-
Posts
22228 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Jasza
-
Norek już w Nowym Domu w Krakowie! :-D
Jasza replied to Halo (Alfa i Zuzia)'s topic in Już w nowym domu
Zazdrościmy białości Norkowi :p U nas wczoraj paaaaskudnie. Dzisiaj mam już nadzieję, że słońce osuszy to wszechobecne błoto.... -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Dobrze :loveu: -
[IMG]http://joemonster.org/i/2014/01/demot-58-13.jpg[/IMG] [IMG]http://joemonster.org/i/2014/01/demot-58-37.jpg[/IMG]
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Po bazarku powalczę jeszcze może z sowami, jeśli mi minie na nie złość ;) -
Norek już w Nowym Domu w Krakowie! :-D
Jasza replied to Halo (Alfa i Zuzia)'s topic in Już w nowym domu
Tuż obok mieszka moja Mama. Trzymam za kotkę. Edit - napisałam już na Miau - gdyby trzeba było rozwiesić jakieś ogłoszenia w tym miejscu - dajcie znać, poproszę Mamę. -
Poranek się zaczyna o 4.00. Chociaż o 3.59 trudno mi samej w to uwierzyć :evil_lol:
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
A w zasadzie chyba najbardziej znaczy: ładny. I potwierdzam - Reksio jest gryfny :loveu: -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Gryfny znaczy fajny ale i..przystojny ;) -
Przepraszam, ale 4.47 to nie noc tylko poranek ;)
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
A już nie pamiętam ;) -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
[quote name='Elisabeta']Jaszko, to ta kiełbaska... :roll: Bo chyba nie flaszka?... :evil_lol:[/QUOTE] A widzisz, przerwałam im to rozkoszne spotkanie i nie wiem do tej pory ;) -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
I ja podobnie :oops: Choć Reksio lubi zaskakiwać. Kiedyś, kiedy był jeszcze podrostkiem grzecznym i nieszkodliwym, szedł sobie na spacer leśny bez smyczy, dreptał ścieżką, ja za nim. Nagle skręcił w krzaki i zniknął. Czekam, czekam - nie ma go. No to idę zobaczyć co porabia. Widocznie byłam wtedy jeszcze naiwną i niedoświadczoną życiowo Jaszą i nie podejrzewałam nawet żadnych spotkań niecnych z kupą, padliną i takimi tam.:diabloti: Teraz życie nauczyło mnie reagować błyskawicznie :p Przedarłam się przez chaszcze, znalazłam się na polance i oczom moim ukazał się taki oto obrazek: flaszka wódki, kiełbasa w sporych ilościach rozłożona na gazecie, kilku rozmiarowo słusznych i mocno rozbawionych panów o podejrzanym autoramencie, oraz mój Reksio, siedzący sobie grzecznie i równiutko między nimi. Taki malutki koleżka. W ogóle mnie nie zauważył, wpatrzony w swoich nowo poznanych przyjaciół jak w obrazek. Już widziałam oczami wyobraźni jak go poklepują z poufałością po wątłych pleckach. I do tej pory ma jakąś dziwną słabość do pewnego typu ludzi. Obszczeka dziadka dziarsko kroczącego po lesie. Bo zbyt dziarsko jednak. I laskę posiada. Obszczeka zakochaną parę całującą się pod starą wierzbą. I dziewczynę w kapturze. Ale panowie wykopujący stare rurociągi na przykopalnianych terenach Misiowych - oo, to spoko. Z twarzami uwęglonymi, w oparach palonej izolacji śmierdzących kabli, miedzy ogniskami, jak wyrobnicy dziewiętnastowieczni w jakichś kopalniach odkrywkowych - a Reksio kroczy tuż obok, nie zważa na ich pozdrowienia i okrzyki: "Pani, a kaj mo pani tego czeciego pieska??". Mogą być. W porzo. I git. Jeszcze obwącha ich łopaty, puste butelki po piwie zakopane do połowy w żużlu, siknie na resztki śniadania i mam wrażenie, że jeszcze, jeszcze chwila i skinie im głową i krzyknie "Cześ chopcy!". I wczoraj piłeczkę od nich dostał. Jeżyka. Bo znaleźli. Trafił swój na swego ;) -
Szczesliwe zakonczenie! Sonia znalazla wspanialy,kochajacy domek!
Jasza replied to DORA1020's topic in Już w nowym domu
Pieniądze wpłacone :loveu: Dzięki uprzejmości koleżanki - w MBanku, więc powinny być dzisiaj na koncie. -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
A ja tego Pana i Fana bardzo lubię, co zrobić :p Jeżeli jestem sama to mi nie przeszkadzają skaczące po mnie psy, witające się mniej lub bardziej wylewnie, a powiem więcej - lubię to! Kiedy jest ze mną Misia to też w porządku. No a Reksio - on nie znosi poufałości i ma bardzo, bardzo ciasno wytyczone granice prywatności ( po widnokrąg :evil_lol:) i tu się zaczyna problem.... -
Norek już w Nowym Domu w Krakowie! :-D
Jasza replied to Halo (Alfa i Zuzia)'s topic in Już w nowym domu
Piękny, śniegowy Norek :loveu: Lubię oglądać Twoje krakowskie zdjęcia Jotpeg. Moje tobołki już od soli tak odzwyczajone, bo chodzimy teraz tylko po lesie praktycznie, że kiedy mają przejść jedną jezdnię na pasach to już łapki w górę i mam problem, bo dwóch jednocześnie nie podniosę... -
Ale smutny, zmasakrowany misiek obok piłeczek..:p Znamy takie oślepione, beznoskowe pluszaki :diabloti:
-
Szczesliwe zakonczenie! Sonia znalazla wspanialy,kochajacy domek!
Jasza replied to DORA1020's topic in Już w nowym domu
Jestem i ja. Poproszę o konto - wpłacę jednorazowo 50 PLN. -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Misiową dupkę natarłam śniegiem i jak potem wróciliśmy do domu to po gównianych sopelkach prawie, prawie nie było śladu, więc tylko drobna kosmetyka ;) -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Patmol - dziękuję :loveu: Choć uznaję walkę "sowy kontra moje malowanie" za przegraną niestety. Jak się ogarnę z bazarkiem, to jeszcze spróbuję z sowami. -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Skowronki kontra sowy ;) Wczoraj mieliśmy dzień pod znakiem kupy. Nie pierwszy raz zresztą.:evil_lol: Najpierw zwiała Elza i znalazłam ją w chaszczach zajętą konsumowaniem zamarzniętego wielkiego placka. Chrupała aż miło i musiałam ją zapiąć z zamkniętymi oczami, bo nawet moja stępiona i zahartowana wyczynami tobołkowymi wrażliwość ma swoje granice. Potem Misiowa wyprodukowała kupę, która częściowo zawiesiła się na jej portkach i zamarzła i zastanawiałam się całą drogę,czy prościej będzie jej to potem wyciąć, czy wymyć. Ostatni punkt programu to kupa końska. Ta z gatunku kulistych i udających oprószony śniegiem głaz. Taką kupę od kamienia można odróżnić spoglądając na tobołki, które raczej na co dzień nie interesują się tymi drugimi ;) i nie próbują z oczami rozszerzonymi z ekscytacji uszczknąć po kawałku. Pozwolę sobie na rymowankę : "Dzień gówniany- dzień udany!" Pełnię szczęścia zapewnił piękny, biało-czarny nowofundland, który wskoczył mi na plecy. Misia jest w nim ostrożnie zakochana, Reks chciałby go zjeść a Elza się boi i pohukuje z odległości. A Fan chce się zaprzyjaźniać. Balansowanie z wrzeszczącym psem na rękach w zaspie śnieżnej, wytrzymując sześćdziesiąt kilo radości i słysząc z boku powtarzane kilka razy " on nic nie zrobi, cha, cha, cha" - sprawiło, że ja też uznałam ten dzień za udany, mimo, że osobiście nie zaliczyłam żadnej kupy :diabloti: