Jump to content
Dogomania

ewa36

Members
  • Posts

    5201
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by ewa36

  1. Magdo, Irenko, mój e-mail : e.rzeuska@post.pl kom.
  2. Martko, jutro przelewam 100, - dla Żaby. Zdrowiej malutka !
  3. Irenko, dziękuję za wiadomość o Tosce. Zapisuję wątek w ulubionych. Natusiu, pomogę Ci we wszystkim, w czym będę w stanie, także finansowo. Zabieram się za czytanie watku. Ściskam Was mocno Ewa
  4. Martko kochna pw na dodo szwankują (na watku Boni pytano czemu nie odpowiadam na pw a tymczasem dawno już to zrobiłam) - sprawa załatwiona :loveu::cool3:
  5. Izadoro, bardzo dziekuję za to, co napisałaś, dzięki temu wiele rzeczy stało się dla mnie zrozumiałymi :-( Kochałam i nadal kocham Bonię a Bonisua - tego jestem pewna - kocha mnie. Tego nikt nam nie odbierze. Któregoś dnia, już niedługo, bol odejdzie, a zostanie sama miłość.
  6. Zresztą nie wiemy, co było tak naprawdę przyczyna tego ucisku - Bonia nie miała tomografii komp. Ale Dr Sterna bał się narkozy i dodał, że przy dyskopatii to i tak powoli po długim okresie czasu będzie się poprawiać, natomiast przy nowotworze naciekającym (to oczko) poprawa nie nastąpi mimo podjętych wysiłków. A ja zostałam z tym wszystkim i wciąz nurtują mnie wątpliwości i pytania.
  7. Ps przeciwko operacji wypowiedzieli się także moi dwaj Dr oraz lekarze niemieccy, do których dotarłam za posrednictwem Dr Ostaszewskiego, ktory też sprowadzal laki dla Boni, Niemcy orzekli, ze po takim czasie w ogole nie ma możliwości operacji i nie należy jej nawet ruszać i przewozić do Berlina, a to jest komercyjna klinika. Bonię zabiły sprawy wewnętrzne a wodobrzusze dopełniło miary, jeszcze jak byle jak ale chodziła wyniki badania moczu była co najmniej niezadowalające. Gdyby nie sprawy wewnętyrzne, być może miałaby sznsę żyć na wózku, ale tego się nie dowiemy.
  8. Beka i Gajowa wielokrotnie wspierały mnie duchowo za życia Bonusi, kiedy nie wszystko szło jak należy. Tylko one i ja wiemy, ile łez, pracy i wysiłku kosztowała opieka nad Bonusią. ale niczego nie załuję. Powtarzam raz jeszcze : choroba wzięła górę, ale nas nie pokonała. Tam, gdzie rodzi się miłość, nie ma przegranych. więc nie rzucaj oskarżeń lekką ręką nie wiedząc nawet do końca, co i jak było. Pozdrawiam i życzę ciut innego odcienia życzliwości.
  9. Gajowa i Erazm takżę o tej wizycie pisały. Zabrałam wobec tego Bonusię w stanie takim, jakim była i zaczęłam ją leczyć i rehabilitowac. Zakupilam dla niej sprzęt, leki ściągalam z Niemiec, pojechałam do Pani Halinki Markiewicz do Katowic na ondywidualne przeszkolenie w zakresie ćwiczeń ruchowych i masażu kręgosłupa. Majga, choć sama chora i z egzaminami na głowie, przyjechala do mnie aż z Łodzi, aby pomóc mi przy Bonusi, doszkolić z masażu i opracować tan aparat. Majga poradziła sobie ze sprzętem błyskawicznie, opracowała programy dla Boni i wszystko mi wytłumaczyła, co też sobie notowalam. Zakupiłam nadto dla Boni profesjonalny niebieski sollux i piłkę do ćwiczeń, na ktorej była pionizowana. Zdobyłam dla nie wózek na miarę, w czym znów pomogła m i Majga.
  10. Diegnozę Dr Sterny potwierdziła Pani Dr. Hellmann, ktora niezależnie badała Bonusię jeszcze przed jej zabraniem. Potem kontaktowałam się z Panią Dr degórską z zespołu Dr Sterny ktorra wyjaśniła mi, że kanal kręgowy w częsci szyjnej i piersiowej jest szerszy i daje tym samym wiecej miejsca na naturalna komprseję, a w części lędźwiowej, gsdzie ucisk miala Bonia, kanał ten się zwęża co ma kolosalny wpływ na prowadzenie i powodzenie operacji - w częsci lędźwiowej inaczej niż w szyjnej z powpdu braku miejsca na kompresję rdzeń w uciskanym miejscu niemal od razu ulega częsciowej atrofii i operacja po kilku miesiacach nic nie da, co najwyżej doprowadzi do pogorszenia, co Dr wyraźnie zaznaczył przy świadkach. Jest to na wątku.
  11. Kobix odpowiedziałam na Twoje pytanie myślałam że dostałaś już odpowiedź ale odpowiem jeszcze raz. Nie zdecydowała się na operację Bonusi, ponieważ Dr Sterna po zbadaniu jej orzekł, że w jej przypadku - po upływie tak długiego czasu od urazu (Bonia była u Gajowej od 23 grudnia ub. roku a badanie miało miejsce 28 lutego ub.roku) operacja w najlepszym czasie nie pomoże. Dr zarazem zaznaczyl, że tylko rehabilitacja i fizjoterapia są w stanie pomóc Bonusi, moze być jednak i tak, że pomomo podjętych wysiłków Bonusia przestanie chodzić. Sama narkoza była dla niej już zbyt dużym ryzykiem, ponieważ bonia miała jeszcze zwiększone ciśnienie w prawym oczku. Nie wymyśliłam sobie tego, przy tym badaniu były obecne Gajowa i Erazm. Byłysmy razem w gabinecie z Bonusią.
  12. Mój Boże, nie znajduję słow, żeby Wam podziękować. Zagryzłabym się pozostawiona samej sobie
  13. Epe, a moze powinnam zając się czymś innym zamiast tak rozdzierać szaty ? Zawsze po odejsciu kogoś bliskiego mamy watpliwości, że moze zrobiliśmy czegoś za mało, że za mało się staraliśmy, że coś przeoczyliśmy, coś zaniedbalismy. Tego się nie uniknie tylko że ta swiadomośc niewiele pomaga. Ty zajęłaś się Krystianem i to ci pomogło. Bonia już nie cierpi ale nadal jest wiele takich stworzeń, które moze wolałyby nie żyć ? Czy mogę być w czymkolwiek pomocna w akcji przeciwko doświadczeniom na zwierzętach z Twojego podpisu ?
  14. Bidulko kochana, wybacz że zajmowała się głównie swoimi sprawami ale miałam ich trochę :shake: Pamiętam o Tobie i w tym tygodniu na pewno wyślę dla Ciebie paczuszkę z instrukcją obsługi na rece Pani Wandy ! Ciocia Weronia jest teraz mocno zajęta ale na pewno też w wolnej chwili pomoże :loveu:
  15. Halo, halo ! Akcja ściepka na Gelacan Fast dla Żaby :loveu: Co tu taka cisza ? :mad:
  16. Tak, wiele osób mówiło mi, że żmarli przychodzą we śnie. Choć ja nie nazwałabym tego snem do końca, tylko brakuje mi określenia. to bardzo szczegolne doświadczenie, co najmniej podszyte rzeczywistością. Ja zresztą wiele nocy po jej odejściu nie mogłam zasnąć a szczególnie tamtej pierwszej nocy - pierwszej bez niej. Ona na pewno się o mnie martwiła i po śmierci opiekowała się mną, tak jak ja niż za jej życia. Czułam to. Tak jak teraz czuję, że Bonusia przekroczyła Teczowy Most i nieprędko to wróci. Może dobrze. Nie mam prawa zakłócać jej zasłużpnego wyzwolenia swoim płczem. Nie jest łatwo stamtąd wrócić, takze we śnie. Ewe kochana, Krystian cię podźwignie, zobaczysz. Może i ja powinnam zaopiekować się kolejną kaleczką ? Jeśli byłam dobrą opiekunką, to Bonia chciałaby tego. One są prawdziwie kochające i bezinteresowne, są po prostu autentyczne.
  17. Tak, to było wczoraj ... I w to najtrudniej uwierzyć ... Starucho kochana, miałaś takie madre, ogarniające spojrzenie, takie wierne, takie psie ... To twoje spojrzenie najbardziej zapamiętałam. Przywlokłaś mi gronkowca, który ostatecznie zabił Bonusię, ale byłaś tylko narzędziem w ręku Opatrznosci ... Być moze bez tego Bonia cierpiałaby dłużej ... A ona nie zasługiwała na cierpnienie kochany anioleczek ... Obie byłyscie bardzo chore, moje sierotki. Chociaż już nie sierotki, tu jest wasz dom. Wracajcie do niego zawsze. I do mnie. Będziecie z góry widziały, gdzie jest moje serce, ono będzie jak morska latarnia :-( A kiedy nadejdzie moja godzina, wyjdzieice po mnie i poprowadzicie mnie, bo wy będziecie już u Króla Stworzeń doswiadczonymi kapitanami :loveu:
  18. Epe, dziękuję kochana. Oby Twój nowy podopieczny wypełnił pustkę i sprawił, że znowu poczujesz, że za kogos odpowiadasz, że masz pod opieką słabszego od siebie. Wierzę, że ona czeka. Chciałabym żeby tak było. Na drugi dzień po śmierci przybiegła do mnie zdrowiutka, na swoich nózkach, wesolutka, uśmiechała się jak nigdy choć ona zawsze się uśmiechała, przytuliła się na chwilę i pobiegła dalej ... Od tamtej pory nie widziałam jej więcej, choć miałam wrażenie, że w nocy słyszę, jak się przesuwa na przednich łapeczkach. Wtedy charakterystycznie nimi postukiwała w podłogę. Choć może tylko mi się wydawało bo bardzo chciałam jeszcze ją zobaczyć, usłyszeć. Może to wszystko było tylko złuda, ogromnym pragnieniem serca, na ktore odpowiedziała podświadomosć. Długo jeszcze po jej śmierci czułam jej zapach, jej futereczki mieciutki jak u kroliczka angorki. Może jeszcze przyjdzie :-(
  19. Najbardziej dręczy mnie to, że ona się bała, cała zaczęła się trząść kiedy przyszedl nasz Dr, którego znała przecież od miesięcy i który co najmniej raz na tydzień podawal jej dożylnie leki. Ale to było tylko przez chwilę, dopóki narkotyk nie zadziałał. Odeszła bardzo spokojnie i bardzo szybko bo miała już słabe serduszko - nawet nie westchnęła. Trzymałam jej główeczke na kolanach i tak zasnęła malutka. Wyglądała jakby naprawdę spała. Może nie chciała jeszcze odchodzić pomimo, że ten zapalny pęcherz to straszny ból. Tego nie moge sobie podarować, że może jednak ona jeszcze nie chciała odchodzić. Ale cierpiała już bardzo z powodu zmian wewnętrznych.
  20. Jest mi to potrzebne tym bardziej, że moi Rodzice, którzy Bonię również kochali, uczestniczyli w opiece nad nią i też ją opłakali (Dziadek nadal wiem to) delikatnie odmawiają rozmów o niej myśląc, że robią mi przysługę, bo nie pozwalają mi rozdrapywać ran. W konsekwencji jestem osamotniona w rodzinie odnośnie Bonusi. A moi Dzidkowie naprawdę ją kochali, opiekowali się i dokładali finansowo - jej leczenie kosztowało sporo. Bycie samemu z takim bólem to chyba najgorsze, co może się przytrafić.
  21. Dziękuję Wam kochane. Tak, pisanie o niej jest mi potrzebne. Jest mi potrzebne wypowiedzenie pewnych rzeczy, pewnych uczuć, a zwłaszcza watpliwości, bo dzięki temu zyskują inną twarz - powoli się oswajają a ja mogę zobaczyć, ze ni8e tylko ja jestem w takiej sytuacji i że to tak naprawdę jest powtarzalne - to chyba za każdym razem, kiedy odchodzi kochana istota, wygląda podobjie i nie ma znaczenie, czy to człowiek, czy zwierzę. Miłość nie dzieli się na gatunki.
  22. Skoro tak, to ok. Galacan darling też wpłynie na poprawę kondycji stawów, choć nie jest tak aktywnym preparatem jak Fast. Możemy zrobić zrzutkę dla Żaby na Gelacan Fast dokładam się kto dołączy ? :lol:
  23. Dziękujemy Cioci Gajiwej za przybycie :loveu: Tania nie jest specjalnie gadatliwa, przynajmniej na razie. W domu mruczy w czasie głasków a na dworze bardziej się rozkręca i szczeka czy rzucamy patyki czy też nie. Obszczekuje też mijane psiaki i niektorych ludzi. Wyraźnie mocniej przy tym ciągnie za smycz co wskazuje, że odzyskuje siły :multi: Ciocie kochane, Tania jest bardzo czyściutka :loveu: Nie dośc, że w domku zachowuje idealną czystość, to jeszcze na dworze nogdy nie wlazła w zadną kałuże - przeskakuje przez kałuże jak zajączek nawet zgrabnie pomimo bolących stawów :crazyeye: Martwi mnie to, że Tania ma chyba słabe sedruszko - kiedy chodzimy na spacery (sama chce chodzić i prowadzi mnie do prku - już zna drogę :multi:) to Taniulka sapie jak po długim biegu. A chodzimy sobie powolutki, bo ona nie jest w stanie przyspieszyć. dr osłuchal Tanię i zrobił jej EEG - Tania ma tzw. trzeci szmer w serduszku, ale poza tym nie ma arytmii itp, jest wg wyników dobrze jak na jej wiek. Dlatyego tak mnie niepokoi to sapanie a Tania codziennie dostaje Karsivan. Ciotki kochane, dzielę się swoim niepokojem bo Luka też tak sapała na początku podczas powolnego chiodzenia, bo na więcej nie miała siły. Może jeszcze po prostu jest ogolnie słabiutka i wycieńczona i musi upłynąc więcej czasu, zamin się poprawi - co też sugerowal Dr. O, i mamy już nawet jedną łapkę :loveu:
  24. Wiem, że powinnam się uspokoić, wziąść w garść i żyć dalej po to, aby nie zakółcać jej spokoju po tamtej stronie, ale zupełnie nie jestem w stanie dojść ze sobą do ładu, może po prostu to jeszcze za krótko.
  25. Emmo, pamiętamy :-( Do zobaczenia po tamtej Stronie
×
×
  • Create New...