Jump to content
Dogomania

ewa36

Members
  • Posts

    5201
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by ewa36

  1. Jak rozrabia, to znaczy że czuje się u siebie. Nauczy się grzeczności czy raczej zostanie jej nauczona :cool3: dziewczynka kochana
  2. Jaka decyzja odnośnie zakupu preparatów dla Żaby ? Zapomniałam napisać, że dobrze jest też podawać omega 3 w kapsułkach i kolagen w tabletkach polskiej fifmy Olimp - do kupienia w aptekach. Dośc dobrze działają też trójskladnikowe kapsułki na stawy również do kupienia w aptakach, ale trzeba podawać je dobre trze miesiące, żeby zadziałały - tutej o wiele lepszy jest wspomniany Gelacan Fast, bo skutek przeciwzapalny i przeciwbólowy nastęouje już w pięc dni od pierwszego podania. A podawany w płynie ma tą zaletę, że nie trzeba martwić się i kontrolowac zjadła nie zjadła. Pozdrawiam Ciepło Żabcię i wszystkie Ciocie :loveu:
  3. Po jej śmierci mój własny dom stal się miejscem nie do zniesienia. Trochę ale tylko trochę złagodziła to obecność Taniusi, kolejnej bidulki, którą mam obecnie pod opieką. Na szczęście mój Tata od razu miłosiernie wyniósł materacyk i wszystkie kocyki Bonusi. Bonusia miała już w tym pęcherzyku wszystkie bakterie świata, dlatego jej kocyki nie nadawały sie do przekazania dalej.
  4. Erazm kochana, dziękuję że tu jesteś i bardzo dziękuję za serce, jakie okazałaś Bonusi - jako jedyna zgłosiłaś się do pomocy na SGGW, kiedy Bonia była badana. To bardzo ważne mieć koło siebie życzliwych, ciepłych ludzi, choć jest ciężko, bardzo ciężko. Niektore matki nie kochają tak swoich dzieci jak ja kochałam to stworzenie. Taka jest smutna prawda niestety. I tak się czuję, jak bym straciła dziecko. Wstawałam do niej każdej nocy i nad ranem jak do dziecka, jak dziecku zmieniałam pielusie i myłam i osuszałam dupinę. Najgorszy był powrót do domu po pochowaniu jej. Po prostu nie byłam w stanie przekroczyć własnego progu, bo zaraz od progu zawsze ją widziałam po powrocie, jak cieszyła się, poszczekiwała i zaczepiała mnie przednimi łapkami.
  5. Lucia, mój kłapouszku, moja wdzięczna suczynko :-(
  6. Dobranoc mój aniołeczku :-(
  7. Ciotki, zamawiające dla Żaby Gelacan Fast jak najszybciej a potem chondrocan ! Na odbudowę chorych stawów nie ma nic lepszego ! Te preparaty skutkują nawet przy dyzplazji :loveu:
  8. Serduszko rzeczywiscie miała już słabe podobnie jak cały układ krążenia, czego rezultatem były właśnie te obrzęki lapinek i zbierająca się woda w brzuszku. Dr mi przy tym powiedział, że woda w brzuszku to już nie dolegliwość, ale ostra niewydolność.
  9. Tak, bardzo dziękuję za te słowa. W naszej doczesności rzeczywiscie wszystko ma swój początek i kres, dlatego miłość sprawia ból. A jednak warto kochać całym sercem, warto podjąć to ryzyko i warto zmierzyć się i z tym bólem, ktorego nikt nie chce, ale ktory i tak przychodzi. Bez tego bylibyśmy niczym pierwotniaki, zdeterminowani tylko poprzez wchłanianie, trawienie i wydalanie. Co warte takie życie ?
  10. A mimo to ona zawsze była silniejsza i pogdniejsza ode mnie. To prawda, co powiedzial ewien mój znajomy ksiądz, zwierzęta z raju nigdy nie wyszły.
  11. Dr Sterna jasno stwierdził, że jest nieoperacyjna i ze może być tak, że pomimo leczenia i fizykoterapii przestanie chodzić. Liczyła się z tym zabierając Bonusię, ale w głębi serca miałam nieprzepartą nadzieję, że do tego nie dojdzie, że mała wstanie i bodaj kulejąc pódziemy na spacerek i popływać w stawie. Nigdy tak się nie stało. Bonia po przywiezieniu ani razu nie opuściła mieszkania, przykuta do swojego materacyka.
  12. Wtedy właśnie nasz Dr Ostaszewski, ktory opiekowal się nią od początku powiedział mi, że lepiej nie będzie, że trzeba by szykować jej kolejny worek leków oprócz tych, ktore już miała a i tak nie wiadomo, jak by to było. I że czas zakonczyć tą nierówną walkę.
  13. Tak, chyba tak to jest. Równie dobrze Bonisu mogła nie przeżyć operacji, zresztą dla nie sama już tylko narkoza była pgromnym ryzykiem a nikt nie dawal funta kłaków za powodzenie operacji. Bonia nienawidziła lekarzy, bała się ich. Robiłam, co mogłam, aby jej życie było jak najbardziej komfortowe, aby czuła się bezpieczna i kochana. Kiedy coraz pewniejszym stawało się, że raczej już nie wstanie, nie zrezygnowałam z podawania leków ani z zabiegów. Walczyłysmy do końca. Sami lekarze byli zdziwieni, że tak długo była w dobrym stanie, żadnych odleżyn ani nawet odparzeń o obrzękach nie mówiąc po tylu miesiacach leżenia. Kryzys przyszedl nagle, nagle pojawiły się nie wiadomo skąd obrzęki łapine i woda w brzuszku. I to potworne zapalenie pęcherzam który opróżniał się tylko do połowy.
  14. Wstawała do niej w nocy codziennie jak do dziecka, jak dziecku zmieniałam pielusie i myłam i osuszałam dupine i brzuszek. Podawałam jedzonko i miseczke z wodą. Tak bardzo weszło mi to w krew że teraz przytłacza mnie pustka, po odejsciu tego stworzenia żadne nie jest już w stanie mi jej zastąpić. Wreszcie choroba wzięła górę. Powtarzam sobie jednak, że tam, gdzie rodzi się miłość, nie ma przegranych. Ona wie, że ją kochałam i nadal kocham. Wiedziała to za życia, tego jednego jestem pewna. I tylk oto stanowi dla mnie odpowiedx na ból, choć go nie eliminuje.
  15. Najgorsze jest to, że Bonia chyba wiedziała, po co tego dnia przyszedl Dr, i to nie daje mi spokoju. Bała się malutka pomimo że byłam cały czas z nią, leżałam obok, cały czas ją tuliłam i do niej mówiłam. Pomimo to zasnęła bardzo spokojnie, z główeczką na moich kolanach. Ona już znała dobrze Dr, odwiedzał nas co tydzień a przez pierwsze miesiace dwa razy w tygodniu. Sama nie wiem, skąd w tym momencie wzięłam na to siły. To przecież normalnie przekracza możliwości ludzkie. Bonia była dla mnie jak dziecko.
  16. Teraz już po jej odejściu wytrzucam sobie że może należało robić więcej, więcej ćwiczyć, więcej masować, więcej ją podnosić na piłeczce, na wózku, którego serdecznie nienawidziła i nie mialam serca maltretować jej tym wózkiem, może faktycznie to cholerna operacja byłaby wyjściem. A może po prostu nie mogę pogodzić się z prostym faktem że jej już nie ma, że byc może nie można było przywrócić jej zdrowia. U ludzi też nie zawsze to się udaje. To wszystko wraca i tak bardzo żal.
  17. Bardzo dziękuję za ciepłe słowa. To dla mnie ogromnie ważne, bo ciagle nie mogę pogodzić sie z odejściem Boni. Wbrew temu co niektórz sądzili, ona mi niczego nie zabrała, w niczym nie ograniczyła, ale bardzo wiele wniosła. Wielkie znaczenie ma dla mnie fakt, że jest ktoś wspólodczuwający, ktoś kto niestety dobrze wie, jak to boli. Bardzo dziękuję za pomoc dla Carego, nie wiem, co byśmy bez Pani pomocy zrobiły. Ja również słyszałam o Pani bardzo wiele dobrego, zresztą bez tego co krok widoczne są Pani niebywałe allegra dla sierotek. Jest Pani człowiekiem ktory nie odmawia pomocy i mam za to dla Pani wielki szacunek. To dobrze, że Bonia na mnie czeka. chciałabym żeby tak było.
  18. Lepiej, lepiej, dziękujemy :loveu: Apetycik dopisuje i koopa już lepsza - niestety pomimo protestów Taniusia dostaje teraz tylko suche jedzonko bo ono samo z siebie zatwardza :evil_lol:. Wiem już na pewno że to Scanodyl jest sprawcą gradokoopy ale cóż stawy wymagają podleczenia :shake: Tania chodzi za mną krok w krok po domu a kiedy coś robię kładzie się koło mnie i pomrukuje :loveu: Powiedzcie mi Ciocie, jak miałabym ją oddać :crazyeye: nawet do najlepszeg DS (gdyby takowy się znalazł)
  19. Caruniu psiaku kochany lepiej nie mogłeś trafić :multi:
  20. Bądź szczęśliwa suczynko razem z moją Bonusią. Lucią i Brendunia, razem ze staruszką Lunką, która zabierała koleżankom kostki, chociaż nie miała zębów. Byłyście kochane i jesteście szczerze opłakiwane, nie znajdziecie się w niechcianej, niekochanej, bezimiennej sforze chociaż wierzę, że dla nich dobry Stwórca przygotował szczególne pocieszenie. Nam trochę żal. ale to nic. Wy już nie cierpicie. Na następnym przystanku dana nam będzie cała wieczność i nic już nie zakłóci naszego spokoju.
  21. Prosimy o następne zdjęcia slicznoty :loveu:
  22. Spośród wszystkich moich trzech dziewczynek Bonusi e kochałam najbardziej. Chciałam jej wynagrodzić cierpienie i chorobę. Ale ona sie nie skarżyła, ona się zawsze uśmiechała i to ona mi hojnie wynagrodziła swoją obecnością. Opieka nad takim stworzeniem jest szczególnym doświadczeniem. Jest szczególną lekcją miłości pogodnej, radosnej, opiekuńczej bez poświęceń i bez rezygnowania z siebie. Nigdy nie czułam, abym z jej powodu z czegokolwiek rezygnowała. Dany nam był cudowny rok i zawsze już będę szła przez dalsze życie z nią, z wartosciami jakie wniosła.
  23. Któregoś dnia będę mogła myśleć o tobie suczynko bez bólu. :-( Któregoś dnia ból odejdzie, a zostanie sama miłość. Moje słoneczko ukochane.
×
×
  • Create New...