-
Posts
7523 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by filodendron
-
Faktycznie, na yoytube jest trochę filmików :) Dzięki za radę. Mam jeszcze pytanie dot. strzyżenie okolic genitaliów. Wcześniej była mowa o tym, że strzyzenie tych miejsc maszynką może wywoływać podrażnienia albo wręcz uczulenia. Bezpieczniej więc nożyczkami. W praktyce jak to wygląda w przypadku kastrata? Czy łatwo, hmmm, poprawić po wecie? ;)
-
Wczoraj dwa amstaffy zagryzły trzy owczarki niemieckie
filodendron replied to lilia1983's topic in Pogryzienia
[quote name='badmasi']Filodendron-może niedokładnie przeczytałaś wątek? a może myślimy o różnych?Jeśli to jest ten o którym ja myślę-dziecko karmiło psa chrupkami to ewidentnie nie jest to wina psa tylko matki dziecka. Mogę ci to powiedzieć jako matka i właścicielka psów. Zanim pozwoli się dziecku karmić psa trzeba nauczyć go delikatności w wyjmowaniu pokarmu z ręki. Tam gdzie są psy (nawet małych ras) i dzieci-szczególnie kilkumiesięczne zalecana jest ostrożność. Znam asty lepiej wychowane niż niejeden york. Te z tego wątku dobrze wychowane nie były i jest to wina właściciela. Nie były też dopilnowane. Dla mnie zagrożeniem są psy jakiejkolwiek rasy czy bezrasowce błąkające się bez opieki i nadzoru.Moje psy są atakowane także przez zwykłe wiejskie burki często dużych rozmiarów i nie raz zdarzyło się, że musiałam je wyganiać z posesji z narażeniem własnego życia.[/quote] Ja też nie twierdzę, że to wina tamtego psa albo tych. Psy nie mają lekcji religii ani zajęć z etyki. Nie mają też normatywnego systemu wartości ukierunkowanego na człowieka. Mówienie o winie jest międzygatunkowym nadużyciem języka. Ale czy to coś zmienia z perspektywy szarego Kowalskiego? Nie sądzę. Dla szarego Kowalskiego jest istotna jakościowa różnica pomiędzy niewychowanym niewinnym yorkiem a niewychowanym niewinnym amstafem, owczarkiem, dobermanem czy innym dużym burkiem, na spotkania z którym jest narażany dzień w dzień. Z perspektywy zagrożeń czyhających na każdym kroku ta różnica sprowadza się do tego, czy od właściciela psa będzie wydębiał kasę na rozdarte spodnie czy na szycie i długotrwałe leczenie albo i operacje plastyczne. Dlatego nieodmiennie dziwi mnie, że tego typu historie natychmiast przyciągają osoby gotowe udowadniać, że między yorkiem a amstafem nie ma żadnej różnicy. Może między głupotą właściciela yorka a głupotą właściciela amstafa rzeczywiście nie ma żadnej różnicy, ale oba psy różnią się od siebie znacząco. Bezsilność polskiego prawa jest po prostu haniebna. -
Wczoraj dwa amstaffy zagryzły trzy owczarki niemieckie
filodendron replied to lilia1983's topic in Pogryzienia
[quote name='badmasi']Rasa jest wspaniała tyle, że w rękach odpowiednich hodowców i właścicieli.[/quote] Po lekturze wątku dot. pogryzionego dziecka wniosek mam tylko jeden: To taka elitarna bajka o żelaznym wilku. A rzeczywistość skrzeczy. -
Sorry, za prywatną dygresję nie do końca na temat, ale już nie mogę z tymi sąsiadami.
-
Tylko gdzie ci ludzie są - ci co wychowują psy, uczą nie podchodzenia do obcych, delikatnego brania jedzenia i całej tej reszty, no - kurza burza - gdzie oni są? (Poza wirtualną dogomanią). Bo na pewno nie u mnie. Przed chwilą już po raz trzeci spaniel z przeciwległego bloku, puszczany przez drzwi balkonowe samopas i bez kagańca, wygonił dzieciaki z placu zabaw - wpada ujadając, bo to jego podwórko. Zarzuciłam kapotę i poszłam się dobijać do właścicieli - zanim doszłam psa już zdążyli wpuścić. Mnie już nie wpuścili. Ciągle, ciągle to samo.:shake:
-
Na most mogę się ewentualnie zgodzić, na szukanie dziury w całym już nie, bo to się kupy nie trzyma. Ale masz rację – to jest moja prywatna malutka krucjatka – żeby na łzawe kawałki nie wciskać ludziom psów ze schronów, bo to do niczego dobrego nie prowadzi. A kupy się nie trzyma dlatego, że osoby takie jak Ty żadnych tego typu opisów psa nie potrzebują. Potrzebują faktów i własnej intuicji – jak sama piszesz. Piszecie tu o tym, że pies idzie w odpowiednie ręce, że się psa dobiera do ludzi, że chętnych na groźnego, obronnego odrzuca się z definicji, że przyszły właściciel powinien posiadać wiedzę i przygotowanie i umieć sobie poradzić z wyciąganiem psa ze „złych emocji” (a były jakieś poza tym, że pies stracił dom?). No to dla kogo w końcu jest to ogłoszenie? Dlaczego tam nie jest napisane – pies taki a taki, prawdopodobnie przygarnięty (a więc drugi raz traci dom), w niejasnych okolicznościach okaleczył dziecko, prawdopodobnie był to wypadek – brak danych dot. szczegółów zajścia, w czasie obserwacji nie wykazuje agresji wobec opiekunów. Krótko, zwięźle i na temat a nie takie płaczliwe lanie wody. To jest manipulacja. I to mnie oburza. Oczywiście wiem, że podyktowana dobrymi chęciami, ale wiecie co nimi jest wybrukowane – całkiem możliwe, że piekło tej matki i tego dziecka też.
-
Hmmm, czyli tak zbierając jedno do drugiego i reasumując wychodzi na to, że ogłoszenie adopcyjne tytułowego psa ktoś popełnił, żeby sobie ulżyć? Żeby rozdrażnić takich jak ja, którzy i tak takiego psa nie wezmą? Nierzetelny, rozemocjonowany tekst nie wiadomo dla kogo, bo nie dla szukających psa obronnego, nie dla rodzin z dziećmi bez doświadczenia "w rasie", dla miłośników rasy też nie, bo oni - jak mniemam - nie potrzebują takiego kadzenia.
-
an1a, z tego co piszesz wynika, że tacy są akurat dość łatwo rozpoznawalni - nawet przez telefon. Nie wiem tylko, jak to odnieść do tego ogłoszenia adopcyjnego - czy chcesz powiedzieć, że ma za zadanie odstraszać chętnych na obronnego psa? A kogo ma przyciągnąć?
-
No cóż, wedle mojej teorii biorą między innymi z powodu takich ogłoszeń adopcyjnych. Również z powodu publicznie lukrowanych relacji o czyichś dzieciach dłubiących w zębach czyjegoś psa – jako się rzekło powyżej – trudnej rasy. Z powodu „Lessie, wróć” i wszystkiego tego, o czym pisałam już wyżej. Jednym słowem – z powodu mitów. Gdyby w ogłoszeniu napisano: nowego domu szuka pies o niejasnej przeszłości, zdrowy, młody, silny, rasy zdolnej do wiszenia na oponie, a jak taka opona trzepnie kogo w głowę, to może stracić przytomność – to może wtedy nie brały by go pod uwagę rodziny z dziećmi. A tak – no przecież serce kraje się w kawałeczki samo z siebie, a co będzie potem, to się zobaczy.
-
Dlaczego, Vectra? Dlaczego tak jest? Czy ktoś coś z tego ma? Niech mi ktoś wytłumaczy, bo nie rozumiem. Znajomy zabronił własnemu dziecku odwiedzać dzieci sąsiadów, bo mają pitbulla. Potężny samiec z licznymi bliznami, które - zdaniem weta - świadczą o udziale psa w walkach psów. Pies został wydany przez schronisko ludziom, którzy nawet nie wiedzą, że istnieje coś takiego, jak walki psów. Znajomy szkoleniowiec został ostanio sam na placu szkoleniowym z psem i smyczą zawieszoną na płocie - trzeci z kolei właściciele schroniskowego psa w typie shar-peia po prostu uciekli. Ktoś smaży taką piękną laurkę adopcyjną, ktoś inny psa przygarnia (bo miło jest być dobrym i za to idzie się do nieba, a poza tym pies największym przyjacielem człowieka jest), potem ktoś zostaje pogryziony i wtedy już wiadomo, co się stało: to psychopatyczna matka dała dziecku kukurydzianą chrupkę i poszła przeprać śpioszki.
-
Mnie tam wszystko jedno, czy to amstaf, czy ONek, czy border, czy buldog. Same oczywistości tu piszecie – że psy gryzą, że dzieci są delikatne, że psa trzeba wychować, że dziecko trzeba wychować i że psy po przejściach to czy tamto często też piszecie. Wszyscy to wiedzą i jak zwykle to nie pies jest winny, tylko ludzie. Również ci ludzie, którzy wysmażają takie hiphiphurraistyczne laurki adopcyjne. Nad przepaścią między teorią a praktyką ktoś przerzuca taką cieniutką kładeczkę pod tytułem "litość". A potem mamy kolejny news.
-
Wiem aż za dobrze. Wolałabym nie wiedzieć. Dogomaniacy dotarli do ogłoszeń właścicieli, z których wynikało, że już wcześniej chcieli się psa pozbyć. Dlaczego? Nikt nie wie. Czy to wystarczy, żeby uznać psa za przytulankę? W pierwszych newsach była mowa o tym, że pies jest przygarnięty - więc jakim cudem spędził szczęśliwe dzieciństwo w ciepłym mieszkaniu? To jest śliczna, wysmażona bitka na użytek kogokolwiek - i dlatego tak boli. Nie tak powinno się to załatwiać.
-
Cytat ze strony adopcyjnej: "niefortunnie zahaczył zębami o policzek 10-miesięcznego dziecka - syna właścicieli, który bawił się w wyciąganie i wkładanie do pyska psa kukurydzianej chrupki. Pies chciał ją złapać, zahaczył o twarz dziecka i tak doszło do tragedii." Ludzie, no jak tak można? Ja rozumiem, że pies nadaje się do adopcji i nie zasługuje na uśpienie, ale zwykła przyzwoitość nakazuje jakąś rzetelność informacji. Niech mi ktoś pokaże 10-miesięczne dziecko, które potrafi bawić się we wkładanie i wyciąganie chrupki z psiego pyska. Przecież dziecko było samo, matka wyszła i nikt tego nie widział (chyba, że ja coś przeoczyłam) - a tu ktoś konfabuluje i konstruuje historyjkę tak, że ręce opadają. Co będzie, jeśli ktoś go weźmie a po czasie dowie się, że pies - owszem - niefortunnie zahaczył - na wylot zahaczył i na takiej malutkiej buzi trzeba było aż 16 szwów. "Fakt" by się nie powstydził takiego "podredagowania" :shake: I jeszcze kawałek: "dogomaniacy dotarli do ogłoszeń właściciela psa sprzed kilku miesięcy, który pisał w nich, że chce oddać Lobo. Jaki był powód? Tego nikt nie wie" Może się go bał? Może pies miał już jakieś incydenty na koncie? Dlaczego nikt nie wie i w związku z tym zakłada, że pies jest przytulanką? Albo nie wie, albo wie. "Baliśmy się. Amstaff? Na pewno jest zły, groźny i kłapie zębami." A czegóż tak się bali, skoro pies tylko nieforutnnie zahaczył o policzek małego dziecka? Z chrupkami kukurydzianymi tam do niego wchodzili i dlatego się bali? Wiecie co, takie akcje adopcyjne to do niczego dobrego nie prowadzą :-( Po takim tekście, Bóg wie, do kogo trafi i czy nie skończy jak puchar przechodni.
-
I właśnie takie ostrze - 1,2 mm - w praktyce ścina na 2 mm?
-
:placz: Nie potrafię wkleić linka. Chodzi o takie ostrze, które ma zwężoną końcówkę - mniej "ząbków"
-
Nie udało mi się wkleić linka. Może teraz: [url=http://www.onlineshop.germapol.pl/sklep,2282,,,03,,pl-pln,310290,0.html]Towar: 12. OSTER 5/8 OSTRZE IDEALNE DO
-
Jeśli mogę laicko podpytać - co to znaczy - o węższych ząbkach? Czy chodzi o tego typu ostrze: [url=http://www.onlineshop.germapol.pl/sklep,2282,,,03,,pl-pln,310290,0.html]Towar: 12. OSTER 5/8 OSTRZE IDEALNE DO
-
Eh, nic z tego nie pojmuję. Po co i na co ta nowa rasa? Tak zwana hipoalergiczność to jest na ogół grubymi nićmi szyta autoreklama hodowli psów nieliniejących - również na ogół mało rzetelna, bo uczulenie na sierść to wierzchołek góry lodowej i te mocno ogólne kawałki o astmie na w/w stronie to takie bla-bla wycięte z kontekstu. Przydatność do szkolenia w przypadku labradoodli - na laickie oko - wygląda na surfing na fali już jakby mniej modnych labradorów (masy chcą nowego, w końcu Obama chciał labradoodla). Nikt się tu nie wypowiedział na temat rzeczywistego zapotrzebowania ośrodków szkolących psy na potrzeby niepełnosprawnych - nie wiadomo, czy w ogóle jest u nas potrzeba na labradoodle. A ze strony pani Gajewskiej nie wynika (przynajmniej ja nie znalazłam) żadna deklaracja współpracy z tego typu organizacjami. Więc po co? Żeby Kowalski i Nowak mieli kolejną "z definicji przyjazną, łagodną i niealergizującą" rasę dla małego Kowalskiego i Nowaczątka? Niech mi ktoś pokaże - w naszych warunkach - celowość tej kynologicznej inicjatywy. Widząc cel na horyznocie poczułabym się mniej niesmacznie.
-
[quote name='aneta']Mam 2 mm - jest to b.dobra długość. Poniżej 1 mm jest bardziej niebezpieczna bo robią się mikrozacięcia.[/quote] Oj, to może dla laika - zamiast Andis i 1,5 mm - rzeczywiście lepiej wziąć moser z 3 mm ostrzem w komplecie (plus jedno ostrze jakieś "dluższe"). Ewentualnie z czasem coś sobie dokupić? Czy może w ogóle tego ostera A5 bez ostrzy i wtedy dobrać dwa jakieś optymalne do domowego strzyżenia? Help - "pan mąż" mówi, że mam się szybko decydować, bo jak podliczymy pierwszokwartalny budżet, to mi się przepali "zielone światło" na wolność wyboru :lol:
-
Dzięki, Sara wwa - to pocieszające :) Rzeczywiście mosera biorę pod uwagę, choć zaczęłam się skłaniać ku maszynce Andis AGC2, którą poleca Roofii w innym wątku. Chwilowo jest w wybranym sklepie niedostępna, więc jeszcze nie zamówiłam. Czy ktoś mógłby się wypowiedzieć na jej temat? W zestawie z Moserem jest ostrze 3 mm, z Andisem - 1,5 mm. Czy rzeczywiście ostrzem 3 mm trudniej skaleczyć psiaka niż tym 1,5?
-
Czy ktoś wie, czy ta pani - Edyta Gajewska - od polskich australijskich labradoodli ma jakieś osiągnięcia jako hodowca (jakiejkolwiek rasy) lub szkoleniowiec? Bo tak podczytuję tę stronę i w niektórych miejscach reklamuje się jako fachowiec (np. "Jak wybieram labradoodla dla ciebie" albo "Jak socjalizuje twojego labradoodla zanim trafi do ciebie) a w innych miejscach okazuje się, że ma suczkę dopiero od grudnia 2008 roku (miotu jeszcze nie było). I czy gdzieś jest jakakolwiek wzmianka o planowanej współpracy z fundacjami szkolącymi psy dla niepełnosprawnych? Czy jakikolwiek - załóżmy- niewidomy może się uprzeć na, cytuję: czerwoną samicę? W dziale "rezerwacja i płatności" na razie cisza...
-
[quote name='Alex78']Jak widzę w cenniku hurtowni ile kosztuje całe opakowanie, to czasem zastanawiam się gdzie sprzedawca z allegro nabywa opakowania tańsze niż moja przychodnia kupuje w hurtowni (a kupuje regularnie).[/quote] Jeszcze rok temu można było kupić bezpośrednio od Vet-agro (oczywiście w odpowiednich ilościach, nie detalicznie). Później dystrybucję przejął jeden pośrednik (tak przynajmnej było jesienią ub. roku.) i pewnie teraz u niego można kupić. U niego kupują wielkie hurtownie, od wielkich te mniejsze i potem dopiero przychodnie.
-
Trochę OT ale nie do końca: Cytat ze strony Pani Gajewskiej: "Po jakimś czasie, w miesięczniku “Mój Pies” natknęłam sie na artykuł napisany przez Magdę Urban z Fundacji “Psia Wachta” . Był to artykuł o Beverley Manners z Australii i jej cudownych Australijskich Labradoodlach wiedziałam, że to jest to czego szukałam. Długo nie zwlekałam i nawiązałyśmy ze sobą fantastyczną znajomość. Przez cały rok Beverley przekazywała mi swoją wiedzę o rasie, genetyce, hodowli." Aż sprawdziłam z ciekawości - artykuł Magdy Urban o australijskich labradoodlach pojawił się w majowym numerze Mojego psa w 2008r. Uwinęła się ta Pani. I jakoś tak czasoprzestrzeń nagięła, czy cóś? :cool3: