-
Posts
202 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by agata_lodz
-
[quote name='wilczanda']Ja jestem nowa i prawie nikogo tu nie znam ,ale powiem,że mój pies komendy,,do mnie" nauczył się szybko tylko jeśli zobaczy coś ''lepszego" ode mnie to reakcja jest raczej średnia dopóki zwierzak nie powącha lub obejrzy ''tego czegoś".Najgorsze jest to,że nie mogę go ukarać za niewykonywanie komend , kiedy przyjdzie.:mad:[/quote] Ja też jestem nowa i nikogo tu nie znam :) Właśnie w takich sytuacjach linka jest niezastąpiona. Pies nie chce przyjść - stosujesz przymus w postaci przyciągnięcia za linkę. Można w psie dzięki temu wypracować że na "do mnie" przychodzi, czy mu się to podoba czy nie :) Przydają się też smakołyki - sprawiają że psu się opłaca przyjść na komendę. W zasadzie to jest najważniejsze w szkoleniu (i wbrew pozorom najtrudniejsze) - trzeba sprawić żeby psu się opylało wykonywać komendy i uniemożliwić mu niepożądane zachowania. Cała reszta idzie już z górki :D
-
No cóż... wygląda na to że faktycznie linka musi wrócić do łask. Ja na ogół na spacerach nie organizuję psom zajęć. Mam je dwa więc do tej pory myślałam że wystarczy ja się razem poganiają, poturlają itp. I dopiero teraz zdałam sobie sprawę że przyzwyczaiłam je do ganiania za byle czym. Wprawdzie zawsze pilnuję żeby się nie oddalały, ale o ile od nich mogę to wyegzekwować o tyle od dzikiego zwierzęcia już nie... Mam torebkę na smakołyki (właśnie taką na pas) i w przerwach od zabawy są wciąż treningi. Moje psiaki najlepiej działają na paróweczkę :) toteż tym je nagradzam. Kiedyś taki gość poradził żebym nie szkoliła psów na suche ciacha, bo szybko im się pić chce i tracą chęć do pracy (i miał rację). Tak czy siak bywają sytuacje, takie jak ta przeze mnie opisana, że nawet paróweczka nie zadziała. Z królikiem / zającem jest jeszcze taki problem że wzbudza pewnie w psie instynkty łowne. No ale może przy odrobinie szczęścia i dużej ilości pracy uda mi się w psiaku wypracować "do mnie" nawet w otoczeniu pysznych zajączków. Dziś wymyśliłam jeszcze, że w weekendy, które w duuużej części poświęcam psom, mogłabym zastosować szkolenie "na głodnego pieska" :) tj. jedzenie tylko za coś. Co myślicie o takiej metodzie? Łatwiej będzie w ten sposób utrwalić pożądane zachowania? Dzięki za odpowiedzi! Pozdrawiam.
-
Mój psiak należy raczej do posłusznych, tj. zna wiele komend, raczej chętnie je wykonuje. Trenowałam z nim przez wiele miesięcy i przyznam szczerze że już nie wiem co mam zrobić by osiągnąć 100% efekt komendy "do mnie". Pies ją zna, wie co zrobić jednak w niektórych sytuacjach jej nie wykonuje (zachowuje się jakby ogłuchł). Wczoraj, gdy byliśmy na spacerze, zobaczył królika/zająca i pognał za nim przez łączkę do lasu. Dosłownie w 5-10 sekund zniknął mi z pola widzenia... Najpierw biegłam za nim, ale już po chwili nie miałam pojęcia w którą stronę on poleciał. Stałam, przywoływałam i przywoływałam, aż w końcu pojawił się gdzieś między drzewami. Był troszkę zdezorientowany - chyba też się przestraszył że stracił mnie z oczu. Szczerze powiem że tym co się stało byłam załamana. Zdaję sobie sprawę że zapanowanie nad tak instynktownym zachowaniem może być bardzo trudne, dlatego przydały by mi się rady osób z doświadczeniem. Nauka "do mnie" wyglądała do tej pory następująco: Początkowo pies był na smyczy i na komendę "do mnie" wabiłam go smakołykiem. Jak nie przychodził to przyciągałam go smyczą. Jak już zaczaił co i jak, zaczęłam ćwiczyć z nim "do mnie" przy okazji "zostań" (najpierw "zostań", a jak się odpowiednio oddaliłam to "do mnie"). Później uczyłam go "do mnie" w zabawie z innymi psami. Był na 10 metrowej lince i jak nie reagował to go przyciągałam. Później puszczałam go już bez smyczy i raczej był posłuszny. Zdarza się że muszę go kilka razy poprosić żeby przyszedł ale przychodzi. Bywa czasem że nie chce przyjść ale jednocześnie nigdzie nie biegnie (np. stoi w miejscu i się zastanawia czy ruszyć do psa czy do mnie). I co dalej? Mnie pomysły się skończyły. Nie chcę go ciągle prowadzać na smyczy, bo w końcu po to z nim jeżdżę w pola, żeby się wyszalał na luzie. Z drugiej strony nie chcę żeby zginął. I co tu robić. Pozdrawiam.
-
Suczka jest po sterylce :/ - umrę z nerwów... a może nie ;)
agata_lodz replied to agata_lodz's topic in Sterylizacja
[quote name='Moniska']Witam. Mam pytanie, czy Twoja suczka miała już cieczkę? Czy wysterylizowalas ja przed pierwszą cieczką?[/quote] Wysterylizowałam ją przed pierwszą cieczką. Czemu pytasz? -
Suczka jest po sterylce :/ - umrę z nerwów... a może nie ;)
agata_lodz replied to agata_lodz's topic in Sterylizacja
[quote name='marako'] Te wymioty to nie tylko skutek narkozy. Ona po każdej jeździe autem wymiotuje przez kilka-kilkanaście godzin już po przyjeździe do domu (w aucie oczywiście też, mimo podawania aviomarinu). Środek na chorobę lokomocyjną dla psów -45 zł na jedną podróż! Niestety odpuściłam. [/quote] O kurcze - nawet nie wiedziałam że to takie drogie... Całe szczęście że to z tego powodu wymiotowała. Chociaż z drugiej strony to przefikane jak psina ma taką chorobę lokomocyjną. Ja z moimi jeżdżę niemalże wszędzie, więc dla mnie to byłby dramat. [quote name='marako'] Po 3 dniach noszenia wykończyła kołnierz - sklejałam go parę razy, zszywałam, ale już na nic kolejna naprawa i aktualnie nosi drugi też już nieźle pokieraszowany. Nie mam serca prowadzić jej na smyczy, gdy pozostałe psy biegają luźno (mam jeszcze 2). Zresztą Marko (mój tymczasowy podopieczny), kastrowany dzień po jej sterylce też w kołnierzu biega i też w połatanym. W dodatku i tak zdarza mu się dosięgnąć tam, gdzie nie trzeba, mimo największego rozmiaru kołnierza. Obu psiakom goi się wszystko nieźle, ale szczerze mówiąc mam dość kołnierzy, którymi obtłukują wszystko w mieszkaniu, a które trzeba wymieniać co parę dni przy ich zabawach. One zachowują się jak koziołki i szarżują nimi w zabawie jeden na drugiego. [/quote] ha ha. Moja mała wprawdzie nie wykończyła kołnierza - na początku była zbyt słaba, później miała zakaz zabawy, a później już go zdjęliśmy. Zbierała w niego natomiast wszelki podwórkowy syf - liście, ziemię, kupy... i po każdym spacerze trzeba go było szorować. Cukruś - mój drugi psiak - chodził w kołnierzu tak, żeby zachaczać o każdy przedmiot który mijał. Efekt był taki, że po jakimś czasie kołnież był tak poszarpany, że zagrażał zdrowiu drugiego psiaka :) Poza tym nic tak naprawdę nie dawał bo mój przemądry Cukruś już w szpitalu zdążył opracować "wygibaska" pozwalającego na liźnięcie tego co go interesuje. No i oczywiscie zabawę w atakowanie kołnierzem też mamy za sobą. Kiarka biegała w nim niczym byczek Fernando :D [quote name='marako'] Co do zostawiania samej dzień po sterylizacji - niestety nie mam możliwości brania urlopu kiedy chcę, a ten termin był wybrany jako najlepszy właśnie na dzień, w którym mogłam w pracy pojawić się właśnie w godzinach, kiedy Tajga była pod opieką weterynarza przez kilka godzin, a następnego dnia zaczynałam pracę o kilka godzin później niż codziennie. Zabieg w piątek odpadał ze względu na brak możliwości ze strony weterynarza (Wielki Piątek), a trzeba to było zrobić szybko, bo takie były wskazania zdrowotne.[/quote] My akurat mamy ten komfort, że mój TZ pracuje na 3 zmiany. Wybraliśmy więc taki termin żebym ja pracowała od rana a on na noc. W tej sytuacji kiedy on szedł do pracy, ja byłam w domu, a jak wychodziłam to on schodził z nocki. Najważniejsze że z psiakami już wszysko w porządku. Dziś byliśmy z naszymi futrzakami na prawie całodniowym, świątecznym spacerku. Mała już raczej wróciła do formy - szalała i szalała. Na koniec dnia psiaki podkradły ze stołu babkę wielkanocną (zeżarły prawie całą) i teraz troszkę chorują ;) ehhh mam ja z nimi los... -
Suczka jest po sterylce :/ - umrę z nerwów... a może nie ;)
agata_lodz replied to agata_lodz's topic in Sterylizacja
Jak na mój gust to nie wygląda to dobrze... Jeśli dojazd do weta to kłopot, to najpierw do niego zadzwoń i opisz objawy. Ale wydaje mi się że i tak trzeba będzie psiaka zawieźć... Przydały by jej się zastrzyki zamiast tabletek. My sami robiliśmy je suńce - weterynarz przygotował nam napełnione strzykawki i pokazał jak je robić. No i to wymiotowanie jest zastanawiające. Nie dawałaś jej przypadkiem jedzenia przed zabiegiem (powinna być conajmniej 12 h na czczo), albo po nim? Powodem tego wymiotowania może być, tak jak u mojej suczki, reakcja na narkozę / leki, także być może przydałyby się jakieś kroplówki. Koniecznie, koniecznie skontaktuj się z wetem i daj znać co z psiakiem! Pozdrawiam. -
Suczka jest po sterylce :/ - umrę z nerwów... a może nie ;)
agata_lodz replied to agata_lodz's topic in Sterylizacja
Malagos - myślę że faktycznie najgorsze już minęło. W zasadzie to już w ogóle po wszystkim. Dziś oglądałam brzuszek Kiary i w zasadzie już się pozrastał. Ma jeszcze z 3 małe i cieniutkie strupki a reszta to blizna. Zadnych zaczerwienień, zero opuchlizny - pięknie, no poprostu pięknie :) Wcześniej miała jeszcze duży siniec na brzuszku. Początkowo myślałam że ma tam poprostu łatkę, a teraz widzę że zniknęła. Dobrze że nie wiedziałam co to było na prawdę bo pewnie bym znów spanikowała :p Pozdrawiam -
Suczka jest po sterylce :/ - umrę z nerwów... a może nie ;)
agata_lodz replied to agata_lodz's topic in Sterylizacja
Z sunią już zupełnie ok - jest żywiutka jak dawniej, a nawet bardziej. Czasem aż za bardzo :) Weterynarz podczas ostatniej wizyty powiedział że może spokojnie robić wszystko co robiła przed sterylką, także środki na uspokojenie leżą w szafce nieużywane. Ma tylko na razie bana na bieganie - mimo wszystko boję się że że zawadzi o coś brzuszkiem... No cóż przeszliśmy co przeszliśmy... piesek ma się dobrze i to jest najważniejsze. Niechcianych szczeniaków nie będzie - MISSION COMPLETED :multi: -
No w takim hoteliku to miałaby jak w psim raju. Tak jak pisałam - nie jestem specjalistką. Staram się, jak chyba każdy, pomóc w znalezieniu najlepszego rozwiązania sytuacji Luny. Hotel wyobrażałam sobie jako psią przechowalnię w której pies ma kontakt z kimkolwiek w porze karmienia / ew. wyjścia za potrzebą. Pewnie że jeśli pies będzie miał zapewnione towarzystwo i ludzi i innych psiaków to jest to lepsze rozwiązanie! Swoją drogą nie miałam pojęcia że w niektórych faszeruje się psy proszkami (wnioskuje że uspokajającymi)... (Ed: Coś chyba post przeskoczył mi w górę)
-
[quote name='olga ruta']Obie macie rację. Jasne, że stabilizacja byłaby wskazana, ale gdyby wybierać między samotnym kojcem a przechodzeniem z rąk do rąk przyjaznych ludzi - to chyba to drugie.[/quote] No ale skoro mamy sponsora na czas pobytu w DT, to może łatwiej będzie znaleźć jeden. Tak więc od tymczasowego opiekuna Luna oczekuje tylko koca w kąciku, odpowiednio dużej ilości uwagi i regularnych wizyt u weterynarza :) Boże - po takiego skarbka jak Luna powinny się tu kolejki ustawiać...
-
[quote name='mortikia']Jestem zdziwiona... Zmieniając psu dom co chwilę robi mu się największą krzywdę ! Pies się przyzwyczaja do otoczenia, przywiązuje do danej osoby, a tu ups... sorry - teraz bierze cię ktoś inny? :crazyeye:[/quote] Trudno stwierdzić co lepsze - z jednej strony masz rację, a z drugiej wolałabym żeby pies przebywał w towarzystwie ludzi niż zamknięty w kojcu 24 na dobę. Gdybym musiała zostawić swoje psy na parę dni / tygodni / ... to wolałabym żeby nawet codziennie opiekował się nimi ktoś inny niż były skazane na samotność. Dotyczy to szczególnie huskich, które na codzień potrzebują duuużo zajęć i żaden hotel im tego nie zapewni. Oczywiście mogę być w błędzie, bo żadna ze mnie specjalistka ;)
-
Chyba miałam zawał...
-
Super :multi: Basiu - jesteś niesamowita. Ależ mi się humor od razu poprawił. Znacznie łatwiej będzie znaleźć DT z takim supportem. Lavinia - jak zajrzysz to poumieszczaj informacje o tej wyprawce dla DT w pierwszym poście. Dobrze by było żeby każdy mógł od razu przeczytać najważniejsze informacje. A jak tam psinka? Odwiedzał ją ktoś ostatnio? Pozdrawiam.
-
Suczka jest po sterylce :/ - umrę z nerwów... a może nie ;)
agata_lodz replied to agata_lodz's topic in Sterylizacja
Dzisiejszy dzień minął bez dramatów. Mała zaczyna chyba wracać do formy :multi: Już nie chowa się w klatce przed światem. Wieczorem, choć wciąż chora, dzielnie pilnowała Cukierka żeby mu się nic we śnie nie stało ;) Jej wartowanie uwieczniłam na tym oto zdjęciu: [IMG]http://photos.nasza-klasa.pl/1733500/21/main/2945261721.jpeg[/IMG] Brzuszek całe szczęście na razie się nie paprze, samopoczucie ma dobre, więc mogę spać spokojnie :multi: Pozdrawiam -
[quote name='basia']Czy Luna jest gdziekolwiek poza kilkoma forami ogłaszana?? Z kim kontaktować się w sprawie, np. wydania Luny do DT czy DS? Każdy robi ile może. Ja miałam dwa potencjalne DT. Jeden odpadł z powodu przedłużającego się leczenia Luny, drugi - bo nie toleruje kotów. Organizuję bazarki i indywidualne wpłaty na pokrycie długu. Gdybym mogła zrobić coś więcej, zrobiłabym .. :-([/quote] Jasne Basiu - ja absolutnie nie kwestionuję tego że jesteście zaangażowani w pomoc. Szczerze powiem że nawet nie wiedziałam że aż tyle już zrobiłaś. Chodzi o to że wciąż jesteśmy w lesie, czas na nowe pomysły i działania. Lavinia obiecała zorganizować allegro - to już krok do przodu. Na pewno wpadnie troszkę pieniędzy na Lunę i może będą jakieś propozycje domów. Jakie mamy kryteria dla DT? Musi być w Warszawie ze względu na leczenie, czy może być gdzie indziej? Czego oczekujemy od stałego domu? Wydamy ją wyłącznie do domu z ogrodem czy bloki również wchodzą w rachubę? Może jeśli nie znajdzie się dla niej TD do czasu wyjścia ze szpitala, to może któreś z was zdecydowały by się wziąć małą na pare dni do siebie. np. 3 dni ktoś, 3 dni kto inny - tak aby nikogo nadmiernie nie obciążać. Szkoda by było ze szpitala odrazu do hotelu ją zabierać. Trzeba jej pilnie towarzystwa bo, jak Pati zauważyła, Lunka robi się przygaszona... No i kto podejmuje decyzję w sprawie ew. adopcji / DT? Lavinia? Pati-c? Ktoś inny? Pozdrawiam
-
Suczka jest po sterylce :/ - umrę z nerwów... a może nie ;)
agata_lodz replied to agata_lodz's topic in Sterylizacja
Piękne zdjęcia. To ze świruską w dzikim pędzie powino być pokazywane obok definicji żywiołu :) Moje psiaki też mają pozwolenie na wchodzenie na fotele i łóżka. Kiedyś Cukruś (większy psiak) stwierdził że na inne meble też mu pozwolimy włazić... zastałam go leżącego na stole i konsumującego roślinkę doniczkową :D Kiarka natomiast zawsze starała się dotrzymywać kroku Cukrusiowi. Zawsze pękałam ze śmiechu jak ta mała kulka próbowała dopaść pędzącego, znacznie większego od niej psa. Pewnie dzięki temu teraz jest taka żywiołowa, zwrotna, skoczna i zwariowana :) Zdjęcie z pościgów szczeniaczka: [IMG]http://photos.nasza-klasa.pl/1733500/14/main/844940a223.jpeg[/IMG] Dzisiejsza noc minęła w miarę spokojnie - dopiero nad ranem okolo piątej mała zaczęła popiskiwać, ale raczej nie z bólu - chyba poprostu chciała wyjść na siusiu. TZ zabrał ją więc na mały spacerek, dał jej poranny zastrzyk i położyła się spowrotem spać do klatki. Jak wstałam przed ósmą dałam jej jeść - apetyt dopisuje jej jeszcze bardziej niż zwykle :) Jak postawiłam jej miskę to każda nóżka chciała biec w inną stronę - tak się dziewczynka śpieszyła :) Później wyskoczyłyśmy na mały spacerek. Wciąż dziwnie chodzi, ale wydaje mi się że raczej przez kołnierz który przyłania jej duży kawałek świata. Cały czas jest bardzo słaba - po spacerku sama z siebie poszła prosto do klatki. Marszczy nosek kiedy Cukruś próbuje ją zaczepiać i chyba wie że tylko zamknięta w klatce będzie miała spokój. Teraz jest całkiem ok - mniej więcej tak wyobrażałam sobie jej stan po operacji. Wczoraj było dramatycznie - TZ z rana zniósł ją na trawnik i musiał podtrzymywać jej główkę za obrożę bo jej opadała.... Zobaczymy co dziś popołudniu powie wet. Pozdrawiam -
Wydaje mi się że czas zacząć działać nieco energiczniej. Z każdym dniem rachunek za pobyt w szpitalu wzrasta a mamy dopiero z połowę pieniędzy... Trzeba umówić jakiś 100% DT, zacząć szukać stałego domu - przecież można to spokojnie zrobić nim dziewczynka opuści szpital. Pieniążki może zaczniemy pozyskiwać również z innych źródeł niż dogomania - może jakieś allegro, czy coś innego. Może ustalimy jakiś podział obowiązków bo na razie jakby wszyscy próbują coś zrobić ale nic konkretnego się nie dzieje. Nie chcę tu nikogo ani obrażać ani strofować, tylko nadać sprawie jakieś tempo. Był jakiś konkretny pomysł DT w międzyczasie. Czy to aktualne? Jeśli tak to napiszmy może w pierwszym poście kto się zadeklarował i w zamian za co i ruszamy dalej. Ma ktoś jakieś pomysły na inne źródła wsparcia finansowego? Pozdrawiam, Agata
-
Suczka jest po sterylce :/ - umrę z nerwów... a może nie ;)
agata_lodz replied to agata_lodz's topic in Sterylizacja
[quote name='Nor(a)'] Przymierzamy się do sterylki starszej gordonki dlatego śledzę ten temat;)[/quote] Na pewno będę na bieżąco informować. Tak jak wcześniej pisałam w Sowie nigdy wcześniej nie przytrafiły nam się żadne problemy. Sterylizowaliśmy tam też parę miesięcy wcześniej naszego psa i wszystko przebiegło bez najmniejszych kłopotów i chłopak szybko wrócił do formy. Byliśmy też już na dwóch szyciach - nosa i łapki i również było ok (pomimo że jedna z ran była całodniowa). Pies miał kiedyś kaszel - z tym chyba najdłużej się męczyliśmy aż w końcu poszliśmy do szefa i wyleczył go flegaminą dla dzieci :) A teraz najadłam się strachu i to nie na żarty... Miałam spore wątpliwości do tego czy to robić bo niby się mówi że to tylko sterylka, a tak naprawdę to jest poważna operacja. A po tym co się wydarzyło w ciągu ostatnich 24 godzin nie wiem czy bym się jeszcze raz na to zdecydowała. Już chyba wolę, żeby moja suczka odeszła w podeszłym wieku z powodu ropomacicza, niż jako tak naprawdę dzieciak przez powikłania po sterylizacji... Mówi się że ryzyko tego że coś pójdzie nie tak jest małe, ale jednak jest... Jest dużo "za" przmawiających za sterylizacją, ale jest też to jedno "przeciw". A moja mała właśnie wróciła ze mną ze spacerku i poszła wypoczywać w klatce. Już jest dość energiczna ale wciąż się troche jakby zatacza i na razie w ogóle nie ciągnie - jak znów zacznie, będę mogła spać spokojnie. Oczopląs minął już zupełnie i nie ma żadnych problemów z tym żeby się samodzielnie podnosiła, nie robi pod siebie, je, pije - jestem więc dobrej myśli. Pozdrawiam, Agata. -
Suczka jest po sterylce :/ - umrę z nerwów... a może nie ;)
agata_lodz replied to agata_lodz's topic in Sterylizacja
[quote name='Nor(a)']Trzymam kciuki aby dalej wszystko było tylko dobrze. A tak przy okazji.. ktory dokładnie lekarz przeprowadzał zabieg? (może być na priv ;))[/quote] Szczerze mówiąc nie wiem - może w książeczce będzie coś napisane (mam ją w aucie więc zerknę później), chociaż tak naprawdę to ciężko stwierdzić bo kto inny ją przyjmował, kto inny wypisywał a jeszcze kto inny udzielał jej dziś pomocy :) takie przynajmniej mam wrażenie. Nie chciałabym nikogo publicznie oczerniać, bo do tej pory jeszcze się jakoś specjalnie nie zawiodłam na pracownikach Sowy, więc jak ew. do tego dojdę to na privie ci napiszę. Mam troszkę żal że nikt nam niczego tak naprawdę wczoraj po zabiegu nie wyjaśnił. Nie wiedzieliśmy jakie rzeczy są normalne, a z jakimi trzeba biegusiem zgłosić się do weta. Nie wiem co by było gdybyśmy uznali że to co się działo z małą jest ok... Może po prostu dłużej dochodziłaby do siebie a może stało by się coś znacznie gorszego... Tak czy siak dziś wiemy już wszystko. Mała na razie spędza sobie czas w klatce drzemiąc a ja koło niej na podłodze oglądam CSI :) Mam nadzieję że noc przebiegnie bez niespodzianek... ta i kolejna itd :) -
Suczka jest po sterylce :/ - umrę z nerwów... a może nie ;)
agata_lodz replied to agata_lodz's topic in Sterylizacja
TZ zaczął się o nią martwić nie na żarty - mała nie chciała wstawać, nie chciała pić i to tego miała oczopląs. Wziął ją pod pachę i pojechał do weta. Prawdopodobnie dostała za silną narkozę czy jakieś inne świństwo i jej organizm nie mógł się z tego oczyścić. Została pod kroplówką na 2 godzinki, dostała jakieś zastrzyki na poprawę krążenia w mózgu, przeciwbólowe i odebraliśmy ją wesołą i uśmiechniętą. Wieczorem i rano mamy jej sami podać jeszcze jakieś zastrzyki i jutro znów do weta. Zobaczymy co będzie się działo w nocy... -
Suczka jest po sterylce :/ - umrę z nerwów... a może nie ;)
agata_lodz replied to agata_lodz's topic in Sterylizacja
K... coś jest nie tak. Dzwoniłam do chłopaka - mówi że nie może rozmawiać bo jest z małą u weta. Mieliśmy ją przywieźć dopiero jutro. Boże co ja narobiłam :placz: -
Suczka jest po sterylce :/ - umrę z nerwów... a może nie ;)
agata_lodz replied to agata_lodz's topic in Sterylizacja
Mam taką nadzieję... Dziś rano było nieco lepiej - pan wrócił z nocnej zmiany i dziewczynka na chwilę się ożywiła. Przeszła kawał mieszkania żeby go przywitać. Ale tylko na tyle starczyło jej sił - na siusiu trzeba ja było już znieść, wnieść z powrotem i ułożyć na kocyku. Na razie ledwo chodzi a o bieganiu chyba mogę na razie zapomnieć. Idę teraz do pracy - mam nadzieje że po powrocie zastanę ją w lepszej formie. Pozdrawiam -
Suczka jest po sterylce :/ - umrę z nerwów... a może nie ;)
agata_lodz replied to agata_lodz's topic in Sterylizacja
Dlaczego k... nikt mi nie powiedział że tak to wygląda? Mała zaczęła piszczeć w nocy więc do niej poszłam - possuwał się jej kocyk więc chciałam go poprawić a tu nie da rady. Ona nie jest w stanie stanąć na nóżkach o własnych siłach. Po pół godziny kombinowania wsunelam jej kocyk pod zadek a ona w tym samym momencie się na niego posiusiała. Przez kolejne pół godziny kombinowałam jak wydostać ją z klatki tak aby nie leżała w siuśkach. W końcu pomogłam jej się podnieść za obrożę a później poszło gładko. Tylko że jak wyszła z klatki to normalnie ledwo stała i nie była w stanie zrobić 4 kroczków do kocyka który leżał już naszykowanu obok klatki. Wzięłam tą podkurczoną bidulę na ręce i położyłam ją na kocu i teraz tam leży. O co do cholery chodzi? Zeszły z niej środki przeiwbólowe czy co? Z tego co czytałam na forum inne suczki były w miarę sprawne po zabiegu a z moją małą jest nie za fajnie. Nie wiem co robić :placz: Szczerze żałuję że zabrałam ją na ten zabieg - serio... -
Witajcie! Zgodnie z obietnicą przelałam to co zostało na moim koncie z końcem miesiąca . Niestety "nadwyżka" nie wyniosła zbyt wiele ale 35 zł to też pieniądz ;). Jutro pieniążki powinny zostać zaksięgowane. Swoją drogą moja "Mała" dziś też była sterylizowana i właśnie się o nią zamartwiam :( Mam nadzieje że całe leczenie przebiegnie bez problemów... Mam nadzieje że nie zrobiłam jej krzywdy :placz: Lavinia - mam prośbę. Umieść rozliczenie które dostałaś z przychodni w pierwszym poście, bo teraz trudno je odnaleźć. A że jeszcze sporo pieniążków zostało do zebrania, warto by było żeby rzucało się ono wszystkim w oczy na dzień dobry. Pozdrawiam wszystkich, a w szczególności naszą dzielną Lunę!
-
Suczka jest po sterylce :/ - umrę z nerwów... a może nie ;)
agata_lodz replied to agata_lodz's topic in Sterylizacja
Już przywiozłam ją do domku.... ufff. Jest na razie bardzo słaba, w drodze powrotnej usypiała na siedząco. Dostała od pana doktora coś na uspokojenie, w razie jakby za bardzo ponosiła ją fantazja (a jestem pewna że będzie). Gdyby nie była suczką nazwałabym ją "Żywioł" :) albo "Tajfun" :) Zawsze gdzieś biegnie, coś kombinuje, podgryza albo szturcha łapką żeby się z nią bawić. Jest nawet w stanie tak wysoko podskoczyć że liźnie mojego chłopaka (ponad 180 cm wzrostu) w nochal (a dodam że jest raczej malutka - tak z 16 kilo), a mnie to nawet w czoło :lol:. Tak więc leki na uspokojenie przydadzą się na pewno - i piesek i pani będzie spokojna ;) Na razie jeszcze nie oglądałam brzuszka bo taka była nie do życia że położyłam ją w klatce spać i zamknęłam (żeby ją drugi psiak nie dręczył). Przed chwilką troszkę miałczała - zaniosłam jej piciu i poszła spać spowrotem. Czuje że nie prędko dziś usnę... Naprawdę mi ulżyło że wszystko poszło dobrze. Mam nadzieję że dalej też pójdzie w miarę gładko. Dziś dodatkowo zaczipowaliśmy dziewczynkę. W prawdzie zawsze się nas pilnuje i bez lęku mażna spuszczać ją ze smyczy, ale ostrożności nigdy nie za wiele. Pozdrawiam Dzięki za support :)