Amensalizm, ja ćwiczę z Wasylem, gdy ten przychodzi po całej nocce spędzonej na podwórku. To kot wychodzący, lubi sobie pobiegać w nocy, więc rano jest mega głodny. Za surową rybkę, kurczaka lub kiełbaskę zrobi wszystko. I takie były nasze poczatki. Teraz szkolenie zaczęło mu się podobać, więc mogę ćwiczyć o każdej porze dnia, nie tylko rano.
Zauważ,że na początku filmiku Wasyl próbuje sie ocierać. Przeciąga się i chce się pomiziać. Robi tak, bo przykucam koło niego. Jak stoje, to zaczyna się skupiać. Prawdopodobnie sama niechcąco mu to wzmocniłam. Nauczył się, że kiedy jestem "na parterze" to jest mizianko, a kiedy stoję, to ćwiczymy. No i nie będe się z tego wycofywac, bo mi to odpowiada:)
Spróbuj wprowadzić go w tryb pracy. Stój przed nim i k/s po określonej czynności.
Mój Wasyl już się tak nauczył, że jak słyszy wyciaganie klikera z szafki, to wie co się święci, biegnie do kuchni, siada na dywaniku i czeka:) Skubaniec, wie gdzie dobre rzeczy dają:)
Także spróbuj na poczatek jak kot jest głodny, przetrzymaj go z jedzeniem trochę i zaoferuj cos mega dobrego. U mnie najlepiej sprawdza się surowa ryba. Dla niej Wasyl da sie pociąć
:)
Co do samych ćwiczeń to robiliśmy tak:
Podawanie łapki- w zamkniętej dłoni trzymałam smakowity kąsek tuz nad głową kota. Odruchem naturalnym każdego kotka będzie złapanie zdobyczy łapką. Wtedy klikam i nagradzam, ale czym innym. Nie tym co mam w dłoni, żeby przypadkiem nie wzmocnić wyrywania jedzenia z ręki. Wystarczyły cztery klikniecia z żarciem w dłoni, żeby Wasylek załapał o co chodzi. I nie czekam z dodawaniem komendy, stosuję metodę pana Jacka Gałuszki C&V. Gadam do kota od razu,. Tak uczy się szybciej:)
Z siadem nie powinno byc problemu. Kot po prostu sam z siebie siada i wtedy klikam, czyli po prostu wyłapuję zachowanie.
Umiemy jeszcze wchodzić na krzesełko na komendę "krzesełko". To ćwiczyliśmy z targetem. Kiedy Wasyl juz umiał podążać za celem, to prowadziłam go do krzesełka. Potem stosowałam kształtowanie, czyli jedna łapka, druga łapka, cztery łapki i wreszcie siad na krzesełku.
Teraz wzmacniamy komendę "góra" czyli stanie na tylnich łapkach na krzesełku. Otwartą dłoń pachnąca smakolami trzymam nad kotem. I znów uruchamiam mu naturalny odruch łapania żarcia. Wtedy szybko k/s. I tutaj narazie się zatrzymujemy, bo Wasylkowi ciężko zrozumieć, że wymagam od niego dłuższego stania na tych łapeczkach. Najdłużej stoi dwie sekundy. Mój cel-15 sekund. Ale spokojnie, wszystko przed nami:)
To fantastyczna przygoda!