-
Posts
7523 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by filodendron
-
[quote name='xxxx52']te zmije wiecej moga od czlowieka ucierpiec ,niz one moga zlego uczynic.Te nasze polskie zmije nie sa jadowite.W wiekszosci sa pod ochrona.Na co w lasach ,lakach nalezy uwazac to na kleszcze ,ktorego ukaszenie moze zakonczyc sie choroba albo smiercia o ile kleszcz jest skazony borelioza. Zmij nie wolno zabijac ,sa bardzo pozyteczne!Od ukoszenia zmij sie nie umiera.Psy wiedza doskonale ,ze nie wolno atakowac zmiji .[/QUOTE] A czy ja napisałam, że wolno je zabijać? Niemniej - jak to nie są jadowite? Przecież nawet tu, na dogo, były opisywane przypadki udzielania pierwszej pomocy po ukąszeniu psa przez żmiję. Za radą niektórych dogomaniaków zamierzam się zaopatrzyć przed kolejnym sezonem w jakiś podstawowy środek przeciwwstrząsowy w formie iniekcji, bo w razie czego (odpukać) nie zdążę zejść z psem z gór na dół, do weta. Byłam, widziałam - żmije wygrzewają się w słońcu na szlaku - bardzo łatwo nadepnąć, bo zlewają się z tłem.
-
W tych samych linkach jest info, że panem miała się już zająć policja - to było rok temu - jak widać nic nie udało się zrobić, skoro temat powraca. Jego ogłoszenia są z gatunku tych najgorszych - MINI maltańczyki, nieuczulające, z włosem, jedyne 900 zł za kundelka z gwarancją hipoalergiczności - straszne :( To już podpada pod paragraf o świadomym wprowadzaniu w błąd kupującego - tylko że jak nie ma umów kupna-sprzedaży to i "przedmiot" sprzedaży jest nieokreślony.
-
[quote name='wilczanda']Uwaga na zwierzęta w lasach (i nie tylko, teraz nawet dziki zamieszkują osiedla) W lesie moi rodzice natknęli się na żmiję. Na szczęście Łowca nie jest ciekawski i nic się nie stało. Co prawda żmije nie atakują bez powodu, ale wystarczy, że się na nią nadepnie/ potrąci/ odkryje jej "mieszkanko" i można zostać ukąszonym, albo nasz pies może zostać. [/QUOTE] Żmij jest chyba coraz więcej. W górach trzeba bardzo uważać. W minione lato w Beskidach widywaliśmy je na środku uczęszczanych górskich szlaków - nie żeby gdzieś pochowane czy uciekające - leżały na szlaku i pozwalały pstrykać sobie zdjęcia.
-
Effeltrich, jeśli masz dowody na to, że to jedna i ta sama osoba sprzedaje psy wszystkich tych ras, które można obejrzeć na allegro jako "przedmioty" wymienionych przez Ciebie sprzedawców, to można próbować zawiadomić Urząd skarbowy - jest ich tak dużo, że dochody tej osoby z pewnością przekraczają sumę zwolnioną od podatku. Jeśli jednak ma zarejestrowaną działalność gospodarczą, to nic nie zrobisz. Handel psami w PL jest legalny. Gdybyś podpisał umowę kupna-sprzedaży, taką jak podpisuje się w prawdziwych hodowlach, mógłbyś domagać się zrekompensowania strat finansowych na drodze sądowej. Ale wątpię, żebyś taką umowę podpisał - pseudohodowcy nie lubią zostawiać po sobie śladów. Jedyne co jeszcze pozostaje do zrobienia to sprawdzić warunki, w jakich hodowane są psy - być może są na tyle złe, że może się tym zainteresować TOZ. I chyba nic więcej nie da się zrobić - po prostu nie kupować następnym razem psa bez papierów, bo to proszenie się o kłopoty z jednoczesnym pozbawianiem się jakichkolwiek formalnych sposobów dochodzenia swoich ewentualnych "praw konsumenckich".
-
Szczepienia przeciw zakaźne jak często je robić?
filodendron replied to NightQueen's topic in Choroby zakaźne
Tu sobie zerknij: [url]http://www.dogomania.pl/threads/32310-szczepienie-na-choroby-co-rok-co-2-lata[/url] Wątek stary, ale w temacie ;) Ja szczepię co dwa lata. -
No dobra, ja spadam, bo to już jest bajkopisarstwo bez korekty. Niedługo dojdziemy do św. Franciszka i wilka z Gubio, bo Lessi to się przy tym kryje ;)
-
Pudle i pudlowate w potrzebie proszą o pomoc !!!
filodendron replied to Energy's topic in Już w nowym domu
[quote name='mshume']Zgadzam się z Zerduszko,że agresja nie jedno ma imię a jego zachowanie oceni najlepiej behawiorysta. Ona zachował sie agresywnie, co najmniej 2 razy, więc za ciekawie nie jest.[B]Właściciele o niego dbali a jednak go oddali i nie wierzę ze za ten jeden wyskok [/B]:([/QUOTE] I mnie też jest w to trudno uwierzyć. To jest wręcz klasyczna historia. Na pierwsze dziabnięcie machnie się ręką, za drugie przeprosi, przy trzecim człowiek zaczyna się zastanawiać, czy przypadkiem nie ma poważnego problemu a potem to już zadbany, szkolony i śliczny piesek ląduje w schronie. Takie rzeczy nie dzieją się po pierwszym ugryzieniu. Jeśli pani, która go zaadoptowała, ma pogryzione obie ręce i to w sposób wymagający interwencji chirurga, to sprawa z psem jest poważna. Jedno ostrzegawcze dziabnięcie, nawet jeśli nieszczęśliwie będzie miało fatalne skutki, mieści się ramach normalnych psich zachowań - to rodzaj upomnienia. Ale obrażenia w wielu miejscach wskazują na atak. Gryzienie jest samonagradzające i łatwo ulega eskalacji. Niestety :( -
Ja też trochę karmiłam animondą gran carno. I w sumie byłam zadowolona ale pies od czasu do czasu puszczał niezbyt sympatycznego bączka. Niezbyt często, więc uznałam, że to się mieści w normie, zwłaszcza że po suchej też tak bywało. Dopiero po etapie barfu i po etapie gotowanego przekonałam się, że pies może w ogóle bąków nie puszczać całymi tygodniami :) Z tym że ja kupowałam te bez warzyw (teraz są też gran carno z warzywnymi dodatkami) i do tej puchy dodawałam świeże warzywa.
-
Ręce mi opadły. Świetna koncepcja, naprawdę :roll:
-
Właśnie to jest najgorsze, że po czasie to już nawet nikt nie pamiętał, jak się to dziewczę nazywało. Nauczyciel wpisał sobie w papiery, że zaliczył zajęcia nadprogramowe i było, minęło. A że dzieciaczki z całych zajęć głównie zapamiętały to, że pies pokazujący zęby niekoniecznie jest groźny, bo może się śmieje, to już nikogo nie obchodzi. Nic nie wiem o tej pani poza tym, ze była z seterem irlandzkim. Ale to już było lata temu. *** Tak - jasne - zwłaszcza dzieciaczki w wieku wczesnoszkolnym mają swój rozum. Bardzo swój - a jakże. Można im podesłać byle kogo, niech opowiada bzdury, a one potem same dokonają wyboru - czy pies się śmieje czy nie.
-
No, na pewno nie pies. Właściciel - jasne. Jako bezpośredni wykonawca. A "spiritus movens"? ;) W szkole mojej córki kiedyś (dawno) zorganizowano zajęcia z dogoterapeutką. Córka dowiedziała się z nich, że agresywnym psom podaje się wodę tylko za uległość. A także, że jeśli pies pokazuje zęby, to być może się śmieje - niektóre tak się uśmiechają, niby fakt. Oczywiście - w razie czego - winny będzie właściciel tego "śmiejącego" się psa, a nie "dogoterapeutka". "Dogoterapeutka" jest czysta jak łza. To przecież tylko teoria.
-
Taki np. łowca krokodyli mógł sobie opowiadać, co chciał - mało kto ma okazję w realu skonfrontować się z krokodylem. No i tak skończył wedle zasady gladio ferit, gladio perit, czyli nic pocieszającego. A psy mają wszyscy i wszędzie. I mogą skrzywdzić te psy w głębokim przekonaniu, że robią dobrze (dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane). A te skrzywdzone psy mogą skrzywdzić innych ludzi, dzieci. I znowu wszyscy będą mówić, że winny jest właściciel.
-
My z psem zrobiliśmy juz setki kilometrów po górskich szlakach. (To są takie zrywy, bo na co dzień przy biurkach, a jak tylko trochę wolnego, to plecaki i na szlak :)) Jak karmiłam psa suchą, to na te wypady brałam wysokobiałkowy Orijen. Jak karmię bardziej naturalnie, to mięcho, mięcho z tłuszczem bez żadnych oporów (łącznie ze schabowym i białą kiełbasą z pysznego żurku, jaki podają w schroniskach - uuups... ;)) i też zawsze biorę karmę wysokobiałkową (bo to jednak najwygodniej nieść w plecaku, zwłaszcza jak się wychodzi na kilka dni. Przy takim urlopowym obciążeniu przyrost mięśni widać gołym okiem - a właściwie jest wymacywalny :D - dzień po dniu psie udko w dotyku zmienia się z takiego bidnego kurczakowego w takie co najmniej pędzone hormonami :) Nie znam teorii, ale w praktyce potwierdza to opinię Martens - bialko i tłuszcz.
-
Ano właśnie. W ludziach jest wielki głód na cudowne recepty, magię i szamaństwo - to tak uprościłoby sprawę. Była moda na Fennell i przechodzenie przez drzwi przed psem, przesiadywanie na jego legowisku i tym podobne rytuały, które miały cudownie uleczyć relacje z psem. Teraz niektórym zaczyna się wydawać, że tę samą rolę spełni przewrócenie psa na plecy czy inny dotyk Millana. Przykre, ale było do przewidzenia. Czy to aby jest cel, ktory CM chciał rzeczywiście osiągnąć?
-
Tylko to staje się dość istotną kwestią, gdy z tego samego spacerniaka korzystają psiarze fajni i odpowiedzialni, matki i babcie z dziećmi i wnukami, rowerzyści, rolkarze i tak dalej oraz psiarze, którym powinno się odebrać psy z definicji a którzy naoglądali się CM. Czego mam się spodziewać po gościu i jego psie, który młodą sukę, prawie szczenię, powala na ziemię za każdy objaw nieposłuszeństwa, przy czym jednocześnie nie uznaje smyczy i uważa, że psy mają się 'wyszaleć'? Ta suka już raz próbowała mnie ugryźć, gdy złapałam ją za obrożę, bo stawiała się do mojego psa (zapewne dlatego, że jej pan łapie ją za obrożę, żeby ją przygnieść do ziemi). W takiej sytuacji naprawdę trudno powalczyć z autorytetem miedialnego Cesara. Tak się robi i koniec - jest placet, bo w TV to pokazują. Niektórym ludziom daje to mandat do bezmyślnego i agresywnego traktowania swoich psów. Co się stanie, gdy któregoś dnia jakieś dziecko spróbuje objąć tę sukę za szyję? To się przecież może zdarzyć. Jak dla mnie - to jeśli ktoś sprzedaje metody awersyjne (niewątpliwie potrzebne w niektórych sytuacjach) na cały świat, dostępne niczym hamburger w McDonaldsie - od Stanów po Indie - to znaczy, że gdzieś po drodze umknął mu cel, jakim powinno być odpowiedzialne posiadanie psa przez możliwie dużą do osiągnięcia liczbę właścicieli. A to, że do programu dobiera się przypadki szczególnie trudne (nie szkolenie, tylko resocjalizacja czy jakoś tak?) to podkręcanie atmosfery czyli zwiększanie oglądalności. Może wystarczyłaby książka. Tylko że jak ktoś nie pisze sam z siebie, to musi najpierw zarobić na gostwritera. To w końcu co było pierwsze - TV czy książka?
-
Nie, nie czytalam. Ale generalnie książki są ok, bo widzisz - umiejętność korzystania ze słowa drukowanego to już jest całkiem gęsty filtr, który nie puszcza dalej oszołomów z mózgu chlupotem. Ten gościu z mojego spacerniaka, który rzuca suką o glebę bo nie nauczył jej odwołania, raczej nie przebrnie przez kilkadziesiąt stron bez dialogów i obrazków, żeby wydedukować błędnie zresztą, że istnieje taka możliwość. A w TV ma podane kawa na ławę, metodą obrazkową, pewnie nie oglądał od początku albo nie dooglądał do końca. I to jest szkodliwe. Książka to książka, a show to showbiznes. Ja nie dyskutuję z tym, co robi CM, tylko z formą sprzedaży tego, co robi. No i proszę - człowiek orkiestra - nie dość, że showman to na dodatek pisarz. A jaka była kolejność? Najpierw zaistniał w TV, czy jako autor poradników? Bo jeśli najpierw pisał, a potem zassała go machina telewizyjna, to jestem skłonna szybciej to kupić, niż w sytuacji odwrotnej.
-
Równie dobrze można "merytorycznie" rozmawiać na temat jakiegoś "Mam talent" albo innego oglądadła. Scenariusz, casting, reżyseria, cięcia, montaż, sukces = oglądalność. A autoryzacja ze strony właściciela psa - już niekoniecznie. To zapewne gwarantują umowy - przecież oni nie dają się pokazywać (i swojej porażki wychowawczej) całemu światu za darmochę. To się musi opłacać wszystkim - od zleceniodawcy po zleceniobiorcę ze wszystkimi pośrednikami po drodze. Jak np. pani Mrzewińska albo pani Boczula, zamiast pracować jak dotychczas, podfirmują swoim nazwiskiem jakąś grę komputerową, to może zmienię zdanie ;)
-
Mnie się wydaje, że jak pies szczególnie lubi jakąś zabawkę ale się przy niej relaksuje i jest zadowolony, to nic złego. (Mój ma kocyk - już wydziergany zębami niczym koronka koniakowska. Jak wszyscy domownicy siądą sobie przed Tv albo żeby pogadać - no, zgromadzą się razem w jednym miejscu - to on ten kocyk wyciąga, memła, wyciera się w niego, tarza się i jest wyraźnie zadowolony.) Natomiast jeśli pojawia się problem jakiejś lekkiej "psychozy" - uporczywe szukanie, skomlenie, pilnowanie - to lepiej zabawkę wywalić. (My tak mieliśmy z pluszowym kotkiem córki - nie wiem, co się psu ubzdurało ale zachowywał się jak suka z urojoną ciążą. No i kotek powędrował na pawlacz a problem zniknął.)
-
[quote name='Equus'] Filodendron, a czy Jakubowski powołuje się na jakieś źródła historyczne czy w ogóle jakiekolwiek w tym tłumaczeniu fryzury "na lwa"? [/QUOTE] To jest książeczka bez przypisów, więc konkretnie nie wiadomo co z czego wzięte, ale jest bibliografia - niezbyt długa ;) - jeśli chcesz, mogę przepisać. Jest trochę ilustracji - najstarszy pudel "w lwie" jest na płaskorzeźbie w katedrze w Amiens (XV wiek). Są też fotografie porcelanowych figurek pudelków z angielskich manufaktur z początku XIX wieku. W lwie namalował też pudla Matejko - Bielika Zygmunta Augusta. Oczywiście te "lwy" to nie są takie show fryzury, jak obecnie. Kiedyś znalazłam pieska ostrzyżonego na lwa w miniaturach z kodeksu Baltazara Behema (XVI wiek), ale nie mam pewności, czy to pudel - trochę ma zbyt stojące uszka jak na pudla, ale "lew" jest ewidentny: [url]http://i39.tinypic.com/5z34zo.jpg[/url] Myślę, że gdyby poprzeglądać malarstwo XVII-XVIII wieczne to znalazłoby się więcej przykładów.
-
[quote name='Martens'] Zastąpić to chyba raczej nie, ale o ile bez alg możesz pokarmić psa dłuższy czas, tak ten tran jednak by się max. po miesiącu jednak przydał ;)[/QUOTE] Martens, ten tran jest obowiązkowy? Nie może być olej z łososia zamiast tranu?
-
A ja po prostu nie lubię medialnej papki - obojętne czy to CM czy ta cała super-niania i jej poglądy na dziecięce ADHD. Nie lubię właśnie dlatego, że każdy przypadek jest indywidualny i nikt rozsądny nie będzie próbował poradzić sobie z ADHD swojego dziecka słuchając cyklicznych programów w TV z celebrytką, tylko pójdzie do psychologa. Tak jak - moim zdaniem - nikt rozsądny nie będzie powalał psa na ziemię bez konsultacji na żywo ze specjalistą (o kopaniu nie wspomnę). Niestety rozsądek to towar deficytowy i dlatego widuję na spacerach powalane na glebę psy, bo się nie dały odwołać od innego psa - i to jest wina pana CM, od której on zgrabnie umywa ręce wspomnianym wyżej ostrzeżeniem w rogu ekranu. Dla mnie to przypadek medialny i biznes a nie żadna misja.
-
No to szczytny cel. Nie wypada mieć pretensji ;) Oby wrócił, bo tak sypnęło fiołkami i forsycje ruszyły, że piękne tło szykuje się do fot suniek :)
-
[quote name='panbazyl']kiedy mój hiszpanski hrabia nie ruszy takich pospolitych dań (tam nie nauczyli go takich rzeczy jeść, i tak mu zostało)[/QUOTE] Zapomniałam, że mamy podobne modele - mój nie zje twarogu/jogurtu nawet zmieszanego ze szprotkami z puszki pół na pół, zmieszany z mięsem pół na pół - może z łyżeczkę, resztę zostawi. Nawet serka homogenizowanego waniliowego nie weźmie, bo już i takie próby robiłam.