Jump to content
Dogomania

mari23

Members
  • Posts

    20040
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    53

Everything posted by mari23

  1. smutne, straszne, bolesne.... a do mnie wróciły bolesne wspomnienia sprzed lat.... Puszek [*] odszedł w rocznicę śmierci mojego ukochanego Kilerka[*] też był rudym, małym puchatkiem.... i bardzo podobny był przebieg i przyczyna choroby po tylu latach wciąż boli .... dlatego z całego serca współczuję Przytulam
  2. Jacyś terroryści pod Odisiową podusię ładunek wybuchowy chyba podłożyli.... na pociechę dostał więc Odi mięciutki, różowy kocyk...kocyki rzadko wybuchają, najwyżej robią się dziurawe słodki, kochany Odiś...dwa "domki" się nim interesowały, ludzie sympatyczni i dobrzy, ale do obu Odiś po prostu nie pasuje swoim "szalonym" zachowaniem. Zdjęcie nr 2.... oj, ryczałam ja, ryczałam.... Atosek w swoim domku oby tylko kotów nie zjadał...
  3. Teraz to myślę, że panu w schronisku Pikuś od razu się spodobał, tylko trzeba było czekać ze względu na kwarantannę, a pan dzwoniąc chciał "już", przyjechać poznać Odiego też "już"... i chyba dobrze się stało, że jednak odczekać musiał, i dla niego, i dla Pikusia to naprawdę najlepsze, co mogło się wydarzyć.... A Odi miał jeszcze jedną wizytę, przyjechała bardzo sympatyczna rodzina z Legnicy, wprawdzie 4 piętro, ale z windą. Od razu mówiłam pani, że Odi raczej nie dla nich (lękliwe najmłodsze dziecko), ale to niedaleko, pani chciała się przekonać, poza tym brała pod uwagę też moją "nową" sunię. Z urody zachwycił ich Odi, z cichutkiego zachowania - sunia... z adopcji chyba nic nie będzie, myślę, że dla państwa odpowiedni byłby raczej kotek... Za to pozytywnie zaskoczył mnie Odiś - nie warczał przy pierwszym kontakcie na pana :) gdy już się "oswoił" - zaprezentował całą gamę swoich "śpiewów", co w nowoczesnych, "cienkościennych" blokach mogłoby stanowić problem. No i wczoraj "nieszczęście się stało" - Odisiowa podusia "wybuchła", a może po prostu wytrzymałość jej się skończyła.... Odisio dostał więc nowy, mięciutki, mały kocyk :) kocyki mają taką zaletę, że nie są wybuchowe
  4. Przepraszam, że dopiero teraz się odzywam, mam problem z domowym komputerem, a z telefonu nie da się nic napisać. Bardzo się cieszę, że pan adoptował Pikusia, moim zdaniem to jest piesek idealny dla niego, z którym pan sobie poradzi w każdej sytuacji. Odi jest trochę "narwany" i kłopotliwy. Co do przyjazdu pana - to on się uparł, żeby przed wizytą poznać Odisia, jeszcze wtedy nie było też jednoznacznej decyzji, że "nie, bo schody". U mnie jest ich 14, dość stromych, więc 5-6 schodów to dużo lepsza opcja. Nie było tu ani złej woli, ani "naciągania" kogokolwiek, a pan był widziany właśnie jako człowiek mający swoje problemy (w tym zdrowotne), a nie "domek" - przedmiot mający zapewnić psu schronienie i opiekę. W bezpośrednim kontakcie naprawdę pana polubiłam, ale to nie schody były dla mnie główną przeszkodą, a szalone zachowania Odisia.
  5. Powoli zaczynają mu kudełki odrastać, miał cudne futro, nie wygląda, żeby takie samo miało "wrócić". Musze mu chyba sprawdzić wyniki tarczycowe. Staruszki, więc chorują, choć i młodym się zdarza niestety Gdzieś czytałam, że "łóżkowe" fotki mają największą oglądalność w sieci.... no to trochę "łóżkowych atrakcji" dla Was Odiś z Tinką okupują łóżko, reszta nie daje rady wskoczyć (na moje szczęście ;))
  6. Pan był chyba rozczarowany, że nie może zabrać Odisia od razu, on chyba po stracie pieska chciałby jak najszybciej znaleźć "następcę", pewnie czuje się samotny. Trochę mnie zdziwiło, że w wałbrzyskim schronisku ( był w piątek, przed wizytą u Odiego) nie znalazł pupila dla siebie. A Odi osiągnął mistrzostwo w robieniu "zbolałych" minek kiedy słyszy "zejdź" albo udaje śpiącego Doszłam do wniosku, że wyganianie go jest szkodliwe, bo on i tak wejdzie po raz drugi, trzeci...kolejny.....więc niech już śpi, w końcu już i tak wlazł...
  7. Jesteśmy w tym jednomyślne :) Po rozmowie telefonicznej wydawało mi się, że to starszy człowiek, zaskoczona byłam, gdy przyjechał pan w średnim wieku.
  8. Ogłaszam Tymusia na Bielsko Białą i zobaczywszy znaczek wiadomości bardzo się ucieszyłam... niestety radość szybko zgasła, wiadomość brzmiała : "Po ile ten kot? " Po co ludzie to robią ????? ech
  9. Myślę, że wizyta przedadopcyjna dużo wyjaśni. To nie musi być bardzo podobny pies, ale na pewno przeciwieństwo osobowości. Odiś pomimo niepełnosprawności jest hałaśliwym wiercipiętą, na moje pytanie, czy sąsiedzi lubią psy, czy też ewentualna hałaśliwość Odiego będzie im przeszkadzała pan odpowiedział, że nie wie, bo mieszka tam od lipca. Ale...sąsiadka ma kota! Dlatego potrzebna jest wizyta przedadopcyjna, ja nie potrafię wypytywać o szczegóły. Na pewno "przeciw" są te schody, pomimo parteru i konieczność długotrwałego zamknięcia w mieszkaniu (8 godzin pracy plus dojazd) - przy jego trudnościach z utrzymaniem koopy to trochę długo, już we Wrocławiu miał u pani 2 czy 3 krótkie spacery. Facet sprzątający koopę...hmmm... ja do takiego widoku nie przywykłam "Za" jest spokojny (nawet za bardzo) i zwierzolubny charakter pana Piotra, wydaje mi się, że ten dobry, poczciwy człowiek nie do końca zdaje sobie sprawę z ewentualnych problemów zdrowotnych Odisia, nie wypytywał o szczegóły dotyczące zdrowia psa. Za to bardzo się starał, żeby zdobyć jego zaufanie. Tak naprawdę to gdzieś w głębi serca coś mi podsuwa "przeciw", więc dla dobra Odisia to nie ja powinnam decydować...
  10. Ja takiego nie mam, ale przecież tu na dogo mamy ich niemało.
  11. Na pewno potrzebna jest wizyta przedadopcyjna i dokładne rozeznanie sytuacji. To nie jest starszy człowiek i chyba dobry dom, tylko czy akurat dla Odisia? Może zaproponować mu spokojniejszego i zdrowego psiaka?
  12. Pan jest wyjątkowo spokojny, jak na mężczyznę to wręcz flegmatyczny, spędziliśmy wspólnie 2 godziny, choć akurat paskudnie się rozpadało. Odi w pierwszym kontakcie powarkiwał, pokazał zęby, ale nie tak ostro, jak do pana z Poznania, poszliśmy nad Odrę, wszelkie próby nawiązania przez pana kontaktu z Odim były daremne, osiołek skupił się na wypasaniu trawy, ale warczeć przestał. Wróciliśmy, pobawiliśmy się "patyczkiem" na podwórku, z psimi osobami towarzyszącymi oczywiście :) i zaproponowałam panu spacer z Odim beze mnie, uszli 5 kroków i Odi usiadł, zaparł się patrząc w tył i ani kroku. Akurat podjechała pod moją furtkę szefowa i była w szoku widząc pana stojącego przy Odim, wołającego "Odi, chodź". "Niech go pan trochę pociągnie" - krzyknęła w jego stronę i... cud się stał poszli! Po powrocie pan był zadowolony, bo Odi dawał mu się pogłaskać nawet, widziałam, że w przeciwieństwie do pani Karoliny pan Piotr nawiązał pewien kontakt z Odisiem. Uroda Odisia pana zachwyciła, węszenie za kotami zaowocowało informacją, że ciocia miała 5 kotów, a teraz ma dużo więcej, ciągle jej podrzucają, bo ma dobre serce. Mnie też martwi te 6 schodów w starym budownictwie.
  13. Rozmawiałam z panem Piotrem, jutro ma przyjechać poznać Odisia. Mam trochę wątpliwości, ale.... nie przekreślam szansy. Oczywiście zastosuję się do wyniku wizyty przedadopcyjnej. Odiś to nie jest tylko grzecznie leżący chory piesek, pomimo niepełnosprawności to żywiołowy łobuziak. Nie chciałabym, żeby powtórzyła się sytuacja, jaka była u pani we Wrocławiu.
  14. ależ dzwonią.... fotowoltaika, gary, pościel, badania.... ech
  15. fotka cudna!!! Prawdziwy "miód na serce"... tytuł wątku też
  16. i Wasz, i nasz śnieg chyba w Alpach jest Lolunio przecudny!!!
  17. mnie też sił już zaczyna brakować.... ale kto im pomoże?
  18. W fajnej, spokojnej okolicy mieszkasz :) u nas mocno strzelali, choć chyba nieco mniej, niż rok temu. No i starość ma swoje plusy właśnie w sylwestrową noc widzę, że Aaro już chyba się u Ciebie zadomowił :)
  19. Dokładnie tak samo nauczył pieski mój mąż, zawsze każdemu po odrobince czegoś da.... no i też je w swoim pokoju a one czekają pod drzwiami prawie całe stado :) a ja zawsze wiem bez zaglądania do pokoju, czy mąż je, czy tylko telewizję ogląda :)
  20. Mam dwoje takich - Morelke i Bezika, chwilkę pogłaskać mogę, choć one nie są spragnione głaskania, raczej "tolerują" moją potrzebę, ale o dotyku jakimkolwiek "narzędziem" nie ma mowy Luna najwyraźniej ma tak głęboki uraz psychiczny, że choćby bardzo chciała kontaktu, jej lęk jest silniejszy może czas chociaż złagodzi jej strach... oby jak najszybciej!
  21. Zaczerwienione lekko właśnie od wylizywania, on przednie łapki wylizuje głęboko pomiędzy poduszkami, akurat to miejsce raczej bezpośredniej styczności z podłogą nie ma, choć poduszeczki na pewno, a podłoga myta jest kilka razy dziennie (nie mylić ze słowem "czysta" ;)) bo staruszkom wpadki się zdarzają, zwłaszcza, kiedy zimno i zamiast wychodzić na podwórko zawracają na schodach. Wczoraj po stresach zaczął wylizywać łapkę, zajrzałam więc "do środka" pomiędzy poduszeczki - tylko mokra sierść, a Odi chyba dlatego, że łapkę mu "zabrałam" wziął podusię do pysiolka i tak leżał z 10 minut... potem zostawił poduszkę i do lizania łapki już nie powrócił, tylko wesoło rozrabiał.... czyżby zwyczajnie się odstresował? Prawie 1,5 godziny w gabinecie weterynaryjnym był (z krótką przerwą na spacer w celu "wytrzepania" ucha) to jednak sporo stresu....zwłaszcza dla mnie... Ponieważ ostatnio baczniej przyglądałam się zachowaniom Odisionka, zauważyłam, że on odczytuje i wręcz przejmuje moje emocje, więc pomimo wewnętrznych niepokojów przy Odisiu staram się być radosna.... działa, może nawet za bardzo :) Może wetka ma rację, że lizanie łapek nie jest z bólu tylko z przyczyn behawioralnych. Odiś jest nadpobudliwy i bardzo wrażliwy....
  22. tak, ma szansę.... jeśli lubi koty nieco inaczej, niż Pirat... bo pani ma kilka kotków... ale decyzja dopiero po 20 stycznia. Wczorajszy dzień upłynął pod znakiem weterynaryjnych wizyt: 1. zastrzyk dla Pirata i tabletka dla Kajtusia 2. Odi - zapalenie ucha i ogólna diagnostyka (prawie 1,5 godziny) 3. "nowa" czyli zabrana z dworca 6 stycznia Mira - czipa brak, wiek ok. 1 roku, waga 13 kg, zapalenie ucha z licznych ogłoszeń zero odzewu Imię to pomysł mojej Kasi, odzewem na wysłane zdjęcia było: Pluto - bo ucho charakterystyczne, "ale to dziewczynka" - odpisałam. Po chwili odpowiedź: " Trzej królowie przynieśli mirrę, to niech będzie Mira" :) no to jest Mira - bardzo, bardzo grzeczna sunia, którą "Trzej Królowie przynieśli" tylko czemu na dworzec??? "efektem ubocznym" wizyt jest nowe ubranko Pikusia :) Odi intensywnie poszukiwał kota w gabinecie :) Mira na dworcowym parkingu I już po zabraniu - na spacerku nad Odrą w gabinecie była grzeczna, nie szalała tak, jak Odi Pikunio w nowym sweterku - do twarzy mu w szarym? :)
×
×
  • Create New...