-
Posts
8278 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kociabanda2
-
[SIZE=3][COLOR=#000000][FONT=Calibri]z doniesień dziwacznych ogromnie natomiast... :eviltong:[/FONT][/COLOR][/SIZE] [SIZE=3][COLOR=#000000][FONT=Calibri]Nie wiem, co to za cholera i nie umiem logicznie tego wyjaśnić, a mało jest rzeczy na tym świecie, których nie umiem sobie na logikę przełożyć... jedynie jakiś wielki zbieg okoliczności nasuwa mi się jako wyjaśnienie... :niewiem:[/FONT][/COLOR][/SIZE] [SIZE=3][COLOR=#000000][FONT=Calibri]Pamiętacie, że na samym początku Karolkowi zdarzyło się kilka razy zrobić koopola w klatce zanim dojechaliśmy do domu? Wiadomo - każdy pies ma swój specyficzny zapach i każdy koopol też inaczej ciut śmierdzi :P Łatwo po zapachu przypisać koopola sprawcy. No więc, już po pierwszym takim wypadku zapamiętało mi się zapach Karolka, bo wybitnie mnie o mdłości przyprawiał. Zresztą jak nie zapamiętać już po pierwszym razie, jak wymycie klatki nie trwa minutkę :roll: Następnego dnia już około południa będąc w pracy, od czasu do czasu jakoś mi tak tym koopolem zalatywało. Sądziłam, że mi kurtkę czy coś jakoś ubrudził... Gdy dojeżdżaliśmy jednak do Jabłonny to już czułam ten zapach bardzo wyraźnie, a w domu okazało się, że znów nie wytrzymał. Sytuacja powtarzała się przez kilka kolejnych dni, póki Karolek nie nauczył się, że trzeba spaceru wyczekać. Potem długo się nie zdarzało, aż któregoś razu chłopak miał jednodniową biegunkę. No i znów wracając do domu już przed Jabłonną czuję ten zapach :/ Mówię Dominikowi, że chyba mi się na zmysł zapachu rzuciło, bo znowu czuję koopola Karolka :/ Dojeżdżamy, a tu się okazuje, że Karol ma biegunkę i nie wytrzymał. Robi siędziwnie, nie??? Za jakiś czas (kolejne kilka tygodni) znów już przed Jabłonną czuję ten sam zapach i znów okazuje się, że się nie pomyliłam :crazyeye: Dominik dopiero po powrocie i wysprzątaniu klatki z niechęcią przyznaje, że rano Karol za długo zwlekał z koopolem i musieli wracać na tarczy, bo do pracy czas był jechać. Jako, że taka sytuacja powtórzyła się dwa razy: Karol nie zdążył się załatwić na spacerze porannym i nie wytrzymał z koopolem w klatce - wczoraj Dominik już rano oświecił mnie, że Karol na spacerze nie zdążył koopy zrobić. Na to konto wyszedł nawet chwilę wcześniej z pracy, by zdążyć przed korkami, ale nic to nie dało, bo i tak staliśmy jak zawsze i dojechaliśmy jak zawsze : / Dojeżdżamy już do Jabłonny, a ja koopola Karola nie czuję :) Dominik przekonany był, że koopol już na nas czeka, ale mówię: "wiem, że to dziwnie brzmi, ale jest szansa,że tym razem wytrzymał, bo ja zapachu jego koopy nie czuję". Obśmialiśmy się, bo to kurde przecie NIEMOŻLIWE żeby z odległości kilku kilometrów i przy zamkniętych oknach w mieszkaniu, jakikolwiek zapach wyczuwać… Oboje w szoku byliśmy, gdy na miejscu okazało się, że Karol faktycznie wytrzymał i koopy nie było :D Słyszałam, że kobietom w ciąży węch się wyostrza, ale żeby aż tak?!! :crazyeye: Swoją drogą poza koopami Karola to ja jakoś nie odnotowałam szczególnego wyczulenia na zapachy :niewiem: a w temacie koop mam jak dotąd 100% skuteczność! :D Co to ma być?! Normalnie zaczynam się bać, bo logika mi się tego nie ima, a ja bardzo nie lubię tłumaczyć sobie świata jakimiś magicznymi sposobami! :eviltong: Wpadając w takie myślenie zaczynam się zastanawiać czy nie ma czegoś w tym, że się akurat teraz dzieci mnie uczepiły (najpierw Luna, potem Karol) i to oboje akurat 3go danego miesiąca (Luna 03.10, Karol 03.11.2012) :D :eviltong: i co by to niby miało zwiastować? :D :D :D Szaleństwo jakieś :roll:[/FONT][/COLOR][/SIZE]
-
[quote name='Nutusia']Ogólnie większość :([/QUOTE] coś tak czułam :/ U Karolka jednak pojawił się promyk nadziei. Dzwoniła wczoraj Pani z pod Wawy. Znów konie i drugi piesek, ale tym razem nie golden, a kilkuletnia labradorka. Przez moment z Dominikiem zastanawialiśmy się czy to nie to sami, bo ilu ludzi kurde ma konie? No ale doszłam, że poprzednio był golden więc nie Ci sami. Karol ma widać szczęście do miłośników koni :) Pani początkowo zadzwoniła z dwoma konkret pytankami: o sikanie i niszczenie. Powiedziała też, że z partnerem szukali suni, a terira wszyscy jej odradzają, bo to niby rasa strasznie niszczycielska... (pierwsze słyszę ???? )no ale obaczyła Karolka - zdjęcia i filmiki - no i baaardzo jej przypadł do gustu. Miała zadzwonić jeszcze wieczoram po tym jak pokaże chłopaka partnerowi, ale nie wytrzymała i już po 30 minutach zaczęła słać smsy, że już go kocha i czuje, że to ten :D Nie chciała czekać do weekendu z przedadopcyjną i umówieni jesteśmy na dziś wieczór (po 20.00). Obaczymy co z tego będzie, ale promyczek nadziei jest :) Może w końcu trafił swój na swego?
-
[quote name='Nutusia']Cholera, no zaczarowany, czy co?!!?!?!?! Ja też byłam pewna, że dom dla Karola to kwestia dni dosłownie! Podobnie z Motkiem... Ale u mnie chociaż Żelka zyskała szansę na super domek.[/QUOTE] nie wiem kurde... może kryzys zszedł już na adopcje? Ludzie oszczędzają to nie chcą sobie nowych wydatków i odpowiedzialności na głowę brać? Zgaduję... Wszystkie adopcje tak stoją czy tylko szczeniaki nie są na topie?
-
[FONT=Arial Black][B][FONT=Arial][SIZE=2][COLOR=green]Imię: [/COLOR][/SIZE][/FONT][/B][FONT=Arial][SIZE=2]Karol [/SIZE][/FONT][B][FONT=Arial][SIZE=2][COLOR=green]Nieaktualne[SIZE=2]. Karol ma już dom[SIZE=2] :) [/SIZE][/SIZE][/COLOR][/SIZE][/FONT][/B][SIZE=2][SIZE=2][FONT=Arial] [/FONT][/SIZE][/SIZE][/FONT]
-
Kicha totalna :( Pani w weekend nie zadzwoniła, a telefon milczy mimo ogłoszeń na prawie 40 portalach... :( a czas leci :( Zaczął się 32/33 tydzień ciąży, a my nic nie mamy przygotowane i nie bardzo jest jak się przygotować póki jest z nami Karolek (by wstawić np. łóżeczko trzeba najpierw usunąć klatkę Karola). W weekend wypadła nam awaria kompa u mojej Mamy i znów nie wyrobiłam się z obróbką zdjęć na bazarak :/ Trzeba też już Karolka wykastrować... tylko jak, gdy nie ma kto z nim siedzieć w domu po kastracji,a samego strach zostawić, bo z kołnierza to on pewnie wyjdzie szybciej niż z tej klatki? :eviltong: Można poczekać, aż mnie wyślą na zwolnienie tylko, że wtedy to już w każdej chwili może być grany szpital, więc też nie wiem czy to taki dobry pomysł :/ ... tak... kicha jak cholera :( Nic tylko se w łeb palnąć :wallbash: Nie wyobrażam sobie dziecka w naszym domu, a dziecka i dzikusa Ciapka przerażonego dzieckiem i wariatem Karolkiem oraz szalejącego Karola... to się źle skończy :shake: Kto nad tym zapanuje??? ... a ten cholerny telefon milczy... :angryy:
-
[quote name='rita60']No tak,ta jego energia jest niesamowita,a jeszcze połączona z inteligencją,to mieszanka wybuchowa...miejmy tylko nadzieję,że wreszcie trafi na odpowiedni domek...[/QUOTE] a no mam wielką nadzieję :) Inaczej palnęłabym se już w łeb :eviltong: [B]Rita,[/B] na pierwszej jest świeżo skorygowane ogłoszenie Smarka. Czy mogłabyś na terrierkowie odświeżyć? Poproszę bardzo :) Teraz wiem o smarku nieporównywalnie więcej niż w pierwszych dniach i obecne ogłoszenie jest bardziej trafione :) a przy okazji... jak na wzorzec rasy podany na wikipedii to on już dużo za duży urósł :P (wymiary w ogłoszeniu)
-
Od 9 stycznia poczynając do dziś natłukłam Karolowi ponad 30 ogłoszeń. Telefon zadzwonił raz (ogłoszenie znalezione na tablica.pl) :( Pani ma się odezwać w sobotę i być może podjedzie zobaczyć Karolka. Ma 7letniego nowofunlanda, któremu przydało by się energiczne towarzstwo. Podobno bardzo spokojny pies, któremu się nawet na specery nie chce chodzić (domek z ogródkiem) :P Nie wiem czy Karolek dla takiego spokojnego kolegi nie bedzie zbyt męczącym towarzystwem :/ Obaczymy... o ile Pani się jeszcze będzie kontaktować. Karolek natomiast nie próżnuje... Opanował przedwczoraj sztukę wychodzenia z klatki zamkniętej na kłódkę i wczoraj już skutecznie nową umiejętność przećwiczył :/ Idę dokupić dziś drugą kłódkę... :( Strasznie fajny jest ten psiak, ale daje nam popalić jak cholera :( Nie jego wina, bo my po prostu nie mamy warunków na tymczasowanie szczyla (na dokładkę z takimi pokładami energii)...
-
po raz kolejny zmodyfikowałam ogłoszenie Karolka (na pierwszej) i jak najszybciej muszę ruszyć z ogłoszeniami. Niestety znów zaczął się gorący okres w pracy :( Mam jednak nadzieję, że po trochu uda mi się zrobić mu nowy komplet ogłoszeń. No i jeszcze ten bazarek nade mną wisi :/ a w chałupie kompletnie nie ma już jek się ruszyć, bo jeszcze nie zdążyłam pozbyć się worków bazarkowych, pół pokoju zajmuje klatka Karolka, Dominik jeszcze organizuje piwnicę i stopniowo przenosi graty samochodowe, a znajomi już nam zrzucają rzeczy dla dziecka :( Oszaleję :shake:
-
[quote name='ankekoval']Witam Wszystkich przyjaciół Stefana!!! Wszystkiego dobrego w nowym roku!!![/QUOTE] Miło Cię widzieć Ankekoval :) Wszystkiego dobrego!! :)
-
ale ja Stefcowi i Strzale zazdroszczę tego spacerku ze zdjęć... :Cool!: Mmm...
-
nie no! Jak pasztecik się pojawia to wszyscy grzeczni być potrafią jak aniołki :D Grunt to mieć w rękach odpowiedni argument :eviltong: Z najnowszych dokonań Karolka: poległ materac :( Chyba znów szukał chusteczek (jak chorowaliśmy to bywały pokitrane gdzieś przy materacu w nocy) i pod prześcieradłem odkrył coś lepszego niż chusteczki: pokrowiec materaca wypełniony watoliną, a pod nim pyszny materac :( Także jesteśmy jakieś 2000zł w dupę, bo tyle zgrubsza ten materac 4-5 lat temu kosztował... :( :( Niby tylko różek objadł, ale... Szkoda mi go okropnie, bo pewnie znów sobie nos o klatkę rozwali, ale nie miałam wyboru i zamknęłam go dziś w klatce na kłódkę :( Na dokładkę Smarkowi czas na znalezienie domku się kończy, bo ja już w 8 miesiącu jestem :/ Jak w ciągu góra miesiąca nie znajdziemy mu domu to nie wiem co z nim dalej :( Schronisko? :( :( :( Nie dam sobie rady jednocześnie z dzieckiem, dzikusem Ciapkiem, który boi się Karola i będzie się z pewnością bał dziecka, no i z brykającym Karolem... Fąfla, Psoty i Tysona nie liczę. Karol musi znaleźć dom lub inne DT zanim pójdę do szpitala, a to już nie tak długo :( Już teraz powinnam z Ciapkiem pracować, a przez Karolka zupełnie nie mam kiedy i jak :( Normalnie potrzebny mi cud wspaniałego domku dla Karolka natychmiast!
-
póki co się sprawdza :P Nie da się jednak tego nie zauważyć nigdy :/ Dominik nagrał nas dziś nasze ćwiczenia integracyjne :) [video=youtube;0iglJ-tsD7A]http://www.youtube.com/watch?v=0iglJ-tsD7A[/video] Od kotów zaczynając: Tyson, Psota, Fąfel, Karol i Ciapek pod stołem :roll: Ciapek tak się oswaja ze strasznymi kotami i jeszcze straszniejszym białym wariatem :) Niesamowite jak Karol szybko zaczaił, że nie można się pchać na pasztecik i że wymagam od niego by grzecznie siedział i czekał na swoją kolej :) Nauczył się tego w 0,5 minuty za pierwszym razem, a przy kolejnych już wiedział od razu co robić. Godne to podziwu zwłaszcza, że między pierwszym a drugim ćwiczeniem minął z tydzień (nie było czasu, bo co wieczór miałam sprzątanie klatki Karola itp.). Nauczył się błyskawicznie i zapamiętał od razu :)
-
Nora ma wspaniały domek i jest szczęśliwa! :)
Kociabanda2 replied to mru's topic in Już w nowym domu
Ja Ciapka przy burzy i petardach skarmiam najlepszymi smakołykami. Początkowo bał się panicznie i trząsł jak galareta. No i nie bardzo chciał cokolwiek jeść, ale z czasem zaczął troszkę pojadać tych cudowności co mu pod nos kładłam i teraz jak strzelają albo burza za oknem to boi się, apetyt traci (nie zje normalnej porcji z miski, a najczęściej w ogóle nie chce przyjść na jedzenie), ale te najpyszniejsze smaczki pojada z ręki i już się tak nie trzęsie jak kiedyś :) Widać, że takie hałasy to dla niego stres ogromny, ale jest nieporównywalnie lepiej niż było z początku kiedy potrafił się ze strachu nawet skupać lub zsiusiać pod siebie :( Teraz jakoś to znosi i cieszę się, że przez ten rok starałam się trochę lepiej mu pokojarzyć te wystrzały wszelkie, bo inaczej pewnie by w ostatniego sylwestra umarł :( Do tej pory nie zdarzało się, by strzelano tuż pod naszymi oknami, a tym razem tak! Rok temu Ciapek pewnie by tego nie przeżył :( My tu jednak mamy dość często możliwość ćwiczenia przez bliskość tego Pałacu PAN :P Kasiu, jak Norcia się chowa to pozwalaj jej na to, ale nie pocieszaj, bo mówiąc do zwierza tonem pełnym troski utwierdzasz go w przekonaniu, że słusznie się boi i potęguje to jego lęk. Trzeba pozwolić się schować, ale zachowywać się i mówić tonem takim jakby zupełnie nic się nie działo. Dawanie super smakołyków (takich naprawdę wyjątkowo apetycznych i niecodziennych: surowe mięsko, pasztet, rybka, orzeszki... każdy psiak ma inne preferencje) też pomaga (wyrabia lepsze skojarzenia), jeśli tylko psiak się już skusi :) Może z czasem Norcia trochę mniej będzie się bała :) -
Dla mnie też dzieciaki to najtrudniejsze adopcje... :( Dużo głupich telefonów trza odwalić:/ Mam wrażenie, że trudniej dobrze trafić :/ Wczoraj Karol nie zdołał wydostać się z klatki... za to nie wiem skąd dostał biegunki i calusieńki się obsrał w tej klatce :( Cały wieczór sprzątania i kąpanie psa zaraz po spacerze popołudniowym... Biedny... Co on tam musiał przeżyć :( :( :( Niestety kopał tak mocno, że udało mu się przedrzeć gdzieś folię budowlaną pod klatką i poważnie ucierpiała podłoga (parkiet poczerniał). Jakby nieszczęść było mało to zdarł sobie nieźle nochala usiłując wydostać się z klatki :( Dookoła nosa ma mocno różowe, ale o dziwo nie krwawi. Totalnie zdarł sobie skórę :( Kompletnie nic sobie jednak z tego nie robi. Zupełnie jakby tego nie czuł :/ Nie wiem co my mamy z nim robić jak wychodzimy do pracy :( 8 godzin to może by wytrzymywał, ale nas nie ma zdecydowanie za długo :( (10h pracy + min. 2-3h na dojazdy). Strasznie kochany z niego psiak, ale fatalnie trafił :( Boję się, że u nas nabawi się conajmniej urazu klatkowego... Zauważyłam też, że przy weekendach jest o wiele spokojniejszy. Jak poszaleje ze 2 godzinki to potem już nie sprawia wrażenia jakby miał galopujące ADHD :) Tylko w tygodniu tak szaleje, ale co się dziwić po tylu godzinach w zamknięciu. Wyśpi się w dzień to na wieczór i w nocy nie może przestać brykać :/ Myślę, że w domu, gdzie ludzie mieliby dla niego więcej czasu to byłby super psiak :) Jemu z nami jest ciężej niż nam z nim :( Odnośnie kaltkowania to przedziwne jest to, że on mimo wszystko lubi i swoją i Ciapka klatkę. Jak jesteśmy w domu, a zwłaszcza w nocy, spędza tam sporo czasu i generalnie bez oporów wchodzi jak mu tam rzucę jakiś smakołyk. Tylko rano jak wie, że zaraz sobie pójdziemy to już z oporami wchodzi :/ Tak więc nie jest jeszcze za późno, by wyrobić mu dobre skojarzenia! tyle, że u nas nie ma na to raczej szans :(
-
Karolek dał wczoraj popis :( Nie dość, że znów wylazł z klatki bez pozwolenia :P to jeszcze zniszczył kawałek łóżka :( :( On uwielbiadrzeć papierowe chusteczki do nosa, a Dominik chyba schował jakąś przed nim między materacem o drewnianym oparciem łóżka. Karol wydostał się z klatki i pewnie się nudził… jak wylukał tą chusteczkę to próbował wyciągnąć… Przypuszczam, że tak to musiało być. W każdym razie po wejściu do sypialni w pierwszej chwili zobaczyłam podarte chusteczki na łóżku (Dominik w tym czasie już pobiegł z Karolem i Fąflem na spacer). Potem zaczęłam szukać, gdzie się wysiusiał sprawdzając też przy tym łóżko, bo na podłodze nic nie znalazłam... i wtedy zauważyłam, że w drewniane oparcie tuż nad miejscem gdzie Dominik trzyma głowę w nocy jest trochę wygryzione, a obok na materacu mokra plama (chyba zapluł) :( Jakby Dominik to zobaczył to by go chyba w sekundę ukatrupił :( więc najpierw umyłam podłogę, by z powodu schnącego parkietu nie mógł wejść do sypialni ;) Potem poprosiłam Dominika o racuchy bananowe, bo to skutecznie zatrzymuje ofiarę przy patelni (szybko się smażą) :D No i wykombinowałam, że pozbędę się z drewna wystających drzazg pilniczkiem do paznokci, a potem pojadę lakierem do paznokci, by nie było tak bardzo widać i by zadry się nie robiły… Chyba nieźle mi poszło, bo na razie Dominik nie zauważył :P ale to tylko kwestia czasu. Niech Smark lepiej szybko znajdzie domek! Przez głupią chusteczkę nieźle narozrabiał :( :( Strasznie zdeterminowany jest na te chusteczki, a nie wiem jak on wylukał, że tam jakaś skitrana była :/ Dzisiaj zamknęłam Karola w klatce na chyba milion "trytytek"! a Dominik ma mi przynieść z pracy jakąś kłódkę na tego drania :shake:
-
Dzięki za objaśnienie :) Właśnie kłopot w tym, że spodobał się już dwóm miłośnikom terierowatego charakterku (szaleńcy ;) :eviltong: my z trudem z nim wytrzymujemy), ale i w jednym i w drugim przypadku ludzie mówili, że za duży :( dlatego zaczęłam się zastanawiać, czemu oni spodziewają się małego pieska?? Wikipedia przy tej rasie podaje: wys. 33-38cm i wagę 6-10kg. Teraz jak już wiem o co chodzi z tym kłębem, to go zmierzę, ale wagowo to on już pewnie około 10kg ma mimo swej chudości :/ i ciągle rośnie (ma dopiero ok. 7 mieś.). Może powinnam dopisać w ogłoszeniach: (...) w typie PRZEROŚNIĘTEGO parsona russel teriera (...) ?? :D :D
-
[quote name='Nutusia']Ups - to może ten sam pan dzwonił, co do nas o Motka ;) Najpierw dzwoniła pani i mówiła, że są z Nowego Dworu. Potem słuchawkę przejął pan, żeby mu rzekomo drogę wytłumaczyć i zeznał, że są z.. Nasielska. Też mieliśmy bardzo "budującą" pogawędkę o kastracji. Mieli przyjechać poznać Motka, ale jakoś nie przyjechali i... całe szczęście! ;)[/QUOTE] chyba nie ten sam :) takich niestety wielu :/
-
[quote name='rita60']Wszystkiego najlepszego w tym Nowym Roku 2013.a tobie maleńki fajnego,kochajacego domku zyczę.[/QUOTE] Wszystkiego najlepszego! :) Duuużo udanych adopcji :) Apropos kolejnych ludzi kochających terierki odesłałam na terierkowo, bo Karolek jest dla nich za duży :( Ile te parsona russel teriery powinny rosnąć, że wszyscy się malutkiego pieska u licha spodziewają? i co to dokładnie znaczy "w kłębie"? :eviltong: