Jump to content
Dogomania

anciaahk

Members
  • Posts

    2941
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by anciaahk

  1. Wkurza mnie taka nieodpowiedzialność! Bardzo boję się psów biegających luzem! Bursztynku trzymaj się!
  2. O matko, bardzo bardzo mi przykro :(:(.
  3. Oj ciotki, Agrafka Agrafką, a Karmelek??? Prawda że piękny ?? :)
  4. Coś mnie ominęło?? Masz nowego szczeniorka?:evil_lol:
  5. A taki widok zastałam jak wróciliśmy do domu ;) [IMG]http://img146.imageshack.us/img146/5143/zdjcie0308.jpg[/IMG]
  6. Ciotki, co mogę napisać - Karmel odkrył, że umie pływać, a mokry pies, to szczęśliwy pies - ledwo wyciągnęłam go z wody!: [IMG]http://img651.imageshack.us/img651/733/zdjcie0000.jpg[/IMG] Bo było baaardzo gorąco :) [IMG]http://img441.imageshack.us/img441/2651/zdjcie0002ia.jpg[/IMG] [IMG]http://img443.imageshack.us/img443/5926/zdjcie0001eq.jpg[/IMG] [IMG]http://img59.imageshack.us/img59/7600/zdjcie0009p.jpg[/IMG] Odpoczynek na wsi zrobił i mi i Karmelkowi dobrze. Agrafka została z pańciem w domu ;).
  7. Magda nie gryź się tym tak - wiem, że to łatwo napisać, ale Kolusia żyje, biega, jest szczęśliwa. Dużo jej pomogłaś, potraktuj to jako swoisty DT, który był przystankiem dla Kolusi, by się oswoiła. Myślami cały czas jestem z Tobą.
  8. Chyba te upały nie sprzyjają.
  9. Ja płaciłam po 20 zł i będę się starała to utrzymać, ale nie mogę zagwarantować, jak długo.
  10. Ula - dziękuję - wróciłam do pracy, jestem już 2 dzień, lekko skołowana i słabo u mnie z jazdą samochodem, ale to był chyba dobry pomysł - mniej myślenia dobrze mi zrobi. Nie lubię się rozczulać nad sobą i siedzieć w domu - u mnie w rodzinie to ja noszę spodnie. Nie umieram, więc nie widzę powodu, by się obijać ;). Mego chłopa jak gardło zadrapie, to prawie pogotowie trzeba wzywać. A ja nawet o operacji nie chciałam mówić najbliższym - wiedziało dosłownie kilka osób - i o diagnozie, i o szpitalu. Chyba tak jest łatwiej.
  11. Ja tak jak pisałam, ze względu na swoje leczenie nie mogę podtrzymać na stałe. Będę wpłacać dopóki będę mogła.
  12. Dzisiaj Karmelowi zostały zdjęte szwy. Ostatnie dni brykał jak opętany, więc chyba nie wiedział, że je ma ;). Siniaki się zagoiły, jeszcze pozostałość PO jest miejscowo ciemniejsza, ale wszystko się ładnie zagoiło.
  13. A był wątek o pani z kętrzyna co szukała małej gładkowłosej suni...
  14. Z takimi kudłatymi kciukami na pewno tym bardziej dam radę ;). Zwolnienie mam do dzisiaj, od jutra wrócę do pracy i zobaczymy jak to wyjdzie.
  15. Wyzdrowieję, nie ma innej opcji ;)! Leczenie trwa do listopada maksymalnie (6 miesięcy) - więc tyle się przemęczę i będzie dobrze!
  16. Dziękuję cioteczki.
  17. Hahaha o tym samym pomyślałam :).
  18. Też jestem ciekawa, co u Tadzia.
  19. Magda cały czas myślami jestem z Tobą. Wiem, że jesteś twarda sztuka, chociaż przez to wcale nie jest łatwiej.
  20. Bardzo bardzo mi przykro, strasznie mi szkoda Charlego, właśnie dlatego, że taki zwykły, bezdomny, taki straszny los go spotkał :(.
  21. Krwiaczek, a raczej siniak już pomalutku znika, zostało go niewiele na podbrzuszu. Moszna jeszcze jest sina, ale nie ma żadnego obrzęku. Karmel bryka jak zwariowany. W sumie właśnie od niedzieli od ostatniej dawki antybiotyku jest lepiej, leki p/bólowe dostawał tylko w niedzielę, od poniedziałku odstawiłam, bo było widać, że pies się zupełnie nie interesuje tym co ma, a raczej czego nie ma między nogami. W niedzielę wetka to obejrzała, zbeształa mnie za lament, powiedziała, że nie ma obrzęku, jest nieznaczne powiększenie, a krwiaki czasem się zdarzają, tak jak ludziom po pobraniu krwi. To co opisuję pewnie nie odzwierciedla dokładnie rzeczywistości, dlatego przestałam pisać, jak się Karmel czuje, bo wywołuję u Was niepotrzebny niepokój. Inaczej jak ja na coś patrzę, jako laik, a inaczej jak to widzi i ocenia lekarz. A tak ja się nakręcam, nie wiem, co robić, a Wy się też niepotrzebnie zamartwiacie. Wszystkim ciotkom za kciuki dziękuję, ale w życiu już bym kastracji przechodzić nie chciała. Jest to dla mnie na tyle kontrowersyjne, że bym się po prostu więcej nie zdecydowała. U suczek sprawa jest prosta, a z psami ... - no mam nadzieję, że jednak z efektów Karmel i my będziemy zadowoleni. Największym powodem kastracji było to, że Karmel obfajtalał pościel i piszczał trochę za suczkami, poza tym więcej 'szkód' nie było. Przepraszam, że mnie nie było, ale tak jak wcześniej pisałam mam spore problemy ze zdrowiem i może się czasem zdarzyć, że będę niedostępna:(, niestety leczenie ma sporo skutków ubocznych i tak ledwo dycham czasem. Pozdrawiamy!
  22. On bóli nie ma, tylko ta moszna i okolice wyglądają fatalnie. Kołnierz założony. Mąż jest wściekły, powiedział, że to ostatni zabieg w tej lecznicy i jeśli Karmelowi się nie poprawi jutro jedziemy do innej miejscowości, do starych wetów, gdzie leczyliśmy Cindy. Myślałam, że to prosty zabieg i że mogę go zrobic u nas na miejscu :(:(.
×
×
  • Create New...