-
Posts
2313 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by pa-ttti
-
czy to jest ten piesek na Twoim zdjęciu? na nim ma malutkiei stojące uszy:) zrób tak jak piszesz: "skręć" ucho i owiń plasterkiem(koniecznie takim "oddychającym"!!). z takim plasterkiem piesek niech pochodzi 2-3dni, potem odwiń na jeden dzień, i jeśli nawet ucho będzie już stało to zwiń znowu na 2-3 dni dla pewności. możesz też masować uszy(takie okrężne ruchy od nasady ucha do końca). podawaj wapno, takie kleiste mięso. niektórzy polecają też żelatynę ale nie wiem jaki to ma wpływ na układ pokarmowy psa..
-
przytnij mu włosy na uszach na 1/3 wysokości bo ma spore i mu zaraz klapną. co do wyglądu to jest bardzo ładny, a co do wagi: będzie malutki o to się nie martw:) pewnie w granicach 2kg.
-
łatwo powiedzieć, ale można sobie wyobrazić różne sytuacje w życiu które jednak ZMUSIŁYBY do oddania psa. no chyba że jak piszesz wolałabyś karmić psa niż siebie... ale nie wszyscy byliby zdolni do takiego poświęcenia- ja np nie. dla dziecka tak-dla psa nie...
-
oczywiście, masz rację. te ogłoszenia to chęć zarobku- od razu widać że suczki były kupione tylko i wyłącznie do rodzenia szczeniąt. dla mnie sytuacją podbramkową byłoby też np wyjazd za granicę do pracy gdyby mnie życie zmusiło, jakaś choroba itp..a mam 4 psy dlatego nie dałabym rady w takiej sytuacji zająć się nimi. natomiast muszę też zaznaczyć: nie kryłabym suni gdybym wiedziała ze będę musiała ją oddać. a gdyby "coś" się stało już jak byłyby szczenięta to najpierw bym im znalazła nowe domy, potem wysterylizowała sunię i dopiero szukała jej domu. wiedziałabym wtedy że nie trafi do pseudohodowli. gdybym ja się nie mogła zająć tym wszystkim to poprosiłabym kogos z rodziny lub przyjaciół.
-
nie do końca- ja się przynajmniej nie zgadzam z tym. nie można porównywać psa do dziecka..."przyczyna losowe" mogą się trafić każdemu z nas. ja bardzo kocham swoje psy ale wiem że gdyby "coś" się wydarzyło byłabym zmuszona je oddać: byłoby to bardzo ciężkie dla mnie i dla zwierząt, ale mówimy tu o wypadkach losowych...natomiast dziecka nie oddałabym nawet w ostateczności..
-
marteczka77 !! co tam słychać u Twojej suni? wstawiłabyś jakieś jej zdjęcia? jestem bardzo ciekawa jak teraz wygląda. co do moich poszukiwań-znalazłam i zarezerwowałam:) odbieram pod koniec wrzesnia:0
-
[quote name='Natalia&Lola']Ile według Was będzie ważył ostatecznie? Teraz ma 3,5msc i 0,65kg.[/QUOTE] nie powiem dokładnie, ale kilka już piesków się u nas wychowało:) mi sie wydaje że będzie malutki, maksymalnie do 2kg.
-
ale zaraz co ja mowie o kochającym włascicielu. roczną sukę dopuszczac?! od razu widac na czym ludziom zalezy...szkoda tych biednych psow.
-
kupi ją jakiś pseudohodowca, co z tego ze kundelek, wazne ze duzo rodzi, i bedzie potem co cieczke dopuszczal i sprzedawal jako yorki, a ludzie beda sie nabierac i potem zalic na dogomani ze im wyrósł 5kg york. bo z rodowodem nie kupia bo nie chca na wystawy jeździc...żal. gdyby osoba ktora sprzedaje tą "sonię" żeczywiście kochala psa i zalezaloby jej na jej dobru, to inaczej sformulowalaby ogloszenie. ja na jej miejscu wysterylizowalabym suke i dopiero szukala dla niej domu. mialabym pewnosc ze nie trafi do pseudohodowli klatkowej. a dla szczeniat najpierw znalazlabym nowe domy.
-
[quote name='miniaga']w 6 tygodniu codziennie były na dworzu - na ogrodzonym trawniczku (ogródku) do którego nie mają wstępu inne psy ani koty. Owy ogródek jest tuż przy chodniki i wewnątrz osiedlowej ulicy. Mijali nas ludzie, jeździły auta. Aktualnie jesteśmy po pierwszym szczepieniu i siedzimy w domu:placz:ale z niecierpliwością liczymy dni kiedy znów bedziemy mogli pobrykać po dworzu. Codziennie wpada ktoś obcy- na szczęście córka ma koleżanki. :evil_lol::evil_lol: [/quote] czyli wychodzi na to że psy były na dworzu już przed szczepieniem?? a nie boisz sie że mogły coś złapac? rozumiem że kawałek trawnika był ogrodzony: ale przeciez koty mogły tam byc, w nocy rozne zwierzeta, a jak nie koty czy psy to chociazby gryzonie ktore tez moga przenosic choroby.Ja osobiście nie ryzykowałabym... socjalizacja u hodowcy ma swoje ograniczenia. moze on zabrac psa na dzialke gdzie sie wybiega(chyba ze jest w tak komfortowej sytuacji jak ja i ma domek z ogrodkiem:)) moze zaprosic gosci, puszczac psy zeby biegaly po domu, ale żeby zabierac na spacer do dużego miasta?! chyba ze w kenelu, bo inaczej to sobie nie wyobrazam jak nieodporne jeszcze na choroby szczenie moze biegac po miejskich trawnikach... [quote name='miniaga'] Przed pierwszym miotem zakupiłam dyktafon i z zaciętością nagrywałam różne dźwięki , których nie ma w mojej ololicy; odgłosy dużej ulicy, dworca, jeżdżącego tramwaju. Wolałabym posłuchać dobrego rocka, ale narazie taka muza u nas leci od czasu do czasu:evil_lol:Bo z niczym nie można przesadzać. [/quote] ten pomysł bardzo mi się podoba:) mieszkam w ciechej okolicy i bede musiala wypróbowac:)
-
o późnym szczepieniu słysże pierwszy raz ale jak wiadomo poglądy w medycynie się zmieniają. my zawsze szczepimy w 6tym, 9tym i 12tym tygodniu. szczenięta odrobaczamy 2 razy: w 3 tygodniu i potem przy pierwszym szczepieniu. także dla mnie szczenię 14tygodni które ma tylko 1 szczepienie to coś nie tak.- ale nabywca wiedział o tym w dniu odboiru to po co teraz ma o to pretensje? co do socjalizacji- ona trwa nie 8 tygodni ale znacznie dłużej. przyznam że u nas szczenięta są w kojcach- a pomimi to są odpowiednio zsocjalizowane, biegają po ogrodzie i po domu, jak ktoś przyjeźdza to bawią się z naszymi gośćmi w pokoju i to dużo daje. ale jak już pisałam czasem trafia się szczenię bojaźliwe, nawet jeśli reszta miotu jest odważna. nie uważam tego za swoją winę(hodowcy). oczywiście z takim pracuję trochę więcej ale to nie zawsze w 100%pomaga- taki poprostu charakter szczeniaka. ta suczka o której mowa na tym forum widocznie właśnie była taka z natury i jak ktoś wczesniej napisał- jej charakter niekoniecznie musi być czyjąśkolwiek winą.
-
taka-jedna nie odbierz tego co piszę jako oskarżenia. ale w mojej rodzinie od kilkunastu lat hoduje się psy i mogę w nieskończoność wymieniać kupujących którzy sobie sami szukają problemu. albo znajdują problemy ich weterynarze. albo okazuje się że z psem jest coś nie tak kilka tygodni po jego zakupie. wiem jacy mogą być kupujący i dlatego w pierwszej kolejności jestem jednak za hodowcą.
-
no własnie- skąd wiedziałaś taka-jedna że pies był źle żywiony? jeśli hodowca powiedział czym karmił psa i Ci się to nie spodobało to ktoś Ci kazał go kupić? może napisz jak był żywiony i jakie miał zrobione szczepienia, w jakim był wieku gdy go kupiłaś? bo piszesz że coś było nie tak a nie piszesz co. kupiłaś psa- to nie jest oczywiste jaki będzie miał charakter itp bo to jest żywe stworzenie. masz dzieci, może pies się ich bał poprostu, może mu dokuczały, za bardzo męczyły podczas zabawy...
-
[quote name='taka-jedna']Powiem to wyraźnie, jak czteroletniemu dziecku - pisząc o wizycie u Pani, mam na myśli tę podczas której odebraliśmy psa. Owszem, opowieść jest straszna. Dlatego też został powiadomiony warszawski oddział Związku Kynologicznego. Koniec, kropka.[/QUOTE] przyglądam się rozmowie i kilku rzeczy nie rozumiem...czemu powiadomiłaś zk? bo pies jest strachliwy? biorąc psa od hodowcy widzisz co bierzesz..hodowca pisze że pies był tańszy o 300zł- być może własnie ze względu na charakter Pies superwystawowy musi mieć nie tylko wygląd ale i charakter- dlatego byc moze niższa cena. Możliwe że jest bojaźliwy, źle zsocjalizowany itp. ale niekoniecznie jest to wina hodowcy. U nas zdarzają się np mioty gdzie niektóre szczenięta są bardzo odważne, a czasem trafia się maluch który się wszystkiego boi, wolniej się uczy itp. To tak jak u ludzi, każdy jest inny. Masz pretensję do hodowcy ale Tobie też jak widać nie udało się wpłynąć pozytywnie na charakter psa! Z czegoś to wynika- może poprostu taka jego natura. Cały czas tylko oskarżasz hodowcę- a nie widzisz błędów w swoim postępowaniu. czekałaś godzinę w lesie- a okazuje się że byłaś godzinę za wcześnie. hodowca musi mieć czas na przygotowanie się do przyjęcia kupujących- przygotowanie wyprawek, dokumentów itp, czasem trzeba posprzątać jeszcze w kojcu dla szczeniąt.
-
tylko że ludzie jeszcze nie zrozumieli że "do kochania" może być równie dobrze pies z rodowodem. jest opinia cały czas że z takim psem TRZEBA jeździć na wystawy...
-
nas ten pan oceniał z rok temu, wystawiałam wtedy yorczkę. ocenia bardzo umiejętnie, sprawiedliwie- z jednym "ale"- woli psy "grubsze". moja suczka miała wtedy idealną wagę a napisał że za chuda. natomiast na wystawie miesiąc później już inny sędzia napisał że za gruba...:/ no cóż. w warszawie będę z chihuahua. boję się oceny bo sunia jest mała i chudziutka, waży tylko 1,6kg.
-
temat schodzi na psy;)
-
nie łatwiej napisać: wypadanie rzepki...? jest to schorzenie które może być wykryte nawet w zwyczajnym badaniu przez weterynarza. nie potrzebne są tu jakieś specjalistyczne badania. można zrobić oczywiście prześwietlenie.
-
no bo to prawda- jak udowodnisz że kupiłaś psa od tej własnie osoby? pani zapewniała że nie ma hodowli? a co to jest zaleta czy raczej wada? za rozmnażanie psow powinny sie brac osoby wyłącznie takie które prowadzą hodowlę i mają o tym pojęcie. sama sobie jesteś winna. kupując psa z rodowodem podpisujesz umowę i jest ona wiarygodna ponieważ pies jest oznakowany. ma konkretny numer który jest zawarty w umowie.
-
fajne mają te plamki takie jakby obrysowane na czarno:)
-
rozmawiałam z tą panią, widziałyśmy się nawet na wystawie:) śliczne są szczenięta, niestety nie ma suczki jakiej szukam(ale znalazłam już taką w innej hodowli:)) NEVA! co do Waszego pieska Jupika- zakochałam się w nim poprostu już chyba rok temu. moja sunia jest dla niego za mała, ale jestem pewna że kiedyś będę chciała pokryć nim jakąś sunię(moja mama ma kilka chihuahua, ja teraz kupuję nową) To "przez niego" spodobał mi się czarny kolor chihuahua:)
-
ma prawie 4 miesiące...trudno powiedzieć, każdy pies rozwija się dosyć indywidualnie. może być tak że w wieku 6-7 miesięcy sunia zakończy wzrost, ale tak być nie musi. czy ona jest chuda czy grubiutka? bo jeśli jest poprostu "nabita" to zmiejsza to problem- chihuahua krótkowłose powinny być właśnie takie bardziej masywne. trudno powiedzieć na temat suni przyszłej wagi. mam yorczkę która w wieku 3 miesięcy ważyła 1050gram i dorosła do 2,2kg natomiast potem troszkę przytyła i teraz jej waga utrzymuje się na poziomie 2,5kg.
-
no więc w zaprzyjaźnionej hodowli urodziła się sunia krótkowłosa czarna podpalana:) liczny miot bo aż 6 maluchów, mama merle, tata nawet nie wiem jaki kolor. ale sunia jest śliczna, chyba się na nią zdecyduję;)
-
ona nie kupiła "yorka" z hodowli, ona kupiła go od PRYWATNYCH ludzi którzy nie chcieli na nim zarobic!! co tutaj oznacza "prywatna osoba"?? i nie chcieli zarobic?? hahaha dobre. zeby sie koszty zwrocily tylko to musieliby wziasc za tego psa jakies 100zł. takie sa koszty wychowania i krycia u takich właśnie "prywatnych" ludzi, bo w hodowlach są wyższe(kosztowne krycia, drogie wystawy, pielegnacja, oplacenie wszystkich papierow itp). czy wzieli od Ciebie 100zł czy wiecej?? bo jesli wiecej to wydaje mi sie ze jednak CHCIELI zarobic...
-
waga nigdy nie jest w 100% dokładna są jakieś wachania.moja suczka raz waży 3,2 raz 3,8kg. przyznam że jest dosy gruba. inna natomiast raz 2,2 raz 2,7... mam jedną której stała waga to 1,6kg i za nic nie może przyty chociaż karmię ją najbardziej kalorycznymi karmami...