-
Posts
1224 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Basia Z.
-
Zależy jaki ten schron jest w Sosnowcu. Bo jakby ją tam wysterylizowali to lepsze to niż ma się oszczenić i w dodatku na ulicy. A przecież pieska w schronisku też można odwiedzać, wyprowadzać na spacer, narobić zdjęć i założyć wątek adopcyjny. Jeżeli jest mała to chyba tym większa szansa, że stały domek się szybko znajdzie.
-
Jestem za ukaraniem tego co strzelał. Ukarałabym za orucieństwo również właściciela, bo jak widać na zdjęciu ten biedny pies nawet umierał w ordynarnej kolczacie na szyi. Innej biedak pewnie nawet nie miał ani wygodnych szelek i w tym pewnie chadzał na spacerki a może i po domu jak wiele, wiele psów w Polsce, bo wielu Polaków tak właśnie "kocha" pieski...wstyd i żenada
-
[quote name='Patik']dziękuję postaram się coś jeszcze zrobić,a niestety musiałam ściąć ze względów zdrowotnych ,bo bardziej zależy mi na jaj zdrowiu niż żeby pięknie wyglądała;][/QUOTE] :( ... bez komentarza :flaming:.
-
Znałam dwa tak kręcące się pieski. Nie chodzi o to, że miały przymus chodzenia w kółko dla samego chodzenia w kółko, tylko że jak już wstały i chciały gdzieś dojść to nie były w stanie iść po lini prostej do celu. Pierwszy to był pudelek i u niego to był jakiś problem z uchem wewnętrznym, z błędnikiem... zawsze jak szedł znosiło go na lewo tak że w koncu zataczał spore kółko. Drugi to york i u niego był poważny problem neurologiczny. Właściciele jeździli z nim do specjalistów do Warszawy i do Wrocławia ale niestety nie dało się go uratować i w koncu i tak musieli uśpić. To był młody piesek moze 6-cio letni, a zaczął chorować w wieku 4 lat. Zaczęło się tak, że idac co jakiś czas robił wokół siebie kółko tak jak nieraz robią psy goniące swój ogon ale z czasem nasiliło mu sie to tak bardzo, że już nie był w stanie przejść prosto nawet kilku kroków tylko robił jeden za drugim same obroty i bardzo się męczył. Diagnoza brzmiała chyba, że postępujący zanik jakiegoś robaka w mózgu czy jakoś tak.
-
Paproszek i Migotka - mikropieski - schronisko Łódź
Basia Z. replied to Magija's topic in Już w nowym domu
Ogona nie widać, czy Paproszek ma ogon? a gdzie Migotka ? -
Patusia już znalazła swoją przystań- ma wspaniały DS :).
Basia Z. replied to toyota's topic in Już w nowym domu
chociaż sobie popatrzę na ślicznotę :) -
Malusieńka MIJA - ma swój dom - zostaje u bros :) NA ZAWSZE !!!
Basia Z. replied to bros's topic in Już w nowym domu
Trzymam kciuki za najcudowniejszy domek dla tej maleńkiej -
Dziękuję :)
-
Popieram całym sercem. Od 16 stycznia tego roku nareszcie jestem wegetarianką i czuję się jakby spadł ze mnie olbrzymi ciężar. W natychmiastowym zerwaniu z tym wstrętnym nałogiem pomogło mi obejrzenie filmu na you tube , nagranego w austriackiej ubojni bydła. Zawsze lubiłam potrawy z mięsa ale to co ludzie wyrządzają zwierzętom przeznaczonym na rzeź jest nie do przyjęcia. Życie zwierząt rzeźnych od urodzenia az do okrutnej śmierci to droga przez mękę. W naturze żaden drapieżnik nie dręczy tak swych ofiar. Zabija szybko a ofiara zwykle jest w szoku i ma tak podniesioną adrenalinę, że może nawet nie czuć bólu, nie zdąży się też zbyt długo bać. Człowiek mięsożerny jest prawdziwą bestią i potworem. Jego ofiary stoją bez żadnej możliwości ucieczki i patrzą na męki swoich pobratymców krojonych i patroszonych na żywca i wiedzą, że za chwile ich spotka to samo
-
[quote name='Awit']Basia a dawny właściciel Neli? Miał mieć kontakt do tej pani. Niech da Ci telefon do niej, nie może?[/QUOTE] Nie poproszę go o telefon do niej, bo on nie powinien mi go dać bez jej zgody i nie chcę go stawiać w niezręcznej sytuacji. Tak naprawdę to ja właściwie nie mam żadnego prawa niepokoić ją swoimi telefonami i domagać się informacji na temat Neli. Już tyle razy pisałam z prośbą o zdjęcia Neli do tego faceta, że czuję się jak jakiś natręt - ostatnio 19 stycznia i on za każdym razem mi odpisuje, że pamięta i jak tylko sam dostanie te zdjęcia to zaraz mi wyśle ale do tej pory nic nie dostał. Bardzo mnie to niepokoi. Zastanawiam się czy on wogóle wie komu ją dał, gdzie to niby Nela teraz mieszka i czy wogóle ma jakieś wieści o niej.
-
Ja myślę, że przecież tam w okolicach Białegostoku też są osoby pomagające zwierzakom, to może im trzeba pieska pokazać, niech ocenią czy trzeba mu pomóc i jeśli tak to może mu pomoże ktoś tam na miejscu. Niech każdy działa w jakimś swoim okręgu. Przecież wystarczy się trochę rozejrzeć dookoła siebie i wszędzie są psy potrzebujące pomocy a często nawet ratunku na cito. Takie przewożenie psów z jednego końca Polski na drugi jest bez sensu i pociąga za soba niepotrzebne koszty. Czasem sie patrzy daleko a nie widzi tego co blisko. Może być i tak, że ktoś z południa będzie ratował psa z Kołobrzegu a tymczasem inny pies zdechnie z głodu i zimna niezauważony niemal u jego stóp. Jeżeli się chce adoptować konkretnego pieska to rozumiem, żeby po niego jechać nawet 400 km. Ja po swoją Sarunię jechałam tak autobusami i pociagami ale mówię - to było nie po to, żeby ja przerzucać z rąk do rak tylko jechałam jak po własne dziecko.
-
Pieskowi ponoć zrobili budę ale jaka ta buda nie wiem i donoszą mu jedzenie. Martwi mnie bardzo, że Nela przepadła jak kamień w wodę i nie ma o niej żadnych wiadomości ani zdjęć oczywiście też nie ma
-
Witam. Jestem tu nowa i może nie powinnam tak negatywnie zaczynać ale prawie mi serce pękło jak zobaczyłam te postrzyżone pekinczyki :( :( :( . Pekińczyka się czesze i szczotkuje a nie strzyże. Strzyżenie pekińczyka to nie jest pielęgnacja tego psa tylko wręcz niszczenie jego szaty i odbieranie mu urody, normalny sabotaż. Na pierwszym zdjęciu piesek ma jeszcze prawidłową, zdrową szatę i wygląda ślicznie a na każdym kolejnym zdjęciu jest już tylko gorzej. Do czego doprowadza strzyżenie pekińczyka doskonale widać na zdjęciu 6 i 7 - ten piesek był już najwyraźniej strzyżony wiele razy, za to czesany nie jest prawie wcale wskutek czego wyglada jak sfilcowany, matowy bizon. Nie dziwię mu się, że taki smutny, podzielam jego uczucia :(. Nie gniewaj się Letaa. Rozumiem, że jak ktoś Ci przyprowadza psa do strzyżenia to poprostu strzyżesz i już, ale nie zawsze tak trzeba. Ludzie się nie znają i nieraz trzeba im wytłumaczyć na czym polega prawidłowa pielęgnacja konkretnego pieska czy to rasowego czy w typie rasy. Podoba mi się ostrzyżenie pieska w typie maltańczyka i tej suni, której zostawiłas uszy "a la papilon".
-
[quote name='arielka186']Myślę że piesek się spodoba, no i koleżanka właśnie chłopaczka szuka. Wydrukuję sobie te zdjęcia, i jej pokażę- niestety- pewnie zobaczymy się dopiero po Świętach... A w ogóle cudeńko małe... Teraz doczytałam że piesek jest w Wojtyszkach- kiedyś słyszałam, że są trudności z adopcjami- rozumiem, że tutaj wszystko by było OK?[/QUOTE] Ten piesio jest póki co nie w Wojtyszkach (to jest filia) tylko w siedzibie głównej schroniska/hotelu, czyli w Łodzi na ul. Kosodrzewiny. Myślę, że z adopcjami piesków z tego miejsca już nie powinno byc problemów. Marzy mi się, żeby ten piesio trafił do naprawdę kochającego domku i był traktowany jak dziecko. On jest bardzo delikatny, potrzebuje mięciutkiego, wygodnego ubranka na spacerki bo marźnie, no i powinien zawsze mieć podusię i kocyk w swoim legowisku a w nocy może chciałby sypiać w łóżku z człowiekiem...
-
Arielko może dla tego ratlerka. Zobaczcie jakie cudo jest w Wojtyszkach, tzn. raczej na Kosodrzewiny w Łodzi [IMG]http://hotelzwierzat.com/produkty/331391763IMG_0122%20(1024x683).jpg[/IMG] [IMG]http://hotelzwierzat.com/produkty/min65729709IMG_0105%20(1024x683).jpg[/IMG][IMG]http://hotelzwierzat.com/produkty/min1699648327IMG_0118%20(1024x683).jpg[/IMG][IMG]http://hotelzwierzat.com/produkty/min686024109IMG_0121%20(1024x683).jpg[/IMG][IMG]http://hotelzwierzat.com/produkty/min331391763IMG_0122%20(1024x683).jpg[/IMG][IMG]http://hotelzwierzat.com/produkty/min649828205IMG_0125%20(1024x683).jpg[/IMG][IMG]http://hotelzwierzat.com/produkty/min425194358IMG_0131%20(1024x683).jpg[/IMG] [URL]http://hotelzwierzat.com/zwierzak.php?id=577[/URL] Gdyby był dziewczynką to już bym chciała adoptować ale to chłopaczek jest. Moim zdaniem prześliczne maleństwo. Delikatne i marźnie tam :(
-
Wzruszające jak Reksio tak ogląda i obwąchuje ten kocyk a później sobie na nim leży i pewno się dziwi i myśli bidula - "co ja takiego zrobiłem, że najpierw tak długo to mi nawet jeść nie dawali a teraz i jedzonko, i kocyk mięciutki, i tak ładnie do mnie mówią...??? czy mi jaka ciotka z Ameryki w testamencie spadek zapisała...? "
-
tu powinny być zdjęcia staruszków i aktualne informacje na temat tych psiaczków, czy zdrowe czy chore , czy jest jakieś zainteresowanie, czy któryś poszedł do adopcji to wątek by "żył" a może i pomogłoby staruszkom znajdować domy. Ale musiałby ten wątek prowadzić ktoś z wolontariuszy schroniska, kto jest na bieżąco w temacie. Hallo ! czy kogoś z łódzkiego schroniska obchodzi wogóle los staruszków ?
-
Nelusia pojechała już w piątek na Ukrainę... Martwię się czy biedulka nie wpadła z deszczu pod rynnę. Zastanawiam się jaki tam będzie weterynarz, jedzenie...szkoda mi bardzo :(((
-
Nie wiem Gosiu, niedźwiedzie czyli jakie to są ? Ale w jakimś strasznym syfie ten piesek jest i ta breja w misce. Dziwne, że ten jeszcze żyje a o drugim psiaku nic nie wiem.
-
Rekso jest szczeniakiem. Pozostaje nam wierzyć, że pani naprawdę jest super. Pan Neli jest nią zachwycony i jej mężem też - określił ich jako bardzo pozytywnych ludzi. Mam wrażenie, że on był wręcz zaskoczony, że można być wobec psa tak bezpośrednim, życzliwym, otwartym jak ta pani i tak bez lęku, serdecznie po prostu wziąć psa na ręce, gadać do niego jak do dziecka... . Trochę mnie tąpnęło, bo ja bym ją po świętach wzięła, ale widocznie nie była mi Nelcia pisana ani ja jej. Ciekawe jak ta Bujakiewicz bojkotuje, chyba tylko tak słownie no bo co innego można zrobić... chętnie bym jej udzieliła wsparcia
-
[quote name='paniMysza']w sumie masz racje. do kobiety powinien zadzwonic ktos ze schroniska. przecież ona sama go nie oddała, tylko ponoc porzuciła przywiązanego na klatce schodowej. zgodnie z prawem włascicel odpowiada za swojego psa. mozna pociagnąć tą kobiete do odpowiedzialności. nie odpuścić.[/QUOTE] Szczególnie perfidne jest to, że ona zabrała psinę-staruszkę ze schroniska gdzie ta sunia miała w końcu jakąś minimalną chociaż opiekę i schronienie po to, żeby w krótkim czasie porzucić ją i pozostawić bez żadnej opieki