-
Posts
5193 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Dada M
-
Może ktoś mógłby dorzucić grosik do skarpety Tytusa ? Mam pomysł na jeszcze jeden bazarek, kilka rzeczy do sprzedania ... ale to wszystko działania doraźne, Tytusowi potrzebne są deklaracje, nawet jak najmniejsze.
- 1131 replies
-
- amstaff
- pies w potrzebie
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
[quote name='Piromanka']Cały czas mu odnawiam ogłoszenia, które mu kiedyś robiłam. Super :) Dziękuję. Kasia - mój mail: fantomina@wp.pl Grubciowi dałam do ogłoszeń stare zdjęcia, bo już nadeszła kolej na moje pakiety ogłoszeń. Może do wieczora uda Ci się przesłać zdjęcia Lennona - jeśli nie, do pakietu dam stare zdjęcia (na szczęście ma ładne, tylko zimowe ;)), a nowe wykorzystamy w ogłoszeniach, które będziemy robić z Piromanką :)
-
Każdy ruch to ból; Majka nic już nie potrzebuje - za TM :-(
Dada M replied to APSA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Maja co najmniej przez ostatni rok mieszkała w zamkniętym pomieszczeniu w geriatrium. Ale wcześniej - na pewno była w boksie z budami. Chyba czuje się bezpieczniej, mając tego typu schronienie - narożny koszyk w geriatrium też prawie zawsze był zajmowany przez nią. Ziajaniem się nie przejmuj. Większość psiaków schroniskowych - także te, które były w pawilonach czy geriatrium - musi przystosować się do domowych temperatur. Niektórym zajmuje to tydzień, innym nawet miesiąc. -
Sam fakt, że pies ma nowotwór, nie zawsze oznacza, że cierpi i odczuwa ból. Najlepszym dowodem na to jest pies APSY, który został adoptowany rok temu "na dożycie", bo już w schronisku wyglądał jak śmierć i miał zdiagnozowany nowotwór. Myślę, że widząc go, wielu lekarzy sugerowałoby eutanazję. Ale codzienny kontakt z psem pokazał, że on wciąż, wbrew wszelkim zasadom i przewidywaniom, cieszy się życiem. Oczywiście, każdy przypadek należy rozpatrywać indywidulanie. Decyzja Twojej mamy będzie dla nas kluczowa. Ona najlepiej będzie w stanie ocenić, czy nadszedł ten czas.
-
Amen. Poczekajmy na wyniki badań. A co wykazało usg ?
-
Dotarła wpłata od Ania_to_ja - 120 zł z bazarku - dziękuję :) Do końca roku Chojrak jest zabezpieczony finansowo - chyba że będzie można usunąć mu kamień nazębny, wówczas zapasowe pieniądze zostaną przeznaczone na zabieg. Ale niestety od stycznia będzie brakować już prawie 200 zł deklaracji - mam nadzieję, że do tego czasu uda się znaleźć dla Chojraka DS.
-
Każdy ruch to ból; Majka nic już nie potrzebuje - za TM :-(
Dada M replied to APSA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Co słychać u Majki ? -
Przy mnie lekarz potwierdzał, że kilka miesięcy po przybyciu Krecika do schronu wykonano zabieg kastracji w związku z faktem, że na jądrach były guzy. Ale tak jak napisała APSA - za schroniskowych wetów żadna z nas nie ręczy. Rozumiem, że ta wetka to zaufany lekarz ? Mierzi mnie, gdy jakiś wet od razu zaczyna od "ten pies nadaje się do eutanazji". Oczywiście jeśli to jedyne rozwiązanie, trzeba operować. Czekamy na info o kosztach, gdyby brakowało pieniędzy, zapożyczymy się.
-
Asia cały czas powtarza, że Lennon odmłodniał :) To pierwszy tak opiekuńczy i tatusiowaty pies, jakiego znam. Trzeba go wydać do adopcji w pakiecie z jakimś szczeniakiem, nie ma innego wyjścia ;) Kasia - jak będzie u Was jakiś wyjątkowo ładny szczeniak, najlepiej w typie rasy, to mówcie, że w grę wchodzi tylko podwójna adopcja ;)
-
Kochany Grubcio już za TM........[*]
Dada M replied to magdyska25's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Kasia - dziękuję pięknie za zdjęcia :) zamówiłam Grubciowi i Lennonowi nowe pakiety ogłoszeń, zmieniłam teksty ogłoszeniowe, pomyślałam, że nowe zdjęcia też się przydadzą - od miesięcy nie było żadnego telefonu czy maila w sprawie ich adopcji, już nie wiem, co wymyślić, by jakoś ich wypromować. Wyślij proszę na mail: fantomina@wp.pl -
8 miesięczny mały Kuba żyje uwiązany do nogi od stołu:-( MA DOM!!!!
Dada M replied to Awit's topic in Już w nowym domu
Dzięki za zaproszenie. Matko, kolejne psie nieszczęście ... -
Podałam panu nr tel Kikou, ma się z nią skontaktować i dokładnie opisać, gdzie Domel miał to znamię. Podobno Domel zawsze wygryzał sobie sierść w tym miejscu i nie sposób nie zauważyć znamienia, z kolei Kikou mówi, że niczego takiego nie widzi u Chojraka. Jeśli panu będzie naprawdę zależeć - pojedzie do Gryfowa, jeśli nie - może to i lepiej.
-
Grizabella - ma super DS !!!! i jeszcze trochę długu...
Dada M replied to morisowa's topic in Już w nowym domu
Idusiek - widzę, że obie wiemy, na czym polega ogólny dogo-problem. Ale wszelkie te zarzuty kierujesz do niewłaściwych ludzi. Morisowa nie jest osobą upośledzoną umysłowo, nie ma problemów z myśleniem perspektywicznym, nie jest też osobą nieodpowiedzialną czy lekkomyślną. Nie trzeba jej znać, by to wiedzieć - wystarczy przejrzeć wątki innych psiaków, którym już pomogła. Jestem przekonana, że przed wysłaniem Grizy do hotelu, przemyślała dokładnie wszystko, dodała dwa do dwóch i voila - brakowało deklaracji, sunia była w bardzo złym stanie - cóż, trzeba było ją zostawić, by umarła w schronisku. Tam nikt by się nie przejmował rtg, usg czy wizytą u specjalisty. Tam Griza zakończyłaby swój żywot pewnie kilka tygodni temu, odchodząc w samotności i w bólu. No bo myśląc trzeźwo - przecież gdyby została zabrana do hotelu, pewnego dnia mogłoby zabraknąć na leczenie, sunia musiałaby czekać tydzień na badania, a morisowa mogłaby być tak zajęta np. zarabianiem pieniędzy na te badania, że nie miałaby czasu, by pisać na wątku. I wtedy ktoś mógłby pomyśleć, że ona nic nie robi, by psu pomóc - no nie, prościej i taniej zostawić sunię w schronie na pewną śmierć. Ok, porzućmy sarkazm. Oczywiście idealna sytuacja to taka, gdy jest duże zaplecze finansowe, transport, badania, leki na zawołanie, mnóstwo czasu, by robić ogłoszenia, bazarki i codziennie pisać na wątku, a jeszcze dodatkowo po 2 miesiącach znajduje się dla psa DS jak z bajki. Ale czasem naprawdę wybór jest trudniejszy - zabrać psa i dać mu te kilka szczęśliwych miesięcy (nawet jeśli pies tydzień będzie czekał na badania i zabraknie pieniędzy) czy nie zabierać go, patrzeć, jak cierpi, jak powoli umiera i pogodzić się z tym, że świata nie zbawimy. Morisowa nie zakładałaby wątku Grizy, gdyby nie potrzebowała pomocy. Zajęła się nią w schronisku, znalazła jej miejsce w hotelu, zwołała na wątek ludzi, zadbała o transport, diagnostykę, początkowe leczenie. Ok - mnie też irytuje, jak ktoś zabiera psa na hop siup, nic nie robi, a potem jest płacz, że dług w hoteliku rośnie, a psa nikt nie chce adoptować. Ale to nie jest ten wątek i nie ten przypadek. I nie dziwię się morisowej, że nie chce się tłumaczyć - po tylu latach na dogo, po tylu latach działalności na rzecz bezdomniaków, czasem może zabraknąć chęci, by udowadniać, że się nie jest wielbłądem. Idusiek - doceniam Twoje zaangażowanie i to, co już zrobiłaś dla Grizy. Doceń to, że dzięki morisowej Griza nie umarła w schronisku jako anonimowy numer, ale dostała szansę na lepsze życie. Ok, a teraz zastanówmy się, jak można uzbierać fundusze na kolejne badania. Może bazarek cegiełkowy na dogo ? Bazarki z opcją licytacji przedmiotu cienko przędą - przynajmniej mój - ale może ktoś ma jakiś pomysł, co by tu jeszcze sprzedać ? -
Kochany Grubcio już za TM........[*]
Dada M replied to magdyska25's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='malibo57']Proszę o "kosztorys" Grubciowych badań oraz stan karmy na dziś.[/QUOTE] Może Magdyska25 już odpowiedziała, ale na wszelki wypadek odpowiem na wątku :) Grubcio ma jeszcze cały 15-kg worek karmy. Dzwoniłam wczoraj do Asi - powiedziała, że Grubcio czuje się bardzo dobrze, zdecydowanie mniej "dyszy", dość rzadko trzeba podawać mu metacam. Jest zadowolony, stał się zdecydowanie bardziej przytulaśny, szuka kontaktu z człowiekiem i, jak to określiła Asia, "jakby przybyło mu inteligencji" ;) Na daną chwilę wykonałabym tylko ekg - to zresztą jedyne badanie serca, jakie można wykonać w Mielcu. Koszt - ok. 40-60 zł. Jeśli chodzi o deklaracje dla Grubcia - Faerie nie odpowiedziała na pw. Jeśli jest w jej profilu opcja kontaktu poprzez e-mail, napiszę dziś do niej. Ulka1180 odpisała - ureguluje dług po 20 października, deklaracje podtrzymuje do grudnia z powodów zdrowotnych. Dowiedziałam się też, że "mam nie wmawiać jej, że wiedziała o tym, że Grubcio jest nieadopcyjny" i że "nie będzie finansować pseudohotelików, w których warunki są nie lepsze niż w schroniskach". Myślę, że Asi będzie miło. W kwestii nieadopcyjności Grubcia - pomijając fakt, że w prywatnej wiadomości w ogóle nie poruszyłam tego tematu - nie wiem, czy komentarz jest konieczny. To zaiste dziwne, że oszpecony, kilkunastoletni, duży mieszaniec z problemami zdrowotnymi jeszcze nie znalazł DS. Osobna sprawa to deklaracja clo - a raczej fakt, że pomimo obietnic, wciąż na konto Magdyski25 nie wpłynęła nawet złotówka. Pisałam clo już kilkakrotnie, co myślę o jej podejściu - miałam nadzieję, że, przynajmniej jeśli chodzi o Grubcia, poczuje się trochę do odpowiedzialności. Grubcio został zabrany ze schroniska na prośbę clo - pomimo całej mojej sympatii dla niego, nie zdecydowałabym się zabrać go na własną odpowiedzialność (brak funduszy w razie gdyby deklaracje się wykruszyły, odpowiedzialność za kilka innych starszych psiaków w hotelach). Clo poprosiła mnie, bym założyła Grubciowi wątek, znalazła Grubciowi miejsce w hotelu, poprosiła Magdyskę25, by została księgową, wpłaciła jedną deklarację ... i na tym zakończyło się jej zainteresowanie psem. Wiem, że ma pewne problemy osobiste, ale wydawało mi się, że ustaliłyśmy, że nie może zostawić wszystkiego na naszych głowach. Przykro mi, że kolejny raz muszę odpowiadać za czyjeś niespełnione obietnice. Ogólnie o deklaracjach - są one podstawą do podjęcia decyzji, czy pies otrzyma nowe życie. Wiek, wygląd, stan zdrowia Grubcia nigdy nie były tajemnicą. Rozumiem, że z czasem sytuacja może się zmienić - ktoś może stracić pracę, zachorować itd. Rozumiem i nie mam pretensji do osób, które musiały z tego typu przyczyn wycofać swe deklaracje lub opóźnić wpłaty. Ale brak jakichkolwiek informacji, lekceważenie czy wreszcie pretensje, że pies jeszcze nie znalazł DS - to zachowania bardzo brzydkie. I nie chodzi tu o hotelik, dogomanię czy dogomaniaków - do hoteliku przyjadą nowe psy, na dogo pojawią się nowe wątki, nam stwardnieje skóra. Chodzi tu o psa, któremu obiecano godne życie. Fakt, że on jest szczęśliwy po wielu latach marnej egzystencji powinien być największą nagrodą dla darczyńcy - i w przypadku Grubcia myślę, że dla wielu osób jest. Przykro, że nie dla wszystkich. -
Nawet jeśli Chojrak jest tym psem, muszę poważnie zastanowić się, co dalej. Ten pan zdaje sobie sprawę, że nie do końca ma warunki na kolejnego psa - myślę tu np. o fakcie, że posiada psa, który nie lubi innych samców. Nie chciałabym, aby Chojrak po 4 latach tułaczki wrócił do swojego domu i na dzień dobry został zagryziony.
-
Przeglądałam wątek Semira i znam historię :) Pamiętam, że pomyślałam wtedy, że takie cudowne odnalezienia zdarzają się raz na milion :)
-
Pięknie :) Ten drugi rotek wydaje się być znajomy ... skąd on jest ?