-
Posts
2180 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by muzzy
-
[quote name='dogeviper']Muzzy musisz napisać książkę-nakład przynajmniej tak liczny jak wszyscy Dogomaniacy[/QUOTE] Na razie za dużo różnych przygód nas spotyka. Trzeba by było co chwilę nowy tom wydawać :) Jak już Dropucha przejdzie na emeryturę i będzie sobie popijał kakauko bujając się na bujaczku, to wtedy pomyślimy o książce :)
-
Hau! Wczoraj przeżyłem kolejną wielką przygodę. Wszystko zaczęło się przyjemnie i dość niewinnie - umówiliśmy się na spacerek do wąwozu z Aferą. I jak to zwykle bywa na początku się ganialiśmy, a człowieki sączyły sobie piwko :) Ale po niedługim czasie pobiegliśmy do takiej części wąwozu, gdzie bardzo rzadko się zapuszczamy i gdzie kiedyś upolowałem żabanta, czy tam parokutwę. Człowieki widziały, że jakoś tak nerwowo biegam, ale że ta część wąwozu jest trochę za zaroślami, to widać mnie było tak z przerwami :) I nagle ukazałem się oczom człowieków biegnący slalomem, tudzież w kółko i zakosami, a jakiś metr czy dwa metry przede mną... uciekał lis! :) Deptałem mu po piętach! Człowieki jak to zobaczyły, to krzyczały do mnie, żebym wracał, ale ja jak zwykle nic sobie z tego nie robiłem i pobiegłem za lisem w las. Znaczy w takie duże zarośla plus trochę drzew (ale gęste), bo już kiedyś pisałem, że u nas ten las to trzeba w dużym cudzysłowie pisać :) A za nami Afera. Ona to jeszcze chyba nigdy się tak od człowieków nie oddaliła. I biegliśmy tak między drzewami - lis, ja i Afera, aż dobiegliśmy do takiej wieeelkiej nory w krzakach. Lis do niej wbiegł, ja za nim, a Afera krzyknęła 'Lecę po człowieki' i wróciła do wąwozu. W norze było wiele korytarzy, lis próbował mnie zgubić, ale dzielnie trzymałem się tuż za nim. Tuż przed tym, jak już go prawie miałem, kątem oka zobaczyłem, że mijamy wielką rudą tablicę z napisem 'Lislandia wita'. Wbiegliśmy do dużej jamy, wokół której było pełno mniejszych nor i korytarzy. I już miałem lisa chapsnąć, kiedy z kilku nor wybiegły lisy z głośno ćwierkającymi wróbelkami na głowach (a pan się zastanawiał, gdzie wszystkie wróble z osiedla poznikały) i z niebieskimi paskami na bokach i skoczyły na mnie z krzykiem "Stój! PoLISja!'. Wróble z głów poLISjantów latały nad nami (potem przypadkiem w rozmowie lisów usłyszałem, że PoLISja korzysta z wróbli, bo nie stać ich jeszcze na koguty), a ja się od razu poddałem, bo zabawa zabawą, ale władzy się przeciwstawiać nie będę. No i mnie aresztowali. Jak prowadzili mnie do aresztu, to mijaliśmy stado lisów kopiących przy rurze kanalizacyjnej i stojący obok nich wielki dzban. Areszt umiejscowiony był niedaleko miejsca, w którym mnie pojmano, na środku wspomnianej wielkiej jamy. Zamknęli mnie w drewnianej klatce i zostawili mówiąc, że teraz mają ważniejsze sprawy, bo zaraz nastąpi wiekopomna chwila. Po kilku sekundach ze wszystkich nor i korytarzy wyszło wieeelkie stado lisów, a na środku stanął lis z dzikim chomikiem na głowie (potem przypadkiem w rozmowie lisów usłyszałem, że korzysta z chomika, bo nie stać go jeszcze na koronę). Nagle wszystkie lisy ucichły, a król lis zaczął przemowę: "To właśnie dziś jest ten dzień, na który czekaliśmy od stu lat. Sto lat dojrzewała mikstura zlisiająca, którą dziś wlejemy do wodociągów człowieków. Dziś zlisimy człowieki i od dziś to my, lisy, będziemy rządzić światem!". Taka perspektywa mi się całkiem podobała, wyobraziłem sobie pana jak zlisiony ucieka przede mną całymi dniami - ale by była fajna zabawa! Jak tak sobie myślałem, a król tak sobie gadał, to nieopodal, na zewnątrz Lislandii, przejeżdżała akurat karetka na sygnale. Kiedyś może pan nagra filmik jak ładnie śpiewam widząc karetkę i go tu wrzuci. W każdym razie jak usłyszałem karetkę, to postanowiłem dać popis wokalny i zaśpiewałem znany i lubiany kawałek pt. 'Aaaaaaauuuuuuuuuuuuu!!!'. Niestety okazało się, że akustyka w wielkiej jamie jest lepsza niż ktokolwiek mógłby się spodziewać i mój śpiew zabrzmiał tak głośno, że wszystkie lisy dosłownie dostały szmyrgla i nie wiedząc co się dzieje zaczęły biegać w kółko. W tym bałaganie któryś lis wpadł na moją klatkę i ją rozwalił, sprawiając, że znów byłem wolny. Dźwięk mojego śpiewu okazał się tak silny, że dzban z miksturą zlisiającą pękł i cała jego zawartość wsiąkła w ziemię. Korzystając z zamieszania wybiegłem z Lislandii i wróciłem do wąwozu. A po drodze znalazłem sobie mięciutkie i lepkie pachnące jelitko (czy tam inną wnętrzność) na przekąskę, ale ku wielkiemu szczęściu pana wyplułem to przepyszne coś bez konieczności wyciągania mi tego przez pana :) Tak oto wczoraj uratowałem świat (przynajmniej na następne sto lat), a potem jeszcze trochę pobiegaliśmy z Aferą po wąwozie :) Hau!
-
Hau! Wczoraj miałem baaardzo pracowity wieczór. Jak co dzień poszliśmy na spacerek do wąwozu. I już po drodze spotkaliśmy naszą dobrą kumpelę Atakamę, rasy nie znamy, ale już kilka razy się z nią bawiliśmy. Dawno się z nią nie widzieliśmy, okazało się, że przez ostatnie miesiące wychowywała swoje dzieciaki i wróciła dopiero przedwczoraj. I oczywiście była bardzo naenergetyzowana i chętna do zabawy. Więc ze 20 minut się ganialiśmy, a Atakama biegała tak samo szybko jak ja, a takie psiaki się rzadko zdarzają. Jak już się nieźle wyszaleliśmy z Atakamą, to przyszła Szpula. I oczywiście też była chętna do zabawy. W międzyczasie musieliśmy się z Atakamą pożegnać, bo zacząłem się do niej 'dobierać'. Kolejnych 20-30 minut ganialiśmy się ze Szpulą. I jak już byliśmy mocno wyganiani, to... przyszła Afera. Jak najbardziej chętna na zabawę :) A że ja propozycji zabawy nigdy nie odmawiam, to zacząłem trzecią rundę kitwaszenia :) W dodatku najcięższą, bo z Aferą nie przebieramy w środkach i "jedziemy na maxa" :) Ze Szpulą i z Atakamą, ze względu na to, że obie są ode mnie drobniejsze, to zabawa była delikatna. A z Aferą delikatności jak zwykle nie było zbyt wiele :) Ostatnio jak się bawiliśmy, to się nawet krew polała, ale nie wiadomo z kogo, po prostu w pewnej chwili okazało się, że byliśmy zakrwawieni, ale na nikim żadnych obrażeń nasze człowieki nie zaobserwowały. Wczoraj obyło się bez krwi, ale i tak się w zabawie nie oszczędzaliśmy. Jak wróciłem do domu po dobrej godzinie ciągłego biegania, to wypiłem całą miskę wody i padłem :) Ale, jak to już nie raz mówiłem, pies zmęczony to pies szczęśliwy :)
-
[quote name='bico']na wysokość:D[/QUOTE] A to nie zauważyłem. Może po prostu stanął na palcach :)
-
[quote name='bico']Tylko Dropek na nim jakiś taki...duży:hmmmm::D[/QUOTE] Ale w sensie, że duży...: a) na wysokość b) na długość c) na szerokość? W ramach świętowania niedawnego Dnia Psa podpowiedź gratis: odpowiedź c jest na pewno błędna :)
-
Hau! Dawno w żadnym filmie nie grałem :) Właściwie to do tej pory tylko w jednym - tym, w którym muczał na mnie Opek :) A że wczoraj spotkaliśmy naszą dobrą znajomą Lusię, to była okazja do nakręcenia filmu :) Lusię znamy już od dawna, ale jakoś nigdy nie było okazji, żeby ją Wam przedstawić. Aż do dziś :) I w dodatku w towarzystwie Szpuli :) W filmiku szczególnej fabuły nie ma, zwrotów akcji też nie, dialogi również mało wciągające... Po prostu chciałem się pochwalić fajnymi koleżnkami :) [CENTER] [URL="http://www.youtube.com/watch?v=ye2CCQWKXCo"][video=youtube;ye2CCQWKXCo]http://www.youtube.com/watch?v=ye2CCQWKXCo[/video][/URL] [URL="http://www.youtube.com/watch?v=ye2CCQWKXCo"] [/URL][/CENTER]
-
[quote name='ewka122']Ja mam sunię Siberiana Huskiego :P[/QUOTE] Dropucha lubi duże psio, więc na pewno by się z nią zaprzyjaźnił. A w wąwozie za Oratoryjną jest gdzie pobiegać, więc jeszcze raz zapraszamy :) Jakby coś odezwij się na pw.
-
Wooow, aż sam polizałem monitor! :D Dzięki! :)
-
[quote name='bico']kurcze, to ja nawet nie byłam świadoma, że dziś jest Dzień Psa!:oops::crazyeye::evil_lol::D[/QUOTE] A jednak :) Nawet w kalendarzu z Dropuchą, który kiedyś od Ciebie dostałem, 1 lipca jest zaznaczony psem :) A dla Dropka to jeszcze jedno święto: rocznica kastracji :) To właśnie okrągły rok temu przyjeżdżałaś do nas rozkoszować się kłuciem nas: Dropka w kark, a mnie w kolano :D
-
Przyłączamy się z Dropkiem do życzeń :)
-
[SIZE=5]Wszystkim Dropkoczytaczom i ich psiakom wszystkiego najlepsiego z okazji Dnia Psa :)[/SIZE]
-
[quote name='ewka122']Witam! Czy ma ktoś ochotę na spacerek po lublinie????Np. na Czechowie, ale mogę też dojechać w inne miejsca :) :)[/QUOTE] My prawie codziennie po południu chodzimy po wąwozie za ul. Oratoryjną, Dropek zawsze chętnie zawiera nowe znajomości, zapraszamy :)
-
[quote name='Ajula']Muzzy Twoje fotki są po prostu wspaniałe! :loveu: psiaki są cudne, jasna sprawa, ale Ty jesteś prawdziwym mistrzem psiej fotografii :)[/QUOTE] Iiitam, po prostu psiaki dobrze pozują :)
-
[quote name='Milosnik kotow']Zainwestuj w tic-taki... ;) ;) ;)[/QUOTE] Eeetam, Walker nie zgłaszał w tym temacie zastrzeżeń, więc to raczej nie to :) Nadal obstawiam ducha :)
-
[quote name='Energy']Muszę kiedyś się w końcu tam wybrać, może Was spotkam:lol:[/QUOTE] W sumie od wąwozu to też rzut beretem (ehhh, te latające berety :) ). Zapraszamy, towarzystwo zawsze jest tam psiemiłe :)
-
[quote name='Energy']Muzzy a ja na pewno wiem gdzie rzut beretem od Was są tereny Szpuli i Walkera:eviltong::evil_lol:[/QUOTE] Myślałem, że pytając masz na myśli, czy gdzieś daleko musimy chodzić na spotkanie z maluchami. Konkretnie to spotykamy się na ul. Oratoryjnej.
-
[quote name='Energy']Ale cudne zdjęcia:loveu:gdzie chodzicie na te spacerki?[/QUOTE] Jakie psio, takie zdjęcia :) A na spacerki chodzimy rzut beretem od domu, wystarczy przez ulicę przejść i już jesteśmy na terenach Szpuli i Walkera :) [quote name='bico']"Łaaaa! Dropek, uważaj, tu na trawniku jest jakaś podejrzanie pachnąca mina!":evil_lol::D[/QUOTE] W dodatku postawiona przez ducha :D
-
Hau! Od kilku dni tak się fajnie składa, że na popołudniowych spacerkach spotykamy się z dwoma maluchami - Walkerem, o którym już troszkę opowiadałem, oraz Szpulą - trzymiesięczną gończą polską :) Bardzo lubimy sobie razem biegać... [CENTER][IMG]http://dropek.hostcenter.pl/images/phocagallery/2010/od_polowy_czerwca/2_walker_i_szpula/IMG_5136_resize.jpg[/IMG] [/CENTER] ...i się ganiać. [CENTER][IMG]http://dropek.hostcenter.pl/images/phocagallery/2010/od_polowy_czerwca/2_walker_i_szpula/IMG_5143_resize.jpg[/IMG] [/CENTER] [CENTER][IMG]http://dropek.hostcenter.pl/images/phocagallery/2010/od_polowy_czerwca/2_walker_i_szpula/IMG_5161_resize.jpg[/IMG] [/CENTER] Dzieciaki lubią ćwiczyć różne ciekawe pozy :) [CENTER][IMG]http://dropek.hostcenter.pl/images/phocagallery/2010/od_polowy_czerwca/2_walker_i_szpula/IMG_5147_resize.jpg[/IMG] [/CENTER] [CENTER][IMG]http://dropek.hostcenter.pl/images/phocagallery/2010/od_polowy_czerwca/2_walker_i_szpula/IMG_5154_resize.jpg[/IMG] [/CENTER] I w ogóle bardzo się lubią. [CENTER][IMG]http://dropek.hostcenter.pl/images/phocagallery/2010/od_polowy_czerwca/2_walker_i_szpula/IMG_5152_resize.jpg[/IMG] [/CENTER] Właściwie to wszyscy się bardzo lubimy... [CENTER][IMG]http://dropek.hostcenter.pl/images/phocagallery/2010/od_polowy_czerwca/2_walker_i_szpula/IMG_5177_resize.jpg[/IMG] [/CENTER] ...nawet kiedy Szpula widzi ducha :D [CENTER][IMG]http://dropek.hostcenter.pl/images/phocagallery/2010/od_polowy_czerwca/2_walker_i_szpula/IMG_5169_resize.jpg[/IMG] [/CENTER] Czasami maluchy się bawią, a ja wypatruję, czy nie nadciąga żadne niebezpieczeństwo. [CENTER][IMG]http://dropek.hostcenter.pl/images/phocagallery/2010/od_polowy_czerwca/2_walker_i_szpula/IMG_5190_resize.jpg[/IMG] [/CENTER] A czasami robię Walkerowi psikusa i szybko się zrywam, a on się wtedy przewraca :evil_lol: [CENTER][IMG]http://dropek.hostcenter.pl/images/phocagallery/2010/od_polowy_czerwca/2_walker_i_szpula/IMG_5192_resize.jpg[/IMG] [/CENTER] Maluchy są super! Hau! :)
-
[quote name='Ajula']jakie piękne psiaki, jak z katalogu jakiegoś :loveu:[/QUOTE] Wszystkie psio są piękne, niepięknych nie ma :) [quote name='Ajula']a Dropek jako wyżeł lubelski świetnie do tych rasowców pasuje :)[/QUOTE] Jutro być może będzie trochę nowych zdjęć z psimi dzieciakami, których jeszcze tu nie było. Ale wszystko zależy od tego, czy będzie dobra pogoda i czy psiaki się jutro pojawią zgodnie ze wstępnym dogadaniem się :) Także na razie nic więcej nie mówię, bo może nic z tego nie wyjdzie.
-
Hau! Ostatnio miałem baaardzo wiele wrażeń, ale dopiero dziś mam chwilę, żeby Wam poopowiadać. W sobotę odświeżyłem znajomość z Delką i Lulką (dla przypomnienia Delka to briard, a Lulka to terier tybetański. A ja to wyżeł lubelski :) ) i poznałem dwie nowe koleżanki, jeszcze bardzo małe - trzymiesięczną Neskę (owczarka berneńska :) ) i siedmiotygodniową Boni (seterka irlandzka). Wszyscy spotkaliśmy się na działce u Neski i od razu się polubiliśmy. Najbardziej szalały ze sobą dzieciaki, ale ja nie raz też się z nimi kitwasiłem - Neska na ten przykład sporo mówiła podczas naszych wspólnych gonitw, a Boni chciała mi zjeść ogon :) Oczywiście musiałem wszystko naokoło poobsikiwać, bo byłem jedynym chłopakiem w tym stadzie, więc trzeba było zadbać o zostawienie właściwego zapachu :) Bardzo fajnie spędziłem te kilka godzin, na koniec nawet znalazłem sobie kość i jak dzieciaki chciały się do niej zbliżyć, to je obwarkiwałem. Niech wiedzą, że z kością nie ma żartów :) A tak nasze stado się prezentowało: [CENTER][IMG]http://dropek.hostcenter.pl/images/phocagallery/2010/od_polowy_czerwca/1_na_szerokim/IMG_4882_resize.jpg[/IMG] [IMG]http://dropek.hostcenter.pl/images/phocagallery/2010/od_polowy_czerwca/1_na_szerokim/IMG_4884_resize.jpg[/IMG] [IMG]http://dropek.hostcenter.pl/images/phocagallery/2010/od_polowy_czerwca/1_na_szerokim/IMG_4885_resize.jpg[/IMG] [IMG]http://dropek.hostcenter.pl/images/phocagallery/2010/od_polowy_czerwca/1_na_szerokim/IMG_4895_resize.jpg[/IMG] [IMG]http://dropek.hostcenter.pl/images/phocagallery/2010/od_polowy_czerwca/1_na_szerokim/IMG_4902_resize.jpg[/IMG] [IMG]http://dropek.hostcenter.pl/images/phocagallery/2010/od_polowy_czerwca/1_na_szerokim/IMG_4909_resize.jpg[/IMG] [IMG]http://dropek.hostcenter.pl/images/phocagallery/2010/od_polowy_czerwca/1_na_szerokim/IMG_4917_resize.jpg[/IMG] [IMG]http://dropek.hostcenter.pl/images/phocagallery/2010/od_polowy_czerwca/1_na_szerokim/IMG_4920_resize.jpg[/IMG] [/CENTER] A tak z innej beczki, to pan od jakichś dwóch tygodni przebąkiwał coś, że mam mieszkać dwa dni u Delki i Lulki. I faktycznie w poniedziałek poszedł gdzieś z walizą, a po mnie przyjechała pani Delki i Lulki i zawiozła mnie do nich. Mój pan się bał, że pierwsze nasze rozstanie na dłużej niż kilka godzin zestresuje mnie i że będzie mi z tym źle. A ja się u Delki i Lulki czułem naprawdę świetnie! Wszyscy mnie głaskali, cały czas się coś działo, nawet jak człowieki wychodziły, to miałem psie (a właściwie sucze :) ) towarzystwo, nie to co w domu :) Raz nawet tak się rozbestwiłem, że wchodząc na łóżko przeszedłem jak gdyby nigdy nic po leżącej przy łóżku Delce :) A na niej to większego wrażenia nie zrobiło :) Stresa o pana nie miałem, bo tyle razy powtarzał mi, że po dwóch dniach po mnie przyjedzie, że wiedziałem, że nie mam się czego bać :) A jak przyjechał, to radość była wielka! Skakałem na niego i gryzłem w ręce :) Ale nie stało się to, czego pan się bał - że nauczę się od Delki i Lulki szczekać w domu. Jak pan przyszedł, to cieszyłem się po cichu, a wcześniej też nie wydawałem z siebie żadnych niepożądanych odgłosów :) Także teraz już nie mamy z panem żadnych obaw o moje zostawanie u Delki i Lulki.
-
Fajtek - łysy , niewidomy , brzydki ...BEZ SZANS :(:(:(
muzzy replied to SdZ_Lublin's topic in Już w nowym domu
[quote name='zuzlikowa']Fajnie,ze wieści są...jak wyrobię się z allegrami obecnymi, o Fajtku nie zapomnę![/QUOTE] Dobrze, że u Fajtka coś jednak się zaczęło dziać. Zuzliku, jak zrobisz allegro, to Fajtkowaty będzie o wielki krok bliżej do nowego domu, z góry dzięki! :) [URL]http://muzzy.strony.nplay.pl/Fajtek.zip[/URL] - tutaj są wszystkie zdjęcia. -
[quote name='Energy']gdzie byliście?[/QUOTE] Oj, gdzie myśmy nie byli... ;) Dropucha z Aferą spaceruje prawie codziennie (no może oprócz obecnego tygodnia, ze względu na upały). A ostatnie zdjęcia powstały nad jeziorem Maśluchowskim. Kiedyś było bardzo mało zaludnione, ale ostatnio niestety coraz bardziej się popularyzuje i już nie mogliśmy na najfajniejszej plaży posiedzieć, bo byli wędkarze. Musimy jakiegoś innego ustronnego miejsca do popływania poszukać. Właśnie, może znacie jakieś spokojne, niezaludnione jeziorko, gdzie psio mogłyby pomoczyć ogony? :)
-
[quote name='zuzlikowa']Ostatnio jakoś niezbyt często wpadam Dropiaste hitoryjki poczytać...ale zawsze mam farta i dobrzetrafiam...radości porcja niepomierna!!! Dzięki i pozdrowionka...z Kętaki![/QUOTE] A bo i coraz rzadziej zdarza się coś, czego tu jeszcze nie było. Ale jak tylko jest okazja, to opisujemy z Dropkiem nasze przygody :) A Kętaki mnie rozwaliły :D:D:D [quote name='Milosnik kotow']aż się boję chwili, w której Muzzy będzie musiał mnie zawołać :D[/QUOTE] Ciebie to nic nie uspokoi, daremne moje wysiłki :eviltong:
-
Jakiś czas temu zacząłem czytać książkę o sygnałach uspokajających u psów (Bico, dzięki za tę książkę! :) ). I dziś jak kończyliśmy wieczorny spacerek, to zawołałem Dropka. Ale on miał chyba plan jeszcze nie kończyć spacerku. Nie dając za wygraną co chwilę go wołałem, nawet kucnąłem, żeby zachęcić go do przyjścia. No to Drop się położył :) Więc ja wołałem go co chwilę, cały czas patrząc mu w oczy i podchodząc co jakiś czas parę kroków. Dropek reagował oblizywaniem się i odwracaniem głowy (czyli sygnałami uspokajającymi, ale jestem mądry :D). W końcu ja postanowiłem się oblizać. I Dropek widząc to od razu wstał i do mnie przyszedł :) Psia język - trudna język :)
-
MMuuu! Mućka jestem. Piszę do Was z łąki, mamy tu dużo much, a z nimi internet bzzzprzewodowy, więc co se mam nie skorzystać? Wczoraj z moją siostrą mleczną Haliną postanowiłyśmy się trochę wyluzować przy niedzieli. A przy czym się najlepiej wyluzować? Przy trawce! A najlepszy towar jest na łączce koło jeziora. Ojj, mamy po tej trawce fazę! I wczoraj tak się z Haliną wyluzowywałyśmy i zadzwoniła znajoma spod Uścimowa, co czasem się z nią na dojeniu spotykamy i powiedziała, że widziała, że jedzie w naszym kierunku taki łaciaty czworonóg, co się za każdą krową ogląda. Po paru minutach faktycznie podjechała warcząca puszka i wyszły z niej trzy dojki (tak mówimy na te takie dwunogi, które wychowałyśmy sobie do dojenia nas, karmienia i ogólnie dogadzania nam na wszystkie możliwe sposoby) i dwa te taki czworonogi, w tym jeden łaciaty. No i chciałam powiedzieć do Haliny "Halina, patrz, to chyba ten łaciaty, co się gapi na krowy", co po krowiemu brzmi "Mmmuuuu". Ale się przejęzmuczyłam i powiedziałam "Mmmmuuu", co oznacza "Halina, sputnik ci się w wymiona zaplątał". No jak żeśmy się z tego zaczęły z Haliną śmiać, to prawie się popłakałyśmy! Ojj, mamy po tej trawce fazę! Jak się trochę uspokoiłyśmy, to dojki ze sputnikami (bo tak od wczoraj mówimy na te czworonogi) były już spory kawałek od nas, za polem namiotowym. Ponoć chcieli się zatrzymać na tym polu, ale że były tam już dojki łowiące ryby, to poszli dalej. Okazało się jednak, że dalej było błoto i strasznie brudna woda. Ale sputnikom to nie przeszkadzało, łaciaty trochę popływał, a błękitny wchodził tylko po brzuch i dalej nie chciał. Jak zobaczyłyśmy z Haliną jak się sputniki ganiają po trzcinach, to znowu zaczęłyśmy się turlać ze śmiechu. Ojj, mamy po tej trawce fazę! Ale niedługo dojki ze sputnikami znów były niedaleko nas, bo postanowili się przenieść na drugą stronę jeziora, coby czystszej wody uświadczyć. I jak były w naszych okolicach, to ten łaciaty aż stawał na tylnych łapach jak nas widział, tak bardzo chciał nas bliżej poznać. Powiedziałam do Haliny, że ona łaciata, on też, i pasowaliby do siebie. I znów miałyśmy dobrych kilka minut wyjętych z życiorysu, tak się śmiałyśmy. Ojj, mamy po tej trawce fazę! Potem towarzystwo w końcu znalazło miejsce, gdzie mniej więcej mieli dostęp do wody, a woda była czysta. Tam sobie znowu sputniki poświrowały w wodzie, ale ten błękitny do końca nie dał się przekonać temu łacaitemu, że pływanie jest fajne i przyjemne. Wyglądało to tak, że jak dojki rzucały patyczka, to łaciaty płynął i go przynosił, a błękitny czekał stojąc po brzuch w wodzie i jak tylko mógł, to zabierał łaciatemu patyczka. Później sputniki wzięły się za kopanie. Po chwili wykopały małą myszkę. Halina stwierdziła, że myszce się to musiało strasznie podobać, bo z wrażenia padła trupem. I znów mieliśmy konkretny ubaw przez dobry kwadrans. Ojj, mamy po tej trawce fazę! W końcu dojki ze sputnikami zaczęły wracać. I widziałam, że dojek tego łaciatego specjalnie nie wziął go na smycz, żeby sprawdzić co łaciaty zrobi na nasz widok. No i się zaczęło! Łaciaty jak nie pobiegł do mnie i jak nie zaczął ujadać! I z każdej strony do mnie podbiegał, a im głośniej szczekał, tym się z Haliną bardziej śmiałyśmy, że mnie sputnik okrąża. Ojj, mamy po tej trawce fazę! A jak robiłam krok w jego stronę, to szybciutko uciekał, ale po chwili znów wracał. I tak w kółko. Jego dojek chciał porobić nam zdjęcia, ale akurat zaczęło padać, więc dał sobie spokój i tylko wołał sputnika. A ten wcale nie chciał do niego przyjść, dopiero po paru minutach dał się przywołać na smakołyka i pojechali, sputniki na sznurkach, a dojki drapiąc się zajadle po atakach wszechobecnych komarów. A my z Haliną śmiałyśmy się jeszcze tak, że Halinie w końcu łaty odpadły, a mi się rogi zwinęły! Ojj, mamy po tej trawce fazę! A tak te sputniki wyglądały: [CENTER][IMG]http://dropek.hostcenter.pl/images/phocagallery/2010/od_polowy_marca/6_masluchowskie/IMG_4791_resize.jpg[/IMG] [IMG]http://dropek.hostcenter.pl/images/phocagallery/2010/od_polowy_marca/6_masluchowskie/IMG_4795_resize.jpg[/IMG] [IMG]http://dropek.hostcenter.pl/images/phocagallery/2010/od_polowy_marca/6_masluchowskie/IMG_4800_resize.jpg[/IMG] [IMG]http://dropek.hostcenter.pl/images/phocagallery/2010/od_polowy_marca/6_masluchowskie/IMG_4802_resize.jpg[/IMG] [IMG]http://dropek.hostcenter.pl/images/phocagallery/2010/od_polowy_marca/6_masluchowskie/IMG_4805_resize.jpg[/IMG] [IMG]http://dropek.hostcenter.pl/images/phocagallery/2010/od_polowy_marca/6_masluchowskie/IMG_4808_resize.jpg[/IMG] [IMG]http://dropek.hostcenter.pl/images/phocagallery/2010/od_polowy_marca/6_masluchowskie/IMG_4815_resize.jpg[/IMG] [IMG]http://dropek.hostcenter.pl/images/phocagallery/2010/od_polowy_marca/6_masluchowskie/IMG_4824_resize.jpg[/IMG] [IMG]http://dropek.hostcenter.pl/images/phocagallery/2010/od_polowy_marca/6_masluchowskie/IMG_4827_resize.jpg[/IMG] [IMG]http://dropek.hostcenter.pl/images/phocagallery/2010/od_polowy_marca/6_masluchowskie/IMG_4831_resize.jpg[/IMG] [IMG]http://dropek.hostcenter.pl/images/phocagallery/2010/od_polowy_marca/6_masluchowskie/IMG_4837_resize.jpg[/IMG] [/CENTER]