Dziewczyny po prostu nie wiem, co powiedzieć, nie znałam tej historii. Uratowałyście takiej maliźnie życie. Marlena gdzie Ty ją znalazłaś?? My chyba znamy się z jakiejś nie doszłej do skutku akcji transportowej.
Tak naprawdę dziękuję oczywiście należy się mamie Agi i koleżance Teresie, do mnie przyjechał zdrowy i lekko zwariowany kot. Nietypowy, który nie przyzwyczaja się do miejsc, ale do ludzi i podróżuje ze mną autem:).
Takie historie chyba tylko na dogo!