Jump to content
Dogomania

Kasia77

Members
  • Posts

    4673
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Kasia77

  1. Wizyta u weterynarza za nami (byliśmy wczoraj). Zorka obejrzana... Cały ciężar przejmują u Zory przednie łapy, tylne po prostu są i pomagają trzymać równowagę, nie ma tam już niemal żadnych mięśni. Zora dostała serie zastrzyków przeciwbólowych i przeciwzapalnych, i będzie je dostawać przez jakiś czas, no i obserwujemy jak sie będzie po nich czuła i ruszała/chodziła . Fredziu, dziękuje za pomoc, ale na razie jednak sie wstrzymamy z tym preparatem. Popytałam wet. o preparaty na stawy dla Zory, i ten o którym pisałam, niekoniecznie musiałby zadziałać akurat w jej przypadku , Zorce potrzebny jest taki, który zawiera przede wszystkim kwas hialuronowy, a galecan oparty jest na kolagenie. Rachunek w lecznicy otwarty, po wybraniu zastrzyków uregulujemy płatność.
  2. gdzie jesteś piesku?.... wystrzelać tych wszystkich ludzi
  3. Z Zorką nie jest dobrze:sad: od jakiegos czasu kulała mocniej na tylną prawą łapę , ostatnio wstała żeby przenieść sie z jednego na drugie legowisko, ale przewróciła sie po środku pokoju , pomogłam wstać,ale nie mogła ustać na łapach,widać było że boli, po rimadylu uspokoiło się, rano wstała normalnie , jak wynosiłam ją na siku to jakoś kuśtykała ale tą prawa łape starała sie unosić do góry. Przedwczoraj było podobnie , widać było cierpienie, tabletki przyniosły ulge, zasnęła już spokojniej . Wczoraj rano dała rade sama się podnieść , ale jak wyniosłam na dwór, to zrobiła kilka kroków i nie miała siły, najgorzej było wczoraj wieczorem :-(,nie pomógł Caprodyl który wczoraj kupiłam u weterynarza, widać było jak ją strasznie boli, nie wiedziała jak poukładać łapy,siedziała wsparta na przednich, patrzyła na mnie i piszczała :-(, kazdy ruch to ból, patrzyła, piszczała, robiłam co mogłam ale tak na prawde byłam zupełnie bezradna :sad:,mogłam tylko przy niej być . Około 24ej "złapała" pozycje w której ból był najmniej dokuczliwy i noc jakoś minęła. Boje sie ją ruszać - wynosić na siku, bo największym problemem dla niej jest później ułożenie łap tak, zeby nie bolało Jak tylko znajdziemy jakiś transport, to jedziemy do weterynarza, chociaż boje sie że nie wiele pomoże .Musimy kupic cos innego przeciwbólowego, coś co pomoże bo kupiony wczoraj Caprodyl nie pomógł:sad:. Preparat który bierze na stawy, zachwalony w Krakvecie też jest nic nie wart, nie dla Zory, potrzebuje cos lepszego,znalazłam GELECAN FAST ,może ktos zna? , drogie strasznie , u nas 190zł , w Czechach taniej, ale nie znam nikogo kto by mógł tam kupic i wysłać pocztą, i karma weterynaryjna na stawy . Ja nie wiem na ile to pomoże, czy w ogóle pomoze, ale jak nie spróbuje to nie będziemy wiedzieli. To są ogromne koszta, pomózcie proszę, nie dźwignę tego:sad: Nie chce pieniędzy, prosze o karme weterynaryjną Hilsa albo Royala na stawy (nie wiem która lepsza) , i o preparat , taki który daje nadzieje...
  4. [quote name='muza_51']Witam .Ja też jestem zainteresowana B 17. Moja jamniczka miała usunięty guz przy sutku. Badanie histo wykazało -nowotwór złosliwy guz mieszany. Jest na karmie Hepatic , Hepatilu i esentiale. Proszę o info. Przepraszam za wkręt w temacie Maksia.Na moje usprawiedliwienie moge podać,że jak jeszcze nie byłam zalogowana na dogo przelałam na Jego konto kaskę jako Marta B.G..Teraz czekam na dopływ gotówki i też przeleję pieniążki Proszę o info o koncie . Pozdrawiam .[/QUOTE] nie ma za co przepraszac! :) , im nas tu więcej tym lepiej, informacji i pomocy nigdy za dużo ;) . Za jamniczkę trzymamy mooocno kciuki. A ja grzebie w internecie ,tyle sie naczytałam i naszukałam, że zgłupiałam całkiem. Pestki będa oczywiście :) , ale nie wiem czym by jeszcze Maksia "karmić" Co myślicie o tych preparatach? - [url]http://sklep.mvet.pl/Walka-z-nowotworami/[/url] i ten niby wspomaga leczenie chorób nowotworowych , opinie też przyzwoite - [url]http://www.krakvet.pl/scanomune-preparat-zwiekszajacy-odpornosc-60tab-p-6257.html[/url]
  5. [quote name='danka1234']Maksiu otrzyma wsparcie w kwocie 200zł z Jamniczej Skarpety na najpilniejsze potrzeby. Oby robaczek cieszył sie zyciem jak najdłuzej.[/QUOTE] Maksiu ogromnie dziękuje!
  6. Olu, to nie są pretensje, nikt nie ma pretensji, po prostu wiemy teraz na czym stoimy i to wszystko. Dla mnie to tez nie było łatwe- wczorajsza diagnoza,zobaczyć, usłyszeć na własne uszy, pare dni wczesniej dowiedziałam sie co czeka Maksia, jeszcze sie nie zdązyłam zebrac do kupy, sypie sie mocno zdrowie Zory, wczoraj padła na łapy, myslałm ze koniec-ze sie nie podniesie, mam nerwy w strzępach,jestem ostatnio jednym wielkim strzępem nerwów , a Nika?- Nika jest w domku szczęsliwa, ma swoje koty, ogonek rozmerdany, wygrzewa sie w słoneczku i nie jest ŻADNYM KŁOPOTEM, czy ja napisałam ze jest kłopotem? Domek robi i zrobi wszystko zeby Niki była szczęśliwa, ma swoja rodzinę, wszyscy pokochali ją jeszcze zanim przyjechała, jak by mozna byłoby ja odbierać. Nika ma swój kochający dom.
  7. [quote name='nescca']Boże.... trzeba zrobić wszystko aby Max pożył jak najdłużej nie cierpiąc. dziś skonsultuje toz moim wetem i zastanowimy się co można by dla biedaka zakupic!!!!! Czy Max ma apetyt?[/QUOTE] apetyt ma bez zmiennie , odkad przyszedł wynik, dostaje samo mięso , żadnego ryżu- minimum weglowodanów. na razie bierze co dzień Iskial na odpornosć, niestety nie chce tknąc jedzenia jesli polane jest olejem lnianym (a liczyłam na ten olej, ma znaczącą duzą dawke omega3) paulinken- Myślałam o pestkach z moreli- witaminie B17 , która potrafi bardzo pomóc w walce z rakiem, juz dostałam od yunony niezbędne informacje - dzięki :) i to co poleca yunona na pewno chciałabym zeby Maks brał. Sama wyczytałam kiedys i myslałam o Pau'd Arco - to wszystko ziołowe, nie zaszkodzi a moze wspomoże organizm, w kazdym razie wszystko co moze spowolnić postęp choroby i pomóc chciałabym zeby Maksiu miał, przydałyby się w tej chwili głównie : pestki moreli, orzechy nerkowca i ten pau'd arco tez nie zaszkodzi.Nie chodzi o to zeby jadł wszystko na raz, bo i tym mozna przedobrzyć, ale moze wszystko znalazłoby sie w jednym miejscu i przyszłoby jedna przesyłką-jeden koszt.
  8. I Ja dziękuję. Wczoraj nic nie płaciliśmy, zapłacimy pewnie dopiero po wybranych antybiotykach. Jak będziemy dzis w klinice, to zapytam o koszta.
  9. Trudna sytuacja, strasznie trudna. Mam to szczęście,ze mieszkam w domu z ogródkiem i jestem z psami praktycznie non stop, więc bez porównania łatwiej nad wszystkim zapanować, jakby trudno nie było.
  10. Seciu, a jak mogłoby być inaczej? Niki ma dom, na szczęście go ma, i nikomu w nim nie przyszłoby do głowy nawet w najczarniejszych myślach żeby ją oddać, przecież to czyste okrucieństwo, już samo słowo przyprawia mnie o przerażenie. To jest niemożliwe, niewykonalne.Nowotwór niczego tu nie zmienia, w tej sytuacji pozostaje jedynie żal , że Nika ma dom tak późno i na zbyt krótko. Chodziło jedynie o informacje. Tak jak Ola pisze - wszyscy wiedzieli że z Niką jest bardzo źle, z tym że jej fatalny stan przypisywany był sercu. Na wątku nie ma żadnych wyników badań i informacji poza tą że Niki ma bardzo chore serce, wątrobe a operacja nie wchodzi w gre. Nie było nic o tym że Nika ma tak rozległy nowotwór, że w ogóle ma nowotwór. Serce , jakby bardzo chore nie było ,pozwala wierzyć ,że jeszcze będzie choć odrobine lepiej, natomiast w faktycznej sytuacji nie ma już nic...To są dwie znacząco różne sytuacje, dlatego,tym bardziej jeśli Nika była diagnozowana, każdy dom powinien takie rzeczy wiedzieć , powinien i chce ,bo to bardzo ważne. I niekoniecznie musiało być dla wszystkich jasne że guzy(nawet jeśli są na listwie) , obejmują narządy wewnętrzne i to w takim stopniu. Na wątku pojawiała sie informacja,że wynik prób wątrobowych nie był najgorszy - to nie przywodzi na myśl wątroby obsianej guzami i nie daje domkowi żadnej informacji prócz nadziei na poprawe stanu psa. Co do kupy- punk napisał, że w biurze schroniska Niki zrobiła normalną kupe a w drodze robiła już tylko "rzadko" , nie będe rozwodzić się nad konsystencją kup bo to już teraz bez znaczenia, najważniejsze że antybiotyk zahamował rozwolnienie, w tej kwesti póki co idziemy ku lepszemu , mocno prawdopodobne,że Nika miała jednak stan zapalny jelit, więcej na ten temat będzie można powiedzieć po kolejnych dawkach antybiotyku . Dziś od rana Nika oddaje się swojemu ulubionemu zajęciu - leży na schodach na kocu i wygląda kotów. Jakże ona "kocha" te koty... tyle życia w nią wstepuje na widok a nawet sam zapach kota . Dziś usłyszałam jak Nika głośno krzyczy, biegłam pełna strachu,że coś sie złego dzieje, tymczasem ona sobie stała w oknie balkonowym a po drugiej stronie szyby jadł śniadanie kot Bartek - Nika była szczęśliwa!. Jak dobrze że są tu koty, dają jej tyle radości...
  11. A może ktoś zna karmy z linku który wkleiłam w poprzednim swoim poscie?, karmił nimi psa i może coś napisać, warto? czy są jakieś inne dobre przy nowotworach, które pomogą spowolnić chorobe??? Maksiu łyka Iskial ale kręci nosem na olej lniany i siemie, niby bez zapachu a jednak nie chce tknąć , tym bardziej przydałoby sie dodatkowo cos na wzmocnienie, moze ktoś chciałaby kupić Maksiowi jakis dobry preparat?
  12. Niki ze Starogardu od soboty zamieszkała w DT Maksia,pod Słupskiem. Nie szuka już DS, sytuacja jest krytyczna - [url]http://www.dogomania.pl/threads/204598-Starogard-Gd.-NIKA-malusie%C5%84ka-jamnicza-babinka-konieczna-operacja-pomocy-!/page14[/url]
  13. nie będe nawet próbowała pisac co czuje i mysle...
  14. [quote name='Secia']no tak Nikusia na miejscu, fotki są chudziny okropnej, mam nadzieję, że się jej poprawi choć troszeczkę. Kasiu to jak, zostaniesz księgową malutkiej, żeby odciążyć Olenkę? nie poprawi się, juz nic nie będzie lepiej , nie ma na nic czasu.... Rozwolnienie nie ustąpiło, trwa od soboty dzień i noc, dziś też zabrudzony był "kupą" pokój, nie można było czekać i patrzeć jak pies się odwadnia, dlatego Niki pojechała dziś do weterynarza. Rozwolnienie, do tego z krwią, musiało być czymś więcej niż skutkiem chorej wątroby, weterynarz zrobił USG. Nika jest w stanie krytycznym, ale nie tyle serce jest powodem, co rozległy, rozsiany po wnętrznościach nowotwór... Na śledzionie ma ogromnego guza 7 na 5 cm , na wątrobie przynajmniej 5 wielkich guzów... najprawdopodobniej są i na żołądku, ale nie było widać dokładnie, ponieważ przeszkadzała treść żołądkowa. Nika jest "zjedzona" przez raka , ma silny zanik mieśni, rak od dawna pożera jej mięśnie od środka. Weterynarz mówi,że Nika jest malutka więc przy samym nawet RTG serca które miała robione będąc w schronisku, guzy powinny być widoczne, są tak wielkie i liczne,że powinny wyjść przy prześwietleniu. Co do reszty - osłuchowo płuca pracują strasznie, serce również, chociaż malutka na usg leżała na kolanach opiekunki na pleckach, brzuchem do góry - w pozycji w której jak mówi weterynarz ,najpoważniej chore serca nie wytrzymują, duszą się, wiercą, Nika na szczęście leżała jak anioł. Nie było stresu, najmniejszego strachu, ani w klinice ani podczas jazdy, całą drogę spała w transporterku otulona w kocyk. Od razu miała dziś też obcięte pazurki, była złudna nadzieja,że kuleje przez pazurki, a kuleje na tą przednią łapke dosyć solidnie, ale to nie pazurki są tu winne .... Nikunia dostała antybiotyk, jest cień nadziei,że rozwolnienie i krew spowodowane są zapaleniem jelit (na jelitach tez coś jest, wygląda na kamień, guzy jeśli są, to akurat nie były widoczne), przez trzy kolejne dni dostanie antybiotyk, jeśli pomoże- będziemy się cieszyć, jeśli nie, to trzeba zakupić jakieś pieluszki. W tej chwili pokój w którym śpi, wyłożony jest gazetami i folią i o ile w dzień można pilnować i panować nad sytuacją , o tyle w nocy nie da rady. W tej chwili nie ma już czasu, nie ma żadnej szansy Nika albo dożyje czasu, kiedy przestanie jeść i zacznie sie czyste cierpienie na które nie wolno pozwolić, albo wcześniej pęknie jej któryś z guzów i wykrwawi sie do środka Zdjęcia nie oddają rzeczywistości . Nika ma wielką wole życia, to widać, ale jest za późno, na cokolwiek. Nic tu już nie pomoże żadna dieta , Nika potrzebuje jedzenia wysokoenergetycznego i każdego które w ogóle będzie chciała jeść. Sytuacja jest patowa,w stanie w jakim ona jest, trzeba karmić i Nike i raka, bo do tej pory rak jedynie zżerał psa... W sprawie finansowej niech wypowie sie Ola. Domek dostał 100zł za 1szy m-c, nie wiem czy będzie jakiś następny
  15. Póki co , rozwolnienie ma straszne, nawet jeśli coś zje, to wszystko z niej wylatuje, w ciagu dnia też zrobiła w domu na podłoge. Co do Maksia, to trzeba mieć nadzieje ze w końcu odpuści i zaakceptuje zmiany
  16. [quote name='omi']Zaprosiłam Kasie77 na wątek aby udzieliła nam informacji o kosztach utrzymania psiaczka tych gabarytów. A czy są osoby zdecydowane na stałe deklaracje?[/QUOTE] Mały ten Wasz szczenior nie jest :) 300zł m-c , nie mogę inaczej, mam 5 bezpłatnych tymczasów i ciężko utrzymać to towarzystwo... Ze względu na moje psy, mogę brać tylko psy przyjacielskie zarówno w stosunku do suń jak i samców
  17. nie wydaje mi się, chociaż bardzo bym chciała... A od kiedy ona robiła w schronisku takie "zupki" ? i czy zdarzało jej się nie przetrzymywać nocy- robiła w pomieszczeniu?
  18. [quote name='brazowa1']jestem po rozmowie z kierownikiem schroniska-na plus :) więc o facebook poprosze koleżankę.[/QUOTE] i jak z facebookiem dla niuni? :)
  19. Witaj mała :) śliczna morducha :)
  20. dzięki Saruniu,ze zaglądasz do Nas :) Wynik Maksia zwalił mnie z nóg, strasznie trudne to wszystko...:(
  21. wrzuciłam te "najgrubsze zdjęcia" i nie widać na nich jak wygląda naprawdę
  22. tak, to własnie ten Maksio... Niedawno miał usuwaną wstrętną narośl z dziąsła, no i wynik jest jaki jest :(:(:( Nika póki co jest bardzo aktywna, wczoraj cały dzień tupała po dworzu, dziś od rana interesuje ją też tylko podwórze, tropi koty :) ogon przy tym bezustanie rozmachany a jak kota dopaść nie można bo siedzi gdzieś schowany, to jest głośne szczekanie- maleńkie ciałko , ale głosik wielki :) Co do Maksia , to spodziewałam się miłości , a okazało się ze Maksiu jest zaborczym zazdrosnikiem, Póki co ma strasznego focha , obraził sie na wszystko, łącznie z jedzeniem, nie pozwala Niki zbliżać sie do siebie, warczy i nie zamierza dzielić się z nią czymkolwiek. Olu , kupa jest z krwią- taka miała być, ale czy ona poza tym robiła normalną kupe?, bo od wczoraj ma rozwolnienie, robi często i praktycznie leci sama "woda" , w nocy zafajdoliła cały pokój tą rzadzizną , jak to z tym było w schrobnisku?
  23. Maksiu ze Słupska ma zdiagnozowanego włókniakomięsaka,w DT zostanie do końca...Mozna zdjąc Maksia ze strony jamników do adopcji [url]http://www.dogomania.pl/threads/190421-Jamnik-staruszek-nie-chce-ju%C5%BC-%C5%BCy%C4%87-...-P%C5%82acze!!!-Pom%C3%B3%C5%BCcie!!!/page12[/url]
  24. Seciu, dziękujemy za wszystko :) Tak na szybko, wklejam Wam trzy zdjęcia : wieczorem popisze, jak minął dzień ;)
×
×
  • Create New...