-
Posts
10816 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Everything posted by soboz4
-
Kanapowiec niepospolity, czyli ruda Nela ma dom!!!!!
soboz4 replied to soboz4's topic in Już w nowym domu
W nocy długo myślałam nad Morcheebą, obojętne jaki będzie wynik zabiegu, to sunia nie jest sama, nie umrze jako bezimienna i wie, że jest kochana. Jak sobie pomyślą, jak bardzo by się męczyła sama w klatce, na mokrych deskach, to ściska mi się serce. Nie ważne jak sprawa się skończy, ona ma teraz maksimum wygód, miękkie posłanie, które tak bardzo lubi, ciepło i sucho, pyszne jedzonko... Myślę, że w psim niebie i tak będzie Wam niewymiernie wdzięczna! Ale i tak mam nadzieję, że wszystko dobrze się skończy i Morcheeba pożyje jeszcze długo u Was, bez cierpienia, otoczona miłością! -
Pręgusekzostaje na stałe w domu tymczasowym! Ma dom!
soboz4 replied to soboz4's topic in Już w nowym domu
są urocze! -
Kanapowiec niepospolity, czyli ruda Nela ma dom!!!!!
soboz4 replied to soboz4's topic in Już w nowym domu
mam złe wieści od Morcheeby, nie lubię takich przekazywać.... byłyśmy dzisiaj znowu u weta bo zauważyliśmy że chyba się znowu przepuklina zrobiła i wet potwierdział. nadaje się do powtórnej operacji, ale nie od razu. Najpierw mamy ją odkarmićJesteśmy umówieni w przyszły piątek - jeśli przytyje 1,5 kilo to można ją będzie operować. Nauczyłam się nawey mierzyć psu temperaturę ;-) Narazie nie stwierdza lekarz zagrożenie życia. Poza tym jest zbyt wycieńczona na kolejną operację teraz. Od dzisiaj już mamy pozwolenie na ryż lub makaron i więcej mięsa, Wyniki krwi wbrew temu z nią się dzieje idealne, ani jeden wskaźnik nie odbiega od normy - silna psina Kurde to się nam trafiło. Jej już nigdy nie oddamy i zrobimy wszystko, zeby żyła, ale gdym miała to przewidzieć to napewno utrudniłoby mi to decyzję. -
Takie relacje możesz puszczać codziennie, na miły początek dnia świetnie się czyta, od razu mam lepszy humor!!!!!
-
To pasowała by nasza eskapada w środę a potem wspólne poszukiwanie nornic, nakopały się wtedy sporo, przednimi i tylnymi łapkami, albo po prostu piach na drodze... Uwielbiam czytać co się dzieje u Rulonika, a jeszcze bardziej patrzeć na jego zdjęcia, może jakieś mu jeszcze pstrykniecie????
-
jabłko na pewno mu nie zaszkodzi, nawet nie wiedziałam, że lubi owoce! U mnie miał tylko ryż z mięskiem i warzywami! Trzymam kciuki za jak najszybsze wygojenie łapki.
-
Na pewno zacznie, po prostu musi wejść w rytm dnia, u nas mógł naśladować Roksię i Igunię, widział, że idą spać, to sam też się kładł obok. Co do szybkich powrotów, to u nas bardzo rwał do mieszkania, miałam wrażenie, że w domu czuł się najlepiej, do tego stopnia, że jak nie potrafiłam znaleźć kluczy w mojej przepastnej torebce, to szczekał i mnie opieprzał: "no szybciej, szybciej", a potem przepychał się z Roksią by wejść pierwszym przez drzwi... Tak więc, na spacery wychodził bardzo chętnie, ale wracał chyba jeszcze chętniej! Książek u nas nie "czytał" choć też są w miejscach dostępnych, za to raz rozbebeszył wiadro na śmieci, ale był zawiedziony, bo kosz był pusty. Drugi raz już tego nie zrobił... Co do podlewania każdego interesującego miejsca, to byłam pełna podziwu, tym bardziej że pił niewiele, wystarczał mu półpłynny ryż z mięsem i warzywami... U nas do podlewał nie tylko krzaczki, ale czuł się też w obowiązku podlać każde miejsce gdzie siusiała Roksia albo Igunia...
-
Lęk separacyjny niestety nie zależy od wieku, czy przyzwyczajenia, jest wynikiem przejść i strachu, że znowu się starci kochaną osobę. Często też występuje u psów, które jako szczeniaczki przyzwyczajane były do stałej obecności kogoś w domu. Z jamniczków, które miałam na tymczasie tylko 5 nie miało lęku separacyjnego, niestety reszta pyszczyła tak głośno, że nie nadawały się do mieszkania w bloku. Mam szczęście, że mam przemiła sąsiadkę, która wówczas niańczy takiego psiaka, gdy jesteśmy w pracy. Rulon, gdy szykowaliśmy się do wyjścia, zwijał się w obwarzanek i szedł spać. Niestety dwóch Tysonów, Nukiego, Karata znają w okolicy z decybeli, które wytwarzają. Ale pocieszające jest, że znam już dwa przypadki gdzie poradzili sobie z lękiem i po miesiącu pisak całkowicie przestał pyszczyć....
-
Witaj Ginger!
-
Kanapowiec niepospolity, czyli ruda Nela ma dom!!!!!
soboz4 replied to soboz4's topic in Już w nowym domu
Nowe wieści od Iwonki! Tak bardzo się cieszę!!!!:lol::lol::lol: MORCHEEBA ZROBIŁA KUPĘ!!!!! To znaczy, ze jelita zaczęły pracować i wszystko już ma być tylko dobrze. :-) :-) :-) :multi::multi::multi: Po jednorazowym zwróceniu bulionu w sobotę już przyjmowała stale. Ale w sumie to tylko picie, więc ciągle jest strasznie głodna, schudła jeszcze bardziej. Teraz oprócz żeber zaczęło jej być widać też kręgosłup. Ale od dzisiaj przechodzimy z diety płynnej na półpłynną :-) już możemy jej bulion zagęścić kleikiem i zmiksować jakąś marchewkę, także zacznie bidulka się najadać chociaż trochę. Wdzięczny pies, nie traci do nas zaufania nawet jak ją tak "głodzimy"... Pozdrawiam. -
To cudownie, oczywiście że świadczy!!!! Ach jak lubię patrzeć jak psiaki tak leżą, Roksia stale, ale Iga tylko raz w czasie pobytu u nas. U mnie raz tak leżał, ale zanim chwyciłam za aparat, to już na mnie spojrzał i zmienił pozycję. Ale Wam na pewno się uda to ufocić! Bez nabiału to będą całkiem platoniczne miłości!
-
Nie York, nie west a kundelek Tajga da ci dużo miłości!MA DOM!:)
soboz4 replied to saphira18's topic in Już w nowym domu
jak zobaczą ludziska jak ładnie ćwiczy agiliti to się będą o nią jeszcze bić! -
To strasznie głupie, ale tęsknię za Rulonem, żaden tymczas jeszcze nie skradł mi serca tak jak spryciarz Rulon, no oczywiście oprócz Igi, która została u mnie...
-
gorąco dziękuję za relację z życia Pchełki!
-
SCHRONISKO W SOSNOWCU : II Zbiórka Publiczna na ogrzewanie boksów !
soboz4 replied to gosia2313's topic in Już w nowym domu
podpalany jamnik chłopak - szczuplutki, ma już chętną rodzinę, rozmawiałam z Agnieszką, prawdopodobnie pojedzie do Tarnowskich Gór -
dobrze by było dodać, że ma ukończone szkolenie w programie LIRA
-
Spróbuj ułożyć jakiś tekścik, im więcej informacji, bardziej czytelnych tym większa szansa adopcji
-
Kanapowiec niepospolity, czyli ruda Nela ma dom!!!!!
soboz4 replied to soboz4's topic in Już w nowym domu
Jeszcze zdjęcie z wczoraj, musiałam czekać na syna żeby zrzucił mi z komórki, bo sama wciąż nie potrafię tego zrobić.... [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images50.fotosik.pl/579/485599cedbaf2f62.jpg[/IMG][/URL] -
Nie York, nie west a kundelek Tajga da ci dużo miłości!MA DOM!:)
soboz4 replied to saphira18's topic in Już w nowym domu
znajdzie swój domek! Po prostu czeka na ten wymarzony! -
Ależ on ma duży kaganiec! Czyżby baloniki pomagały mu go trzymać na mordeczce????
-
Jamniki i jamnikowate w potrzebie z całej Polski !!!!!!
soboz4 replied to danka1234's topic in Już w nowym domu
Niestety Ewa nawet, jak go widzi wet. w schronisku to ja nigdy nie polegam na jego opinii, tylko idę do swojego weta. Wtedy mam trochę więcej wiedzy, że moje nic nie złapią, choć zawsze może być coś czego nie widzimy gołym okiem. Niestety przez tymczas zabrany ze schroniska zaraziłam moje psy kaszlem kenelowym, a co gorsza psa brata i mamy, a Misia była wtedy już w końcowej walce z rakiem wątroby, to ją dodatkowo bardzo osłabiło. U tymczasika kaszel wystąpił dopiero 2 dni po adopcji, a u moich 2 dni po wyjeździe tymczasika... -
O! To wet. go tak uhonorował czy Wy? Dzielny Rulonik, w piątek niestety u weta był jak piskorz, ale usprawiedliwione ma takie zachowanie, musiało go bardzo boleć. Teraz czekam, kiedy nasz bohater będzie mógł biegać bez kołnierza.... Mam nadzieję, że jest grzeczny! Bo to naprawdę kochany i spokojny jamski...
-
Imię świetne!!! Jakieś 15 lat temu moja jamnisia Besia złamała pazur bardzo dramatycznie i miałam jej robić opatrunki na łapce, łatwe to nie było. Pamiętam, że szybciutko radziła sobie ze zrzucaniem bucika... Na szczęście goiło się to w oka mgnieniu i nie było problemów z tym, że w bandażowaniu byłam noga. To było na wczasach, wet. leczył w większość zwierzęta wiejskie i bardzo był zdziwiony jak przyszliśmy z psem, ale Besia bardzo krwawiła i baliśmy się, pazur trzeba było bardzo mocno podciąć. Nawet nam nie proponował żebyśmy przychodzili do niego na opatrunek.... Mam nadzieję, na dalsze opowieści z życia Rulona!