Jump to content
Dogomania

filodendron

Members
  • Posts

    7523
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by filodendron

  1. [quote name='Rauni']Nam kiedyś w Beskidzie zaproponowano, że pies może spać na dworze (suka cocker spaniela, 33 cm w kłębie, zatem olbrzymie bydlę i od razu widać, że kwalifikujące się do spania na dworze... koniec sierpnia był, a sąsiad na noc wypuszczał na teren BYKI). Skończyło się na tym, że pies spał ze mną w śpiworze, ale na terenie schroniska nosiłam go na rękach, żeby nie nabrudził...[/quote] Rauni, możesz zdradzić co to za podłe schronisko? Uwielbiamy Beskidy, jeździmy tam z psem od prawie trzech lat, zimą i latem, i zawsze schroniska przyjmują nas gościnnie. Jedynie na Równicy trochę chamoty, ale to nie schronisko tylko hotel, któremu ktoś przez pomyłkę nadał status schroniska. Napisz, którą górę mamy omijać po stoku :)
  2. [quote name='mala_czarna']A z czego wnioskujesz, że mi przeszkadza?:roll:Trwam po prostu na stanowisku, że pies to po prostu pies, a nie nasza zabawka do upiększania.[/quote] Ciekawy pogląd, zwłaszcza w kontekście wystaw psów :cool3:
  3. [quote name='WŁADCZYNI']nie chodzi tylko o czopki i pręciki - jeszcze hm to pod pręcikami, błyszczące takie. To co sprawia że boimy się ujrzeć takie błyszczące ślepia w ciemnym lesie;) to poprawia zdolność widzenia w ciemnościach.[/quote] Zdjęłam Corena z półki - on to nazywa "makata"
  4. [quote name='xxxx52']Filodendron-asthma alergiczn to przciez nie to samo co asthma sercowa.:shake: Na asthme sercowa choruje starsze osoby,na asthme lergiczna moga chorowc mlode osoby.Zeby stwierdzic asthme nalezy wykonac bronchoskopie.Kolejnosc zachorown to laergia(stwierdzon przez testy) pozniej bronchitis(zapalenie oskrzeli)pozniej asthma alergiczna(nie sercowa)Natomiast w starszym wieku moze przejsc na asthme secowa.Sa to dwie odmienne jednostki chorobowe.[/quote] Wprawdzie to bez znaczenia dla wątku, ale teściowa zmarła na zwykły, najzwyklejszy zawał - serce nie wytrzymało ciężkiego ataku astmy o podłożu jak najbardziej alergicznym. Ona po prostu miała coraz gorsze ataki - okresowo, w sanatoriach i szpitalach, następowała poprawa (bo nie było psa) a potem wszystko zaczynało się od początku. Summa summarum - pies ją przeżył. Oczywiście można z tego wyciągnąć wniosek, że zamiast oddawać psa należy bardziej dbać o kondycję serducha - każdy jest wolnym człowiekiem i sam podejmuje decyzje. Tylko rodzice są w tej moralnie dwuznacznej i niewygodnej sytuacji, że muszą decydować za swoje małe dzieci. I na przykład po latach 18 od astmatycznego młodego człowieka usłyszeć - zmarnowałaś mi zdrowie przez swoje głupie psy. Każda decyzja to ryzyko.
  5. Urocze zdjęcia z córeczką :)
  6. [quote name='xxxx52']Mam asthme alergiczna od dziecka, jestem uczulona miedzy innymi na siersc i wydzieline kotow i psow (moje dzieci takze)mielismy wielokrotnie testy robione i cale zycie mielismy zwierzeta.Organizm przyzwyczail sie do alergenu i uczulenie z czasem ustepuje w 99%.Nie mozna kazdej rekcji uczuleniowej przypisc zwierzetom:shake:Nalezy wykonac szczegolowe badnia. Moje dzieci uwolnily sie od alergi na zwierzeta w wieku dojrzewania. Najlepiej nie trzymc dzieci w inkubtorze:shake:[/quote] A moja teściowa zmarła na zawał serca, który nastąpił w trakcie silnego ataku astmy - chorowała, bo nie chciała pozbyć się swojego psa. Wiesz, w ten sposób można się przerzucać przykładami cudownych ozdrowień i odwrotnie - tragicznych finałów. I do niczego to nie prowadzi - ani nie usprawiedliwa tych, którzy pozbyli się psa bezmyślnie, ani nie dowodzi winy tych, którzy zrobili to z rozmysłem. Nie ma jednej cudownej recepty - każdy podjemuje decyzję sam. Jeden uważa, że dziecko może żyć z alergią i czekać na okres dojrzewania, a drugi takiej opcji nie przyjmuje do wiadomości (bo mu np. teściowa zmarła w/w okolicznościach albo uważa, że narażanie dziecka na "marsz alergiczny" jest głupotą).
  7. A jak ktoś chce pstrokatego psa a nie papużkę? :cool3: I na własnej głowie różowy czub do kompletu, to nie wolno mu? Jak ta komuna w ludziach siedzi - wszystkim po równo i niech nikt się nie wychyla :diabloti:
  8. [quote name='xxxx52']filodendron-do brak odpowiedzilnisci z zywa istote:angryy: To zcoofnie -traktownie psa czy kota jak zywa zabawke .[/quote] Czasem tak jest, a czasem dziecko ma tak silną alergię, że dotknięcie zwierzęcia powoduje krawiące zmiany na skórze - krwawią i bolą. Czasem oboje rodzice cierpią na astmę, co daje dziecku bodajże 80% prawdopodobieństwa, że też zachoruje - tyle że alergen jest jeszcze nie zdefiniowany. I co wtedy? Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jak to Anglicy mówią - spróbuj chodzić w czyichś butach. Jasne, że nie wszystkich można usprawieliwić, ale wrzucać do wspólnego wora też nie należy.
  9. [quote name='joanna83']Większość alergii (które często diagnozują sami rodzice), to jedna wielka bzdura. Przecież niemowlakowi nie można nawet zrobić testów,wiec skąd wiadomo,że jest uczulony na sierść psa czy kota? A lekarze (nie tylko pediatrzy), to mają nas po prostu gdzieś i najłatwiej im powiedzieć wywalcie psa., bo po co mają tracić na nas więcej niż przepisowe 10 min.[/quote] Moim zdaniem to zdecydowanie skrajne stanowisko. :shake:. Przegiąć można w obie strony.Tak naprawdę nigdy nie wiadmo, co się za tym kryje. Czasem lenistwo, a czasem taki wywiad, że nikomu nie życzę. Kilkumiesięcznemu niemowlęciu można spokojnie wykonać testy na podwyżone specyficzne IgE - mikrometodą. Takie testy wykonywałam córce już trzynaście lat temu, podejrzewam więc, że obecnie technika diagnostyczna jest jeszcze lepsza.
  10. [quote name='Rauni']Tak czy siak, w układzie pies + małe dziecko bardzo polecam bramki, takie jak się przy małych dzieciach zakłada na schody , żeby od czasu do czasu móc towarzystwo odseparować, a rodzice mogli wyjść do toalety nie zastanawiając się, co w tym czasie taka para najlepszych kumpli wymyśli :evil_lol:.[/quote] :modla:Ja się podpisuję wszystkimi kończynami, i reszta członków rodziny, i pies, i gdybym miała rybki, to też by się podpisały. Gdyby tak wszyscy myśleli, to na dziecięcej urazówce nie oglądałoby się takich horrorów :-(
  11. [quote name='PATIszon']A moze idz do weta i niech Cie nauczy jak podac psu tabletke, bo to na prawde zadna filozofia, a moze Ci sie niestety kiedys przydac i co wtedy. :niewiem: Z kazdym proszkiem do lecznicy bedziesz biegac?:shake:[/quote] Z tabletkami odrobaczającymi radzimy sobie rozgniatając je na proszek i mieszając z sardynką z puszki. O gammolen chyba nie ma co kruszyć kopii - nawet na opakowaniu jest napisane, że można wyciskać zawartość do jedzenia. Byłoby gorzej, gdyby powłoczka służyła do przetransportowania leku w odpowiednie miejsce przewodu pokarmowego i na taką okoliczność (odpukać) może rzeczywiście warto się tego nauczyć.
  12. Zostanę przy przekłuwaniu :) Może kiedyś nakręcę filmik o tym, jak sprawnie i skutecznie oblizać tabletkę z tego, co najlepsze :evil_lol: A mówią, że psu łatwiej coś połknąć niż wypluć... Nic z tych rzeczy - to wygląda jak jedzenie czereśni i wypluwanie pestki. Kiedyś dostawał Dolfos w tabletkach - dwie małe tableteczki w misce niewiele większych kulek karmy. I zawsze po jedzeniu na dnie miski zostawały te dwie tabletki :lol: Mógłby pomagać Kopciuszkowi
  13. [quote name='nykea']I taki maly off topic, dzis nie rozmawiam z malym. Cwiczymy nie latanie do wszystkich psow i idzie nam coraz lepiej. [/quote] To ja też off topicowo zapytam, czy mogłabyś coś więcej na ten temat napisać, tzn. o rodzaju ćwiczeń? Albo podać link, gdzie to jest omawiane? Bardzo będę wdzięczna. Od jakiegoś czasu mam problem z podbieganiem psa do innych psów. Do tej pory wszystko było w porządku i nagle coś się "popsowało".
  14. [quote name='orzech11']dokladnie tak - cierpliwosc to podstawa... i odpowiednie podejsie - bez nerwow, spokojnie.. wtedy i piesek jest spokojniejszy:cool3: moj nabral do mnie chyba wiekszego zaufania bo teraz daje sobie zad czesac a wczesnije sie starsznie obruszal:) nawet pyszczek moglam mu spokojnie czesac a on sobie siedzial i czasem mnie lizal po rece jak go czesalam:evil_lol: w tym tyg. dalszy ciag zmagan pani-piesek :)[/quote] :multi: Dacie sobie radę, tylko wytrwaj :lol: Ja skończyłam swoją przygodę z groomerami po tym, jak jeden dyplomowany "profesjonalista" pociął mi psa tak, że wylądował na antybiotyku. Cała moja robota z przyzwyczajniem psa do czesania i strzyżenia poszła w błoto. Pies miał tak potężny uraz, że wszyscy kolejni groomerzy na dzień dobry proponowali "głupiego jasia". Nie chciałam się na to zgodzić i wzięłam się sama do roboty. Długo to trwało, na początku było nagradzanie za samo delikatne dotknięcie grzebieniem. W tej chwili pies zasypia przy czesaniu :)
  15. [quote name='PATIszon']A nie mozesz mu poprostu wlozyc tej talbletki do paszczy recznie?[/quote] Próbowałam na różnych stopniach głębokości, na i pod językiem i z przytrzymaniem paszczy też. I żałowałam, że nikt nas nie kręci kamerą - byłoby do "śmiechu warte" :razz: Przekłuwanie i wyciskanie do jedzenia na razie sprawdza się najlepiej.
  16. [quote name='WŁADCZYNI']Filodendron - muszę przyznać że intryguje mnie jedno...wziełaś od psa 'zdobycz' i nagrodziłaś przyniesienie?:oops:[/quote] Nie dałam rady wziąć - powiedziałam "dobry pies" i zaczęłam machać smakolem nad głową - no to wypuścił. On był wtedy młodziutki i zżerał wszystko, co znalazł, nawet skórki od bananów - dlatego ćwiczyliśmy. No a ja już wzrok nie ten i myślałam, że mniej więcej coś takiego niesie. PS Na oparzenia od linki bardzo dobra jest maść nagietkowa - wypróbowałam na sobie i znajomej.
  17. [quote name='Saite']No to widać co Cię "boli". Zapominasz chyba tylko, że jak dzieciaka się nie nauczy, że po sobie się sprząta i kupska swoje się zbiera (i swojego psa też, to tak na marginesie), to potem wyrastają z tego takie istoty, o których piszesz. Bo praktyki, o których wspominasz wcale nie dotyczą tych najbardziej zdegenerowanych, ale często całkiem "normalnych" np. młodzieńców, którzy po paru głębszych, wracając z imprezki, albo nawet i zupełnie na trzeźwo dają upust swym naglącym potrzebom, gdzie popadnie. W innym poście napisałaś, że ludzkie-dziecięce odchody, to nic takiego, no bo to kropla w morzu odchodów. Nie wiem jak Ty, ale ja ludzkich kupsk (i innych "wydzielin") brzydzą się o wiele bardziej niż psich mimo, że i te i te mi przeszkadzają. No cóż, nie spodziewałam się, że będziesz taką obrończynią niedoskonałych w swej kontroli zwieraczy i niekontrolowanego czasu wypróżniania wśród dzieci, przy pełnym zrozumieniu i aprobacie dla, co tu dużo kryć, chamsko postępujących rodziców. Widać, masz ku temu poważny powód... ;) [/quote] Demonizujesz :diabloti:. Nic mnie nie boli, dziecię mam nastoletnie i bez problemów żołądkowych. Dziecięcą kupkę zdarzyło mi się zostawić raz - przy szosie Gdańsk-Lublin, w terenie niezabudowanym. Mam nadzieję, że to nie wpłynęło znacząco na morale mojej pociechy :roll:. A że widząc chamstwo niesprzątających po psach psiarzy przymykam oko na matkę z dzieckiem w krzaczkach, to tylko sprawa statystyki. Mój pies raz zeżarł ludzką kupę, a dłubania w zapaskudzonych psimi odchodami traktorkach dziecięcych bucików - nie zliczę :shake: Aha - no i między przymykaniem oka a aprobatą jest jeszcze pewne spektrum możliwości, więc proszę nie ulegać pokusie nadinterpretacji :evil_lol:
  18. [quote name='pati']Smart zje każdą tabletke wystaczy powiedzieć NAGRODA :lol:[/quote] Ale super :) To u nas jest rytuał - podsuwam mu coś pod nos, następuje spojrzenie w oczy z gatunku "czy ty mnie aby nie wkręcasz?", leniwe wyciągnięcie nochala w stronę tego podejrzanego czegoś, wąchnięcie lewym nozdrzem, spojrzenie w oczy, wąchnięcie prawym nozdrzem (wiem skąd powiedzenie "kręcić na coś nosem" ;)) i dopiero decyzja - zjeść, czy nie zjeść. Tylko w "trybie pracy", czyli za wykonanie komendy, połyka smakole bez zastanowienia, no ale gdybym wtedy dała mu tabletkę, to chyba nadwerężyłabym jego zaufanie ;)
  19. [quote name='WŁADCZYNI']A co ma kontrola zwieraczy do czasu wypróżniania? Każdy korzysta z toalety kiedy potrzebuje i tyle:evil_lol:[/quote] Zasadniczo tak, tylko definicja toalety zmienną bywa w zależności od okoliczności :cool3: Że dziecko czasem przyciśnie - to mi nie przeszkadza. Przeszkadzają mi grupki pijaczków, które załawiają w parkowych krzakach wszystko, co im do życia (nocnego) potrzebne - palenie, picie, seks i wypróżnienia także. A że SM kończy wachtę wtedy, gdy starsze panie z jamnikami bez smyczy wracają do domu i nie ma komu wlepiać mandatów, czyli o 18, to życie nocne kwitnie. A rano można zobaczyć rózne rzeczy - butelki, puszki, pety, rajstopy, slipki, prezerwatywy - no i jak tu uczyć psa oddawać do ręki to, co w trawie znalazł? :roll: Czy komuś pies przyniósł zużytą prezerwatywę na wymianę za smakola, czy tylko ja miałam takiego pecha?
  20. Ja wiem - ta pani na pewno nie daje mu wody do picia, tylko każe pobierać ją z garbu.... :eviltong:
  21. Ha, jako że dyskusja ewoluuje swoim zwyczajem w przedziwne rejony, to tylko sobie pozwolę na wyjątkowym marginesie zauważyć, że kupy dzieci to kropla w morzu odchodów, a reguła robienia ich rano, jako też wiek odpowiedni do pełnego kontrolowania zwieraczy, to rzecz niezwykle względna...
  22. Ale małe dzieci miewają od wielkiego dzwonu akcje "mamo, już! mamo, no JUUUŻ!" i zwykle jest się na to kompletnie nieprzygotowanym :) - bo wychodząc z dzieckiem na spacer nie nosi się woreczków w kieszeni, które to wychodząc z psem ma się z definicji. Poza tym, dzieci - w przeciwieństwie do psów - zwykle wtedy się wstydzą i trzeba szybko zmyć się z miejsca wypadku, żeby jakiś przypadkowo przechodzący kolega z piaskownicy nie zobaczył. Małym dzieciom wybaczam :)
  23. [quote name='agni']U nas jest też duży problem z psami latającymi swobodnie (rzadko w kagańcach :shake: , mieszkańcy wypuszczają swoje pupile bez opieki oraz dużo jest bezdomniaków więc czasem nie mam jak uniknąc bezpośredniego spotkania.[/quote] Ze względu na to, co powyżej przyłączę się do głosu w sprawie spacerów z dzieckiem. 7-latek nie może wychodzić z żadnym, nawet najłagodniejszym psem bez opieki dorosłego. Prawdę mówiąc, to ja bym się bała wypuścić dziecko nawet z królikiem, ze świnką morską. Niestety bezmyślność sporej liczby właścicieli psów jest bezdenna. Ilu ludzi z mózgu chlupotem weszło w posiadanie psów, to zgroza ogarnia :shake: Trzeba bardzo, bardzo uważać.
  24. Podejście do strzyżenia numer 2 :) Wciąż nie wychodzi mi sam czubek pyszczka, a to co powinno być pod uszami, to czarna magia - na szczęście tego nie widać. Nie mogę znaleźć wątku, w który Gośka polecała preparat Gammolen. Kupiłam, ale moje królewiątko oczywiście nie chce połykać piguł. Rozkrajając nożyczkami połowa oleju zostaje na nożyczkach i na moich palcach. Macie jakieś patenty? Może to trzeba rozmoczyć w rosołku, żeby żelatyna się rozpuściła? [IMG]http://i43.tinypic.com/m75n2v.jpg[/IMG]
  25. [quote name='Greven']No właśnie, ale w tym problem, że nie wszystkie goldeny są super. I nie wszystkie niufy, labki etc. Powiem więcej - z roku na rok obserwuję coraz więcej agresywnych goldenów, agresywnych zarówno w stosunku do ludzi, jak i psów. Prysnął mit psa idealnego, mit który sprowadził nieszczęście na tę rasę i prowadzi do dalszej jej degeneracji - goldeny rozmnażane są na potęgę, bo są modne, a przyszłych nabywców media karmią radośnie powielanymi przez otoczenie (i oczywiście samych hodowców) bajkami o "psie rodzinnym", "psie, który kocha dzieci", "psie, który jest tak mądry, że nie trzeba go niczego uczyć", "psie, który sam się wyszkoli". [/quote] Niestety, to jest smutna prawda polskiego namnażalnictwa wszystkiego co modne. Teraz czekam na pierwszego osiedlowego "labradoodla". [quote name='Greven']Jakoś trudno mi uwierzyć, że takie upośledzone, bądź niepełnosprawne dziecko na dogoterapi wdrukuje sobie dokładnie rasę psa, który jest jego terapeutą (a nie tylko charakterystyczne cechy, np. że pies jest duży i żółty, ma długą sierść) i potem na dodatek zostanie puszczone na dwór bez dozoru dorosłych i będzie próbowało konfrontować się z każdym psem tej właśnie konkretnej rasy :roll: [/quote] Dogoterapeuci pracują nie tylko z niepełnosprawnymi dziećmi. Również ze zdrowymi, w grupach, w szkole, nie tylko z maluchami, ale także ze starszymi. Mają wielką siłę oddziaływania na dzieci, ale niestety często nie spełniają podstawowych kryteriów bezpieczeństwa, albo wręcz są niekompetentni. Może nie jestem obiektywna, ale moje dziecko zostało pogryzione przez psa tej samej rasy, co pies-dogoterapeuta przychodzący do szkoły i stało się to krótko po zakończeniu zajęć. Bo choćbyś gardło zdarła tłumacząc co i jak, dziecko i tak zapatrzone jest w dogoterapeutę i jego psa jak w obrazek. Taki pies to już dla dziecka jest inny "gatunek" psa i bardzo trudno rodzicom zwalczyć ten stereotyp zwłaszcza, gdy drugi pies nie tylko wygląda, ale zachowuje się tak samo - macha ogonem, wywiesza język, liże po ręce. Dystans dziecka jest wtedy wielokrotnie mniejszy niż w przypadku innego psa. [quote name='Greven'] Bez przesady. Ja w Szczecinie dawno już nie widziałam dresa z astem. Fakt, pewien typ ludzi potrzebuje takiego psa dla uzupełnienia swojego image, ale moda chyba na szczęście zaczyna przemijać. Fajnie lansować się psem, ale jeszcze fajniej tuningowanym szrotem, albo markowymi ciuchami - po nich nie trzeba sprzątać kup, ani zniszczeń w domu. Zazwyczaj trafiam na amstaffy, pitbulle (i wszystko, co w typie) z ludźmi dorosłymi, w średnim wieku, często wręcz starszymi. Najbardziej cieszy widok amstaffa idącego spokojnie koło wózeczka ;)[/quote] Bardzo zazdroszę, naprawdę. U mnie jest dokładnie odwrotnie. Widuję ze trzy amstafy z wyglądającymi "na oko" normalnymi właścicielami. Na dodatek mit jednego z nich prysł z chwilą, gdy miałam okazję prozmawiać z jego sąsiadem - pies jest agresywny na klatce schodowej. Jakiś miesiąc temu jechaliśmy z mężem po meble do tzw. "gorszej dzielnicy". Po drodze naliczyłam 12 psów w typie amstafa/pitbula. Niestety widuje się je pod opieką podpitych wyrostków :shake: Ogólnie rzecz biorąc uważam, że dogoterapia, praca z dziećmi, to nie jest miejsce na rozmowy pt. "każdy pies jest taki sam, wszystko zależy od właściciela". Poza tym jakakolwiek forma agresji, nawet w stosunku do zwierząt, a nie do ludzi (jak w przypadku przywołanego tu dla przykładu amstafa) jest dla mnie dyskwalifikująca. Dogoterpia to nie jest hobby i nie ma tu miejsca na freelanserstwo. Ci ludzie pracują w grupach, mają zloty, zjazdy, wspólne imprezy (jak np. te pod patronatem Anny Dymnej) - jak miałby się w tym znaleźć pies, który żadnemu innemu nie przepuści? Niezależnie od rasy. OT wyszło, ale musiałam trochę usprawiedliwić własne stanowisko ;)
×
×
  • Create New...