Jump to content
Dogomania

filodendron

Members
  • Posts

    7523
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by filodendron

  1. Mój psiak zrobi "żółwika" kiedy jest zrelaksowany - owszem zmęczony, ale tak pozytywnie ;) W sytuacjach stresowych nigdy tak się sam z siebie nie zachowa. Czy jeśli podłożę komendę i będę stopniowo podnosić kryteria to jest szansa nauczyć go, żeby tak się zachowywał na komendę np. w chwili, gdy podchodzi do nas np. pies, którego on nie znosi? Czy to ma sens?
  2. Locky, a musisz koniecznie do "psiego" kubła? Na osiedlach, zapewne na tych wymienionych przez Ciebie również, są zwykłe osiedlowe śmietniki, a w nich kontenery na śmieci tak skonstruowane, że pan pracownik MPO nawet sobie za bardzo rękawiczek nie ubrudzi przy ich opróżnianiu (czego nie można powiedzieć o niektórych parkowych koszach wmurowanych na amen). Wystarczy wejść i wyrzucić - jestem pewna, że nikt nie będzie miał o to do Ciebie pretensji, nawet jeśli okaże się, że altana śmietnikowa nie jest przypisana do Twojego bloku/domu.
  3. [quote name='szmaja']Sposób drugi - wymagający sporej pracy w domu, to tzw. żółwik - czyli wzięcie psa "w siebie" - objęcie jego głowy, barków i pozostawienie tylko tyłka na widoku publicznym. Nie umiem tego zobrazować, ale można to zastosować zarówno jeśli mój pies się napina, jak i wtedy, kiedy napina się na niego inny pies. Tak jak wspominałam - atakowanie tyłka nie jest atrakcyjne.[/quote] Zaciekawiło mnie to, więc pozwolę sobie wtrącić się pytaniem w rozmowę. Mój psiak wykonuje chyba coś takiego sam z siebie - tzn. bardzo często, gdy przysiądę na piętach (co dzieje się zwykle wtedy, gdy wokół jest sporo innych psiarzy i nie chce się człowiekowi tak stać i stać) on się wciska pode mnie chowając głowę i całą przednią część ciała. Oczywiście instynktownym odruchem jest wtedy objęcie psa ramionami, więc rzeczywiście na zewnątrz zostaje tylko tyłek. Robi to również w trakcie zabawy, gdy się zmęczy bieganiem, raczej kojarzę to ze stanem zrelaksowania. W związku z tym, co zostało wyżej powiedziane, powinnam to jakoś wykorzystać? Dodać komendę, utrwalić np. w sytuacjach mniej relaksowych?
  4. [quote name='WŁADCZYNI']Jedyne na co zwróciłabym uwagę to materiał z którego jest zrobiony - tak żeby można było go wyparzyć co jakiś czas;)[/quote] Cenna uwaga, dzięki :lol: [quote name='WŁADCZYNI']używam metalowego gwizdka, firmy trixie - regulowany, ale zakleiłam bo się potrafił rozkręcać. Nie jest super głośny, nikt mnie nie próbował jeszcze zabić za używanie go:evil_lol:[/quote] czy taki może? [url=http://www.obywatelpies.pl/index.php?products=product&prod_id=3898]Trixie Gwizdek metalowy dla psa regulowany (2258)[/url]
  5. [quote name='Ewa&Duffel']Problem widza, ale nie wierza, ze jeszcze jakis szkoleniowiec moze pomoc...[/quote] Tylko że nie bardzo jest alternatywa wobec kolejnego szkoleniowca, kolejnych prób - skoro problem trwa, a nawet się pogłębia, to sami sobie nie poradzicie i może się to różnie skończyć. [quote name='Ewa&Duffel']No i sprawa finansowa troche tez, ale to akurat ma duzo mniejsze znaczenie.[/quote] Wakacje już blisko i jakieś możliwości wakacyjnego zarobienia pieniędzy też - może rodzice udzieliliby Ci czegoś w rodzaju kredytu na poczet przynajmniej kilku "sondujących" spotkań z A. Boczulą?
  6. Witam, chciałabym kupić gwizdek ale zupełnie się na tym nie znam - są różne, z dwoma różnymi dźwiękami, jeden ciągły, drugi modulowany, tylko ciągłe oraz ciche, ultradźwiękowe. Są różnych firm i w różnej cenie. Gwizdek ma służyć do przywołania oczywiście :) Przywołanie mamy przyzwoite, tylko mnie gwizdnięcie nie zawsze wychodzi - bo albo za cicho, albo za zimno i wtedy wcale mi nie wychodzi. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że gwizdek mojego nieudolnego gwizdnięcia nie zastąpi automatycznie i trzeba będzie psa na nowo pod ten gwizdek "nastroić". Doradźcie, jaki kupić - żeby sprawdził się właśnie w tym celu. Czy gwizdki ultradżwiękowe są zupełnie dla człowieka niesłyszalne, czy jednak jakiś zakres fal do nas dociera i są po prostu ciche ale słyszalne? Czy "zwykłe" gwizdki są tak dramatycznie głośne jak te, które się słyszy na halach sportowych? (Chodzi też o to, żebym mogła go używać bez ryzyka, że oddalona o 50 metrów matka z dzieckiem w wózku porzuci wózek, żeby przybiec mnie zabić ;)) Prosiłabym też o podanie jakiegoś rzetelnego producenta - nawet nie wiem, czy gwizdki się psują, ale chyba wszystko może się zepsuć, chodzi więc o to, żeby to był gwizdek statystcznie rzadko się psujący. Z góry dziękuję za podpowiedzi.
  7. filodendron

    Witaminy

    [quote name='Gośka']Filodendron tak dokładnie to właśnie kupowałam. A czy algolith nie jest na pigment?[/quote] To suszone algi, miały być takie naturalne witaminy - teoretycznie powinien poprawiać wszelkie funkcje organizmu, a zwłaszcza skóry, czyli w następnej kolejności - sierści. Niby ja też stosowałam jakieś kosmetyki z algami, ale efekt był mniej więcej taki sam jak u psa, czyli niewymierny ;)
  8. [quote name='Ewa&Duffel']szkoda, ze nie wiedzialam o tym wczesniej i od razu sie nie zdecydowalam z nia spotkac, no ale ta pomocna lapa robila takie dobre wrazenie i wszedzie sie spotykalam z opinia, ze psa z agresja trzeba pozytywnie szkolic... wiec u mamy mam troche przerabane, bo wczesniej naopowiadalam jej o tym , jaki to cudowny pozytywny szkoleniowiec, wylozyla sporo kasy, a efektow nic:-([/quote] Spróbuj z mamą porozmawiać, to może być szansa dla psa i dla Was. Wcale nie jest powiedziane, że Boczula nie postawi na metody pozytywne. Mnie się wydaje - tak na marginesie - że ona zrobiła sama sobie taką trochę "niedźwiedzią przysługę" tą książką (Dobre psy), bo to chyba po tej publikacji zrobił się troszkę taki medialny ferment wokół jej osoby. Jak wspominałam wyżej - nie miałam z nią bezpośredniego kontaktu, ale miałam kontakt z osobami, które znają ją osobiście i wszystkie opinie są absolutnie pozytywne, żeby nie powiedzieć - entuzjastyczne.
  9. Ja się podepnę pod chórek na cześć Agnieszki Boczuli. Osobiście nie miałam z nią kontaktu, ale jeden z najlepszych szkoleniowców w moim mieście uważa Boczulę za wybitnego szkoleniowca przez duże "W" i duże "Sz". Znam też osobę, której pies sprawiał tak poważne problemy, że z bólem serca zaczynali myśleć o uśpieniu - Boczula go z tego wyprowadziła na prostą. Nie przejmowałabym się tym, co piszą o niej na forach o szkoleniu pozytywnym. Rację mają ci, którzy piszą, że metodę trzeba dobrać do psa i do problemu, i wcale nie należy z góry zakładać, że to nie będzie metoda pozytywna.
  10. filodendron

    Witaminy

    [quote name='Gośka']Swego czasu podawałam gammolen - REWELACJA !!! oczywiście dla moich psów. Teraz okresowo efa oil lub coś w tym stylu.[/quote] O taki chodzi? [url=http://www.krakvet.pl/gammolen-preparat-poprawiajacy-kondycje-skory-kaps-p-4998.html]Gammolen - preparat poprawiający kondycję skóry 60 kaps.[/url] To też chyba kupię. Od miesiąca skarmiam psa Algolithem ale nie widzę, żeby była jakakolwiek zmiana
  11. [quote name='Arlula']Nie oglądałam tego programu i nie wiem czy dobrze zrozumiałam, że nie można odebrać psy, bo nie mają rodowodów, czyli że gdyby miały rodowody można by było odebrać je właścicielowi ?? Jakiś absurd jak dla mnie.[/quote] Wydaje mi się, że to jakiś szum informacyjny. Pitbulle są chyba na liście psów ras agresywnych, ale to dotyczy tylko psów z rodowodem (ale jakim rodowodem, amerykańskim?) Na trzymanie takich psów trzeba mieć zezwolenie i być może przy braku takiego zezwolenia policja mogłaby psy odebrać. A jak rodowodu nie ma, to i pitbulla nie ma.
  12. [quote name='zmierzchnica']Z jednej strony racja. Ale na TVN24 pokazywali babkę, która swoje pity puszczała na boisko szkolne, żeby się wybiegały. Psy POGRYZŁY dwoje dzieci! Rodzice zadzwonili na policję, która twierdzi, że jest bezradna bo psy nie mają rodowodu i nie może ich odebrać [/quote] To jest niestety prawda. Można zgłosić sprawę, policja może wystawić mandat, może być sąd grodzki, można wnieść sprawę cywilną, dostać nawet wysokie zadośćuczynienie i zwrot kosztów leczenia, w określonych przypadkach można wnieść sprawę karną i nawet uzyskać wyrok skazujący właściciela psa, ale nie ma w polskim prawie takiego paragrafu, na mocy którego policja mogłaby te psy odebrać. Tak przynajmniej twierdzi prawnik, z którym te sprawy omawiałam. Można wystąpić do prokuratury z wnioskiem o uśpienie psa.
  13. Paskuda nie je ani Brita, ani Bosha - chyba że wymieszane z tuńczykiem, albo białym serkiem ale nie takim zwykłym, tylko takim granulowanym ze słodką śmietanką :razz: Royal wchodził ładnie przez 3 dni - teraz jesteśmy znowu w punkcie wyjścia, czyli niuchnięcie w miskę i spojrzenie pełne wyrzutu... Przyjdzie wrócić do Acany premium, ale czy gdy się daje ciągle jedno i to samo, to nie ryzykuje się jakichś niedoborów?
  14. [quote name='magda_boston']Filodendron - bez urazy ale moze tylko w twoim przypadku corka nie zajmuje sie do konca psem, ale u mnie bylo zawsze wszystko w moich rekach. Sprzatanie, wyprowadzanie, karmienie, i rowniez koszty karmy wetow pokrywalam ja. Pies byl moj, wiec ja i tylko ja sie nim zajmowalam, rodzice przychodzili jedynie sie z nim bawic :P I teraz tez tak bedzie, zdaje sobie sprawe ze nie bedzie latwo, nigdy nie jest, ale mam juz jako takie doswiadczenie i wiem jak to wyglada, drodzy rodzice troche wiecej wiary w swoje dzieci ! ;);)[/quote] Ja się nie urażam tak łatwo, choć miło by było, gdyby mój post został przeczytany uważniej - napisałam, że z góry wiedziałam jak się sprawy potoczą i że nie mam pretensji do córki. Jako matka mam swoją własną hierarchię dotyczącą obowiązków dziecka i pies, ani zarabianie na niego, nie jest na jej szczycie. Taki wybór. Niestety znam całe mnóstwo rodziców nastolatków, którym dzieci obiecały inną opcję i słowa nie dotrzymały, bo w życiu młodego człowieka wszystko zmienia się bardzo szybko. I ma prawo zmieniać się szybko - taka jest kolej rzeczy. Ja Ci życzę wszystkiego najlepszego i żeby Twoje życie potoczyło się tak, aby ten wymarzony pies mógł Ci zawsze towarzyszyć. Dlaczego rodzice z jakichś powodów mają rozterki dotyczące psa (zwłaszcza, że jednego już miałaś i udowodniłaś swojej samodzielności), tego nie da się stwierdzić przez internet.
  15. Dzięki serdeczne za wszystkie informacje :loveu:
  16. Po małych paczkach można ocenić stopień przyswajania (na podstawie oglądu wiadomo czego) ale kondycję i sierść to już chyba raczej po dużej pace najwcześniej? Brita też próbowałam - nie je. To twarda sztuka. Po Orijenie miał super sierść, ale któregoś dnia odmówił jedzenia. Myślałam, że go przekonam głodem. Byliśmy w górach - cały dzień na nogach, po 20-30 km dziennie (on dwa razy tyle) przez 5 dni i zjadał dosłownie jedną małą filiżankę Orijena na dzień, czyli 1/3 dziennej dawki przy "normalnym" trybie życia. Po trzecim dniu wędrówki złamaliśmy się i zaczęliśmy mu odkrawać porcje z naszych kotletów ;) Na razie kupiłam RC dla pudli - spróbuję jeszcze raz. Zjadł, ale z ręki - z miski nie chce :lol:
  17. Troszkę stanę w obronie rodziców, bo sama jestem "panią psa córki". Nie mam pretensji, bo z góry wiedziałam, że tak będzie - jak mogłoby być inaczej, skoro dziecko spędza 5 dni w tygodniu w szkole, w godzinach 8.00-14.30 i przez cały ten czas pies ma możliwość być ze mną. Dziecko ma szkolne wycieczki, wyjazdy integracyjne, egzaminy, naukę języków - pies jest super-fajny, ale edukacja córki nie może na tym ucierpieć i podnoszona wyżej kwestia wyjazdu na studia jest bardzo, bardzo istotna - nie można jej pominąć, bo pies sporo żyje, a przynajmniej każdy liczy, że tak będzie. Są też względy bezpieczeństwa - w wielkim mieście, w blokach, nikt rozsądny nie puści dziecka ani nawet dorastającej, drobnej panienki samotnie z psem na spacer, bo okoliczne spacerniaki terroryzowane są przez duże psy puszczane luzem i bez kagańców. Jeśli nie ma własnego ogródka jest jeszcze problem ostatniego spaceru - żaden rodzic nie lubi, żeby taka panienka błąkała się po osiedlu po godzinie 22 nawet jeśli w okolicy nie ma żadnego innego psa. O kwestii finansów nie wspomnę :evil_lol: Posiadanie psa to musi być wspólna decyzja i wszyscy muszą tego psa chcieć i cieszyć się na jego przyszłą obecność. Tylko wtedy udaje się wszystko ustawić tak, że nie ma konfliktów. Trzeba więc sprawić, żeby rodzice nie tylko zgadzali się na psa pod warunkiem, że dziecko wszystkim się zajmie, bo to jest w praktyce mało realne i rzadkie, ale żeby też go chcieli i czerpali przyjemność z opieki i zajmowania się nim
  18. O, to właśnie o pirodog slyszałam - znajoma nawet próbowała jakoś okrężnymi drogami sprowadzić. Z tego, co piszesz, z imizolem w charakterze szczepionki to trochę przesada - bo wychodzi na to, że co dwa tygodnie trzeba by psa szprycować toksyną na wszelki wypadek. Pies może skończyć z powodu wątroby, a nie kleszcza. Może jeśli wyjeżdża się w jakieś wyjątkowo zakleszczone rejony? Chociaż teraz wszędzie to dziadostwo siedzi. Mam nawyk spoglądania w każdy pierwszy sik na spacerze - czy się coś z kolorem nie dzieje, ale słyszy się, że babeszjoza czasem przebiega zupełnie niestandardowo.
  19. [quote name='Gośka']Czyszczę szczoteczką z włosów, pryskam tym środkiem, czekam aż wyschnie, a trwa to chwilkę bo to na spirytusie jest, i pryskam WD40.[/quote] WD 40? :) W zestawie dostałam olej Andisa, małą butelkę - to potem się na WD 40 przestawić? (Trochę to potrwa z moim jednym psem, ale lepiej wiedzieć wcześniej :) Chociaż, z drugiej strony, połknęłam bakcyla i tak sobie co parę dni wyciągam tę maszynkę - tu strzygnę, tam strzygnę...;))
  20. Hmm, a przypadkiem nie było tak, że kiedyś pedegree było lepszej jakości? Bo teraz to taka zwykła marketówka chyba - ze 4% mięsa, czy jakoś tak. Podobnie zresztą ludziska powiadają o Royal Canin - że odkąd produkują ją na naszych (czyli tych bardziej wschodnich) rynkach, to już jakość nie taka co kiedyś. Swojego weta nie chcę słuchać w tej sprawie. Fajny człowiek, lubię go i ufam mu jeśli chodzi o sprawy zdrowotne, ale z karmami zawsze jakoś tak wychodzi, że najlepsze to te, które można kupić w jego gabinecie :razz: Czy ktoś karmił suchą Animondą? Bo puszki z Animondy to piesio wsuwałby w każdych ilościach...
  21. Czym karmicie Wasze psiaki? Czy moglibyście doradzić jakąś suchą karmę, która sprawdza się w przypadku Waszych pudelków? Chłopakowi najlepiej wchodzi Acana premium (innych Acan, np. z łososiem, czy jagnięciną nie chce jeść), ale chyba za długo już nią karmię, chciałabym coś zmienić. Ale to wybredniaczek jest - Hilsa zje tyle, co ptaszek, na Orijen nie spojrzy, po Royal Canin nieładnie się załatwia. Dość dobrze reaguje na Arion (ryż i jagnięcina) - smakuje mu, ale nie wiem, czy to jest rzeczywiście pełnowartościowa karma. Poradźcie, co można by jeszcze popróbować, co dobrze wpływa na zęby i sierść.
  22. [quote name='Gośka']Ja mam środek który przynosi mi moja mama (niezastąpiona;)) ze szpitala do dezynfekcji narzędzi hirurgicznych. Nie wiem jak się nazywa bo odlewa go z wielkich butli.[/quote] Bardzo dziękuję - to da się załatwić. Jak to zrobić - oblać obficie czy raczej jakimś wacikiem, a potem naoliwić?
  23. [quote name='Gośka']Ta niby szczepionka to nic innego jak środek którym leczy się babeszjozę - jako zabezpieczenie przed chorobą działa 2 tygodnie.[/quote] To ściema straszna, czy ja czegoś nie łapię? :shake:
  24. [quote name='lilix4']Ta szczepionka to jest swego rodzaju zabezpieczenie przed chorobami odkleszczowymi + do tego ta ogroża.Mam małą radę sprawdzajcie końsówki uszu swoim psiakom bo kleszcze kochają takie miejsca jak uszy szyjaitp[/quote] Szczepiłaś w Polsce? A jeśli tak, to czy to na pewno była szczepionka przeciwko babeszjozie a nie boreliozie?
  25. Mam "po rodzinie" jeszcze jednego pieska, który dla wygody właścicieli bywa od czasu do czasu strzyżony. Tak sobię myślę, że mogłabym pożyczyć maszynkę i chciałam podpytać, czy dezynfekujecie ostrza, a jeśli tak, to czym i w jaki sposób? Z góry wielkie dzięki.
×
×
  • Create New...