-
Posts
371 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Ukryty Smok
-
Kochani! Ufff.... Po dłuuugim dniu odmeldowuję się. Jantar bezpieczny, reszta najedzona po uszy, kot mruczy... Czegóż chcieć więcej?:lol: Teraz na kilka dni wyjeżdżam. Myślę,że do poniedziałku mnie nie będzie, nie z lenistwa, uwierzcie. Muszę pozajmować się sobą :cool3:. Pilnujcie, proszę wątku i ślijcie ciepłe myśli Jantarowi. On tego potrzebuje, mimo szansy, jaka Go spotkała. Bardzo, bardzo Wam dziękuję za pomoc, jakiej mi wszyscy tu udzieliliście. :loveu:Poznałam tyle wspaniałych ludzi, :loveu:tyle cudownych dusz!!! :loveu: Teraz jesteśmy jednej krwi!!!:loveu: Ściskam wszystkich!!! Ukryty Smok
-
Witajcie! Jestem. Jantar został u Pani Beaty. Mam nadzieję, w nowym domu...:lol: Razem z nim został kawałek mojego serca :oops:... Zainstalowanie psa przebiegało bardzo, bardzo sprawnie. Mały wszedł do domu, obwąchał kąty i ... zaczął merdać do wszystkich ogonkiem. Potem, jak już obdreptał wszystkie kąty, wyszedł sobie na balkon, położył się i ... uśmiechnął... Nie wiem, co powiedzieć, bo pies wszedł do tego domu, jakby do swojego. Zdrajca, pożegnał się bardzo zdawkowo, już kątem oka patrząc na dziecko - małą Julkę, która od tej pory, mam nadzieję, będzie jego Małą Panią... Gdy wyszliśmy, w ciągu godziny dostałam od Pani Beaty kilka wiadomości - że mały chodzi za Julką, że jest bardzo wobec niej delikatny, liże ją po rączkach... Aha, sprawdziłam.Mała jest istotnie wprawiona w kontaktowanie się z psem, nie pcha mu raczek do oczu, nie szarpie go za sierść, a karmę podaje mu prawidłowo - kładąc chrupki na podłodze. Z tej strony raczej nie przewiduję problemów :lol:. Sprawy leczenia - jak najbardziej dogadane. Mam nadzieję, że wszystko będzie OK. Mogę sobie pozwolić na chwilkę radości? No to... :cunao::laugh2_2::cunao: Dałyśmy sobie kilka dni, tak do niedzieli, na dogranie się. Potem pojadę do nich i sfotografuję psiaka... Jednakowoż... :hmmmm: Proszę o nieprzenoszenie wątku przez najbliższych kilka kilka dni do "W nowym domu", bo przesądna jestem... Pzdr, Ukryty Smok
-
Witajcie! Jestem, jestem. Było sporo roboty dzisiaj - kupić parę rzeczy dla małego, dogadać wszystko z Panią Beatą, wizytka u lekarza. On był takim nędzarzem, nie miał nic, nie chcę, żeby szedł taki ubogi do domu...;) Tak, macie rację. Postanowione. Spróbujemy. Myślę, że warto, a w razie czego zawsze mogę odebrać małego, nie? Umowę adopcyjną podpiszedmy za kilka dni, jak Pani Beata będzie pewna, że Jantar zostaje u niej... Co by tu jeszcze...:hmmmm: Chyba tyle. Jutro Wam napiszę, jak tylko wrócę po odwiezieniu pieska. Zdjęcia będą pewnie za parę dni, nie chcę ludziom suszyć głowy o fotki, gdy trzeba na nowo organizować życie rodziny. Jantar chodzi już dość energicznie. Niekiedy udaje mu się ustać, gdy siusia. W oczach zapalają mu się czasem złote iskierki... Co przyniesie jutro? Mam nadzieję, że to nie jest tylko piękny sen,z którego obudzę się z bólem... Trzymajcie kciuki!!!! Pzdr, Ukryty Smok
-
Witajcie! Uzgodniłyśmy, że w środę rano Jantar jedzie do Pani Beaty (czytaj: zawiozę go osobiście, wraz z jego skromnym dobytkiem - łóżeczko, obróżka, smyczka, zapasik karmy, witaminy, zastrzyki). Nie spałam całą noc i stwierdziłam, że zaryzykuję... daj Boże, aby psinie wyszło to na zdrowie!:modla: Z nowości: konsultowałam dziś małego z jedną Panią Doktor. To świetna, młoda dziewczyna, taka "młoda wilczyca", zrobiła specjalizację z chirurgii we Wrocławiu, a więc w dobrym ośrodku. Powiedziała: 1. Że z ewentualną resekcją trzeba poczekać, bo pies w obecnym stanie fizycznym może nie przeżyć zabiegu; 2. Musimy wzmocnić mu mięśnie, zwłaszcza tej lepszej nóżki, bo to ona będzie dźwigać ciężar ciała w czasie rekonwalescencji (chodzi o to, żeby niechcący nie rozwalić mu drugiej nóżki); 3. Mam się nie bać tego zabiegu, bo widziała z tym masę psów, nawet wielkich i radziły sobie świetnie; 4. Nawet, jak pies się nie będzie nadawał do tej operacji, to może nie być źle, bo psy maja ogromną zdolność do adaptacji... Umówiłam się, że gdy coś będzie nie tak, Jantar wróci do mnie. Pani Beata umie robić zastrzyki, a więc nie będzie problemu z kontynuacją kuracji - wezmę zapas leków na dwa tygodnie, potem zobaczymy. A teraz - pozwólcie mi się wypłakać...:-( Jantar, kochanie moje, nie traktuj tego jak zdrady, psino kochana. Ja chcę dla Ciebie jak najlepiej... Mam nadzieję, że odnajdziesz się w nowym domu, wśród ludzi, którzy, mam nadzieję, zrozumieją Twoje problemy i docenią to, co w Tobie najpiękniejsze - cudowne, złote psie serduszko. Wybacz mi, piesku, że Cię oddaję, ale uwierz mi - tak będzie lepiej... Jednak... gdy odejdziesz, zabierzesz ze sobą połowę mojego serca...:-( Twój Ukryty Smok PS. A teraz naprawdę idę się zastrzelić.:flaming:
-
Kochane, dziękuję, myślę, że wspólnie coś się wymyśli.:hmmmm: Teraz to NAPRAWDĘ idę spać. Myślenie chyba mi szkodzi ostatnio...:grab: Będę Was informować, jak toczą się rozmowy, a co ważniejsze - jak wypadła kolejna wizyta u lekarza (zaplanowana na jutro bądź pojutrze). Kończmy na dzisiaj akcentem optymistycznym: 1. Cieszę się, że nie jestem sama, a Wy jesteście ze mną :calus: 2. Pies czuje się odrobinkę lepiej - nie jest to, co prawda, cudowne ozdrowienie - ale liczy się chyba każdy kroczek bez rozrywającego drobne ciałko bólu, nie? :) Pzdr, Ukryty Smok
-
****Yogi bez ogonka -pojechał do domu. Trzymajcie kciuki !
Ukryty Smok replied to idusiek's topic in Już w nowym domu
Jestem i ja. Pzdr, Ukryty Smok -
Wiecie, no biję się z myślami i biję,ale przecież nie mogę zaprzepaścić szansy psa na normalny dom, gdzie byłby jedynym psem i żył normalnym życiem psa rodzinnego... Pani Beata chce leczyć Jantarka, obiecała, że będzie stosować się do wszelkich instrukcji, że zrobimy mu operację, jak trzeba będzie, kastrację, i że będzie się nim opiekować. Także podczas ewentualnej rekonwalescencji... Jantarek mieszkałby niedaleko, w razie czego zawsze mogłabym skoczyć i skontrolować.:razz: Sama nie wiem... Ale przecież nie mogę podchodzić nieufnie do człowieka, tylko dlatego, że tu na dogo, słyszymy o różnych historiach...:shake: Pocieszam się, że gdy coś nie wypali, zawsze będzie można go odebrać. No cóż, chyba idę się z tym przespać. A Jantarek tak już fajnie sobie dziś człapał do ogrodzie, już naprawdę te nóżki są bardziej stabilne... :lol: Tak strasznie bym chciała, żeby miał dobre życie..... Mogę duszę diabłu zapisac, żeby tylko się udało... Pzdr, Ukryty Smok PS. Pani Beata nie dowiedziała się o Jantarku. Zadzwoniła do mnie, żeby się pożalić i wyznać, że jest ciężko chora "na dotyk psa", a ja wtedy opowiedziałam jej jego historię... Uznała to za wskazówkę od losu chyba...
-
Dziękuję za słowa otuchy. Mam nadzieję, że będzie dobrze...:lol: Aha, czy ktoś wzór umowy adopcyjnej? Nie chcę ryzykować, interesy psiny muszę być dobrze zabezpieczone... I jeszcze jedno - pani Beata nie jest krezuską.:oops: Jest narmalnym człowiekiem, któremu może być trudno wyjąć np. kilkaset złotyvh na zabiegi... Czy, gdyby była potrzeba kosztownych zabiegów, możemy liczyć na pomoc dogomaniaków? Pierwsze zabiegi finansuję ja, wyposażę też Jantarka w karmę, ale potem może coś wyskoczyć... Ona jest honorowa bardzo, powiedziała, że nie chciałaby, aby tak personalnie ktoś łożył na jej psa (daj Boże), ale zbiórka na dogo, po grosiku, to chyba coś innego? Jak myślicie? Pzdr, Ukryty Smok
-
Myślę, że macie rację... :hmmmm: Potraktujmy domek jak DT i zobaczmy, jak się nim zajmie np. na dwa tygodnie. I tak ten czas był przeznaczony na odkarmianie i i odchuchiwanie... Nie chcę wpadać w euforię, bo przecież jest tysiąc niewiadomych - jak psina będzie się zachowywać w domu, jak w stosunku do dziecka, czy nie będzie brudzić, niszczyć, szczekać...itp. Już sobie to przemyślałam - wtedy wróci do mnie i będziemy szukać innego domku... Pani Beata zajmowała się poprzednim psem bardzo dobrze... Przeżył długi wiek w szczęściu...:) Ale chyba spróbować warto, jak myślicie? :hmmmm: Nie co dzień znajduje się dom, któremu nie przeszkadza niepełnosprawność... Pzdr, Ukryty Smok PS. Czuję się dobrze, nie martwcie się, kochani :thumbs:!
-
Posłuchajcie.... Zadzwoniła do mnie pewna Pani... Wyraziła dużą ochotę przygarnięcia Jantarka... :crazyeye: Co Wy na to? Najśmieszniejsze, że to moja znajoma od piętnastu prawie lat... Umarł jej kilka tygodni temu pies (którego notabene też miała ode mnie). Stwierdziła, że bez psa nie wytrzymuje, wypytała o Jantarka i powiedziała: "Czekamy na niego"..."Im szybciej tym lepiej"...:crazyeye: Na pytania o: 1. Czy będzie leczyć 2. Czy wykastruje 3. Czy będzie chodzić do mojego weterynarza, jeśli sytuacja się nie poprawi i trzeba będzie podejmować trudne decyzje usłyszałam trzy x tak.:crazyeye: CO WY NA TO? Co prawda to blok, ale pierwsze piętro (jest winda). Co prawda jest małe dziecko, ale nauczone obchodzenia się z psami (psy były wcześniej niż ono w tym domu). To samo miasto (no, 30 kilometrów ode mnie), a więc możliwość kontroli... Oddawać? BożeBożeBożeBożeBoże :modla: Pzdr, Ukryty Smok
-
Witajcie! Ja też zastanawiam się bardzo intensywnie, co robić... Oczywiście, będą konsultacje z innymi lekarzami. Na pewno, nie zrobię tak poważnej operacji psu bez naradzenia się z innymi, za poważna sprawa...:shake: Dziś Jantar chodził bardzo dobrze... Chyba dobrze reaguje na Nivalin i te inne przepisane mu leki, bardzo ładnie wyłączają się poszczególne objawy (także te neurologiczne). Jednak... Tylnia nóżka zwisa żałośnie...:-( Zapomina o niej czasem i się podpiera (dobre i to), jednak tak naprawdę, to ona pełni rolę jedynie przeciwwagi... Hm... Przeraża mnie jedynie cierpienie i ból zwierzęcia. Jak zoperuję, będzie boleć, jak nie zoperuję, też będzie boleć... Hm...:shake: Innymi słowy - gdzie się nie obrócić, dupa z tyłu! Pzdr, Ukryty Smok
-
Wiecie, taka poważna operacja to coś więcej, niż tylko ciachnięcie... :shake:Resekcja to ból, czasem nawet szok bólowy, który trwa więcej, aniżeli kilka pooperacyjnych dni. W tym okresie pies potrzebuje praktycznie dyżurów 24/24... Muszę to wszystko dokładnie przemyśleć... W grę wchodzi także płatny hotel w klinice - u nas jest taki szpital. To zupełnie niezły pomysł, zastanowię się. Tylko, że... Mały już teraz popłakuje, jak go zostawiam. Co będzie w obcym miejscu, czystym, bezpiecznym, ale gdzie nikt nie ugłaszcze i nie przytuli? Biję się codziennie z myślami, z których nie wszystkie, wierzcie mi, są wesołe...:shake: Pzdr, Ukryty Smok
-
Melduję się na wątku. Pzdr, Ukryty Smok
-
Jak minął dzień?:sadCyber: Na rozmyślaniach... Co dalej? Ciągniemy leczenie do połowy tygodnia. Potem musimy przerwać, po prostu musimy, bo pies nie może być bez końca na takim zestawie leków, aczkolwiek działają one przeciwbólowo... Potem czekamy, czy zaburzenia czucia nie wrócą... (nie daj Boże). Jeżeli, o co się modlę, nie wrócą, a waga i kondycja psa poprawią się, oznacza to, że przystępujemy do drugiego etapu leczenia - prawdopodobnie zabiegu. I tu zaczynają się schody... No, bo, ja wrócę do pracy. Kto zajmie się małym, obolałym ciałkiem? Kto go będzie pilnował i głaskał po główce w razie bólu? Jak to wszystko urządzić? A przecież wypadałoby jeszcze potem "zrobić" ten nieszczęsny przód... Myślę i myślę...:sadCyber: Przepraszam, że obarczam Was moimi troskami, ale prosta odpowiedzialność wymaga uczciwego odpowiedzenia sobie na te pytania... Pzdr, Ukryty Smok
-
No co Wy....:oops: To nie tak wcale jest! Maleńki jest bardzo rycerski, w uszko by polizał, w ryjek pocałował... A Wy od razu tak o konkretach....:oops: To dziecko jeszcze jest! Spokój, kurna!!!:mad: Pzdr, Ukryty Smok PS. Dojechało dziś łóżeczko i podusia, za które serdecznie dziękujemy Basi! :Rose: Maluśki będzie miał jak w puchu teraz - cieplutko, wygodnie, bajka!
-
Kochani! Oj tak, dzisiaj to by pospacerował... :cool1: Słuchajcie, Jantar to wielki wielbiciel płci pięknej się okazał! Jest u mnie taka maleńka suczka, staruszka, autystyczna, żyjąca swoim życiem (oczywiście, zdjęta parę lat temu z szosy po wypadku). Jak on się do niej wdzięczy! Jak macha ogonem (a po kąpielach i witaminkach zrobił mu się już puszysty, jak lisia kita)...:cool3: Jaj stara się stanąć prosto! :cool3: Mówię Wam, nie ten pies...:cool3: A tak poważnie - to chyba obserwuję nieco lepszą koordynację ruchów, no i już od czasu do czasu udaje się małemu ustać przy siusianiu! Bo za nic w świecie nie chce rezygnować z "machismo", to jest podnoszenia nogi... Czyli - jak już sikać,to tylko po męsku...:cool3: Pardon wrażliwych, ja tak od rana na toaletowo...:oops: i eskatologicznie trochę, nie?;) Pzdr, Ukryty Smok
-
Witam! Melduję się na wątku. Dobrze rozumiem cierpienie suczki...:-( Pzdr, Ukryty Smok
-
Witajcie! Ja na sekundkę i pora późna, a lecę jeszcze pomasować małego. Mi też ten toller chodzi po głowie...;) Coś na rzeczy jest... Felksik, czy możesz spytać tych ludzi z tego wątku, czyby Jantarek im nie pasował? Oczywiście, zobowiązuję się przed ewentualną adopcją zoperować go i podleczyć... Ale ważne, żeby byli w pełni świadomi problemów piesunia... Ja wcale się go nie chcę pozbywać, ale każdy pies musi mieć przecież swojego własnego, prywatnego ludzia, nie? Ja jestem czymś w rodzaju rodziny zastępczej... Pzdr, Ukryty Smok
-
Witajcie! No cóż, pogoda dziś okropna, Jantar nie bardzo chce na dwór, tylko by jadł i spał... ;) Jesteśmy po porcji zastrzyków, zauważyłam właściwie dopiero dziś, że on ma wcale nie ma mięśni ud! Może w tym też jest problem i przynajmniej część jego problemów... Przyjmuje delikatny masaż bardzo łaskawie, nadstawia się i pomrukuje. Zauważyłam także coś jeszcze. Coraz gorzej znosi zastrzyki (są domięśniowe, a więc bolesne, w tym witamina B12). Czyżby to oznaczało powrót czucia? Regeneracja nerwów.... Hm... Dobrze by było! Pzdr, Ukryty Smok
-
Moim marzeniem jest, aby dopilnować operacji Jantarka, jako tako postawić go na nogi, a potem oddać do DS. Wolałabym sama teraz się nim zająć, przynajmniej do czasu zabiegu... Jedynym problemem (raczej moim, aniżeli psa) jest to, że nie ma on u mnie całkowitego komfortu - mieszka w garażu. Urządziłam mu tam mieszkanko... Nie mogę go wziąć do domu, bo boję się o scysje z pozostałymi psami. On jest za słaby, żeby ryzykować jakąś awanturę, te jego słabe kosteńki i stawiki to nie są na przepychanki, zwłaszcza z silniejszymi... Pewnie myślicie, że nie wiem, czego chcę - to ogłaszać, to zatrzymać...:oops: Wybaczcie, ale ta sytuacja jest dla mnie na tyle nowa, że jakoś się w niej nie odnajduję... Pzdr, Ukryty Smok