pani będzie na necie zmieni. Ogłoszenia u nas daje kto akurat jest wolny, często dalej przesyłane dane i informacje przekazywane z "ucha do ucha" niejednokrotnie w pośpiechu ulegają "obróbce". Imię "Szczekacz" wynikło z tego gdyż takie mu dałam imię "robocze" Przepraszam za przekłamanie danych, zostaną jaknajszybciej zmienione.
  4. rozumiem oburzenie Marty ale to nie zmienia faktu, że sunia nie może się już rozmnażać. Poprostu nie może!
  5. [quote name='kinia098']Sterylka w zaawansowanej ciąży dlatego, że dopiero wczoraj/parę dni temu, Marta się dowiedziała. Inaczej i tak sunia by się oszczeniła. Dobrze, że bynajmniej już o nich wiemy.[/QUOTE]no nic nie wnikam, powodzenia i oby się wam udało uświadomić tych "dobrych" właścicieli;((( oby nie mieli więcej suczek;(
  6. [quote name='Soema']Skoro suka miała byc sterylizowana aborcyjnie, to czego szczenię nie zostało uśpione?[/QUOTE]Dlatego, że tymczasowi opiekunowie zdecydowali inaczej, należy to uszanować. Soema ty też;( ?
  7. nie stać ich na sterylke? a nie mogli pilnować? matko Boska czy żyjemy w średniowieczu czy jak??? przecież coś muszą zapłacić! potem sprawią sobie jeszcze jedną sunie i znowu dogomaniacy ją będa sterylizować? o tym, że sterylka w zaawansowanej ciąży wole nie pisać!!!
  8. [quote name='AgaiTheta']Włos się jeży... Wystarczy zadać sobie minimum trudu i sprawdzić fakty. [B]OTOZ Animals nigdy nie zarządzał schroniskiem na Paluchu.[/B] Była to Fundacja Animals. Tu znajduje się raport NIKu z kontroli Na Paluchu: [URL]http://bip.nik.gov.pl/pl/bip/wyniki_kontroli_wstep/inform2000/2000015[/URL][/QUOTE] link nie działa, podpisałam i mam nadzieje, że intencje są naprawde szczere. Nie chciałabym podpisać się pod pseudopomocą czyli najgorsze i najkosztowniejsze przypadki, ślepe szczeniaki do pieca a na te ciut lepsze potem kase zbijać + kasa z datków. Naprawde nie wiadomo już komu wierzyć;(
  9. [quote name='bico']biedna kocina!:-(:-(:-( domyślam się, że te rany, urazy i cierpienie to oczywiście "dzieło człowieka":angryy::shake::placz: jak czuje się Gorbisia? dostaje coś przeciwbólowego? zuzliku, tu się allegro ceglaste faktycznie bardzo przyda:cool3:[/QUOTE] a ja obstawiam, że ją jakiś pies za ogon dziabnął, dobrze, że się wyrwała, ..........ale teraz doczytałam że uważacie, że to nie psy? na pewno wykluczone? ja zauważyłam, że psy potrafią kota zdrowo poturbować;( No NIc...... ważne, że już dochodzi do siebie mała:-)
  10. piękna, w końcu znajdzie domek, jestem pewna.
  11. [quote name='kaja555']a udało :), dzowniłam w zeszłym tygodniu, Gama już jest ponad rok w DS! :) Jest szczęśliwa, dalej niewychodząca na dwór - i już tak raczej zostanie, łasi się i daje glaskac, mruczy. A do adopcji pojechał zupełny dzikus...[/QUOTE] wątek zbiorowy z pierwszej strony mi się nie otwiera;(((
  12. Kociaków u Pań brak, jeżeli ktoś ma kociaki do adopcji niech się zgłosi bo możemy chwilowo przekierowywać telefony. Zdrowe kociaki już w nowych domkach w Krakowie, chorsze zostają u Pań R. Kociaków do adopcji na tą chwile brak [IMG]http://forum.miau.pl/images/smilies/icon_eek.gif[/IMG] "Dojrzewa" czwóreczka czarno-białych po cesarce, wyjęte nieoddychające ale pani doktor postanowiła je zreanimować i są:-) Tutaj Panie R. poszły na łatwizne;) i podrzuciły kociaki do jednego ze znanych im DT do Libiąża jak dobrze zrozumiałam. Dziwne było to, że mama kotka nie wykazaywała zainteresowania kociakami (czyżby przez cesarke?) a ponieważ w Libiążu jest kotka karmiąca na DT kociaki załapały się do korytka;) Jakimś cudem Panie R. poradziły z nawałem kociaków choć przez moment było nieciekawie [IMG]http://forum.miau.pl/images/smilies/icon_sad.gif[/IMG] A czas spędzają przeważnie tak [IMG]http://forum.miau.pl/images/smilies/icon_cool.gif[/IMG] kociaki znaczy się nie Panie R;) [IMG]http://img195.imageshack.us/img195/3667/sdc10995b.jpg[/IMG] [IMG]http://img375.imageshack.us/img375/7149/sdc10994.jpg[/IMG] [IMG]http://img52.imageshack.us/img52/8169/sdc11001od.jpg[/IMG] [IMG]http://img3.imageshack.us/img3/7421/sdc10999e.jpg[/IMG] [IMG]http://img200.imageshack.us/img200/3610/sdc10997x.jpg[/IMG] [IMG]http://img180.imageshack.us/img180/2003/sdc10996o.jpg[/IMG] PRZYJMUJEMY ZAMÓWIENIA NA KOCIAKI POWYŻEJ:-) ;)
  13. [quote name='majku33krakow']pierw to chyba trzeba sprawdzic czy ona robi to ze strachu czy ze złosci,bo moze byc zestresowna przestraszona nowym domem i gryzie.[/QUOTE]NIE! pierw to trzeba go odizoloac a nie sprawdzać. nie ze strachu, nie ze złości tylko ma taki charakter i trzeba kogoś nie ciapowatego by sobie z nim poradził. Do tego potrzeba przestrzeni i warunków. Niestety nie wszystko się przeskoczy. Niektóre psy lubią dziabać, tu u mnie mamy takiego co mnie zawsze za noge gryzie i wierzcie mi nie ze strachu itp. on to lubi. Oczywiście można mu "tłumaczyć" jak kazał behawiorysta i próbować na partnertwo jak pisze Ulaaa a ja proponuje postawić ostre zasady, nie wolno i koniec. W przypadku mojego Julka, jak dziabał zastosowałam metody o szybszym i skuteczniejszym działaniu, wolałam nie czekać aż kogoś pogryzie;) teraz najwyżej zalizał by kogoś na śmierć. U mnie skutkowało coś takiego, namawiałam osoby by mu dawali jeść. Pies miał wybór, jeść czy gryźć;) najczęściej wybierał jedzenie. Pewnie dlatego kocha każdego człowieka! Piesek musi odejść jak rodzina nie może z nim pracować. Przykre to ale pradziwe;(
  14. [quote name='Borówka16']Ok ,wysłać maila do Toz-u i SDZ ?[/QUOTE]tak! tak! tak! matko może ktoś to sprawdzi bo mi to spać nei daje;(
  15. [quote name='karusiap']skoro mamy nie wnikac w Twoja sytuacje to po co ja tak dokaldnie opisujesz??sory ale tym pierwszym zdaniem jak dla mnie lekko przesadzilas....jasne,te psy spedzily kupe czasu w schronie to wogole po cholere je moze adoptowac i szukac im domow....:angryy: zastanow sie troche co piszesz, bo potem sie dziwic ze ludzie takie glupoty gadaja i psow ze schronu brac nie chca[/QUOTE]a ja zabrzmie może troszkę materialnie ale i tak napisze co mam napisać:) Nie dla każdego aktywna pomoc jest ok.. do tego trzeba siły zaparcia i warunków. Dziewczyna teraz już wie, że nie jest to dla niej. Ci, którzy nie mogą, nie chcą i nie porafią wesprzeć pieska tymczasem mogą zawsze pomóc finansowo. NP. deklaracjami stałymi na utrzymanie psiaków. Dobrym można być na różne sposoby;)
  16. [quote name='jajeczko']hmm wiecie mam swoje problemy, swiat nie konczy sie na psach, ktore i tak spedzily kupe zycia w schronisku i teraz nie ma co robic dramatow... moja mama ma problemy psychicznie, niedawno przezyla rozwod i ma ciagla depresje, przyzwyczailam sie do tego ze ja wspieram, teraz akurat sie cos wydarzylo wiec jade i prosze o nie wnikanie w szczegoly bo to moje sprawy. Nawet gdyby bylo tak, ze po prostu mam dosc i chce je oddac spowrotem bo nie radze sobie, to nie widze powodu do krytyki, kazdy bral te psy dobrowolnie pod wplywem chwili i ciezko przewidziec przyszlosc :/ Nie kazdy jest bohaterem. Zadzwonilam pod ten numer, pani byla zaskoczona i zostalam skrytykowana, dostalam porady ktore niekoniecznie sa mi teraz potrzebne i oferte tymczasu w Chrzanowie... Ale mysle ze skoro przyjezdzali ludzie po psy do tego osrodka i wracali z niczym, bo wszystkie zostaly rozdane, to teraz tez ktos powinien sie znalezc? Nie wiem co robic :(wybacz, nie mówiłam jej z jakim problemem zadzwonisz i że zadzwonisz była zaskoczona, nie każdy myśli jak "laik". To równieź psiara/kociara z serca i duszy, niestety dziś dowiedzieliśmy się również, że ludzie wypuszczają psy schroniskowe na wolność. Normalnie ręce opadają.........
  17. [quote name='Soema']Iwona, nie ma co szukać podwójnego dna. Sytuacja jest nieciekawa, nic na siłę. Czy ktoś może pomóc w transporcie?[/QUOTE] no masz racje w sumie, niech dziewczyna zadzwoni pod numer podany, może pod tym numerem znajdzie się jakiś tymczas? pomoc? Ja ją rozumiem w zupełności, myśle, że takich przypadków będzie więcej, bo wielu wzięło na siebie napwno więcej niż jest w stanie udźwignąć;(
  18. Hej, słuchaj, z koleżankami doszłyśmy do wniosku, że nie koniecznie wypadła Ci sprawa rodzinna tylko raczej, że Cię ta sprawa przerosła;( Byłam raz w dokładnie takiej samej sytuacji, miałam niszczącą i sikającą sunie z sikającymi szczeniakami, niewychowaną i nienauczoną dosłownie niczego;( w dodatku agresywną do moich kotów. Myśle, że może lepiej napisać otwarcie;( Podam Ci numer telefonu do znajomej, zadzwoń do niej i przedstaw problem, albo coś wymyśli albo coś doradzi. Naprawde warto do niej zadzwonić (798 256 930) Powodzenia i nie trać nerwów!
  19. Shilusia posiedzi chyba dłużej u mnie bo teraz powodziowce będą masowo ogłaszane, gdyby tylko moja sytuacja zawodowa się wyklarowała to bym jej nigdy nie oddała, serio:( utrzymanie zwierząt niestety dużo kosztuje:( Ona tak strasznie kocha Julka a on ją:-(
  20. super, że chcesz mu zapewnić optymalne warunki, z takim nastawieniem napewno ci się uda:angel:
  21. [quote name='Neva']Kuweta jest dla kota . łatwiej nauczyc szczeniaczka na piekluszke , podklad. Takie podklady jak pampers mozna kupic w aptece , firmy SENI. Polecam sprawdzaja sie , maj ceratke pod spodem a na wierzchu taki chłonny material jak pielucha. Moje szczeniaczki zawsze biegna na tą pieluche[/QUOTE]w sklepach zoologocznych sprzedawane są specjalne wkłady do kuwet dla psów, polecam:)
  22. [quote name='Ulaa']Normalny lekarz by nic nie wziął za odczytanie chipa, oględziny psa i obcięcie pazurów u psa ze schroniska... Chyba, że jakieś RTG czy badanie krwi, wiadomo... [SIZE=1]Brudzenie w miejscu legowiska jest wbrew psiej naturze i rozważanie tego pomysłu jest barbarzyństwem. Szukanie nowego domu w tej sytuacji jest naturalnym wyjściem, zamiast na siłę gnębić psa jakimś wynaturzeniem.[/SIZE][/QUOTE]Ulaa ale pieski nie śpią w kuwecie, one tylko tam sikają;) zresztą ta alternatywa jest napewno lepsza od schroniska:( [URL="http://www.dogomania.pl/threads/5991-Kuwetka-raz-jeszcze?highlight=sika+kuwety"][/URL]
  23. [quote name='Ulaa']Pies to nie kot! Załatwiania się do kuwety można nauczyć tylko szczeniaka, dla dorosłego psa zabrudzanie swojego miejsca życia to ogromny stres i dyskomfort... Ewaal82 postaraj się o jakieś lepsze fotki może :) On jest dość atrakcyjny wizualnie, ludzie ostatnio lubią kolory beagla :)[/QUOTE]no z tym ogromnym stresem i dyskomfortem to może ciut przesadziłaś:roll: choć nie ukrywam, że dla mnie to też było to dziwne i niesmaczne dopóki nie zobaczyłam jak piesek z problemami pęcherzowymi musiał siusiać do kuwety, problemem było nauczenie go tylko nie podnoszenia nóżki;) oczywiście na spacerki też z nich wychodzono:painting: No i wklady wymienia się na bierząco więc piesek bardzo chętnie ponownie "zalicza" kuwetke:)
  24. [quote name='ewaal1982']Iwonko on absolutnie nie powinien do kuwetki sikać ...on trawkę lubi, tylko schody omija jak może.On do domku z kawałkiem ogrodka, albo do kogoś na parter czy z windą.[/QUOTE]wiesz, lepsza kuwetka niż schronisko, oczywiście fajnie by było mieć dla wszystkich psiaków optymalne warunki:( trawke trzy razy dziennie itp. ale to chyba niewykonalne. Być może dlatego go ktoś oddał, bo nie chciał go nosić itp. :-( Ale może Tobie się uda znaleźć mu dobry domek, najważniejsze nie tracić nerwów. Sama nie jesteś, z dogo ci napewno ktoś zawsze pomoże.
×
×
  • Create New...