Jump to content
Dogomania

sekkmet

Members
  • Posts

    335
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by sekkmet

  1. [quote name='ageralion']U nas jest tak jak napisalam. Jesli pies odbyl kwarantanne w schronisku, zostaje prawnie wlasnoscia schroniska. Osobiscie uslyszalam to od kierowniczki i kilku innych osob z naszych organizacji psich... moze w innych schroniskach jest inaczej...[/QUOTE] u nas jest tak samo, już to wcześniej pisałam
  2. [quote name='Maruda666']Obawiam się, że nie ważne czy pies trafił do schroniska i odbył kwarantannę czy nie :(- właściciel ma możliwość odebrać zagubionego psa do 2 lat , skradzinego do 3 - nawet jeżeli już został adoptowany. Może jednak koszty zabiegu, pobytu w schronisku, utrzymania wpłyną jakoś na zapał pani. To jest trochę tak jak z samochodem - nie ważne, że nie wiedziałeś, że kupujesz skradziony. Wiem, że to niesprawiedliwe, ale z drugiej strony, gdyby to mój zwierzak zaginął czy został ukradziony to chciałabym wiedzieć, że mogę z tego skorzystać.[/QUOTE] Pies był już dwa tygodnie po kwarantannie
  3. powiem tak mi się wydaje, ze to są jednak sąsiedzkie porachunki, bo zadzwoniła do mnie kobieta w poniedziałek i pyta się czy Pan z gazety dzisiaj będzie, mówię, że nie, bo coś mu wypadło i ma mi dać znać kiedy będzie mógł, a ona do mnie od razu z tonem podniesionym "to co macie zamiar odpuscic tej babie" etc Nic o Floydzie/Andrusie tylko czysta chęć zemsty? afery?
  4. Niestety, weterynarz przez dwa tygodnie go cewnikował i podawane miał leki, w nadziei, że w końcu uda się mu normalnie wysikać. Nie udało się. Weterynarze nie podejmą się operacji . Prawdopodobnie jego jelito ma ubytek i jest nienaturalnie zgięte. Pies cierpi, i nie ma sensu tego przedłużać dalej. Przez trzymanie moczy zakażane są nerki i to jest błędne koło Dina. Pies musiałby być codziennie cewnikowany, wożony codziennie do lekarza lub mieć codziennie cewnikowanie w domu, do tego ciągłe leki...nikt nie zdecydował się tego podjąć :(
  5. saura, zróbcie to co dla Andrusa najlepsze, a ja wierzę, że stabilność zaznał przy Was, jutro spotkacie się z Panią, to sami ocenicie, nie wiem czy będzie miała okazję spotkać się z Andrusem, czy wybieracie neutralne miejsce do rozmowy tylko w trójkę. Ja Pani powiedziałam wprost dzisiaj (znaczy już wczoraj), że piesek prawnie należy do fundacji i obecnie jest na domku tymczasowym i my nie możemy i nie chcemy interweniować w tej sprawie, bo ja osobiście uważam, że tutaj jest najważniejsze dobro Andrusa. Jeśli psiak będzie przy rozmowie to sami ocenicie jego reakcję na Panią i pozwoli Wam to ocenić jego i jej relacje
  6. Nie ma co się nakręcać i przepowiadać, oceniać że na wsi to tylko buda etc. dajmy szanse na rozmowę z tą kobietą bo myślę, że nic zlego z tego nei wyniknie, kobieta sama przygarnąć psa nie może, a skoro powiedziała, że chce zeby miał dobrze a nie był w schronisku, to zobaczy najlepsze dobro jakie ma teraz Andrus.
  7. Z punktu prawnego wygląda to tak, że kwarantanna się skończyła i właściciel się po niego nie zgłosił, więc pies automatycznie staje się bezdomnym czyli do adopcji, piesek od nas został przekazany Fundacji a fundacja dała go do domu tymczasowego, poki co Andrus jest nadal prawnie Fundacji, a jesli podpisza stala umowe adopcyjną to nowi właściciele mają prawo do niego.
  8. sąsiadka była w holandii, wróciła i od razu zareagowała, bo w koncu wezwała SOZ i schronisko w celu wyjasnienia spra[COLOR=rgb(0, 0, 0)]wy [/COLOR]
  9. Serce mi pęka, kiedy dowiedziałam się o śmierci Saby coś we mnie umarło, rozrywając mnie na strzępy. Jestem przerażona, nie mogę w to uwierzyć i nie chcę. Czuję ogromną niesprawiedliwość od świata. Tak miało być pięknie, mogło być i powinno... :(
  10. dokładnie chce się spotkać z Tobą sąsiadka tej babki, ktora porzucila Andrusa, która go szukala i chciała wziąć ze schroniska jak się dowiedziała, że go oddali. Ona jest jakąś trodziną tej Pani ze Szwecji. O ile zrozumiałam to jej siostra, a ten pies dokładnie był mężem tej siostry, który postanowił, że psa powierzy tamtym ludziom, bo sami go chcieli i o niego zabiegali
  11. zapytałam ją czy jeśli się zdecydujecie na domek stały to czy "odpuści" a ona że tak tylko chce się z Wami spotkać by wiedzieć, że wszystko z nim dobrze, jeśli nie możecie/ nie chcecie go to ona go zabierze do matki na wieś
  12. nie, mieszkał na Maja 2/2 jeśli chcecie by Andrus został z Wami na DS to nikt Wam pieska nie odbierze oczywiście, ja bym chciała Wam podać numer do tej Pani, ktora szuka Andrusa, bo chciała się z Wami spotkać. Mogę Ci podesłać na priv z prośbą o kontakt z nią?
  13. Dobra już Wam dokładnie streszczę jak to wszystko było i wyszło na jaw. Floyd Andrus,przez 7 lat miał domek, niestety Pani musiała go oddać, ponieważ musiała wyjechać do Szwecji do pracy, znalazła mu nowych właścicieli po sąsiedzku i oni opiekowali się nim przez dwa lata, a ta Pani zjeżdżając na każde święta odwiedzała Andrusa - Floyda. I przesyłała tym Państwu pieniądze na jego utrzymanie. Pewnego razu zadzwonił do nas telefon, że ludzie chcą oddać bokserka, my odmówiliśmy z braku miejsc i że psu trzeba szukać domu na własną rękę, a schronisko jest dla psów bezdomnych. Że pomożemy w ogłoszeniach etc. Pan rzucił słuchawką. Jakiś czas później przyszła dziewczynka z psem, mówiąc, że znalazła go na ul. Władysława, że tam się błąkał etc. Przyjęliśmy więc pieska, spisaliśmy dane i tak trafił do nas Floyd. Wczoraj zadzwonił do nas telefon od pewnej Pani, że jej sąsiadka miała boksera i zniknął i kiedy zapytała co się z nim stało, to powiedziała, że oddała do schroniska. My na to, że nikt nam psa do schroniska nie oddał. Nasi pracownicy pojechali na miejsce wyjaśnić sprawę, Pani upierała się, że nam oddała, a my, że nei. Powiedziała, że dwa tygodnie temu. Mnie wczoraj w pracy nie było, więc dzisiaj z samego rana przeleciałam rejest przyjęć z dwóch tygodni i żadnego boksera. Pracownicy mówili, że mieliśmy w ciągu miesiąca dwa boksery, ale że jeden naćpany z interwencji przez policję przywieziony, drugi znaleziony na Władysława. Dzisiaj rozmawiałam z pracownikami podali mi dane tej Pani co psa podobno do nas przyprowadziła, i faktycznie przyprowadziła, ale mówiąc ze został znaleziony. Tak więc oddali psa kłamiąc, że znaleziony. Jej sąsiadka powiedziała, że tamci Państwo mieli jeszcze dwa owczarki wczesniej i nagle tez zniknely. Dzisiaj o 15stej ma przyjsc ta sąsiadka co nam to zgłosiła, przed świętami pierwsza właścicielka Floyda, w poniedziałek prasa, a jutro jedziemy do tej babki co porzucila Floyda z TOZem
  14. Na początku rozmawialiście ze mną, poprosiłam Was o telefon później. I przyznam, że dlatego poprosiłam, żeby sobie wszystko sobie na spokojnie przemyśleć. Nie wiedziałam, że chodzi o Gaję/Bunię. I nie spodziewałam się, że może o nią chodzić, bo w końcu Wam wypisywałam umowę i miałam okazję Was poznać. Potem rozmawialiście z inną osobą przez telefon (nie chcę mówić z kim, bo nie chodzi by szukać tutaj kogoś), i byłam przy rozmowie. Przyznam, że ton był stanowczy, ale kulturalny. Zrozumcie nas. To jest okropne co my przechodzimy rozmawiając z ludźmi w takich sprawach. Kilka dni temu Pan nam przyprowadził suczkę, którą adoptował 3 mc temu, dlatego, ze zaczęła rzekomo gryźć jego córkę zaczynając trzy tygodnie temu. Na pytanie czy Pan radził się porad behawiorysty, trenera usłyszałam "nie", na pytanie czy w jakiś sposób pracowali sami nad jej zachowaniem, znowu usłyszałam "nie" i dodał mi Pan, że nie pozwoli na to by pies gryzł dziecko, i że w nocy wchodzi do pokoju po otwiera sobie klamki. Zapytałam czy nie można dać klamki obrotowej, to powiedział "nie" i itd. I zostawił nam suczkę, wylęknioną, ciężko przestraszoną. Przyznam, że dawno nie widziałam, tak przerażonego psa, który widzi jak jego pan odchodzi. Co do Waszej sytuacji, uważam, że w życiu spotykają nas różne sytuacje, ale nie wszystkie są bez wyjścia. Jak widać Wasza też nie była. Ale gdyby rozmowa telefoniczna potoczyła się inaczej, to kto wie czy byście jej nie oddali. Nawet jakbyście potem jednak szukali innego mieszkania i znaleźli i chcieli Bunię spowrotem, to nie wiem czy została by Wam spowrotem oddana. Dlatego czasem lepiej "opierniczyć" bo kto ma psa oddać z powrotem i tak odda dzwoniąc jeszcze pięć albo więcej razy. Wy nie dzwoniliście...
  15. [CENTER][IMG]http://img706.imageshack.us/img706/8799/ptys.jpg[/IMG][IMG]http://img576.imageshack.us/img576/6986/ptysio.jpg[/IMG] Ptysio - to śliczny pies o gęstej i pięknej sierści. Z wyglądu przypomina szpica japońskiego o nieco ciemniejszym kolorze. A może niemieckiego...? Niestety jego dotychczasowe doświadczenia z człowiekiem nie należą do szczęśliwych. Przez dwa miesiące oswajaliśmy go do obroży. Dzisiaj pięknie chodzi na smyczy. Mimo swej nadwagi jest bardzo energiczny, żywiołowy, ruchliwy, a zamiast wolnych spacerów zdecydowanie woli szybki trucht. Bardzo szybko nauczył się komendy "waruj" domagając się smakołyka. Dzisiaj odchudzany przez kierowniczkę schroniska codziennymi rannymi biegami zmierza się ze swoją nadwagą. Ptysio ma dość sporą nadwagę, potrzebne mu dużo, ale ostrożnego ruchu by zrzucić szkodliwe dla jego zdrowia kilogramy. Do psów nie wykazuje agresji, z zaciekawieniem i merdającym ogonkiem chętnie nawiązuje przyjaźnie, zarówno z psami jak i suczkami. [url]http://zgora.schronisko.net/adopcja-id-55314.html[/url] [/CENTER]
  16. mamy wolne stanowisko od połowy listopada przy kotach
  17. Super! Może wiewiórka albo Tofik im się spodobają, a z takimi chorymi oczkami i większego pieska, mamy Lokatora [url]http://zgora.schronisko.net/adopcja-id-58185.html[/url]
  18. byłam przed chwilą u Dantego, bardzo ochoczo przywitał się ze mną, jakbym nie wiedziała, że ma kastrację, to bym pomyślała, że w szpitaliku jest tylko dlatego żeby było mu cieplej ;) Po dzisiejszym zachowaniu nie widać w ogóle żeby miał zabieg :) Czekam z niecierpliwością na termin przyjazdu :)
  19. niedługo przywiozą Dantego :) dam znać co i jak :)
  20. Dante już jest na kastracji, niedługo będziemy go odbierać, nie chciał nam zasnąć :) Twardy chłopak, broni swoich jajek ;) Waży 18,1kg
  21. [url]http://zgora.schronisko.net/adopcja-id-59060.html[/url] już jest na stronce schroniska
  22. ostatnie zdjęcie jest cudowne :) jaka radość :)
  23. aha i Dante jest już dawno zachipowany :) więc jutro będzie już przygotowany, kwestia tylko wystawienia paszportu
×
×
  • Create New...