Aleksandra Bytom
Members-
Posts
1813 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Aleksandra Bytom
-
powiem wam że ręce opadają 2 psy wykończone i złe bo wisza na tych smyczach z drugiej strony to lepsze niż walka Dantera z Quatro,jutro wkleje foty a raczej wyśle kochanej malawaszce,jest cały biały ma tylko czarną łate na grzbiecie,jest zadbany,zdrowy, zaszczepiony. Dla kogoś kto go pokocha to będzie cudowny psiak a podziękowania to dla mojej sis bo się na niego uparła bo wolała się wyprowadzić z domu niż się tego psa pozbyć. nawet śpi przywiązana do niego w nocy żeby se psy ustawki nie zrobiły
-
hej szukam domu dla rocznego amstaffa,jest śliczny zdrowy ale niestety poprzedni właściciel niczego go nie nauczył,nie zna podstawowych komend,zabrała go do siebie moja siostra ale mama kazała psa wyprowadzić z domu bo boi się psów tej rasy i teraz w naszym małym mieszkanku mieszka Danter,Pazurek i właśnie Quatro,w sumie 4 osoby i 3 psy na 40 m2. Danter z tym astem się nie znoszą i oba wiszą w domu na smyczach,pomóżcie,właściciel umył ręce i nie chce wziąść psa z powrotem,nie oddamy psa do schroniska ani nikomu niesprawdzonemu bo jest bardzo silny i dobrze zbudowany czyli świetny do walk a tego nie chcemy,gdzie go ogłosić?
-
a co do tego że maluch rottkowy jest to chyba nie bo jest puchaty ale nie widać tego na zdjęciach bo teraz mam kiepski aparat i tak jak pisałam to Dantera teraz wogóle ładnie złapać nie mogę na tych zdjęciach echhhhhhhhhhhh a takie pytanie do ekspertek czy myślicie po tych zdjęciach które są czy młody będzie duży? łapki ma grube ale nie długie
-
masuje masuje,pamiętam jeszcze jak moja Julcia była taka malutka i jej też masowałam,kurcze tak sobie na niego patrze i nie mam pojęcia co z niego wyrośnie bo taki średnio duży jest,bardzo gruby,czarno podpalany,już się złapałam na tym że oglądam wszystkie kundle i porównuje,wielki na pewno nie będzie a ja nigdy nie miałam małego psa,Danter jest najmniejszy ze wszystkich moich psów. a tak z życia domowego to Danterzasty strasznie na nas obrażony o małego,nie bardzo chce jeść,pół dnia siedzi sam w przedpokoju,obraził się na swoje ukochane spanko,nie daje się czesać,masakra a młody łazi za nim cały dzień i piszczy bo duży na niego warczy,myślicie że się dogadają? nie wiem jak mam Dantera rozczesać :shake: powoli zwierzowiec się u nas robi:evil_lol:. aha a ze śmiesznych rzeczy to mój Krzyś ostatnio znów spotkał dzieci które mu sprzedały Pazurka z kolejnymi szczeniętami i jak je opieprzył że takie małe oddają to oznajmiły że pieski już 2 miesiące mają:-o!!!!! a tak nawiasem mówiąc to dzieciaki mają około 6 lat hehe śmiać się czy płakać??
-
maluszek nauczył się już chodzić,robiłam mu kaszke dla dzieci a teraz spokojnie je taki cienki rosołek i gotowanego kurczaka w małych kawałkach,on wyje całą noc,wstajemy do niego co pól godziny na zmiane,nosimy siusiu papu i usypiamy jak małe dziecko,Pazurek bo tak się nazywa stawia się już na Dantera a ja czekam aż wielki zje małego a tak serio to jestem już kosmicznie zmęczona i bardzo bym się ucieszyła jakby ktoś fajny by się w nim zakochał i zabrał do siebie hehe ale i tak pewnie bym go nie oddała tylko tak se marudze :placz:
-
hej hej mam pytanko czym karmić i jak odchować szczeniaka który ma około 3 tygodni dopiero,mój Krzyś kupił takiego od dzieciaków na ulicy,widać że jeszcze powinien być przy mamie. czekam na odpowiedź :oops: a u Danterzastego okey,wczoraj był plusiany i jest puchaty ale nie da z siebie zrobić zastępczej mamy hehe
-
a ja tak sobie tylko podglądam i się zastanawiam ile ludzi z dogo spotykam na ulicy a o tym nie wiem bo też jestem z bytomia,szkoda że moje psisko taki dzik bo chętnie spotkałabym się na jakimś psim spacerku,póki co nie mam odwagi dopuścić Dantera do kontaktu z innym psem bo już z daleka reakcja nie jest najlepsza :loveu:
-
hej koteczki już z nami nie ma niestety mimo naszych dobrych chęci i nie jednej szansy kotka załatwiała nam się bez przerwy do łóżka,chociaż do kuwety też umiała,oddaliśmy ja z ciężkim sercem po tym jak obsikała nam nogi w nocy i wogóle cała pościel na strychu wisi wyprana,kanapy nie wiem jak z tego smrodu wyczyścić,to pierwsze zwierzątko które oddałam ale w sumie to wyleczyłam ją ,podkarmiłam i miała dobrze jakby była grzeczna to by została ale nie mogłam pozwolić żeby na nas normalnie dosłownie sikała jak śpimy ech i tak smutna jestem :-( tęskni mi się za nią...
-
A ja tu znowu okazyjnie wpadam. Danter ma koleżanke od wczoraj. Nazywa się Tiara i jest maleńką kotką która nie boi się takiego dużego piesa. Mamy prawdziwy cyrk w domu i znów wydatki bo jak to ja wziełam nie puchatą ślicznote tylko zaropiałego poranionego brzdąca który ugryzł mnie w łokieć i podrapał,za to pies szczęśliwy cały dzień za nią lata i po prostu odżył :lol:
-
tak tam,u nas mają filie na mickiewicza ale tam nie operują a ostatnio trafiłam tam w sumie przypadkiem,bo wet do którego się wybierałam miał zamknięty gabinet,chodziłam tam z moim poprzednim ctrem,dobra jest ta klinika? bo ceny u nas mają masakrystyczne,za 2 zastrzyki dla kota na przeziębienie zapłaciłam 70 złotych
-
no właśnie ja też tak do tego ostrożnie podchodziłam ale co wet to inaczej mówi,chyba najlepiej to usunąć i z głowy,zaproponowali nam klinike w chorzowie,on jyuż nawet koszulke nosił zeby się zagoiło ale widocznie to mu przeszkadza,nie wiem czy to dobrze że nie chcemy go operować pod pełną narkozą ale boimy się że sie nie obudzi a tego bym nie zniosła,jeszcze ja też mam problemy z tą moją płetwą krtaniową,normalnie nie mogę oddychać,mam 5mm otwór w tej płetwie na oddech,lekarzy o nic się doprosić nie mogę,teraz tak mi popieprzyli skierowanie na tomografie komputerową że przepadł mi termin na który miesiąc czekałam więc przesuwa mi się też termin mojej operacji a oddycham coraz gorzej :-( nie wiem już co z sobą zrobić
-
hej hej jestem tu na chwilke żeby uregulować bazarki i mam wiadomości o Danterze,rana nie zagojona na grzbiecie i po wieku konsultacjach zdecydujemy się to wyciąć,musimy też zrobić badania histopatologiczne żeby sprawdzić czy to nie jakieś świństwo,ze względu na to że nie jest już młody to będzie miał to usuwane pod głupim Jasiem i znieczuleniem miejscowym,weci wogóle nie wiedzą co to właściwie jest,pewne jest tylko że samo się nie zagoi,nie ma to na szczęście żadnego połączenia z mięśniami,jest to taki guz na skórze i czasem coś z tego podcieka a ogólnie to Danter bardzo się zmienił,jest grzeczniutki,nie rzuca się na psy i niedługo być może będziemy mu szukać jakiejś koleżanki do zabaw,aha a jest teraz tak piękny że nie można przez miasto przejść żeby nas ludzie nie zaczepiali,pytają co to jest i że taki piękny misio... postaram się niedługo wysłać aktualne zdjęcia naszego Misia,nie mogłabym sobie wymarzyć lepszego psiaka, ale się rozpisałam. sorki że tak pozawalałam troche ale mam straszne kłopotu w domku,mam nadzieje że przejściowe, aha ja czekam na jakąś wizyte poadopcyjną bo chce się pochwalić Danterkiem więc zapraszam :loveu::loveu::loveu: