-
Posts
5193 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Dada M
-
Kochany Grubcio już za TM........[*]
Dada M replied to magdyska25's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Fantastycznie :) Livka - dziękuję za bazarek i dziękuję wszystkim, którzy wzięli w nim udział :) -
Trudno, szukamy dalej. Znalazłam jeszcze takie zdjęcie Chojraka z sierpnia zeszłego roku - tylko wówczas przybrał na moment nieruchomą pozę ;)
-
Jestem. Ach, owczarkowate .... to, co tygrysy lubią najbardziej ;) Wieczorem zrobię Rusałce jeszcze kilka ogłoszeń, na razie tak mogę pomóc.
-
To się nazywa miłość ;)
-
Kochany Grubcio już za TM........[*]
Dada M replied to magdyska25's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Szkoda ... bo to oznacza, że nie przyjedziesz tez na Paluch, a tam Paskud za Tobą płacze ;) A poważnie - obcy na grzbiecie Paskuda się rozrasta, nie wiem, czy nie będzie miał kolejnej operacji, wybadam sytuację w sobotę. Może teraz niech idzie przelew na Tytusa - ja wyciągnę od Norberta tyle, ile się da ;), dołożę resztę i mój piękny owczarek szwajcarski :) będzie już miał opłacony pobyt do 10 lutego. -
Kochany Grubcio już za TM........[*]
Dada M replied to magdyska25's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Już wysyłam :) Pamiętaj też o Tytusie ;) Kiedy jedziesz do Natalii w odwiedziny ? Ja muszę jakoś odwiedzić Tytusa przed sesją. -
A właśnie miałam zapytać o Gepetta - bo że postawienie na nogi Lorda, Jacusia i Florka trochę kosztowało, to wiem :) Jak się ma Gepetto ? Wstaw może gdzieś jego fotki, pochwal się swoim dziadkiem ;)
-
ZuziaM - nie wyobrażam sobie, że można zabrać starszego psa ze schroniska i nie zastanowić się, co będzie, jeśli będzie wymagał leczenia, specjalistycznej karmy etc., nie rozważenie takiej opcji byłoby lekkomyślne. Poza tym, oprócz Tytusa, chyba wszystkie ostatnio zabrane staruszki ze schroniska musiały być leczone, a leczenie niektórych jest liczone już w tysiącach, więc o tym też trzeba pamiętać. Oczywiście, mam nadzieję, że Chojrak wymaga przede wszystkim troski i zmiany otoczenia, a nie tysiąca leków. O tych nerkach pomyślałam w kontekście tego, co mówili w schronisku, gdy odmówili kastracji Chojraka, ale, jak już wspominałam, mam mocno mieszane odczucia co do tej diagnozy ;)
-
Kochany Grubcio już za TM........[*]
Dada M replied to magdyska25's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Magdyska25 - przelej proszę pani Asi 210 zł (150 zł - II rata za hotel, 50 zł - badania krwi, morfologia i biochemia, 10 zł - dojazd do weta). Ze szczepieniem poczekamy, aż będziemy wiedzieć, czy Grubcio wymaga leczenia i jakiego rodzaju. TERESA - marzę, żeby Megi też poznała smak wolności i ciepła domowego ogniska. W tym przypadku pośpiech też jest wskazany - choć sunia na szczęście na razie czuje się dobrze, ale to żaden wyznacznik w schronisku. Jednego dnia pies czuje się ok, następnego dnia już go nie ma. W ten sposób odeszło już troje moich podopiecznych. -
Jasne, możecie podać mój nr tel. Jest jeszcze "Co, gdzie, kiedy na Mazowszu", ta gazetka dociera w bardzo wiele miejsc - zamieszczałam tam kiedyś drobne ogłoszenie o zaginięciu psów, nie pobrali za to opłaty, a kilka telefonów z tego źródła było. Czy ktoś dzwonił do tego Pana, który karmił Anioła ? Może podajcie mi jego nr na PW - wypytam go dokładnie, dokąd pies pobiegł, z której strony przyszedł, czy widział go jeszcze, może naprowadzi mnie to na jakiś trop (pustostan, starsi ludzi dokarmiający bezdomniaki przed swoim domem itp.)
-
Kochany Grubcio już za TM........[*]
Dada M replied to magdyska25's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mamamuminka - z pewnością na dniach dotrze. Dodałaś w tytule przelewu swój nick ? Wciąż mamy 95 zł od anonima, kto się przyznaje do wpłaty ? Grubcio był dziś u weta, pobrano mu krew. Psiak ma ponad 10 lat. Wyniki będą za kilka godzin. -
Wiem, wiem, czasem po prostu przychodzi taki dzień, że wszystko objawia się w ciemnych barwach ... Nie ufam ludziom, którzy nigdy nie mają wątpliwości - to dla mnie oznaka, że nie przemyśleli tematu do końca. Ale optymiści na każdym wątku są mile widziani ;) Grubcio ma się u pani Asi świetnie, jest szczęśliwy, każdego dnia stopniowo coraz bardziej się otwiera. Tytus także odżył u Natalii. Dla szczęścia tych psiaków warto czasem się stresować.
-
Kochany Grubcio już za TM........[*]
Dada M replied to magdyska25's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jeszcze przypomniałam sobie, jak Pani Asia mówiła dziś, że Grubcio jest początkowo trochę nieśmiały wobec innych zwierząt, trochę lękliwy, boi się zmian, że wtula się w swój kocyk, gdy zasypia, że krąży z radością po ogrodzie, że wyjada każde ziarenko z miski - wyobraziłam sobie tego w końcu szczęśliwego Grubaska, troszkę przestraszonego tym, że może znów go gdzieś zabiorą, tego kochanego misia, nareszcie bezpiecznego po 6 latach męki, przypomniałam sobie to jego zbolałe spojrzenie, gdy dyndał na łańcuchu przy budzie i błagał o choć jeden przyjazny gest ... Wzruszyłam się, bardzo. -
Dziękuję, Malibo57. Co by te wszystkie psiaki bez Ciebie zrobiły ... ;)
-
Cioteczko Kosu32 - dziękuję pięknie ! Jestem zmartwiona Grubciem, rzutuje to wszystko na Chojraka. Byłam jeszcze na wątku Miki, Rusałki, Mozarta ... siadam do ogłoszeń, czas zająć się czymś porządkującym umysł. Dzięki, Teresa, za wsparcie ;)
-
Nie, potem okazało się, że tę 5 zadeklarowała Florentynka. Właśnie zauważyłam, że 2 deklaracje będą dopiero od lutego i marca, także może Chojrakowi zabraknąć nieco w tym miesiącu. Czekam jeszcze na info, ile wyniesie ten transport, od tego dużo zależy. Naszpikuję sieć ogłoszeniami Chojraka i na dziś koniec, padam z nóg.
-
Ja też mam zaraz sesję ... a muszę jeszcze wymyślić coś dla Tytusa, ech .. mam poważne wątpliwości, czy zabierać Chojraka akurat w tym momencie, jak coś się sypnie, to nie będę mieć ani kasy, ani czasu, by wymyślić rozwiązanie. Cały czas mam gorącą nadzieję, że ktoś zadzwoni w sprawie adopcji któregoś z nich - Tytusa, Grubcia, Chojraka; wtedy mielibyśmy jakieś zaplecze finansowe. Grubcio na razie bezpieczny, ale w kiepskim stanie. Tytus z finansami trochę do tyłu, ale to jeszcze da się załatać. Oby, tfu, tfu, dalej był zdrowy. Chojrak ... najbardziej boję się, że po opuszczeniu schroniska nastąpi spadek formy. Jeszcze Norbert zdecydowanie odradza, żebym nadzorowała sprawę kolejnego psa. Muszę przyznać, że trochę wyczerpały mnie ostatnie dni - transport Grubcia, pilnowanie wszystkich jego spraw, leczenia, finansów, poszukiwania Anioła, sprawa Chojraka, teraz organizowanie mu adopcji, transportu, w głowie Tytus i jego konto, ogłoszenia, moje psiaki, koty, uczelnia, praca, Megi, telefony, że ktoś znalazł zwierzę i co ja mogę zrobić, by pomóc, dobrze chociaż, że jeszcze nie podrzucają mi zwierząt pod drzwi ... Zdecydowanie mój nie najlepszy dzień.
-
Kochany Grubcio już za TM........[*]
Dada M replied to magdyska25's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jutro Grubcio jedzie do weterynarza - trzymajcie kciuki, żeby wszystko było ok z naszym staruszkiem. -
Malibo57 - zadeklarowałaś 50, sprawdziłam :) Już wysyłam PW.
-
Wstępnie tak ustaliliśmy - Pani Lucyna powiedziała, że ona pokryje połowę kosztów transportu, a druga połowa będzie dzielona pomiędzy nas - za Chojraka i Gibona. W czwartek mam uzyskać dokładniejsze informacje - termin, cena. Słuchajcie, obawiam się, że Chojrak ma za mało deklaracji jednorazowych ... transport, badanie krwi, szczepienie ... a może się okazać, że jest chory, wtedy leżymy finansowo. Rozmawiałam przed chwilą z panią Asią, u której jest Grubcio - jutro psiak jedzie na badania, ale Pani Asia jest zaniepokojona jego stanem - problem ze stawami, o czym wiemy, podejrzewa problemy z sercem ... Chojrak też może wymagać leczenia, na to nie ma w ogóle pieniędzy ... ZuziaM - czy gdyby okazało się, że Chojrak musi np. otrzymywać karmę dla nerkowców, jak się rozliczamy ?
-
Najgorsze jest to, że sytuacja Mozarta to nie jest jakiś odosobniony dramat - tak wygląda sytuacja psów na polskiej wsi. Nie ma żadnych kar dla takich ludzi, czują się bezkarni (bo też są) i gromadzą po 5, 10, 15 psów w swoim gospodarstwie, nie karmiąc ich, nie lecząc, przeznaczając im łańcuch i często nic poza tym. Przechodziłam przez to wszystko jakieś 2 miesiące temu, gdy z podwarszawskiej wsi zabieraliśmy Kawę i jej szczenięta - w piekielnym gospodarstwie zostało jeszcze 18 psów i nie jestem w stanie pchnąć sprawy dalej. Bezsilność jest najgorsza. Dobrze, że Mozart już jest bezpieczny i ma szansę dojść do siebie u Teresy. Trzymam mocno kciuki za jego powrót do żywych.
-
Jestem duża i nikt mnie nie chce !!! Sunia już w swoim domku !!!!
Dada M replied to funia's topic in Już w nowym domu
Super. Macie wobec tego jeszcze jakieś propozycje dla pani Niny ? Prześlę jej opis Barona, ale odniosłam wrażenie, że bardziej odpowiadałaby jej sunia.