Jump to content
Dogomania

filodendron

Members
  • Posts

    7523
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by filodendron

  1. [quote name='Kalunia_C']A w przyszłości zapraszamy do beskidu Śląskiego. Nie wiem jak jest z noclegami z psami, bo ja tu mieszkam na stałe, ale warunki spacerowe są super. Szlaki wcale nie są tak źle oznaczone i z wyjatkiem wyciągów krzesełkowych, wszędzie z psami puszczają.[/quote] A ja bywam w Beskidzie śląskim jako gość 3-4 razy do roku :). Jest fantastycznie. Nocowaliśmy na Błatniej (Ranczo Błatnia), w schronisku na Przysłopie, na Stożku, w Grabowej chacie na Grabowej, w chacie Wuja Toma na Karkoszczonce - nigdzie nie było problemu z psem, nigdzie nie doliczono nam za niego nawet złotówki, a w Grabowej chacie właścicielka była tak miła, że po godzinie 23 wstała, żeby otworzyć nam schronisko, zamknąć swoje psy, żebyśmy mogli pójść na ostatni spacer. Na Karkoszcone chcieli się z nami suchą karmą dzielić, bo pies taki zmęczony ;) Z tym że nasz pies jest taki mniejszy średni. Na szlakach też żadnych problemów i kleszczy stosunkowo mało (w porównaniu np. z Mazurami). Można bez problemu znaleźć restauracje, do których wpuszczą z psem - bywaliśmy i w Szczyrku i w Brennej. Poza noclegami odwiedziliśmy chyba większość schronisk i nigdzie nie robiono żadnych kłopotów w związku z psem, a bywało, że wchodził ośnieżony jak bałwan, warunki były trudne - tajał przez godzinę, pozwalano nam psa wysuszyć, ogrzać, nakarmić w głównej sali schroniska (Skrzyczne, Klimczok, Przełęcz Salmopolska) W niektórych schroniskach wiszą informacje, że nie wolno wchodzić z psami (np. Magurka, Szyndzielnia) ale chyba nikt ich nie respektuje. Do schroniska na Szyndzielni wpuszczono nas po 21 razem z psem i jeszcze zupę odgrzali :) a na Magurce oprócz naszego widziałam gromadkę szpiców zasiadających przy stole :) Jechaliśmy z psem kolejką na Szyndzielnię (obsługujący tylko zapytał innych pasażerów, czy nie mają nic przeciwko) a nawet krzesełkowym wyciągiem na Czantorię (bo pies mieści się od biedy na kolanach). Usłyszeliśmy tylko od pana wsadzającego nas na krzesełko: "ino żeby nie dorpał", bo nowa tapicerka była :) Omijać trzeba jedynie Równicę - to sformalizowany hotel nie zasługujący na miano schroniska.
  2. [quote name='Equus'] Ja po prostu jestem w szoku jak sędziowie propagują łamanie prawa - no bo jak mozna nazwać sytuację, w której sedziowie promują np. cięte sznaucery jak nie jawnym olewaniem Ustawy? [/quote] Jeszcze chwilę pooffuję. Zapis ustawy jest delikatnie mówiąc niejasny i aż zaprasza do interpretacji. I - jak mi to kiedyś tłumaczono - takie interpretacje mnożą się jak grzyby po deszczu a chlastanie uszów i ogonów usprawiedliwa się względami zdrowotnymi oraz normami technologicznymi dot. hodowli zwierząt. Potem taką wysmażoną z ramienia ministerstwa rolnictwa interpretację "przedrukowuje naczelny organ prasowy" Związku Kynologicznego i posprzątane... Czy ktoś mógłby podać, w którym roku wszedł ten przepis o zakręconych pudlich ogonach?
  3. [quote name='WŁADCZYNI']btw też mnie irytują komentarze - jeżeli np. każę coś psu zrobić i jeszcze raz i jeszcze raz to komentarze jaka to jestem zła i nie dobra i jak piesek ma strasznie wybitnie mnie pienią.[/quote] No to norma przecież - taka codzienna osiedlowa hipokryzja. Jak się pies pakuje z nosem do wózka dziecięcego to jest larum i histeria, ale jak się psa szkoli, wymaga posłuszeństwa i prosi innych o poszanowanie tej krótkiej chwili prywatności z własnym psem w ogólnie dostępnym terenie, to jest ogólna polewka - że taki biedny, musztrowany i co on z życia ma, no co? Z jakichś cudowych, irracjonalnych zupełnie powodów ludzie nie widzą związku między jednym a drugim :/
  4. Poczytałam cały wątek o kolorkach, zwłaszcza jego początek - tam gdzie są zdjęcia - i co nieco mi się rozjaśniło w sprawie lakierowania ;)
  5. [quote name='.ania'] Przez 6 lat nie spotkałam się z nikim kto by ręką po ogonie przejechał, a do tego sktócenie ogona o 1/3-1/4 nie daje gwarancji, że usuniesz ewentualny 'załamek'.[/quote] Toteż się zastrzegłam, że nie wiem czy to dotyczy pudli. Tamten tekst traktował bodajże o którymś z tych nieszczęśników, którym zostawia się całkiem króciutkie kikutki - nie pamiętam - dobermany, rottki? Dzięki za wyjaśnienia - tylko raz byłam na wystawie psów i odniosłam wrażenie, że to dość fajna zabawa, a tu się okazuje, że to tylko wierzchołek góry lodowej, a dołem pływają morskie potwory :cool3:
  6. [quote name='Gośka']Filodendron nie wiem co to jest załomek, ale napisałam wyraźnie ZARKĘCONY ogon. Nie sądzę żeby pies z zakręconym ogonem miał rozszczep kręgosłupa.[/quote] No jasne, że nie. Rozmowa zeszła na temat czy uczciwie, czy nieuczciwie. Jeśli masz psa z kopiowanym ogonem, to już nie dojdziesz - czy chlaśnięto go z powodu załomka czy dlatego, żeby np. zapobiec zakręceniu. Co nie zmienia faktu, że gdyby zapytać psa, czy woli chlaśnięty czy zakręcony, to pewnie wybrałby to drugie ;)
  7. [quote name='Gośka']Ktoś tam wcześniej napisał że to nieuczciwe kopiować ogon. A niby czemu?? Ten durny przepis (że psy z zakręconymi ogonami się wywala z ringu) wymyślił kraj w którym WOLNO kopiować!!! Kopiowanie tak jak i lakierowanie ma przeciwników i zwolenników. [/quote] Czytałam, choć nie wiem, czy to dotyczy pudli, że załomek na ogonie, z którym rodzą się niektóre psy może świadczyć o tym, że zwierzę posiada gen odpowiedzialny za rozszczep kręgosłupa. Kopiowanie ogona byłoby w takiej sytuacji ukryciem wady, która u potomstwa może mieć dużo poważniejsze konsekwencje. Pomijając już kwestię, że ponoć te ogony chlasta się bez znieczulenia. Dla mnie to jednak barbarzyństwo, przy którym lakierowanie to jeszcze mniejszy pryszcz :(
  8. [quote name='EFMAN']Czy my nadal jesteśmy w temacie LAKIEROWANIE.[/quote] Z pewnością nie, ale w związku z powyższym lakierowanie to pryszcz - jak na mój laicki gust - nie ma się czym przejmować :razz:
  9. O matko! A ja się śmiałam, gdy czytałam, że w Wenezueli najmodniejszym prezentem dla dziewczynki na pierwszą komunię jest operacja plastyczna...
  10. [quote name='gops']co do tabliczki to jak mowilam juz kupilam, i jak by ten sasiad chcial do nas wejsc to napewno by go sucz potraktowala zebami , a majac tabliczke i zamknieta brame nic nam nie moze zrobic jak sam wejdzie? [/quote] Jeśli tabliczka będzie na widocznym miejscu, brama zamknięta tylko na klamkę czy coś w tym stylu, a sąsiad jest w wieku, który pozwala domniemywać, że potrafi czytać ;) to raczej nic Wam nie zrobi. Ale jeśli wejdzie dziecko, które czytac nie potrafi, to już - w przypadku pogryzienia - może być gorzej. Najbezpieczniej jest mieć i tabliczkę i takie zamknięcie bramy, które - żeby wejść- trzeba sforsować (np. zasuwa od środka, klucz, kłódka)
  11. [quote name='Śnieżynka']Jak dla mnie psy z protezami jader czy zrobiona szczeka nie powinny byc użyte do dalszej hodowli, ale czemu nie moga sie pokazywac jak im to dobrze wychodzi i odnosza duze sukcecy :)[/quote] psy z protezami jąder to chyba trudno skierować do dalszej hodowli, no chyba że proteza jest tylko jedna :) ale powiedzcie, że z tą szczęką to żartujecie... ;) Czytałam coś o operacjach plastycznych, ale raczej w kontekście niefajnym, czyli oszukiwania sędziego. Pies nie ma świadomości swojej ozdobności, więc dobrowolnie nie da się pokroić tylko i wyłącznie w imię sukcesów wystawowych :razz:
  12. [quote name='Gośka']Dołóż do tego jeszcze protezy jąder:razz:[/quote] :crazyeye: i co potem? Utrzymywanie, że pies jest odmiennej orientacji, krycie nie wchodzi w grę i sprzedaż domniemanego nasienia wyłącznie wysyłkowa? :evil_lol: Kiedyś na Animal Planet oglądałam program o gościu, który robi takie protezy - jego zdaniem psu poprawia to relacje z innymi psami :mdrmed:
  13. Tak, do plastyka :) Ale z muzycznej też tam przybiegali ;)
  14. O grzywce i ślepnięciu, i o wąsach słyszałam, ale o witaminie C i karłowaceniu to jeszcze nie :evil_lol:
  15. No właśnie ja obroży nie kupię ze względu na ryzyko alergii nie tylko u psa, ale i u córki (jest wrażliwa na chemię). Pediatra te obróżki odsądza od czci i wiary.
  16. [quote name='Gośka']W Niemczech burzyli się mocno "zieloni", swego czasu nawet o ścinanie włosa z kufy. [/quote] Przepraszam, że tak nie na temat zapytam, ale dlaczego? Ze względu na wibrysy?
  17. [quote name='Gośka'] Wbrew pozorom te wystawowe nie rodzą się już w pomponach :evil_lol: Chociaż na wystawach czasami padają takie pytania:cool3: [/quote] Wierzę bez zastrzeżeń, bo jeszcze parę lat temu, gdy pierwszy raz zobaczyłam pudla we fryzurze "siodełkowej" - tej z "nerkami", to w pierwszej chwili pomyślałam, że chyba na coś chory... ;) Jeśli chodzi o pierwsze strzyżenie to niestety w realu można spotkać dziwne, a całkiem fachowo dla laika brzmiące, opinie - na przykład taką, że strzyżenie przed 10 miesiącem życia trwale zmnienia strukturę włosa (na niekorzyść oczywiście) ;)
  18. Piękne zdjęcia :loveu: A najpiękniejsze to z placem ZWM z "Mikołajem" w tle. Za "moich czasów" na tym placu były cztery siermiężne chodniki wiodące z każdego narożnika placu do środkowego mizernego skwerku, na którym, na długiej przerwie, zajadało się bułki z piekarni na ulicy Celnej :lol: Z tamtych czasów na ZWM-ie został chyba już tylko bar "Pierożek", w którym wciąż można zjeść kluski na parze (przynajmniej minionego lata jeszcze można było). Śliczne zdjęcia, dzięki. I zamek już odremontowany :)
  19. Nikt nie używa repelentów? Tak na szybko (w środku krótkiego, długiego weekendu) kupiliśmy Ixoder (z lab. dr Seidla) - nic innego nie było w zoologu z repelentów. Popsikałam psa tuż przed kolejną wycieczką i wieczorem nie znalazłam żadnego kleszcza (tym razem wzięłam też grzebień na wycieczkę, żeby z grubsza psa przeczesać przed wejściem do samochodu). Nie wiem, czy to ten psikacz zadziałał czy raczej region inny i mniej kleszczy (30 km od poprzedniego miejsca). Zaproponowano mi obróżkę Kiltix (oprócz Fiprexu), ale to - moim zdaniem - trochę za dużo chemii na raz, skoro na co dzień wystarcza sam Fiprex. Wycieczki są okazjonalne, weekendowe a producent obroży wymaga, żeby była noszona na stałe. W dodatku trzeba ją ściągać do kąpieli i zakładać na suchego psa, a wiadomo, że pies na takich wycieczkach włazi do wody.
  20. Piękne są! Jak małe węgielki :) Tak z ciekawości zapytam - takim maluszkom strzyże się już pyszczki czy one z natury mają je takie? (Nigdy nie widziałam na żywo takiego pudlowego maleństwa)
  21. Jakie cudne średniaczki. Przepiękne. Gratuluję :) Takie cudne i w dodatku w BB :) Pozdrowienia dla Bielska-Białej, mojego rodzinnego i najpiękniejszego (i tak rzadko odwiedzanego :placz:) miasta
  22. [quote name='p4w3l84']Jeszcze mam takie pytanko(bo ojciec w sanepidzie sie nie dowiedzial): psa mam zaprowadzic do weta bez skierowania ?? czy obserwacja psa bedzie mnie cos kosztowala ??[/quote] O ile wiem, skierowanie nie jest potrzebne a obserwacja, owszem, jest odpłatna (bo niby kto miałby za to zapłacić, podatnicy?). W przypadku ambulatoryjnego opatrzenia rany lub hospitalizacji szpital potrzebuje zaświadczenia o odbytej obserwacji psa do dokumentacji pacjenta. Jeśli masz "na pieńku" z rodziną pogryzionej załatwienie tego leży w Twoim interesie. Kuzynka może zgłosić pogryzienie na policję (wtedy sąd grodzki, jakiś mandat, może grzywna). Może również wnieść sprawę cywilną o zadośćuczynienie i pokrycie kosztów leczenia - jeżeli nie było tabliczki na ogrodzeniu to są podstawy. W sumie więc lepiej próbować dogadać się możliwie polubownie.
  23. Właśnie tu zajrzałam, żeby o to samo zapytać :lol: Czy ktoś ma/używa quick finder - obcinacz z sensorem bezpieczeństwa? Czy wart jest swojej ceny?
  24. [quote name='Karilka']JA jestem przewodnikiem i to JA decyduje kiedy i czy atakować.[/quote] Sorry, że pytam, ale w jakich okolicznościach mogłaby ewentualnie zapaść taka decyzja? :roll: Czy to tylko taka literacka parabola?
  25. Czy ktoś może polecić jakiś środek odstraszający kleszcze, który można stosować okazjonalnie i równolegle z Fiprexem? Wczoraj pojechaliśmy z psem do Poleskiego Parku Narodowego (stawy, groble, rogoża, torfowiska itp) W życiu nie widziałam tylu kleszczy - po 3-godzinnym spacerze z psa się dosłownie sypało :placz: Włożyłam go do wanny, spłukałam 4 razy obficie wodą od stóp do głów i wciąż odpadały kleszcze (takie, które jeszcze nie zdążyły się wbić). Umyłam go, bo w czystej sierści łatwiej wszystko wymacać. Postawiłam na rozłożonym białym prześcieradle i czesałam, czesałam, czesałam i wciąż wyczesywałam następne. Kilka było już wbitych, choć jeszcze nie napitych. Pewne by zdechły, bo pies jest świeżo zafiprexowany, ale mimo wszystko to i tak jest masakra - nanieść tyle paskudztwa do domu. :shake: Czy na takie wycieczki stosujecie coś odstraszającego, jakiś odpowiednik ludzkich preparatów?
×
×
  • Create New...