Jump to content
Dogomania

natalijo

Members
  • Posts

    1766
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by natalijo

  1. Super, w takim razie czekam na wiadomość o dacie emisji.
  2. [quote name='Energy']A to Ares też był na filmie:lol:[/QUOTE] Był w reportażu. Pani doktor opowiadała o nim, sprawdzała ząbki, a on ją w rączkę pocałował :loveu:
  3. [quote name='Asior']tylko w firefoxie da się edytować...[/QUOTE] Aha, czyli jednak nie umiem ;)
  4. [quote name='mysza 1']A może inna przeglądarka? W pracy używam Mozilli, bo IE nie działa.[/QUOTE] Ja pracuję na mozilli i też nie mogę edytować..... Albo nie umiem ;) To nowe dogo przewyższa chyba moje (nie tak znowu małe) umiejętności informatyczne ;)
  5. Melduję się :) Aresik ślicznie wyglądał w reportażu w TV Silesia. Jak Panią doktor lizał po rękach...Słodziak! :iloveyou:
  6. I co w końcu z tym allegro? Będzie wznowione? Bo mam kilku chętnych do wsparcia.
  7. Hmmm obejrzałam raz jeszcze i nie - nie nadinterpretowałam sobie niczego.
  8. Pewnie, że się cieszy. Skoro są w jakimś tam sporze prawnym to z czystej złośliwości się cieszy.... Nie mogę.....
  9. A tylko mnie uderzyła obojętność (a nawet pewne zadowolenie w wyrazie twarzy) Pana, który jest współwłaścicielem ziemi i "pozostaje z oskarżoną w konflikcie prawnym"?? Jak powiedział, że był tam i widział, ze psiaki głodne i bez opieki..... Chyba, ze coś sobie nadinterpretowałam......
  10. Brawo bajka!! Świetnie Ci poszło!!
  11. Ja oglądam w TV. Na necie jest tylko artykuł chyba.
  12. Tak mi się wydaje, że to bajka:) P.S.Przepraszam, ale jakoś nie umiem edytować postów....
  13. Właśnie wypowiada się nasza bajeczka :)
  14. Jak macie, to włączcie TVS, zaraz mają o tym dyskutować chyba....
  15. Ja oglądałam w telewizji o 17:45. na tvs.pl jest artykuł.pisze tam praktycznie wszystko co było a materiale. Jeszcze się cała trzęsę, mimo, że znałam sprawę......
  16. Oglądałam....Furii dostałam jak zaobczyłam "współwłaściciela" posesji, który WIDZIAŁ, ŻE PSY NIE SĄ KARMIONE, ale przecież Ares stał na własnych nogach, więc pewnie był zdrowy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Muszę się uspokoić!!
  17. Pewnie tak, może powolutku gentelman z niego wyrasta :) Wymiziam, masz moje słowo:) I dla Pedrunia ode mnie mizianka wirtualnie przesyłam :)
  18. Ja też mam do niego sentyment, ale cóż znaczy parę zjedzonych kości, czy karmy wobec wspaniałej kompanki do zabawy??:) Poza tym oni przebywają ze sobą max 3 godz. dziennie, więc przez pozostałe 21 godzin znów jest Panem i Władcą swojej miski i zabawek ;)
  19. Ja pomogę, obiecuję, ale najpierw muszę w końcu pójść do banku wpłacić pieniądze, a ostatnio tam mi jakoś nie po drodze....:)
  20. [quote name='Korciaczki']Tym psem nie będzie nasza Kora. My nie pozwalamy psu atakować innych psów. Ma swoje za uszami, nie powiemy, ale w porównaniu z innymy onkami- jest to łagodny pies.[/QUOTE] Ale ja nie mówiłam o ataku!! Broń Boże!! Straszenie ząbkami przez Dabi absolutnie nie jest atakiem! Ona w ten sposób daje do zrozumienia, że z nią nie ma żartów!! Dabi to pies w którym nie ma cienia agresji - jedyny jakiego znam, za którego dałabym sobie przysłowiową "rękę uciąć". To taka słodka fajtłapa - ON-ka co prawda lekko zdominowała, ale sama jest zdominowana przez...mojego młodego kotka :) Nawet kury mojej mamy (a właściwie kogut) pogoniły ją kiedyś przez pół ogródka, gdy podleciała do nich ze szczerą chęcią zabawy. I kochana, nie zarzuciłam Wam, że Kora jest agresywna - potraktujcie mój poprzedni wpis z lekkim przymrużeniem oka ;) A co do "małej zarazy" - to taki pieszczotliwy przydomek, którym często obdarzam również moją sunie, ale najczęściej to chyba kota :P A ON-kowi mojej mamy nie ma co współczuć, należało mu się :) Poza tym, poza lekko urażoną dumą nie odniósł (i na pewno nie odniesie) żadnego uszczerbku na zdrowiu :)
  21. W sumie Pedrusiowi przyda się od czasu do czasu piesek, który pokaże, że rządzi :) Żeby małej zarazie wybić z głowy, że jest najważniejszy :) W taki sposób moja Dabulka "ujarzmiła" nadpobudliwego ON-ka mojej mamuśki. Robił się z niego niezły dominator, aż wkroczyła Dabi (mniejsza o ponad połowę od niego) i została "przywódcą stada" :) Trochę śmiesznie wygląda, jak Dabi zabiera mu zabawki,kości, zjada najlepsze przysmaki z jego miski a on, wielkolud leży i patrzy z niemym wyrzutem :) A wystarczyło, żeby kilka razy postraszyła go ząbkami :P:P
  22. No właśnie....Nie miałam pojęcia, ze jest w takim stanie, bo do czasu zanim trafił do Was nikt nie raczył nas powiadomić.... Miałam nie zabierać głosu w dyskusji, ale teraz, gdy znam obraz sytuacji nie wytrzymałam! I Wy się dziwicie, że post Kali o oddaniu psiaka wywołał takie emocje? Ja sama myślałam, że psiak trafiając do Kali potrafi się poruszać o własnych siłach i załatwiać swoje potrzeby, bo takie były ostatnie wieści o jego stanie zdrowia. Aż tu nagle (tak! nagle dla nas, nie związanych z azylem, obcych ludzi, którzy tylko chcieli pomóc i pomagali jak mogli) okazuje się, że sprawa wygląda całkiem inaczej. Gdyby na wątku wcześniej ukazała się taka informacja, to nie byłoby wzajemnych pretensji, licytowania się kto pomaga bardziej i w jaki sposób. Nie uważam siebie za świętą, ale staram się pomagać tak jak potrafię. Niestety mam taki charakter, że szybko przywiązuje się do psiaków, nawet tych poznanych wirtualnie. Nie uważam, ze "skoro płacę to mam prawo wymagać", ale skoro ten wątek powstał i dalej istnieje, to chyba właśnie po to, żeby osoby trzymajace kciuki za Mocusia wiedziały co u niego. Więc zamiast prowadzić tą głupią dyskusję trzeba skupić się na wspólnym podjęciu decyzji co dalej. Ja odpuszczam - nie dam rady. Niech decyzję podejmą Ci, którzy znają sytuację najlepiej. Ja na razie muszę przetrawić informacje od męża ladyigi.
  23. I po co oglądałam ten film..... Już mam po dniu - cały czas słyszę w głowie słyszę jej jęki...... Biedna sunia!!
  24. wypowiedź Kali "gonia66 - jesteś osobą, która pisze tu chyba najwięcej postów, z pretensją, że nikt nic nie pisze i nic nie wiadomo, teraz masz tyle dobrych rad dla ladyigi... Masz chyba dużo czasu wolnego skoro siedzisz tyle na forum, to może sama coś zrób i pomóż np. w Azylu zamiast dawać dobre rady innym i krytykować ich?" Może z moim czytaniem ze zrozumieniem nie jest najlepiej,ale w tamtej wypowiedzi uderzyły mnie słowa które teraz podkreśliłam,a które odnoszą się do ostatniego postu goni. "ja jakos potrafilam zadzwonic i zapytac o stan Mozarta i co z nim dalej (akurat tak sie zlozylo ze trafil do mojej znajomej pani doktor za ktora recze)-to co o nim pisalam uslyszalam przez telefon wiec jakos mozna sie dodzwonic i porozmawiac tylko wiesz...trzeba CHCIEC a nie siedziec klikac i marudzic" Ja również do azylu nie dzwoniłam, więc to zdanie mogło równie dobrze dotyczyć mojej osoby. Co do odbierania telefonów, mam trochę inne zdanie. Nie pracowałam w azylu, ale od dobrych kilku lat pracuję w biurze, odbieram mnóstwo telefonów, i chyba w zamian za kilka z nich wolałabym napisać post (chyba, że w azylu nie ma dostępu do neta, to przepraszam, nie wymagam od nikogo dodatkowej pracy w domu, po godzinach), ale to już chyba kwestia upodobań. Wierzę, że Tobie, jako że pracowałaś tam, znasz sytuację i ludzi od wewnątrz lepiej jest zadzwonić, ale powtarzam, ja nie lubię nikomu zawracać głowy. Dyskusja jest bez sensu, nie wiem po co ją dalej ciągnę. Jedyny plus tego taki, że chociaż wątek jest co chwilę podbijany :) I tym pozytywnym akcentem kończę mój werbalny udział w wątku.
×
×
  • Create New...