-
Posts
2941 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by anciaahk
-
Właśnie zbieram się do lecznicy, jedziemy na zastrzyk - on chyba dostaje antybiotyk, dopytam, ale raczej tak. Dostał w piątek taki o przedłużonym działaniu, dostanie też pewnie dzisiaj, bo dzisiaj kazała być. Dostaje leki p/bólowe, zastrzyki i tabletki, dzisiaj poproszę o zastrzyk i o tabletki do domu. Martwi mnie, że to jest opuchnięte a krwiak zrobił się prawie po odbyt :(.
-
Magdo, nie wiem, co napisać, nie ma w tym wcale Twojej winy -sąsiada i chłopa bym wytłukła i spuściła z 4 piętra. Trzymaj się kochana, dobrej nocy!
-
No i znów doopowato, mam wrażenie, że mu ta pozostałość po jąderkach napuchła :( i zrobił się krwiak wzdłuż siooraczka :(. Dzwoniłam do wetki ok. 18, ale wtedy jeszcze nie było spuchnięte, tylko był taki siniak, jakby wewnętrzny krwiak, teraz właśnie wróciłam od cioci i patrzę - wszystko napuchło. To jest jakaś masakra. Jutro stamtąd nie wyjdę, jak wszystko nie będzie ok. Ulka - kociczka u weta jest spokojna, pozwala sobie robić zastrzyki - aż wetki były zdziwione, krzyczały, że mnie podrapie, a ona wyluzowana. I chyba jak piszesz od rozlizywania zrobiły się krwiaki :shake::shake::shake:
-
Karmel po porannym zastrzyku p/bólowym czuje się o wiele lepiej. Szwy ma całe, nic nie jest wyciągnięte, on ich nie wygryza, liże sobie tylko tak jakby wokół tego miejsca. Nie boli go, ma bardzo dobry apetyt, wsuwa aż miło. Czasem tylko, jak podbiegnie, nie tak się ułoży - to go coś tam jakby zakłuło i przytrzyma się, poliże i dalej leci. Normalnie chodzi na spacery, mąż go tylko po schodach znosi, bo jednak nie chcemy, żeby się nadwerężał. Ula on dostawał tramal p/bólowo a dzisiaj dostał jakiś p/bólowy domięśniowy zastrzyk. Jogi ta wetka mi tłumaczyła, że coś tam ta ślina psa robi dobrego, jakieś trudne słowa, więc nie pamiętam co - więc co to są różne szkoły w kwestii śliny psa i jej wpływu na rany?? I jakby co to PW mile widziane :). Skoro więc nie rusza szwów, to czy jest sens męczyć go tym kołnierzem? W nagrodę dostał dzisiaj 2 nowe piłeczki, ładnie sobie teraz je pogryza, merda ogonkiem. Nie pomyślałabym, że to będzie aż tak ciężko z tą kastracją i po kastracji.
-
Ale Bazyl się zmienił!! A rośnie faktycznie jak na drożdżach, szok. Biana tradycyjnie niezmiennie piękna.
-
Dzisiaj jest 3 doba po operacji i jak było lepiej, tak jest troszkę gorzej. Rano Karmel miał przy szwach sporą plamę jakby krwi, takiej gęstej. Pognaliśmy więc szybko do weta, ale na szczęście okazało się, że szwy są całe i zdrowe. Wet kazał jednak trzymać do jutra psa w kołnierzu. Dostał lek na krzepnięcie krwi (chyba wit C) i domięśniowo p/bólowy, tak by starczyło do jutra, bo jutro mamy kolejną wizytę. Karmel ma założony kołnierz, jest bardzo bardzo smutny i wystraszony:(, albo leży nieruchomo, albo stoi nieruchomo, potrafi stać bez ruchu kilkanaście minut :(. Jestem tym wszystkim załamana.
-
Rudzia, jadą po mnie wszyscy, jest mi bardzo ciężko, ale co zrobić. Teraz chyba sama tego żałuję. Magda w umowie jest chyba o suczkach, nie ma raczej o psach, nie pamiętam zresztą. Ja nie kastrując Karmela nie przyczyniłabym się do bezdomności, bo Karmel nikogo by nie zapłodnił. W kwestiach suczek sprawa jest prosta - nie ma cieczek, ropomacicza. U psów gorzej chyba. U nas tylko było najgorzej to, że Karmel zwykle nam majstrował się w pościel i cała była do wymiany. Jak tylko dorwał kołdrę, to niestety nie było zmiłuj, sypialnia więc w ciągu dnia musiała być zamknięta. Jogi już dzisiaj jest dobrze, na podwórku normalnie się zachowuje, w domu też - biega i skacze. Powiem Ci, że opisałam tą sytuację dla wetki - i powiedziała, że to normalne. Karmel tylko na spacerze przysiada czasem, poliże sobie, ale biegnie dalej. Tak samo z tym lizaniem - obejrzała ranę i orzekła, że dobrze że liże, bo to wspomaga gojenie - to ja już nic nie rozumiem - są różne szkoły/zalecenia? Szwy obejrzała - nic się z nimi nie dzieje. I powiedziała, żeby kołnierza nie zakładać. Goopia cała jestem i tyle.
-
Przeszło mu, noc też przespał w miarę spokojnie. Tylko tak dziwnie chodzi, nie chodzi tylko biega - i podbiegnie i od razu siada, może te szwy go swędzą czy kłują. Ja muszę jechać do pracy, o 11 pojedzie z nim małż na zastrzyk. Zdjęłam mu już wczoraj kołnierz, szwów nie rozgryzł, tylko tam liże. Rudzia - dziękuję, Agrafka jest już prześwirowana i wariuje normalnie. Od wczoraj zaczęła też już normalnie jeść i zrobiła normalną koo. Ona jest szalona wariatka ;). Karmelka omija, nawet do niego teraz nie podchodzi, trochę tylko poliże po uszkach i odchodzi. Stres jest potworny, zwłaszcza, że cała rodzina była przeciwna kastracji i teraz wszyscy na mnie siedzą.
-
Tu też dziewczyny pisały, że stosowały tramal [url]http://www.dogomania.pl/threads/49851-%C5%9Arodki-przeciwb%C3%B3lowe-czy-mo%C5%BCna-jako%C5%9B-ul%C5%BCy%C4%87-psiakowi[/url]
-
Ale on dostał psi tramal, nawet taki dostałam w woreczku - kilka tabletek do domu, gdyby go bolało. Zastrzyki też dostawał tramal. I nawet opakowanie jest psie i tabletki też takie nie ludzkie tylko brązowe, duże. Zadzwoniłam i kazano przyjechać, dostał kolejny tramal i przeszło. Trochę piszczał i chyba chciał sioo, bo jak zrobił to przestał. Poszliśmy z nim na spacer w sumie 3 razy. Zsioosiał się też w domku - i wtedy właśnie zapiszczał i się wysioosiał, więc może to też o to chodziło. Tu znalazłam zastosowanie tramalu dla psów: [url]http://medycynawet.edu.pl/pdf2006/pazdziernik/200610s11481151.pdf[/url] [url]http://www.vetopedia.pl/odpowiedz2454-1-Jakie_srodki_usmierzajace_bol_mozna_podac_psu.html[/url] Więc chyba jest stosowany?? :(:( Już nic nie rozumiem. Operowały go dwie wetki!
-
Jogi pliz odezwij się, czy ten tramal to dobrze, czy źle. Jutro też mamy jechać na zastrzyk, to nie wiem jaki. Szwy są jednak nie rozpuszczalne, tylko normalne.
-
Pojechaliśmy, dostał kolejny zastrzyk i tabletki tramal do domu. Chyba też popiskiwał, bo chciał siku - zesikał się w domu 2 razy i poszłam z nim jeszcze raz na spacer.
-
Dostał leki przeciwbólowe - tramal.
-
Rudzia - zawsze do nas zapraszamy. Magda do weta idziemy jutro. Biedak ściąga sobie kołnierz, chce tam sobie rozlizywać, popiskuje a ja nad nim płaczę, przeze mnie teraz musi cierpieć :(. Dlatego m.in. kastracja tak była odwlekana.
-
Nie jest do nas teraz szczególnie przyjaźnie nastawiony, męża usiłował zdrowo capnąć przy zakładaniu kołnierza. Zostawiłam go teraz w spokoju, niech sobie śpi bidulek :(:(.
-
Bursztyn znalazł wspaniały dom i kobietę swojego życia!
anciaahk replied to Tola's topic in Już w nowym domu
Jest też bład przy mnie - moja wpłata jest we wpłatach jednorazowych, a przecież deklarowałam stałe ;). -
Dzięki Madziu, już po wszystkim. Karmelowi jest odwrotnie- gorąco, leży na płytkach w łazience i się chłodzi. Niestety nie obyło się bez kołnierza bo wygryzał szwy. Mam nadzieję, że go nie boli :(.
-
Godzina 0 to jutro 10 rano. Karmelek umówiony na kastrację. Kciuki wskazane. Bardzo się boję.
-
To było straszne, wymiotowała i miała rozwolnienie przez około godzinę, zrobiłam taki lament dla męża, że przyjechał w 5 minut i biegiem do weta. Jak się spytała od kiedy Agrafka to ma i powiedziałam, że od godziny, to tak spojrzała trochę na mnie dziwnie :). Przewrażliwienie....? E tam.
-
Dzisiaj jest zdrowsza, jeszcze przegłodzona, bo dostaje tylko suche i awanturuje się o mokrą karmę ;). Dzisiaj zastrzyki były dwa. Jutro ostatnia porcja.
-
Bursztyn znalazł wspaniały dom i kobietę swojego życia!
anciaahk replied to Tola's topic in Już w nowym domu
Banerek chwyta za serce, sama buźka chwyta za serce - domek musi się znaleźć, ale ten jedyny, idealny!