-
Posts
10875 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by piechcia15
-
zwalnia się miejsce, a my nie mamy kasy więc d.. blada:( nie możemy umieścić psa w dt myśląc że z kasą jakoś damy rade, bo nie damy. Brutalne ale prawdziwe. Najpierw trzeba uzbierać kasę, a później wysłać psa na tymczas. Tym bardziej, że jest to pies chory, więc adopcja nie koniecznie będzie rychła:( ale i tak mam nadzieję... Będąc w pt w schronie chciałam ją wziąć na spacer, ale po pierwsze ona nie miała na to ochoty, a po drugie lało cały dzień:( dlatego myślę żeby jeszcze nie wpłacac pieniążków tylko zbierac deklaracje, bo gdyby ludzie teraz już wpłacali, a pieniądze poszłyby na innego psiaka to mogliby miec pretensje. A trudno jest utrzymać określona kwotę dla danego psa, gdy konto jest wspólne dla wszystkich psów. Nie chce być posądzona o jakieś nie hallo. Zrozumcie. Podziękujcie od nas wszystkim na fb (bo ja tam nie wchodzę) i powiedzcie że dam znac gdy zbiórka dojdzie do skutku. Póki co szukamy miesięcznych deklaracji. Jeśli źle myślę to mnie przekonajcie, bo może faktycznie sie mylę.
-
niestety są poważne przypuszczenia że kicur zgniłą pod kołami auta:( bo w czw. będąc u modliszki w promieniu 15m od jej domu znalazłam przy krawężniku rozjechanego kota:( był czarny, miał biały krawat i skarpetki, ale wiadomo że takich kotów jest dużo, więc ciągle mamy nadzieję, że TEN akurat wróci :(
-
fajnie, że wszystko idzie ku lepszemu:) Dziś piękna pogoda, więc może uda się ją namówić na odrobinę ruchu, bo szybciej by się zagoiło. Nie mówię oczywiście o sportach wyczynowych tylko o spacerku:) Bierz ciotka smycz i w drogę:)
-
musimy się spieszyć z jakims lokum dla maluchów, bo dziś rozmawiałam z ich Panem i juz jednego białego pieska auto potrąciło:( leżał biedak przy krawężniku bezwładny:( a facet...zaniósł go na werandę, okrył kocem i.. na drugi dzień doszedł do siebie!! ma jeszcze jakąś rankę na łapie ale goi sie podobno i chodzi już. Same widzicie że to kwestia chwili, teraz są, a chwilę później.... dziś dzwoniła jedna pani chętna na szczeniaka i podałam jej nr do tego Pana. Powiedział też że chciałaby jednak zostawić sobie tego czarnego szczeniaka, bo to piesek jest, a na sterylkę ciemnej suni umówi się, bo dałam mu namiary na lecznicę.
-
aż tak źle nam życzysz:( już teraz bierz się za tego tłuściocha:) a nie od wiosny...ja sobie tez tak mówię...co roku :evil_lol: wsiadaj na rower i przed siebie:) tylko nie przed i po jedzeniu bezpośrednio :mad::pnie myśl sobie że martwię się o twoje kolki, ale psa mi szkoda jakby mu sie miały jelita przekręcić :roll: :eviltong::eviltong:
-
a u nas takich biedaczków jest 4 :( suni się wszystkiego odechciało...nawet chyba życia:( wczoraj byłyśmy u niej z Kasią to nawet się nie podniosła:( spojrzała tylko ledwo co i tyle...:( nie wiem czy to te leki ją ogłupiają, czy poprostu taka jest?:( póki sunia jest w schronisku nie ma takiej opcji aby zabrać ją do neurologa, chyba że tylko na jakąś konsultację do innego weta na terenie miasta, ale nie wiem czy to ma sens skoro dostaje już leki. A w schronisku przy tej ilości pracy jaka jest nikt chyba nie będzie umiał powiedzieć jak często sunia ma napady, bo przecież nikt przy niej nie stoi:( A do tego pomieszczenia w którym jest wchodzi się bardzo rzadko...podczas sprzątania, karmienia no i w jej przypadku podawanie leków:( Kurcze jej jest potrzebny ktoś kto przytuli podczas ataku, pogłaszcze po głowie i potowarzyszy w tych trudnych chwilach:(:(