NatiiMar
Members-
Posts
1960 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by NatiiMar
-
Witajcie kochani! Zostałam zaproszona na wątek. Ode mnie to jakieś 30 km, więc niedaleko. Jest tylko jeden problem. Obecnie nie prację i nie mam kasy na paliwo. Poruszam się rowerem gdzie się da...mam ostatki na wykończeniu, więc finansowo bym nie dała rady,a mój smok pali i to dużo....
-
Parka husky w schronisku w kędzierzynie-koźlu. w nowym domu!
NatiiMar replied to pietrucha204's topic in Już w nowym domu
Mam nadzieję,że ten tez się nie wkurzy.Ale ludzie sa różni... -
UE daje kasę tylko organizacjom. Więc to one musiałyby robić szkolenia. I takie kursy ciężko przejdą...UE bardzo sprawdza kazdy wydawany grosz,a to według ich norm mało dochodowy interes... Wiem,bo pobieram środki na szkołe dla psów...trzeba nielada wysiłku,żeby przebić sie przez te wymagania.
-
Mam wrazenie,że Krzysztof przejął rolę (a raczej hciał przejąć) oficera, który dyktuje warunki... Każdy z nas niech walczy o psy w sposób, jaki uważa za stosowny. I naprawde nic nie obchodzi mnie czy będzie to chichutka akcja z dwoma psiarzami, czy potwornie głosna demonstracja kończąca się więzeiniem, czy atak na inną osobe na forum, czy nieprawdziwe posty pisane na forach...Nie wazny jest sposób,a CEL I EFEKTY! I o tym chyba zapomniają coniektórzy. Ktoś, kto sledził tamto forum od początku wie,że na stronie troszke się zmieniło. Czy nie o to własnie chodziło? Teraz forum jest zamknięte, czyli mamy to, co chcieliśmy. Osiągnęliśmy cel. A sposób walki..każdy ma inny. Grunt,że działamy razem.
-
Krzysztofie,a która moja wypowiedź ci sie nie spodobała? Zacytuj, proszę. Jazz, nie bardzo rozumiem. Najpierw piszesz coś o usypianiu, potem o atakach czichś na kogoś, teraz znowu,że coś innego...o co Ci chodzi?
-
SZCZENIAK Bartek - "nie chcę go,bo...szczeka!"
NatiiMar replied to NatiiMar's topic in Już w nowym domu
Do góry, niech ktoś cię wreszcie wypatrzy.... -
Parka husky w schronisku w kędzierzynie-koźlu. w nowym domu!
NatiiMar replied to pietrucha204's topic in Już w nowym domu
Jeżeli sie nie wkurzy, to będzie dobrze...ja tam wole uprzedzac ludzi o takiej ewentualności. Dlatego zawsze podaję kontakt do siebie,a nie do schronu. I jest możliwość pogadac o sterylce:) -
To wszystko Krzysztofie jest możliwe,ale wydaje mi się,że nie w Polsce. A napewno nie w dzisiejszej Polsce,która znamy. Oczywiście możemy spróbowac. Ja nie należę do tych, którzy się wycofują bez walki, o nie:) Ale spójrzmy prawdzie w oczy. Jakich mamy rządzących? Jakie mamy władze? SKRAJNE! Otóż, dawniej, czyli kilka lat temu, kiedy sąsiad tłukł swoje dziecko, policja odmawiała przyjazdu, bo dowodów brak. Tak, bo jak przyjachali, to dzieciak spał wycieńczony płaczem,a w domu była cisza. Potem takie wydarzenia się nasilały i teraz druga skrajność- zabierają dzieci nawet biednym ludziom, ktorzy mają mniej pieniędzy od innych! Druga sprawa, w szkołach zrobiono darmowe obiady dla dzieci głodujących. A co z weekendami? Wtedy dzieci nie jedzą. Mamy w Polsce 30% niedożywionych dzieci. 30%! Cywilizacja, pożal się Boże. Trzecia sprawa to więzienia i przestępcy. U nas tylko za obronę samego siebie lub swojej rodziny możesz iść do pierdla. Hipotetycznie zakładając,że ktoś uszkodzi twoje dziecko (broń panie Boże!), a Ty nie mogąc doczekac się na sprawiedliwy wyrok sądu spotykasz gościa na ulicy. Robisz mu małe trzepanko skóry, łamiesz przy tym nos. I nagle ze zdumieniem odkrywasz,że procesy moga tak szybko postępować! Jeg proces za gwałt na nieletniej trwał sześć miesięcy. Twój za złamany nos zboczeńca trwał jeden dzień! Łał, cóż za akcja... W Polsce świat jest inny, choć i tak dziękję Bogu,że nie urodziłam się w Chinach,albo na Ukrainie....Ale spójrzmy prawdzie w oczy. Tutaj coś zmienić, to oznacza być niesamowicie wielkim i silnym człowiekiem. A i tk zawsze coś będzie nie tak jak powinno być... Więc aby walczyć trzeba się uzbroić w cierpliwość i siły. Nie wiem czy na całej dogomanii znajdziesz choćby 5 takich osób, tak zdeterminowanych i silnych,żeby podjąć walkę z wiatrakami... Pozdrawiam.
-
Słuchajcie kochani. Na Goldenline.pl zawrzało, kiedy podałam informacje o Aronie. Wszyscy, którzy posiadają jamniki rzucili się do pomocy. Jeden pan chciał go zabrać,ale wczesniej umówił się z inną panią, która przywiozła mu już jamnika z innego schroniska. Ma teraz trzy:) Ale jego siostra też chciałą adoptować jamnika i tez ma doświadczenie w rasie. Mają w domu psy, koty, dzieci i co jeszcze się da:) Nie wiem czy już się cieszyć,ale chyba Aronek będzie miał szczęście. Czekam na odpowiedź w sprawie jego adopcji.