-
Posts
2180 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by muzzy
-
Hau! Wiedziałem, że będzie fajnie :) Poszliśmy do werety... tewery... weteny... no, do lekarza od psiaków razem z Lulką i z jej panią. W gabinecie oczywiście musiałem wszystko posprawdzać, pooglądać i poobwąchiwać. Ale się nie bałem. A Lula jeszcze na zewnątrz się położyła i trzeba było ją wnosić, bo nie chciała wejść. Nie rozumiem dlaczego, przecież tam jest tak fajnie. Potem w gabinecie się z Lulką kokosiliśmy, przewracaliśmy, obszczekiwaliśmy i ogólnie było bardzo wesoło. W przerwie między zabawą a zabawą pan wniósł mnie na stół, pani doktor mnie pooglądała. osłuchała i zmierzyła temperaturę. Pan mówił, że będzie kłuła, ale chyba nie kłuła, bo nic nie czułem. Chociaż pan po wszystkim mówił, że kłuła. No niech mu będzie, takie kłucie to żaden stres :) Potem pani doktor zbadała Lulkę, a ja chciałem jej pomagać, ale pan powiedział, że pani doktor poradzi sobie bez mojej pomocy. Tylko ciekawe, kto więcej wie o psach - ja, czy pani doktor :) No i potem, jak już zostały wypełnione wszystkie papiery (co nie było łatwe, bo z Lulką uznaliśmy, że najfajniej jest się bawić pod biurkiem, przez co biurko chyba się trochę trzęsło, ale pani doktor nie narzekała), to poszliśmy. No, na razie tyle wrażeń, trzeba trochę pospać :)
-
Hau! Wczoraj w sumie był standardowy dzień. Prawie :) Trzy spacerki, siedzenie długo samemu w domu - tym razem przemieliłem takie coś, czym mnie pan chciał czesać, a ja się tego bałem, ale już się nie mam czego bać, bo sprawiłem, że czesadło już się za bardzo do niczego nie nadaje :) Wieczorem pan wyszedł na piwko ze znajomymi pod blok, bo dzisiaj ma urlop i siedzimy sobie razem. No i jak wieczorem był na tym piwku, to pojawił się taki jeden pan z takim super psiakiem Kubą - grzywaczem chińskim. Też ma koło roku i jest w połowie golasem, ale nie narzeka :) Więc pan po mnie przyszedł i poszliśmy na czwarty (!!!) spacerek :) I pierwszy raz mnie pan spuścił ze smyczy koło bloku. Ale żeśmy sobie poganiali! Super kumpel z tego Kuby. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy :) A dzisiaj koło 14 jedziemy na szczepienie na wściekliznę. Nie bardzo wiem co to znaczy, ale mam nadzieję, że będzie fajnie :) Pewnie po wszystkim napiszę jak było :)
-
[quote name='Ajula']muzzy, widzisz jak taki jeden piesek wzbogacił Twoją ludzka egzystencję.. :grin::grin:[/quote] Oj tam, od razu 'wzbogacił' - plącze się takie po domu, trza to to karmić i się z nim bawić. Po co to komu? :D [quote name='bico']mól labek[/quote] Duży jak na mola :diabloti: [quote name='bico']mól labek przynosi ze spacerów, w pysku, zakamuflowane w fafalch, kości[/quote] Podobno nawet potrafi pić nie wypuszczając znaleziska z pyska. Zdolniacha :)
-
Hau! My z panem też bardzo się cieszymy, że możemy się tutaj spotykać, a z częścią z Was również 'w realu' :) I mamy nadzieję, że ta część 'realowa' będzie się powiększać :) Wczoraj spędziliśmy z panem popołudnie u sąsiadów za ścianą, bo jeden taki pan przyleciał (choć skrzydeł u niego nie zaobserwowałem) z Irpsiandii (czy jak tam się to nazywało, w każdym razie ponoć gdzieś daleko) w odwiedziny i trzeba było poświętować. Więc świętowałem przymilając się do wszystkich i przynosząc co chwilę panu jakiś skarb (a to ścierkę czy szczotkę z kuchni, a to buta z przedpokoju...), a pan zanosił to z powrotem na miejsce. Muszę go nauczyć, że jak mu coś daję, to to jest jego i nie musi już tego odnosić... :)
-
[quote name='muzzy']Na szczęście nie trwało to dłużej niż kolka minut :)[/quote] [quote name='Milosnik kotow']Dropek miał kolkę? :megagrin::megagrin::megagrin:[/quote] Poprawione :)
-
[quote name='dogeviper']Jak jazda na tyłku - to może zatoki okołoodbytowe są zapełnione. Spróbuj mu dawać przez kilka dni samą suchą karmę bez żadnych miękkich dodatków(naszej znajomej suni to pomogło - zatoki opróżniły się same od twardszych bobków). A jak to nie pomoże i dalej będzie saneczkował to trzeba będzie się zgłosić do weta na opróżnianko :roll:[/quote] Dzięki za radę. Póki co jazda na zadzie się nie powtórzyła. Za to wsuwanie trawy jest na porządku dziennym :) Ale już, odpukać, bez cofki :) A wczoraj Dropek dał czadu wieczorem - pościeliłem sobie kulturalnie i chciałem iść spać. Jak podniosłem kołdrę, to Dropek z prędkością światła, tudzież szalonej pchły, wskoczył na łóżko i rozciągnął się na obu poduszkach. I w dodatku w mordzie miał jeden ze swoich sznurków do gryzienia, bo w końcu samo głaskanie bez podgryzania czegoś, to nie jest pełnia szczęścia :) Dla mnie już się miejsce na poduszkach nie znalazło. Więc trzeba było psa głaskać i czekać aż łaskawie się ewakuuje :D Na szczęście nie trwało to dłużej niż kilka minut :) A poza tym zauważyłem, że Dropek już ma dobrze obczajone wyglądanie przez okno z fotela widokowego, jak ktoś szczeknie na dworze, to zaraz jest wycieczka na fotel, żeby sprawdzić o co chodzi :) Także może się za bardzo nie nudzi jak pana nie ma :)
-
[quote name='bico']Prawdziwy kochający Pancio:loveu:[/quote] A jak! :) [quote name='bico']Ale Muzzy spokojnie, może jednak coś uda Ci się wrzucić na ząb przed wyjściem? Dropcio to już nie malutki szczeniak, powinien wytrzymać;)[/quote] Nie no, szkoda by mi było Dropka, 9 godzin sam siedzi/leży/łazi/psoci, więc spacerek 'należy mu się jak psu micha' niezwłocznie po pana powrocie :)
-
[quote name='Milosnik kotow']Chyba się Dropek ugrzecznił bardzo, bo coś niewiele ostatnio pisze o swoich psotach... :Dog_run: [/quote] A bo i niewiele się działo ostatnio. Wczoraj jak pan był w pracy, to rozdrobniłem cały pliczek takich małych karteczek do notatek, co je pan zostawił w okolicach mojego fotela widokowego (znaczy tego w małym pokoju przy oknie, na którym staję i wyglądam na świat). Potem pobiegaliśmy w wąwozie za patyczkiem i wracając najpierw raz pociągnąłem zadem po ziemi (jakby mi jakiś robal pod ogonem został, ale może po prostu coś mnie zaswędziało, w końcu odrobalanie niedawno było), a potem znów zabawiłem się w krowę jedzącą trawę kręcąc mordą, ale tym razem już bez powrotu tejże trawy z brzucha na zewnątrz. Potem znowu był stwór z długą szyją - jakoś nie kumam o co chodzi w tej zabawie pana ze stworem, więc powoli zaczynam ją olewać, wczoraj tylko raz łapką trąciłem stwora, a on nic. I wieczorem był dość długi spacerek wokół osiedla, dużo nowych zapachów, ogólnie fajnie. A dzisiaj jak tylko pan z pracy wróci, to pewnie znów poganiamy za patyczkiem :) Trochę mi pana szkoda, że taki głodny ze mną po pracy wychodzi, bez obiadu, ale w końcu ganianie za patyczkiem jest ważniejsze niż pana obiad :)
-
[quote name='Energy']Po jakich okolicach hasacie?[/quote] Poręba, obrzeża Starego Lasu. Zaproponowałbym, żebyś się przyłączyła z pudelkami, ale że też tam jestem gościem, to mi chyba nie wypada :)
-
[quote name='bico']Trzeba będzie im fotki za dnia, z tych szaleństw pyknąć:cool3:[/quote] Niestety, ale... już się od nas w Waszych okolicach nie opędzicie, więc i jakieś sesje zdjęciowe na bank wkrótce zorganizujemy :)
-
[quote name='bico']A z Małym, to sobie poszaleli :evil_lol:[/quote] Oj, poszaleliśmy sobie, to fakt :) I z Małym, i z Kleksem, i z Edkiem, i z Miką i w sumie nas osiem czworonogów było :) Po tym spacerku tak mi się dobrze spało, że dałem panu pospać prawie do ósmej :) A dzisiaj też był fajny dzień, bo na popołudniowy spacerek poszliśmy z panem do takiego wąwozu w naszych okolicach i pan w końcu mnie spuścił ze smyczy. Poganialiśmy trochę za patyczkiem, słuchałem się pana, jak wołał to przychodziłem. Tylko patyczka nie zawsze chciałem przynosić i generalnie wyglądało to tak, że pan mi rzucał patyczka, ja za patyczkiem leciałem, po czym kładłem się i zaczynałem tegoż patyczka dziamać, a pan biegł do mnie i mi zabierał patyczka i znowu rzucał. Czyli i pan się wybiegał i ja też :) Tu nastąpiła przerwa w pisaniu, bo właśnie zrzuciłem kwiatek z kwietnika w dużym pokoju. Pan przed chwilą podlewał kwiatki i coś mi zapachniało, więc chciałem wziąć kwiatka na ząb. Ale jak kwiatek spadł, to taki się czułem winny, taką miałem smutną mordkę, że pan nawet nie musiał krzycześ, bo wiedziałem, że źle zrobiłem. Więc pan tylko krótko FEknął i nic więcej nie krzyczał. Tylko teraz jakoś nie chcę mnie głaskać jak za nim leżę i gryzę go po plecach...
-
Hau! Dawno tutaj mojej mordy nie było, a że dzisiaj pan kupił mi super sznurek, to jest okazja się pokazać :) A wieczorem jedziemy pobiegać z Małym, już się nie mogę doczekać :) Nareszcie znowu bez smyczy będzie :) [CENTER][IMG]http://s1.zapodaj.net/images/1840375.jpg[/IMG] [IMG]http://s1.zapodaj.net/images/84256553.jpg[/IMG] [/CENTER]
-
Hau! A dzisiaj na porannym spacerku zamieniłem się w krowę i pasłem się trawą. A jakieś 10 minut później mi się to cofnęło. Ale to normalne, nie? Taka psia terapia na przeczyszczenie? Czy może trzeba się przejmować?
-
[quote name='Milosnik kotow']Butami naszymi przestał się interesować gdy dostał jednego na wyłączną własność (baliśmy się, że jak dostanie jednego, to zechce więcej, ale nie chciał).[/quote] O, to może i Dropkowi przejdą buty, bo też dostał jednego klapka na własność i też się bałem, czy nie zechce ich więcej :)
-
[quote name='Ajula']Dropek się nudzi jak zostaje w domu sam przecież to młody psiak muzzy, nie masz kogoś znajomego, kto wziąłby go na spacerek kiedy Ty jestes w pracy?[/quote] Wiem, że się nudzi i w pełni to rozumiem, każdy by się nudził na miejscu Dropka :) Niestety w okolicy nie znam nikogo, kto by mógł mu trochę w tej nudzie poprzeszkadzać :(
-
[quote name='Milosnik kotow'][SIZE=2][B]Dropek jest najmądrzejszym [/B][/SIZE][SIZE=5][B][SIZE=2]psem na świecie![/SIZE] [/B][/SIZE]:happy1:[/quote] A nie jest? Może są równie mądre, ale mądrzejszego nie ma :) Choć czasem bywa mądry inaczej, tzw. Dropek Jełopek :D
-
Hau! Musiał w końcu kiedyś nadejść taki dzień, że zainteresuję się stołem i tym co na stole :) I dzisiaj jak pan był w pracy, to sobie obadałem te rejony. Zrzuciłem worek z wafelkami (ale nie pachniał mięskiem, więc go nie rozpracowywałem), paczkę paluszków (które też mi nie smakują) i śmieci z popielniczki (porozrzucane po całym dywanie). Poza tym pan dzisiaj zakleił szafkę z butami. Ale tak zakleił, że taśma puściła i znowu się zająłem butami i klapkami :) Ale po południu coś tam tłukł młotkiem i majstrował, więc pewnie już więcej się nie dobiorę do butów :( A w małym pokoju nie podobały mi się zdjęcia na ścianie nad moim tapczanem, więc je pozrzucałem i trochę, choć niewiele, pogryzłem. Niech se pan nowe powiesi, bo te wyglądały na leciwe :) A, jeszcze był dzisiaj jakiś inny dwunóg, ponoć wodomierze wymienić. On się mnie trochę bał, za to ja go polubiłem i jak coś pisał przy stole, to mu się pod nogami położyłem - taki jestem towarzyski :) Acha, mam jeszcze jeden talent - jestem jasnowidzem :) Dowód? Następny post od Bico będzie dotyczył mojego dzisiejszego rozpracowania butów i stołu i będzie brzmiał mniej więcej tak: 'A nie mówiłam?' :D
-
[quote name='Energy']A w ogóle to jak się pan bawi z psiaczkiem to musi uważać żeby mu krzywdy nie zrobić[/quote] Dropek nawet nie zauważył, że coś się stało, po prostu ma o wiele mocniejsze pazurki niż pan przednie łapki :) A [U]wyrostek robaczkowy[/U] panu wycięli jak miał jakieś 14 lat :)
-
Hau! Dzisiaj polała się pierwsza krew! :evil_lol: Hehe, dobry wstęp nie jest zły :D Ale po kolei... Najpierw co zrobiłem w dzień. Pan zostawia mi tylko klapki, resztę opatuleń na swoje tylne łapki chowa do szafki. Ale tę szafkę wystarczy trącić nosem i się otwiera. I dzisiaj z tego skorzystałem. Bo czym są klapki w porównaniu z parą butów i jeszcze jednym klapkiem, które mogłem sobie wyciągnąć z szafki :) Trochę je pogryzłem, pana jedyne nie-zimowe buty nie-garniturowe zostały pozbawione takich wyrostków, co miały na językach. W końcu po co one panu, ani one grzeją, ani zdobią. A tak pan będzie miał mniej do dźwigania na tylnych łapkach. A później, po popołudniowym spacerku, jak się panu obiad gotował, to znaleźliśmy chwilę na zabawę. Oczywiście sznurkiem, bo to pana ulubiona zabawa, a mi w sumie też pasuje. I jak któryś raz goniłem pana przednią łapkę trzymającą sznurek i jak zwykle rzuciłem się z moimi przednimi łapkami, to się zderzyliśmy łapkami i był koniec zabawy, bo pan zaraz poleciał zasmrodzić sobie łapkę spirytusem i obkleić. Pan mówi, że trochę krwi się polało, ale już nie boli :) Wiem co to znaczy, bo sam miałem rozwaloną łapkę jak trafiłem do Dogeviperów. Pan oczywiście się nie złościł na mnie, bo w końcu jak jest zabawa, to i ofiary muszą być :) A po obiedzie znowu się bawiliśmy w pana ulubiony sznurek, tyle że bez ganiania po podłodze - samo rzucanie - też fajnie :) A właśnie w tej chwili pan usłyszał, że coś dziamię w przedpokoju i nakrył mnie na obgryzieniu kolejnej sznurówki. Ehhh, jeszcze chwila i bym skończył tę sznurówkę, poszedł gdzieś indziej i nic by mi pan nie udowodnił. A tak znowu było 'FE!' :(
-
[quote name='bico']także "Wspaniała Gracie"...[/quote] Ehhh, chyba jest za rano na przeglądanie forum, bo czytając to pierwszy raz, przeczytałem "Wspaniałe Gacie" :D
-
Ja z kolei polecam "Z diabła skóra" Ireny Załuskiej. Czytałem z 10-15 lat temu, ale pamiętam, że fajne. Też historia życia z psiakiem.
-
[quote name='bico']a dla przykładu mogę Ci Muzzy wspomnianą wyżej książkę pożyczyć:cool3: [/quote] Dzięki, ale mam już całą siatkę Twoich książek (tudzież Twojej Mamy), przez które nie wiem kiedy przebrnę, więc na razie może 'nie dolewajmy oliwy do ognia' :D A co do napisania książki od naszych z Dropkiem perypetiach, to może po prostu popiszę jeszcze trochę tutaj na forum, później się to zbierze w całość, wydrukuje, zarobi na tym miliony, po czym się te miliony przeimprezuje :) Może być? :)
-
[quote name='muzzy']W sumie Dropek ma krowę od Kingi (...), której jeszcze nie uszkodził (...) Może ona jest z lateksu (...)[/quote] [quote name='Milosnik kotow']Stanowczo podkreślam[B]: [U]KROWA[/U][/B] jest z lateksu, nie Kinga!!! :mad: :lmaa: :kociak: [/quote] No po prostu wiedziałem, że mi nie przepuścisz... :D
-
W sumie Dropek ma krowę od Kingi (znaczy od Milosnik_kotow :) ), której jeszcze nie uszkodził, mimo że bawi się nią regularnie. Może ona jest z lateksu, nie wiem. Ale ostatnio lubimy sznurki i wszystko, co z nimi związane :) Nie ma lepszej zabawy, jak wyszarpywanie sobie sznurka :) Co prawda po niedługim czasie Dropek zamienia sznurki na nitki, ale takim kwaczem z nitek też fajnie jest się pobawić :)
-
[quote name='Energy']Tylko ciekawe czy pan pamiętał, że "towar dotknięty uważa się za sprzedany" i oddał ci kanapkę, bo w końcu pierwszy się do niej dobrałeś:evil_lol::evil_lol::evil_lol:[/quote] Nie ma tak dobrze. Pan robił te kanapki na dzisiaj do pracy i zaraz sobie je zje. A to, że jedna jest liźnięta i że po tym liźnięciu nie padłem, to tylko utwierdza pana w przekonaniu, że kanapki są dobre i tym bardziej się pan staje głodny :D