Ciotki spłodziłam dziś dla Mattilu oraz dla Karolka i na potrzeby własne do przyszłych adopcji, tekst o nauce przychodzenia na wołanie. Behawiorystką nie jestem, więc pewnie nie jest on doskonały, ale psy u nas zdołały się tą metodą nauczyć i o ile wiem to mniej więcej tak to powinno wyglądać. Jeśli się komuś przyda np. do rozdawania adoptującym to proszę się częstować :)
Jeśli popisałam jakieś głupoty to też proszę o korektę!
[SIZE=3][COLOR=#000000][FONT=Calibri]więc:
[/FONT][/COLOR][/SIZE][SIZE=3][COLOR=#000000][FONT=Calibri]- Idziesz z psem na spacer na normalnej smyczy, a w foliową siatkę bierzesz smycz 10m (w folię, bo jak skończysz to ubłocona może być :P )[/FONT][/COLOR][/SIZE]
[FONT=Calibri][SIZE=3][COLOR=#000000]- Dochodzicie na jakąś polankę czy cuś w podobie (czym mniej drzew i innych zaczepów tym lepiej) i tam przepinasz psa na smycz długą. Pies ma wrażenie, że został spuszczony ze smyczy, bo ma daleki zasięg odejścia i może niemal swobodnie eksplorować otoczenie. [Jeśli masz jakieś miejsce bez zaczepów, gdzie chciałabyś pozwolić psu odejść dalej niż te 10m to możesz u Taks zamówić dowolną długość :) ale może nie więcej niż 15m, bo po co psa uczyć by odchodził tak daleko od Ciebie?][/COLOR][/SIZE][/FONT]
[SIZE=3][COLOR=#000000][FONT=Calibri]Początkowo byłoby najlepiej, gdyby nikt Wam nie przeszkadzał (żadnych innych piesków na horyzoncie). W warunkach rozproszenia nauka potrwa dłużej![/FONT][/COLOR][/SIZE]
[SIZE=3][COLOR=#000000][FONT=Calibri]- Koniec długiej smyczy przydeptujesz butem, albo trzymasz na nadgarstku lub zaczepiasz solidnie o coś - jak Ci wygodniej. Smycz ma być luźna tak by psu się wydawało, że ma pełną swobodę, ale jakby chciał oddalić się samowolnie to zawsze masz spokojną głowę, że w razie potrzeby masz za co go dosiebie ściągnąć :) Ta długa smycz ma służyć Ci po prostu jako zabezpieczenie awaryjne :) Ciąg dalszy nie ma wiele wspólnego ze smyczą :)[/FONT][/COLOR][/SIZE]
[FONT=Calibri][SIZE=3][COLOR=#000000]1 + a) Uczysz psa przychodzenia na wołanie pozwalając mu eksplorować otoczenie i raz na jakiś czas wołając do siebie. Za każde przyjście nagradzasz jakimś smakołykiem, który pies bardzo lubi (niech to będą małe przekąski, bo nie chodzi o to by pies naspacerze zjadł cały dobowy posiłek :P ). Jeśli pies początkowo przychodzi z ociąganiem to i tak go nagradzasz. Pies kojarzy nagrodę/karę z ostatnią czynnością, jaką wykonał, a więc jeśli początkowo nie chce przyjść, ale ostatecznie przychodzi to i tak dajemy nagrodę. Ociągającego się zachęcasz pokazując smaczka, możesz też kucnąć, cmokać czy gwizdać w zależności, na co pies częściej reaguje i za każdym razem, gdy przychodzi nagradzasz smaczkiem i radosnymi okrzykami „Super” „Dobry pies” ;P Niech wie, że zrobił Ci wielką frajdę ;) Z każdą kolejną próbą pies będzie przychodził coraz chętniej i szybciej :)
[/COLOR][/SIZE][/FONT]
[SIZE=3][COLOR=#000000][FONT=Calibri]2 + a) Kiedy już (na kolejnych spacerach) widzisz, że piesprzyswoił tą naukę i pokojarzył przyjście do Ciebie z nagrodą przestań go nagradzać, gdy przychodzi z ociąganiem. Celem jest, by pies reagował na Twoje wołanie bezbłędnie i natychmiast. Stopniowo, więc przestajesz nagradzać przychodzenie z ociąganiem, ale także go za to nie karć!! Bo wtedy skojarzy sobie przyjście do Ciebie z karą!! Czyli na tym etapie nagradzasz każde przyjście bez ociągania (smaczek i pochwała), a za przyjście z ociąganiem nagrody nie ma (brak smaczka i pochwały), ale nie ma też karcenia!!! Karcenie w takiej sytuacji to poważny błąd, którym podkopujesz sobie całą dotychczasową robotę!
[/FONT][/COLOR][/SIZE]
[SIZE=3][COLOR=#000000][FONT=Calibri]3 + a) W kolejnym etapie dołączasz odwlekanie nagrody. Chodzi o to, by pies się nie zauczył, że przybiega do Ciebie bierze nagrodę i leci dalej. Czyli po przyjściu psa do Ciebie nie dajesz smaczka natychmiast jak dotychczas, tylko z kilku/kilkunasto/kilkudziesięcio sekundowym opóźnieniem. Ważne by nie stosować jakiegoś stopniowania, że za każdym przyjściem nagroda odwleka się coraz bardziej! Raz dajesz od razu, raz po 10 sekundach, potem po 3sekundach, i znów od razu, a następnie po 30 sekundach i znów od razu... itd. Tenc zas ma być bardzo różny!! Raz tak raz śmak, a czasem nagradzasz tylko pochwałą bez smaczka.
[/FONT][/COLOR][/SIZE]
[SIZE=3][COLOR=#000000][FONT=Calibri]4 + a) Możesz też dodać komendę „siad” oraz komendę „biegaj”lub „wolny”. Będzie wygodniej potem zapinać na smycz, jeśli nauczy się, że poprzyjściu do nóg ma usiąść i spokojnie czekać póki go nie zwolnisz. Najpierw jednak pies musi być nauczony komendy „siad” (a to osobna nauka, jeśli jeszcze jej nie zna to samo siadanie możesz ćwiczyć z nim w domu). Czyli wołasz,nagradzasz za przyjście, po czym od razu nakazujesz usiąść i znów nagradzasz. Niech posiedzi chwilkę. Daj jeszcze jednego smaczka za to, że siedzi i czeka, po czym komenda „wolny” lub „biegaj” i zachęcasz psa (np. machnięciem ręką od dołuku górze) by pobiegł eksplorować otoczenie dalej.
[/FONT][/COLOR][/SIZE]
[FONT=Calibri][SIZE=3][COLOR=#000000][B]a)[/B] Na każdym etapie nauki od czasu do czasu przepinaj psa na smycz zwykłą. Przejdź się z nim kawałek i za chwilę znów przepnij na długą smycz by myślał, że jest spuszczony. Oczywiście zapięcie na smycz poprzedź pochwałą i smaczkiem jak zawsze :) Pamiętaj, że całą robotę sobie skopiesz, jeśli po nauczeniu psa przychodzenia zaczniesz na spacerach zapinać go na smycz (krótką) za każdym zawołaniem do siebie. Nawet po kilkulatach bezbłędnego przychodzenia na wołanie nigdy tak nie rób, by każde Twoje zawołanie kończyło się zapięciem na smycz i kończyło zabawę/eksplorację!!! Zawsze muszą być zawołania „na pusto”, czyli tylko po to by psu dać smaczka i pochwalić, a jak jest już dobrze nauczony to może być sama pochwała. Zapięcie na smycz tylko od czasu do czasu!
[/COLOR][/SIZE][/FONT]
[SIZE=3][COLOR=#000000][FONT=Calibri]5) Gdy nasz pies już umie to wszystko w warunkach spokoju to przechodzimy do ostatniego etapu czyli przećwiczenia tego wszystkiego co wyżej w warunkach rozproszenia. Czyli teraz już celowo ładujemy się w miejsce często uczęszczane przez inne psy, dzieci, przechodniów itd. i tam ćwiczymy jak zwykle. Pies będzie tu pewnie z początku wykonywał polecenia nieco wolniej, bo różne bodźce będą odciągać jego uwagę. By zatem nie popsuć sobie dotychczasowej roboty od teraz chodzimy na spacery raz w tłum, a raz w tamto poprzednie bardziej ustronne miejsce tak, by pies od czasu do czasu poćwiczył co już umie bez rozpraszania, a raz w warunkach trudniejszych.
[/FONT][/COLOR][/SIZE]
[SIZE=3][COLOR=#000000][FONT=Calibri]Ot cała filozofia.
[/FONT][/COLOR][/SIZE]
[SIZE=3][COLOR=#000000][FONT=Calibri]Do Ciebie i Twojej intuicji należy decyzja czy pies jest już gotowy, by zacząć spuszczać go ze smyczy naprawdę czy jeszcze ćwiczyć z zabezpieczeniem w postaci długiej (10m smyczy). Lepiej jednak podjąć tą decyzję trochę później niż za wcześnie :)[/FONT][/COLOR][/SIZE]
[SIZE=3][COLOR=#000000][FONT=Calibri][B]!![/B] To o czym trzeba pamiętać zawsze to to, że pies jest psem i nigdy nie można być w 100% pewnym jego odwoływalności. Tak jak nie można w 100% zaufać 3-letniemu dziecku tak też nie można w 100% zaufać psu w każdym wieku, że nic nie zdoła odciągnąć jego uwagi na tyle, że ten jeden raz nas nie posłucha. Dlatego nigdy nie spuszczamy psa przy ulicy i innych miejscach dla niego niebezpiecznych!!![/FONT][/COLOR][/SIZE]