-
Posts
2941 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by anciaahk
-
Bursztynek od roku w dt - zostaje w nim na zawsze
anciaahk replied to asika5's topic in Już w nowym domu
Wkurza mnie taka nieodpowiedzialność! Bardzo boję się psów biegających luzem! Bursztynku trzymaj się! -
O matko, bardzo bardzo mi przykro :(:(.
-
Oj ciotki, Agrafka Agrafką, a Karmelek??? Prawda że piękny ?? :)
-
Coś mnie ominęło?? Masz nowego szczeniorka?:evil_lol:
-
A taki widok zastałam jak wróciliśmy do domu ;) [IMG]http://img146.imageshack.us/img146/5143/zdjcie0308.jpg[/IMG]
-
Ciotki, co mogę napisać - Karmel odkrył, że umie pływać, a mokry pies, to szczęśliwy pies - ledwo wyciągnęłam go z wody!: [IMG]http://img651.imageshack.us/img651/733/zdjcie0000.jpg[/IMG] Bo było baaardzo gorąco :) [IMG]http://img441.imageshack.us/img441/2651/zdjcie0002ia.jpg[/IMG] [IMG]http://img443.imageshack.us/img443/5926/zdjcie0001eq.jpg[/IMG] [IMG]http://img59.imageshack.us/img59/7600/zdjcie0009p.jpg[/IMG] Odpoczynek na wsi zrobił i mi i Karmelkowi dobrze. Agrafka została z pańciem w domu ;).
-
Magda nie gryź się tym tak - wiem, że to łatwo napisać, ale Kolusia żyje, biega, jest szczęśliwa. Dużo jej pomogłaś, potraktuj to jako swoisty DT, który był przystankiem dla Kolusi, by się oswoiła. Myślami cały czas jestem z Tobą.
-
Bursztyn znalazł wspaniały dom i kobietę swojego życia!
anciaahk replied to Tola's topic in Już w nowym domu
Chyba te upały nie sprzyjają. -
Ula - dziękuję - wróciłam do pracy, jestem już 2 dzień, lekko skołowana i słabo u mnie z jazdą samochodem, ale to był chyba dobry pomysł - mniej myślenia dobrze mi zrobi. Nie lubię się rozczulać nad sobą i siedzieć w domu - u mnie w rodzinie to ja noszę spodnie. Nie umieram, więc nie widzę powodu, by się obijać ;). Mego chłopa jak gardło zadrapie, to prawie pogotowie trzeba wzywać. A ja nawet o operacji nie chciałam mówić najbliższym - wiedziało dosłownie kilka osób - i o diagnozie, i o szpitalu. Chyba tak jest łatwiej.
-
Dzisiaj Karmelowi zostały zdjęte szwy. Ostatnie dni brykał jak opętany, więc chyba nie wiedział, że je ma ;). Siniaki się zagoiły, jeszcze pozostałość PO jest miejscowo ciemniejsza, ale wszystko się ładnie zagoiło.
-
Z takimi kudłatymi kciukami na pewno tym bardziej dam radę ;). Zwolnienie mam do dzisiaj, od jutra wrócę do pracy i zobaczymy jak to wyjdzie.
-
Wyzdrowieję, nie ma innej opcji ;)! Leczenie trwa do listopada maksymalnie (6 miesięcy) - więc tyle się przemęczę i będzie dobrze!
-
Dziękuję cioteczki.
-
Bursztyn znalazł wspaniały dom i kobietę swojego życia!
anciaahk replied to Tola's topic in Już w nowym domu
Hahaha o tym samym pomyślałam :). -
Też jestem ciekawa, co u Tadzia.
-
Magda cały czas myślami jestem z Tobą. Wiem, że jesteś twarda sztuka, chociaż przez to wcale nie jest łatwiej.
-
Krwiaczek, a raczej siniak już pomalutku znika, zostało go niewiele na podbrzuszu. Moszna jeszcze jest sina, ale nie ma żadnego obrzęku. Karmel bryka jak zwariowany. W sumie właśnie od niedzieli od ostatniej dawki antybiotyku jest lepiej, leki p/bólowe dostawał tylko w niedzielę, od poniedziałku odstawiłam, bo było widać, że pies się zupełnie nie interesuje tym co ma, a raczej czego nie ma między nogami. W niedzielę wetka to obejrzała, zbeształa mnie za lament, powiedziała, że nie ma obrzęku, jest nieznaczne powiększenie, a krwiaki czasem się zdarzają, tak jak ludziom po pobraniu krwi. To co opisuję pewnie nie odzwierciedla dokładnie rzeczywistości, dlatego przestałam pisać, jak się Karmel czuje, bo wywołuję u Was niepotrzebny niepokój. Inaczej jak ja na coś patrzę, jako laik, a inaczej jak to widzi i ocenia lekarz. A tak ja się nakręcam, nie wiem, co robić, a Wy się też niepotrzebnie zamartwiacie. Wszystkim ciotkom za kciuki dziękuję, ale w życiu już bym kastracji przechodzić nie chciała. Jest to dla mnie na tyle kontrowersyjne, że bym się po prostu więcej nie zdecydowała. U suczek sprawa jest prosta, a z psami ... - no mam nadzieję, że jednak z efektów Karmel i my będziemy zadowoleni. Największym powodem kastracji było to, że Karmel obfajtalał pościel i piszczał trochę za suczkami, poza tym więcej 'szkód' nie było. Przepraszam, że mnie nie było, ale tak jak wcześniej pisałam mam spore problemy ze zdrowiem i może się czasem zdarzyć, że będę niedostępna:(, niestety leczenie ma sporo skutków ubocznych i tak ledwo dycham czasem. Pozdrawiamy!
-
On bóli nie ma, tylko ta moszna i okolice wyglądają fatalnie. Kołnierz założony. Mąż jest wściekły, powiedział, że to ostatni zabieg w tej lecznicy i jeśli Karmelowi się nie poprawi jutro jedziemy do innej miejscowości, do starych wetów, gdzie leczyliśmy Cindy. Myślałam, że to prosty zabieg i że mogę go zrobic u nas na miejscu :(:(.