Jump to content
Dogomania

anciaahk

Members
  • Posts

    2941
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by anciaahk

  1. Ja oczywiście ciąży usilnie zazdraszczam i proszę o podesłanie mi tu jakiegoś wiruska. Co do kąpania - ja bym mogła codziennie, tylko jogi mnie opiernicza i Karmela nie można za często, a on tak mocno chłonie i łapie psie zapachy, że szok. U nas skutkują chusteczki nawilżające dla niemowląt - wycieram go nimi i jest spokój.
  2. Bardzo mi przykro, bardzo. Buniu, już nic Cię nie boli ['].
  3. 15 kg??? Nieźle, a ja myślałam, że mój Karmel jest gruby. To tak na rączkach go nosić nie można za specjalnie, co?
  4. [B]Ulka18[/B] mąż z nim ćwiczy i dobrze mu idzie przy zapinaniu smyczy. Do tej pory, aby zapiąć smycz, trzeba było normalnie prawie że biegać za psem. Teraz mąż spokojnie czeka, ewentualnie daje komendę SIAD i czeka. Nie zapnie smyczy, dopóki Karmel skacze. Daje to niezłe rezultaty, bo Karmel co prawda najpierw się wyskacze, ale coraz krócej za każdym razem i siada i daje się zapiąć. Tym skakaniem tak się nie przejmowałam, ale dopiero choroba pokazała, że w sumie to ważne. Jak wracam z pracy to najczęściej jest tak, że mąż łapie Karmela a ja zamykam się w pokoju, rozbieram i dopiero mąż go puszcza haha. Jakby ktoś widział z boku, to by pomyślał dom wariatów. Dodam, że takie skakanie zwłaszcza z rana jest największe na mnie - męża jakoś bardziej się boi i nie skacze.
  5. Wie, co dobre i gdzie jest jego miejsce ;).
  6. Magda dzięki za podpowiedź, może być ciężko, ale nie zaszkodzi spróbować. Mam nadzieję, że pomoże. U nas Karmel wita się z nami niejako 2 razy - raz jak wracamy do domu, a dwa jak wstajemy rano... :). Pewnie w tym 2 przypadku też trzeba zachowywać się tak samo? Dzięki wielkie!!
  7. Witamy nowego dogomaniaka!! Trzymamy kciuki za wizytę :).
  8. Dopiero teraz załapałam, kto tu jest Rusałką:lol!:! To jak Rusałka się wzięła za Bursztyna, to będą tylko cuda :evil_lol:!
  9. Zaczniemy od odjajcenia, i tak jest to non stop odkładane przez moją pracę - teraz jestem na L4 mam czas to ogarnąć jakoś.
  10. Buzi buzi nosek nosek a w tle zachód słońca, no romantycznie jak nie wiem co :loveu:.
  11. Takie cudo nie może długo pozostać bez swego pańcia :)/
  12. Cziko jest prześliczny, niemożliwe, że jeszcze nie ma domu. Domki powinny się o takie cudo bić.
  13. Tak jest ciociu Ago! Ona bawi się ziemią, wysypując ją wokół. A nie wiem jak dochodzi do zwalenia doniczek, bo dzieje się to pod moją nieobecność, dlatego o współudział posądzam Karmela.
  14. Dokładnie, najważniejsze, że leki działają. Zdrowiej Ruficzku, tak trzymaj.
  15. Niestety jeszcze ma. Ciociu Agnieszko Ty lepiej też napisz jak tu Agrafkę oduczyć zwalania doniczek :) haha mój mąż zawału dostanie niedługo.
  16. Babeczki napiszcie czy już płacić?
  17. Wreszcie dotarłam na wątek Foksika, jak rozumiem kontynuujemy jego oplacanie w miejsce Zuzki?? A Foksik cudo :Ploveu:, na pewno szybciutko znajdzie domek!
  18. Cudownie :), będą ludzie z Agusia!! A nie ma co się dziwić przerażeniu, nagle jednak utracił całą stabilizację.
  19. Nie wiem, czy Jogi ma teraz głowę, by tu zaglądać, nie chcę jej fatygować. Jak dobrze pójdzie będę z Karmelem u weta w przyszłym tygodniu, więc zrobię mu profilaktycznie badania krwi, bo mocz może być ciężko złapać, zwłaszcza że - nie wiem, czy to pisałam - Karmel sioosia na 2 łapach. Przednich. Bo on nie ma czasu przystanąć, musi biec. Szybko. A sioo zajmuje dużo czasu. Więc nie staje - biegnie, na 2 łapkach i sioo w międzyczasie....
  20. Czyli już przelewać dziewczyny?
  21. No może aż tak nie, przesadziłam ;), ale cuchnie? uff Wariatka cieszy się, że mocz Foxa cuchnie, co? :)
  22. Ewa jedna nowina lepsza od drugiej!!! Moje gratulacje!!!!!!!!!!!!!
  23. Ale jaki ma zapach? U mnie taki podchodzący pod koci. Po każdym spacerze albo wycieranie chusteczkami nawilżającymi dla dzieci (nie zawsze działa!) albo normalnie mycie łap i brzucha. Czy to normalne? U weta będziemy chyba po niedzieli, teraz nie mogę się jeszcze za bardzo ruszać z domu.
  24. Dzięki dziewczyny:) Agrafka jest zwykle ostrożna, ale widzę tu też pewnie winę Karmela albo działanie siły wyższej (np. latająca mucha, które z miłością Agrafka poluje i zjada). Magda jak się okazało to tylko poważnie wyglądało, a nie okazało się całkiem straszne. W Łodzi byliśmy z okazji komunii mojej chrześnicy, na której ze względu na operację nie mogłam być (wiec pojechaliśmy tydzień wcześniej), a operację miałam już u siebie na miejscu dosłownie 2 dni później ;). Sytuacja PO pokazała, że musimy uczyć Karmela, żeby po nas nie skakał, bo później on mocno przeżywa zakaz kontaktu np. ze mną (chociaż dla niego jedynym panem jest mój małż). Pomału staramy się więc mówić "nie wolno" gdy na nas skacze - z różnych powodów, czasem zupełnie bez. Oduczamy też Agrafkę (ją trudniej) od odbijania się np. od naszego brzucha w celu lepszej trampoliny itp. A jak z tym moczem - macie jakieś doświadczenia??
×
×
  • Create New...