-
Posts
4601 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by pinkmoon
-
Kiedyś był owczarkiem - Moon za TM...
pinkmoon replied to Frotka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
To teraz już nie wiem, czy na pewno mówimy o tym samym :diabloti: Konstrukcja mojego wniosku była taka: 1.Nie wydaliście Moona na Śląsk nie dlatego że dom tam był nieodpowiedni, tylko dlatego, że w międzyczasie znalazł się tak samo dobry kandydat i był bliżej, więc uznaliście to za decydujące. 2.Spytałam jaki w takim razie jest punkt krytyczny, po którym dana osoba ma pewność, że pies trafi akurat do niej. Gdyby w momencie kiedy oddawałabyś Moona czy innego psa w ręce osób z Krakowa, w schronisku pojawiłaby się inna osoba która oferuje jeszcze lepsze warunki, czy zmieniłybyście zdanie. 3.Odpowiedziałaś że tak, zresztą ten fragment jest cytowany przeze mnie w poście powyżej. Więc zdaje mi się że rozmawiamy tu właśnie o przypadkach ,w których decyzja o odmowie adopcji jest równoznaczna z przekazaniem psa w inne ręce. -
Kiedyś był owczarkiem - Moon za TM...
pinkmoon replied to Frotka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Frotka, a nie jest to trochę zaprzeczeniem tego, o czym pisałaś przedtem? Przecież taki system zdaje się promować właśnie spontaniczne, nieprzemyślane decyzje podejmowane na miejscu, pod wpływem chwili. Bo wychodzi na to, że jeśli ktoś nie bierze od was psa zaraz jak tylko wypatrzy go w ogłoszeniach, tylko stara się przygotować na jego przyjęcie, coś pozałatwiać, to jest na straconej pozycji, bo w każdej chwili może znaleźć się ktoś inny kto mu zwierzaka sprzątnie sprzed nosa. W takim systemie największe szanse na adopcje mają osoby, które hop-siup podejmą błyskawiczną decyzję i "przejmą" psa, zanim ktoś inny zdąży to zrobić. To nie wygląda fair, i nie mówię teraz o konkretnym przypadku Moona, tylko ogólnie naszły mnie takie przemyślenia po Twojej wypowiedzi. -
Kiedyś był owczarkiem - Moon za TM...
pinkmoon replied to Frotka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jednej rzeczy tylko nie rozumiem. Padło kilkakrotnie stwierdzenie że schronisko nie prowadzi "rezerwacji" psów. Czyli kto pierwszy ten lepszy. Było też powiedziane, że Fuksię brałyście pod uwagę dopóki dzisiaj nie znalazł się dom w Krakowie. Do jakiego momentu czekacie ze zmianą decyzji o adopcji? Fuksia napisała, że dowiedziała się o tym kiedy zadzwoniła ustalać termin odebrania Moona. Czy gdyby nowy dom znalazł się jakimś cudownym zbiegiem okoliczności trochę później, powiedzmy w dniu kiedy Fuksia byłaby już po kontroli przedadopcyjnej, albo nawet jechała już po Moona, nadal podjęłybyście decyzję o oddaniu psa w inne ręce? Zaznaczam że nie pytam złośliwie ;) wiem że sprawa Moona ma już rozwiązanie, chodzi mi bardziej o ogólne zasady jakimi się kierujecie, jestem tego ciekawa. -
[quote name='majqa']Hm...mail założycielki wątku [B]"Kontakt do mnie: [/B][EMAIL="brunetka24@op.pl"][COLOR=#000000][B]brunetka24@op.pl[/B][/COLOR][/EMAIL][B] (zajmuję się wątkiem, rozliczeniami, od czasu do czasu będę odwiedzać małą jak tylko pozwoli mi na to czas)"[/B] podany jest również na wątku, w 1 poście Blue_Lagoon na wątku: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f85/mix-chihuahua-szuka-domu-ma-dom-128119/?highlight=brunetka24[/URL] czyli Blue_Lagoon powinna znać założycielkę tego wątku skoro podaje jej mail.[/quote] I tamten piesek również był w hotelu w Witkowie.
-
Hmmm autorka wątku jeszcze niedawno zbierała na allegro pieniądze na leczenie i rehabilitację suczki bokserki potrąconej przez samochód :roll: [url=http://allegro.pl/item701559095_pomoz_wyleczyc_potracona_bokserke.html]Pomóż wyleczyć potrąconą bokserkę! (701559095) - Aukcje internetowe Allegro[/url]
-
Kiedyś był owczarkiem - Moon za TM...
pinkmoon replied to Frotka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Fuksio, sama widziałaś jakie były reakcje i wtedy kiedy wszyscy myśleli że Moon trafi do Ciebie i teraz, kiedy okazało się że jednak nie. Dużo osób trzymało i trzyma za Ciebie kciuki. Wyszło jak wyszło, ale osobiście mam wielką nadzieję że mimo tych nieprzyjemnych sytuacji które wynikły, zostaniesz na dogo i będziesz z nami pomagać psom w potrzebie, a może wkrótce jakaś inna bieda znajdzie u Ciebie kochający dom. :) -
Kiedyś był owczarkiem - Moon za TM...
pinkmoon replied to Frotka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Caragh trafiła w sedno sprawy: Frotka wciąż pisze o tym dlaczego Moon trafi do tego a nie innego domu, ale wydaje mi się że my nie o to pytamy... :roll: Dzisiaj wieczorem sama Fuksio napisała kilkanaście postów w których wciąż pyta o to samo, i nikt nie kwapi się aby jej odpowiedzieć, tylko jak mantra jest powtarzany tekst, że Moonowi będzie lepiej bliżej weterynarza. Tylko to wiemy już od ładnych paru postów. -
Może jestem przewrażliwiona, ale byłabym generalnie przeciwna temu, żeby akcję pomocy tak "medialnemu" psu jak ten (szczeniak, smutna mordka, dramatyczne zdjęcia) koordynowała w całości wyłącznie jedna prywatna osoba, w dodatku nieznana na forum. Sama też piszę na dogo od niedawna, więc nie w głowie mi linczowanie nowych użytkowników ;), ale myślę że wiele osób czułoby się pewniej, gdyby ktoś bardziej doświadczony chociaż współpracował z Turkusik przy pomocy małej. Wystarczyłoby na przykład, żeby któraś z fundacji przejęła psiaka, albo chociaż udostępniła numer konta, żeby wszystkie rozliczenia były oficjalne i pewne. Czy jest taka możliwość?
-
[quote name='gameta']Czekajcie, ale trochę mało faktów tu jest... 1. Czyj w tej chwili jest pies ? 2. Czemu jest w hotelu ? 3. Czemu wet nie obejrzał psa natychmiast po odkupie? 4. Czy hotel wie o prawdopodobieństwie zarażenia innych psów? 5. Czy jest szukany dom DT/DS ? 6. Turkusik, skąd się wzięłaś na dogo ? Przepraszam, ale jestem podejrzliwa :roll:[/quote] Gameta, to pierwsze pytanie zadałam prawie od razu, Turkusik odpisała, że wszystko dzieje się poprzez osoby prywatne. Sunia została wykupiona od właściciela. Turkusik podała tylko dwa adresy mailowe, nie mówiące zbyt wiele:roll: Szczerze mówiąc też się nad tym zastanawiam, wiadomo że małej trzeba pomóc, ale dobrze byłoby mieć gwarancję że ktoś odpowiedzialny sprawuje nad tym wszystkim pieczę. Tym bardziej jeśli chodzi o wpłacanie pieniędzy na prywatne konto. Jeszcze co do ostatniego pytania, to pierwszy post Turkusik jaki napisała, a mnie zafascynowało to, jaki on jest... profesjonalny :P Chodzi mi o to, że wygladał, jakby pisała go osoba obeznana z tym, co się dzieje na dogo: mowa o bazarkach, bannerkach, wszystko jest tak "jak zwykle", co może dziwić w przypadku osoby niedawno zalogowanej.
-
Smutne jest też to, że oprócz tych zdeklarowanych wrogów zwierząt, autorów takich wypowiedzi jak te cytowane w moim poprzednim poście, jest jeszcze jedna, duża grupa ludzi w Polsce którzy działają na szkodę psów. Pośrednio bo pośrednio, ale działają. I są to niestety właściciele, a raczej "właściciele". Osoby, które pozwalają dużym, zdarza się że agresywnym psom biegać luzem. Osoby, które nie zhańbią się założeniem psu kagańca, kiedy idą do miasta czy jadą autobusem. Osoby, które pozwalają swoim psom załatwiać się w piaskownicach, na trawnikach, na chodniku. Osoby, które poproszone o zapięcie swojego psa na smycz odpowiadają automatycznie "ale on nie gryzie". Niestety takich ludzi jest mnóstwo. I nie dociera do nich, że nie trzeba znęcać się nad psem i głodzić go, żeby szkodzić. Bo czasami utrwalenie negatywnego wizerunku zwierzęcia jest gorsze niż skatowanie jednego psa, bo rodzi uprzedzenia i nienawiść do wszystkich innych bogu ducha winnych psiaków.
-
[quote name='ere77e2']Przepraszam, ze sie tak wrylem w temat, nie czytajac go od poczatku. Zobaczylem ankiete tylko i chcce tylko powiedziec, ze kolczatkom mowimy stanowczo NIE!!! Chcesz miec psa, ktory chodzi przy nodze, to go tego naucz, a kolczatke stosuje sie tylko i wyłącznie na glupiego psa, a podstawiając pod wzór głupi pan = glupi pies wychodzi, ze powinno się zakladać tylko i wyłącznie właścicielom, którzy zamiast nauczyc psa chodzic przy nodze od malego, mieli to w du@# a pozniej wymagają. Pozdrawiam[/quote] A może własnie warto by było przeczytać chociaż parę stron tego tematu... :roll: Trochę bez sensu jest wcinanie się w istniejącą dyskusję bez poznania jej przebiegu, tylko po to żeby wygłosić swoje jedyne i święte (a do tego profesjonalne, prawda? :diabloti:) zdanie.
-
Pozytywne zaskoczenie takim obrotem sprawy. Może coś się powoli zaczyna zmieniać, może za kilka lub kilkanaście lat w końcu zacznie się pociągać sadystów do odpowiedzialności. A co do pierwszego posta - to norma. Ilekroć pojawia się w sieci artykuł dotyczący zwierząt, zawsze znajdą się jacyś ludzie którym psy przeszkadzają. Naczytałam się takich mnóstwo, to przerażające że tak wielka jest czasem nienawiść społeczna do zwierząt i ich obrońców... my tutaj robimy wszysko aby poprawić ich los, a dla kogoś innego jest to nic nie warte :shake: Najczęściej pojawiające się hasła to np. zakaz trzymania psów w miastach ("jak chce sobie trzymać kundla to niech jedzie z nim na wieś albo przynajmniej dom z ogrodem, nie będą mi kundle pod blokiem srały"), nałożenie niebotycznie wysokich podatków ("jakby te walnięte psiary musiały płacić po kilkaset złotych miesięcznie podatku, to od razu mniej by się tego wałęsało po naszych ulicach"), agresja do niewinnych zwierząt ("jak widzę że jakiś kundel zbliża się do mojego dziecka to zanim zdąży warknąć na wszelki wypadek częstuje go z kopa")... :shake:
-
Kiedyś był owczarkiem - Moon za TM...
pinkmoon replied to Frotka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziewczyny nie straszcie świeżym powietrzem! (na marginesie mam przeczucie że to hasło już niedługo będzie żyło swoim życiem:diabloti:) Jestem po prostu zdumiona takim obrotem sprawy :shake: Dlaczego na wątku jednego chyba z najbardziej rozpoznawalnych psów na dogo, w pomoc któremu zaangażowało się tyle osób, i finansowo i emocjonalnie, robi się taka atmosfera niedomówień, to o czym pisała epe - sprawy załatwiane w zaciszu gabinetu. Na 90% innych wątków jest stały dostęp do informacji, losy psa i decyzje są jasne, rzadko się zdarza żeby ktoś coś załatwiał za czyimiś plecami. A tutaj sztandarowy wątek dogomanii, akcja pomocy rozdmuchana na wielką skalę, także w mediach, i nagle takie kwiatki wyskakują. Nieładnie. -
Nie wiem czy to ta sama szajka, ale temat był już poruszany tutaj : [url]http://www.dogomania.pl/forum/f96/siberian-husky-przyjaciel-juz-5-latka-126676/index37.html[/url] , zaczyna się od posta 367, okazuje się że ten typ jest dobrze znany w wielu miastach Polski (on albo inni którzy się na nim wzorują). Szkoda, że jak widać nijak nie idzie tego ruszyć:angryy:
-
Gdyńskie boksery czekają na nowych opiekunów!
pinkmoon replied to pinkmoon's topic in Już w nowym domu
Smarkulek biedny. Był jakiś odzew z ogłoszeń? -
Krótszy tekst - wersja do ogłoszeń: Kajtuś - niewielki, niekłopotliwy, delikatny i piękny pies. Wydawałoby się - ideał. Niestety, jego poprzedni właściciel uważał inaczej i bezdusznie porzucił go, przywiązując do drzewa w lesie. Kajtuś jest psem zadbanym, widać po nim, że całe życie spędził w domu, że ktoś się nim zajmował i opiekował. Tym bardziej boli to, że na starość trafił do schroniska, w którym nie ma zbyt dużych szans na znalezienie nowego domu. Tyle jest młodych, energicznych psów, które zwracają na siebie uwagę odwiedzających - a Kajtuś nie potrafi zawalczyć o siebie, jest zrezygnowany i obojętny. Jeśli szybko nie zostanie zabrany z tego miejsca, czeka go schroniskowa depresja i straszny los psa, który umiera w schronisku, zapomniany przez wszystkich. To nie jest wymagający pies - Kajtuś prosi tylko o własny kąt, pełną miskę i miłość człowieka. Nie potrzebuje długich, wyczerpujących spacerów czy niekończących się zabaw, bardziej ceni sobie spokój domowego zacisza i możliwość bycia przy ukochanym właścicielu. Byłby idealnym towarzyszem dla starszej osoby, dla kogoś, kto będzie umiał się nim cierpliwie i mądrze zaopiekować. Obecnie Kajtuś jest leczony z przeziębienia, od 23.09 będzie gotowy do adopcji. Może to właśnie Ty możesz dać mu nowy dom? Kontakt: Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt "Ciapkowo" w Gdyni ul. Małokacka 3A 81-654 Gdynia telefon: 0-58 622 25 52 [email]ciapkowo@neostrada.pl[/email]
-
Ruda ma dom :)... Krejzi nadal szuka i zbiera na diagnostyke łapki :(
pinkmoon replied to J_ulia's topic in Już w nowym domu
A czy nie ma w okolicy dobrego weta, który podjąłby się sterylki aborcyjnej w takim wypadku?