Jump to content
Dogomania

dorobella

Members
  • Posts

    5536
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by dorobella

  1. Mam nadzieję, że kasę zwróci. Z kolegą od serwala jestem w kontakcie.
  2. Kto ma konto na digarcie ? I mógłby napisać do xavery78 wiadomość [URL]http://www.digart.pl/praca/6088807/Serwal_z_Opola.html[/URL] Dziewczyna na miau sprzedał jego obraz (usunęła sygnowanie) za ponad 50 zł na bazarku, link na ostatniej stronie wątku [URL]http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=20&t=124475[/URL] Wszystkie prace są cudze, część skopiowała z digart.pl
  3. :multi: Złapałam mocz :multi: Wynik po południu.
  4. Naklejka z Euricana jest mniejsza niż z rabisinu, ale nie można jej nie zauważyć, tym bardziej, że powinna być obok pieczątka weta. Vanguard Plus 7 ma dwie naklejki zielono-białą i jasnoniebieską z białym - rzuciłyby się w oczy. Tym bardziej, że mogła być data kolejnego szczepienia. Czyli wynika z tego, że Uger został zaszczepiony po 10 dniach od przyjęcia, więc..... dziwny jest ten wpis, że był szczepiony 12.12.2010, a kolejne szczepienie 12.12.2011 :roll: Tak się zastanawiam, że może źle przepisałam datę, ale spisałam ją poprawnie na kartkę, a nie wiedziałam kiedy go przyjęto do schroniska. Wertuję książeczki moich i dochodzę do wniosku, że nie da się nie zauważyć wpisów, naklejek. Skoro zauważyłam pojedynczy wpis o odrobaczeniu.
  5. Lepiej czułby się w domku, niż w bloku. Może uda mu się znaleźć domek z ogródkiem, bo z opisu miedarskiego to bidak nie jest w rewelacyjnym stanie psychicznym, " wstaje tylko na posiłki".
  6. Zobacz co macie w papierach.
  7. Okładka miała przewagę białego i chyba głowę psa, było też coś niebieskiego. Jedyna pieczątka schroniska jaką widziałam, bo starałam się zapamiętać adres schroniska (głównie nazwę i ulicę) to ta na umowie adopcyjnej. Policjant sprawdził, że imię psa Ugier, chyba na drugiej stronie właściciel (dane kobiety), szczepienie na wściekliznę i wertowanie w poszukiwaniu wpisu o kastracji.
  8. W polu imię było wpisane niebieskim długopisem imię Uger, bez żadnych numerów. Miejsca na zdjęcie nie widziałam. Na pewno w okolicy pola z imieniem psa żadnego numeru nie było. Miałyśmy mało czasu, a chciałam zapamiętać jak najwięcej informacji. Właściciel był wpisany po lewej stronie strony, u góry. Poza tymi wpisami, rabisinem i odrobaczeniem książeczka była pusta.
  9. [quote name='dorobella']Pan się przymierza do adopcji Opla. Czy w razie problemów znacie kogoś w Bytomiu, kto służyłby radą ?[/QUOTE] Ponieważ sytuacja psa,którego pan chciał zaadoptować nie jest do końca jasna, tzn. nie jest wykluczone, że pies będzie do adopcji przeznaczony - pan postanowił zaczekać. Opel jest pięknym psem, który męczyłby się w bloku. Szkoda, że jest w schronisku :( Mam nadzieję, że niedługo znajdzie domek.
  10. Z przodu było imię psa Uger, ja sobie wyobrażałam, że np. obok imienia będzie numer schroniskowy psa. Naklejka z chipem jest dość charakterystyczna, myślę, że zwróciłybyśmy na nią uwagę. Zdziwiło mnie, że w polu właściciel nie jest wpisana owa Justyna. Byłoby to logiczne. Pani ma podobno jeszcze jednego psa małego, chyba starszego kundelka.
  11. Na wyciszenie, bo istnieje podejrzenie, ze kryształy robią mu się na tle nerwowym. Nawet wetka twierdzi, że nerwus. Rzeczywiście wyciszył się, nawet jest bardziej miziasty, nie reaguje gwałtownie na hałasy. Tylko nie wiem czy przełoży sie to na brak kryształów. W każdym razie nie zatyka się. Merlin je .....pomidory.
  12. [LEFT]Datę spisywałam z książeczki zdrowia, następne szczepienie 12.12.2011, bo był szczepiony 12.12.2010. Naklejka była wklejona do książeczki, nawet mnie zastanowiło, że nie ma zaświadczenia. Nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że odrobaczenie nie miało pieczątki. Nie było też naklejek z wirusówek, to mnie też zdziwiło i innych też nie było, przynajmniej nie widziałam naklejki z numerem chipa. A uwierz mi, że dokładnie oglądaliśmy książeczkę, bo szukaliśmy wpisu dot. kastracji. Były tam dane owej pani, ale tak nabazgrolone, że nie szło odczytać na szybko. Umowa na nazwisko osoby adoptującej była w książeczce złożona na cztery. Nie powiedziała, gdzie się budują. Ja bez papierka, ze takie coś istnieje wzięłabym poprawkę. Ola czy ty sobie przypominasz więcej? [/LEFT]
  13. Pan się przymierza do adopcji Opla. Czy w razie problemów znacie kogoś w Bytomiu, kto służyłby radą ?
  14. Mysia_ policjant wertował przy mnie książeczkę zdrowia, bo szukał wpisu o kastracji, przewertował całą. Jedyna naklejka jaka była to z rabisinu (czerwona) i jeden wpis, chyba nawet bez pieczątki (odrobaczenie). Ola potwierdzi, bo stała obok, a ja tłumaczyłam pani, ze pies nie jest wykastrowany, a sterylizuje się suki. Luzem była umowa, złożona na cztery, żadnej innej kartki luzem nie widziałam. Może nie ma wpisu w książeczce, a szkoda go dwa razy szczepić. Wiem, że sprawdzała też właścicielka i kolejne szczepienie na wściekliznę ma 12.12.2011. Mysia_ piszę pw dotyczące adresu. No i trzeba ją dopytać jak ona sobie wyobraża zostawianie psa na terenie tego domu, który budują. Nie mam na myśli ogrodzenia. Jak byłam z nim u koleżanki, biegał po podwórku, bawił się piłką, chciał wejść do domu, nie szczekał bez potrzeby. Ale się nim zajmowałyśmy, głaskałyśmy, rzucałyśmy piłkę etc. Być może oni tam psa zostawiają i on im wyje czy szczeka z nudów. Potwierdzam, że ma w sobie coś ze szczeniaka i widać, ze potrzebuje dużo czułości, uwagi i miłości. Ze mną chodził bez smyczy, pilnował się.
  15. A ja uważam, że pies powinien zostać zaszczepiony na wirusówki, bo jak złapie np. nosówkę to możemy nie zdążyć mu pomóc. No i nie wiadomo co jadł, powinien zostać odrobaczony i preparat na kark przeciwko kleszczom. W książeczce zdrowia widziałam tylko naklejkę z wścieklizny. Psa trzeba wykastrować. Pani nie za bardzo orientowała się w sprawie psów, może trzeba ją po prostu uświadomić w niektórych kwestiach. Myślała, że pies jest wysterylizowany. Bo ja nie widzę innego wyjścia. Pani nie była z psem u weta, bo nie wiedziała, że trzeba iść. Niektóre osoby wiedzą jak to jest, gdy pies wyje i szczeka, a sąsiedzi się burzą. Tak jak są osoby, które wypuszczają psa idąc do pracy, żeby nie narobił w domu szkód. One też nie są świadome niebezpieczeństw, które mogą spotkać psa. Pies jest duży i widać, że w domku jednorodzinnym dobrze się czuje. Może w momencie jak ci ludzie przeprowadzą się do nowego domu sytuacja psa ulegnie poprawie.
  16. Mysia_ wg pani, u której pies przebywa pies był chudy, bo jest ze schroniska i nie zdążył nabrać masy. Tak powiedziała przy policjantach na pytanie jednej z pań go dokarmiających dlaczego pies był chudy i słaniał się z głodu. Czyli wniosek z tego, że psa zagłodziło schronisko.
  17. Ja myślę, że temat jest skończony. Pies jest u kobiety, które w świetle prawa nie jest jego właścicielem, bo zostały złamane warunki umowy i właścicielem jest schronisko. Kobieta mówiła, że rozmawiała ze schroniskiem i miała podjechać podpisać umowę, ale tego nie zrobiła. Policji też kłamała, że pies się błąkał kilka dni, ponad trzy tygodnie to nie kilka dni. Schronisku powiedziała, że szukała psa w Cichym Kącie co nie jest prawdą, ale świadczy o tym, że się jednak wystraszyła możliwością utraty psa. Znajoma w środę o mało psa nie potrąciła, bo wbiegł jej przed maskę. Pani stwierdziła, że jestem wredna, bo się czepiam i interesuje mnie dlaczego pies był głodny, brudny, biegał samopas, że jestem zgryźliwa, bo miałam czelność wezwać policję, a przecież nic takiego się nie stało. Policja uznała, że dla psa lepsze jest schronisko niż bieganie samopas i dokarmianie czymkolwiek. Ja nie wiem co przeszedł pies przed schroniskiem, ale sam fakt, ze do niego trafił, potem rodzina, w której się nad psem znęcano i kolejna rodzina, która z opieki się rewelacyjnie nie wywiązała.... psiak nie ma szczęścia. W książeczce zdrowia była naklejka z rabisinu i nota o odrobaczeniu, nie widziałam naklejki z wirusówek, a kobieta u weta nie była. Bo pani ktoś powiedział, ze pies jest wysterylizowany i ja jej tłumaczyłam, ze jest pełonjajeczny i nawet policjant sprawdzał wpisu o kastracji. Na facebooku napisz, że pies został zaadoptowany ze schroniska przez kobietę, która go oddała innej , a właściwie tamta go zabrała, bo się nad nim znęcano. Niestety mają problem z wywiązaniem się z opieki i pies był wypuszczany, regularnie, nie każdą noc spał w domu, żywił się tym co mu dali ludzie. Musiałam wezwać policję, żeby sprawę wyjaśnić.
  18. Mysia_ czyli uważasz, że ma full kasy, z którą nie mam co robić, mam full wolnego czasu i śledzę bezdomne psy na osiedlu.Nie kpij sobie ze mnie. Bo piszesz bzdury, a nie wiesz jak było. Pies na zdjęciach, jest po dwóch tygodniach dokarmiania. Jak ja się o nim dowiedziałam, to już się ponad dwa tygodnie "błąkał". Co prawda był dziwne, że w jednym z tygodni, był widziany z obrożą, ale przecież ktoś mógł próbować go przygarnąć. Nie masz też zielonego pojęcia, że pies nie raz wpadłby pod samochód. Nie wspominając o pomysłowości niektórych okolicznych mieszkańców, żeby go odłowili i by tam trafił. Tego byś chciała. Bo oklioczni mieszkańcy mówili cytuje "Trzeba coś z nim zrobić". Tylko, że dokarmiały go osoby, które szukały dla niego alternatywy, właśnie po to, żeby do Miedar nie trafił. Tylko, że pani obecna właścicielka, nie przejęła się tym, że pies do Miedar mógł trafić, nie szukała go i ładnie mi podziękowała, że starałam się przed Miedarami psa uchronić mówiąc mi, że jestem uszczypliwa, wredna etc. Pomijam, że nam powiedziała, że kiedyś do schroniska dzwoniła i oni jej kazali przyjechać, a ona nie pojechała. Nie wspomnę o wqrwionych właścicielach, do których pies podchodził, skakał na nich, na których szczekał. Może masz rację, że przesadzam z psami. Teraz nie będę i jak zobaczę błąkającego się psa zadzwonię po straż miejską i trafi do Miedar. Zaoszczędzę dużo czasu, nerwów i pieniędzy.
  19. To nie jest takie proste. Po pierwsze właścicielem psa jest schronisko, doki kobieta nie podpisze z nimi umowy, czyli schron będzie czekał, aż ona się pojawi. Kobieta, u której pies przebywa powiedziała, że nie szukała psa, dopiero zamierzała iść do Cichego Kąta- tak powiedziała przy policjancie i przy Oli. CK potwierdzi, że nikt zaginięcia nie zgłaszał. Bo.... zgłosić nie mógł, dlatego że pies był regularnie wypuszczany. Wszystko jest w rękach schroniska. Jeżeli schronisko zadzwoni do CK, do którego ja wysłałam email, że na Przyjaźni błąka się żólty, duży pies i dzwoniłam do nich i CK potwierdzi, że psa nikt nie szukał to powinno podjąć dalsze kroki. ALE.... to schronisko musi chcieć. Jeżeli dla schroniska wytłumaczenia pani, u której pies jest są na rękę to jest ich problem, a właściwie psa. Bo jeśli pies się pojawi, ja dopilnuję, żeby trafił do Miedar. I wcale się nie czuję usatysfakcjonowana, że wydałam full kasy na telefony, żeby pomóc biednemu, błąkającemu się psu, który boi się tłumów, który był brudny. Miał pecha, że był w schronie, a nie w DT, bo porządny DT psa by zabrał.
  20. Panie w kebabie powiadomione. Podejrzewam, że pies się pojawi.
  21. Ja mam nadzieję, że się wszystko dobrze skończy, dla psa oczywiście.
  22. Ja się deklaruję, że jeśli zobaczę Kenzo dzwonię po straż miejską i niech go zawiozą do Miedar, wtedy będzie potwierdzenie i może się w końcu ktoś obudzi.
  23. Wysyłaj kochana Masz zapchaną skrzynkę Czyli na chwilę obecną właścicielem psa jest schronisko, bo Justyna D. złamała warunki umowy i dopóki M. nie podpisze z wami umowy nie jest właścicielem psa. Ja to tak widzę. Dałabym jej termin 7 dni. Schron może wystąpić z oskarżeniem doprowadzenia zwierzęcia do bezdomności. Pan był w szpitalu i piwo pije. Możesz się spytać Oli, która ze mną była, że baba psa nie szukała. Oni tego psa wypuszczali, żeby sobie poużywał, bo są cieczki. Zadzwoń do CK i zapytaj czy ktoś zgłaszał zaginięcie.
  24. Ja wam powiem, ze facet (ten starszy) miał w d..... , ze pies biegał luzem, bo ja sądzę, że im piszczał albo wył i chcieli się pozbyć kłopotu. Jakby im zginał to szukaliby, a nie dopiero zamierzali iść do schroniska, tylko po co skoro koleś miał go na smyczy. Ja bym nie odpuściła. Uważam, że taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Mnie zmartwiło to, że pies na mój widok się ucieszył, radości na widok właścicielki nie okazał, zresztą mało ją pies interesował, szybko z książeczką do policjanta. Rozbawił mnie policjant, chciał być błyskotliwy i zapytał dlaczego nie zgłosiłam psa do odłowienia. Szkoda, że nie zapytał owej pani dlaczego pies błąkał się trzy tygodnie, wychudzony, brudny. I dlaczego go nie szukała, skoro twierdziła, że im uciekł.
  25. Dziewczyny ona nam wczoraj mówiła, że jest druga właścicielką i wzięła psa od jakiejś Justyny, która go ze schroniska adoptowała i owa Justyna niby mieszkała w Zabrzu w kamienicy i nad psem się znęcali, co by tłumaczyło dlaczego przy podniesionym głosie i podchodzeniu do niego pies się kuli, ale..... na stronie schroniska pisze, że psa adoptowano do Tarnowskich Gór. Dodatkowo dane podała ulicę i numer kamienicy, nr mieszkania nie podała. I niby, ze miała iść do schroniska, do CK i szukać go bo zaginął. Weźcie to sprawdźcie, bo ktoś kłamie.
×
×
  • Create New...