-
Posts
3368 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by anawa
-
[quote name='IVV']Aniu idz juz spac ,potrzeba Ci odpoczynku ,mialas bardzo stresujacy weekend wszystko pouklada sie jak puzzles i bedzie dobrze,najwazniejsze ,ze teraz pies nie bedzie juz cierpiec![/QUOTE] No właśnie...........Tak niewiele i ............ tak wiele możemy dla niego zrobić........... To dzięki Wam Welsh wyzdrowieje i będzie szczęśliwym psem :Rose:
-
[quote name='IVV']te pieniadze byly na Welsha i sa dla Welsha;)[/QUOTE] Ja naprawdę nie wiem, jak mam dziękować........... Brak mi słów............
-
[quote name='IVV']Aniu juz podeslalam te pieniadze na Welsha ,sorry tylko tyle moge[/QUOTE] Ojej, właśnie widzę........... Nie wiem, jak Ci dziękować IVV.......... Cały czas pamiętam o tym drugim piesku, któremu chciałaś pomóc tylko nie miałam ostatnio głowy do tych kont, przelewów itp. Podaj mi, proszę, nr konta i sumę, jaką mam z tych pieniędzy przekazać na tamtego psiaka, O.K.?
-
[quote name='bahlsa']anawa, wydaje mi się, że nie zostaniesz bez pomocy. tyle dobrego zrobiłaś już dla tego psa. proszę, podaj mi na pw nr konta, w środę wyślę pieniążka.[/QUOTE] Bardzo dziękuję, zaraz wyślę.... [quote name='IVV']Aniu cos podesle. a czy Dota byla by gotowa przyjac Welsha bezposrednio po operacji do siebie? pies nie jest agresywny potrzebuje tylko milosci i dobrej opieki[/QUOTE] Ty już przecież przysłałaś kupę forsy..... Mam nadzieję, że Dota nie zmieni zdania..... [quote name='wiq']ja tu cichaczem obserwuję i dołączam się do prośby poprzedniczki...[/QUOTE] Ja już chyba z tego wszystkiego nie kontaktuję........ Jakiej prośby, wiq?..........:oops:
-
Wieści z kliniki: konieczna operacja stawu prawej, przedniej łapy. Bez wahania zgodziłam się ale bez Waszej pomocy nie dam rady........ Jamor miał rację: ta rana była wygryziona przez Welsha z bólu......... Pies nie chce chodzić i jest apatyczny najprawdopodobniej z tego właśnie powodu. Badania krwi, wątroby i inne nie wykazały żadnych chorób, jedynie stan zapalny. Pobrany podczas operacji materiał powinno sie poddać badaniu histopatologicznemu mimo, że na podstawie innych badań nic nie wskazuje na nowotwór (na szczęście). Ten pies ma szansę być zdrowym i szczęśliwym ale trzeba mu pomóc. Tylne stawy w porządku, dysplazja wykluczona. Lekkie zmiany krzywicze to wynik wcześniejszych zaniedbań ale z tym pies może żyć. Prawa przednia łapa była kiedyś skręcana na śruby i mimo, że coś się tam posypało, to wszystko jest dobrze zrośnięte i nie wymaga interwencji chirurgicznej. Po operacji konieczne bedzie podawanie leków doustnych i domieszek do jedzenia na odbudowę tkanki ale pies będzie zreperowany. Potrzeba 600 zł na operację, badania i pobyt w klinice (to są już ulgowe ceny, jako, że pies ze schronu) plus 130 zł na badanie histopatologiczne (musimy potwierdzić brak nowotworu) no i leki na późniejsze leczenie. Jak wykazuje zestawienie deklaracji w pierwszym poście, brakuje nawet na leczenie. W środę operacja, w piątek mam odebrać Welsha ale............... nie wiem, gdzie. Na hotel już nie mamy......
-
Kiedyś był owczarkiem - Moon za TM...
anawa replied to Frotka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A niech będzie i grubiutki...........całe życie głodował to niech sobie teraz odbije :) Eeeeeh, aż serce skacze do nieba z radości na ten widok................ -
Wszystko wskazuje na to, że dopiero jutro odbiorę Welsha z kliniki. Dopiero wieczorem zrobia mu rentgen stawów. Karolina właśnie pojechała odwiedzić Welsha :)
-
[quote name='rencia42']wplata 20 zł poszła.W maju postaram się coś dołożyć na weta.[/QUOTE] Bardzo dziękuję, rencia42 :loveu: Cieszyłam się, że wraz z jednorazowymi deklaracjami na hotel już mamy (tym bardziej, że wszystko wskazywało na krótki w nim pobyt) ale wygląda na to, że już na starcie jesteśmy na dużym minusie.... Zobaczymy, jaki bedzie rachunek z kliniki (mamy być ulgowo potraktowani) i koszt leków - wtedy zdam szczegółową relację ze stanu finansów Welsha.
-
Ja się popłakałam............:placz: Dobrze, że jesteśmy i choć kilka z tych biednych psów możemy uratować......... Ale to i tak kropla w morzu i to mnie najbardziej przeraża....... Wydaje mi się, że Welsh już po tych paru godzinach wspólnej podróży zaczął na mnie pozytywnie reagować ale wcale mnie to nie cieszy, bo to przecież nie u mnie ma zamieszkać..... Jeszcze tyle zmian miejsc przed nim..... Chciałabym, żeby już trafił do swojej stałaj przystani, żeby już zawsze był spokojny i szczęśliwy. Obiecałam mu, że jeszcze będzie się śmiał, bo świat może być piękny - również dla niego......
-
No jeszcze nie tak normalnych, bo w klinice..... Mnie też się wydaje, że Welsh powinien jak najszybciej trafić do domu. Potrzebny mu spokój i poczucie bezpieczeństwa. W zamian na pewno szybko pokocha....
-
[quote name='dota&koka'] wymiękłam.on jest w stanie rozpuścić najbardziej zlodowaciałe serducho...[/QUOTE] Mnie całą rozpuścił..........:loveu:
-
[quote name='Akrum']ja widzę zdjęcia :) Welsh jest prześlicznym ONkiem :) jego barwa - śliczna, a te oczyska...ah, można się zakochać :) ząbki nawet ma w niezłym stanie - bynajmniej na zdjęciach:)[/QUOTE] Gorzej wyglądają te z tyłu......... Ale oczy - przepiękne i mądre........
-
[quote name='dota&koka']nie wiem czemu,ja nie widzę zdjęć:( tylko ja tak mam?widzicie cioteczki fotki?[/QUOTE] No nie gadaj............ ja widzę wszystkie............Poczekaj chwilę, troszkę długo sie otwierają, bo wstawiłam duże....
-
Ale Welsh jest piękny, prawda? Aha, no i jest chyba jednak trochę starszy......... Jamor szacuje na 6 lat......... Jeszcze zapytam weta, co sądzi o wieku Welsha
-
I jeszcze trzy..... [IMG][IMG]http://i785.photobucket.com/albums/yy135/anawa/Welsh/P1040921.jpg[/IMG] [IMG]http://i785.photobucket.com/albums/yy135/anawa/Welsh/P1040922.jpg[/IMG] [IMG]http://i785.photobucket.com/albums/yy135/anawa/Welsh/P1040923.jpg[/IMG][/IMG]
-
A to już u Jamora........ Niestety, wszystkie zdjęcia bardzo statyczne.........:shake: [IMG][IMG]http://i785.photobucket.com/albums/yy135/anawa/Welsh/P1040916.jpg[/IMG] [IMG]http://i785.photobucket.com/albums/yy135/anawa/Welsh/P1040917.jpg[/IMG] [IMG]http://i785.photobucket.com/albums/yy135/anawa/Welsh/P1040919.jpg[/IMG] [IMG]http://i785.photobucket.com/albums/yy135/anawa/Welsh/P1040920.jpg[/IMG][/IMG]
-
To jeszcze w schronie: GOTOWY DO PODRÓŻY [IMG][IMG]http://i785.photobucket.com/albums/yy135/anawa/Welsh/P1040912.jpg[/IMG] [IMG]http://i785.photobucket.com/albums/yy135/anawa/Welsh/P1040913.jpg[/IMG] [IMG]http://i785.photobucket.com/albums/yy135/anawa/Welsh/P1040914.jpg[/IMG] [IMG]http://i785.photobucket.com/albums/yy135/anawa/Welsh/P1040915.jpg[/IMG] [IMG]http://i785.photobucket.com/albums/yy135/anawa/Welsh/P1040911.jpg[/IMG][/IMG]
-
No i jestem......Dzięki, że byłyście ze mną myślami.... Zrobiłam 380 km..... Robiłam wszystko, żeby się nie zakochać ale.............. nie wyszło....... Welsh to cudowny i przełagodny pies. W schronisku nie chciał iść, prawie się czołgał.... Długo trzeba go było namawiać, żeby opuścił ten przybytek. Nawet nie chciał parówki. Bardzo ładnie reaguje na lekkie potrzaśnięcie smyczą i komendę: chodź, Welsh (na ciągnięcie odpowiada stanowczym: nie!). Wtedy przebiega kilka kroków po czym znów wciska sie w jakiś kącik. Jak już wreszcie podszedł do auta to sam wskoczył, jak piłeczka. Od razu wcisnął się w kącik i grzecznie położył. Musiał być kiedyś wożony samochodem. Był idealny w podrózy. Tylko zmieniał boczki. Na początku był troszkę zaniepokojony ale po chwili poczuł sie bezpiecznie i spał. Nie wymiotował, nie próbował przedostać się na przednie siedzenie - słowem: pies podróżnik. Ale jak puścił bąka, to chciałam uciekać z samochodu ;) Tak więc bez problemów dotarlismy do Jamora i tam skończyła się moja radość..... Welsh najpierw za nic nie chciał wyjść z auta. W końcu znanym sposobem (lekkie potrząśnięcie smyczy) namówilismy go na krótki spacerek no i wszystko wyszło...... Stawy Welsha są w bardzo kiepskim stanie. To chyba zaniedbania z jego dzieciństwa (brak wapna, witamin, zła dieta) ale oprócz tego fatalny stan, do jakiego dopuszczono w schronie. Wygląda to na stan zapalny stawów. Są aż spuchnięte a na jednym jest ranka - Jamor twierdzi, że pies ją sam wygryzł z bólu.... Pies nie chce chodzić, bo zwyczajnie go boli..... Być może całe to jego "wycofanie" spowodowane jest tylko bólem..... Zdecydowaliśmy z Jamorem, że robię "w tył zwrot" i zamiast do hotelu, zabieram psa do kliniki. Jamor mnie umówił w zaprzyjaźnionej lecznicy w Łazach (Redline). I znów w drogę.... W Łazach już nas oczekiwano. Od razu zrobiono Welshowi morfologię i tu na szczęście wynik był "jak u młodego byczka" - stwierdziła Pani doktor. Przygotowalismy go do kroplówki, bo nie chciał jeść ani pić i wyglądał kiepsko ale, na szczęście zaczął jeść.... Pozostanie w klinice jeszcze do jutra albo do poniedziałku, jeśli będzie konieczna konsultacja ze specjalistą. Jutro prześwietlenie stawów i inne badania. Trzeba sprawdzić, jak można Welshowi pomóc. Ten śmieszny sposób chodzenia i lekko wykrzywione łapki pozostaną na zawsze ale opuchlizna i ból muszą zniknąć. Też na zawsze! Poza tym trzeba się dobrze przyjrzeć siusiakowi, bo wygląda na stan zapalny cewki...... ale to najmniejszy problem..... Z kliniki zabiorę psa znów do Jamora a On dopilnuje podawania leków. Zdaniem Jamora pies mógłby iść od razu do domu tylko domek musiałby dopilnować kuracji i wykazać cierpliwość przy wyprowadzaniu psa na spacer. Welsh jest totalnym pacyfistą. Łagodny - cała podróż, wszystkie zabiegi były wykonywane bez użycia kagańca - pies nawet nie jęknął..... Nie ma obaw, że ugryzie. Sprawia wrażenie niewidzialnego psa: "to ja się cichutko położę w kąciku i już mnie nie ma" - to chyba jego życiowa filozofia. Mam nadzieję, że kiedy ból minie to i Welsh będzie bardziej otwarty na świat. Niewątpliwie jest wystraszony i musi poczuć się bezpiecznie i nabrać zaufania ale mnie, po kilku godzinach podróży, już szukał w klinice, kiedy wyskoczyłam do samochodu po kocyk. Był zapchlony, jak cholera ale już podaliśmy kropelki. Sierść i skóra wyglądają bardzo dobrze. No i maść ma przepiękną......... Zaraz wkleję zdjęcia a później Jamor doda jeszcze swoje, bardziej drastyczne........
-
Witam! A może ogłoszenia porobić, jesli sa trudności ze zbiórka na hotel? Pies podobno zdrowy i łagodny wiec postarajmy sie może od razu o stałą przystań dla Borysa...... Kto umie napisać ładny, niedługi tekst? Widziałam kilka ładnych zdjęć na wątku, moze uda sie jeszcze jakieś zrobić..... W Przebieczanach jeszcze kilka dni temu trzymano miejsce dla Welsha (ON-ka z mojego podpisu). Welsh idzie do innego hotelu więc może miejsce jeszcze jest........ To kilkaset zł taniej a miejsce ma bardzo dobra opinię i panie przemiłe....
-
To zróbmy z niej 6-latkę............a może 5-latkę ?
-
[quote name='Szarotka']O :):) a ja bede miala do Ciebie sprawe, ale to za jakis czas ;)[/QUOTE] You're welcome ;)
-
ja mam w aucie całe posłanie dla psa - przecież mój Paco to podróżnik - wszędzie ze mna jeździ. Mam na stałe złozone tylne siedzenia i dwie trzecie samochodu jest dla niego...
-
Jaka ona śliczna dziewczynka........ Z pewnoscia znajdzie domek :) Czy możesz przypomnieć, w jakim jest wieku? Te zdjecia w ogłoszeniu nie są najlepsze..... Jesli pozwolisz, to wykorzystam te z Warki....
-
[quote name='Delph']Dzwonią ludzie, ale albo jacyś dziwni, albo się zachwycają jaka piękna, a jak usłyszą wiek Kory to się rozłączają :( Ehhh...[/QUOTE] Deplh, czy mozesz wrzucić jakiś link do jednego z ogłoszeń Kory? Potrzebuje tekst i zdjecia - wrzucę jej kilka swoich ogłoszeń......od przybytku głowa nie boli a ja mam szczęście do ON-ków :)
-
[quote name='Jasza']A Welsh to pewnie się będzie bardziej bał, niż Ty...[/QUOTE] Mam taką cichą nadzieję........ ale tylko w drodze........ U Jamora powinien "dostać skrzydeł" ;) Dzięki za Wasze ciepłe myśli i kciuki. Jak wrócę z dalekiej podróży, to dam znac, jak było.......