-
Posts
14744 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by panbazyl
-
to jest ten mały sklepik co kiedyś tam były kosmetyki a ostatnio lody? Dowozicie do klienta? Ok 25 km od Waszego sklepu?
-
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
panbazyl replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
byłam na ponczkowisku i zaraz znów tam zajrzę! -
[quote name='pa-ttti']a czy zk ma obowiązek informować hodowców o takich wizytach kontrolnych? bo jeśli tak, to wydaje mi się że mijają się one trochę z celem...[/QUOTE] niekoniecznie. Może ale nie musi. Jeśli jest to planowana wizyta - to informuje - przegląd hodowlany np. Ale o wizytach interwencyjnych nie.
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
panbazyl replied to evel's topic in Foto Blogi
[quote name='evel']Och, znam tylko jednego labradora, którego można określić mianem "spokojny", więc Bazyl to chyba też unikat :lol: A synek jak? Bo Pirania chyba szalona, o ile dobrze kojarzę? :cool3: U nas głucha wieś, także pewnie by łyknęli, ale jako że Zu nie ma papierowych ani gumowych zębów, to ja jednak wolę tradycyjny kaganiec, a właściwie fizjologa ;) Rozglądam się za drewnianym koziołkiem do aportu i nie mam pojęcia, jakiej wielkości powinien być, żeby ta moja małpka mogła podnieść go z ziemi :evil_lol:[/QUOTE] tak, Bazyl to ostoja spokoju. Pirania ciągnie jak wariatka na smyczy. Próbuję wszelkimi sposobami z tym walczyć. Idealna za to jest do sanek - pod warunkiem ze sanki mają hamulce. Młody też ciągnie na smyczy, mniej od Piranii, ale jednak. Ale w porównaniu z innym labami, moje to jednak bardzo spokojne psy, nie sępią przy6 stole - chyba ze ktoś na własne życzenie da im coś, wtedy ma już znajomego pod stołem. I Pirania ma szwędalskiego - jak ja puszczę w polach, to musi zrobic swoje kilometry a ja mogę pęknąć wrzeszcząc za nią. Nawet smaczki nie są wstanie jej zwabić.... Tak, u nas to glucha wieś - nawet w Lublinie, zwłaszcza w Lublinie :) Tu nowinki dochodzą z wielkim opóźnieniem, bo dróg nie mamy, internet też działa nie zawsze a do tego jeszcze trzeba go umieć obsługiwać. Jak "cóś" na mordzie jest to znaczy kaganiec. -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
panbazyl replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
ale te ślimaki sa na prawdę paskudne. mam takie w piwnicy i wie coś o nich. najpierw myślałam, ze to sąsiedzi nawrzucali mi tego dobra, ale okazało sie ze u wszystkich one są. Paskudne i oślizle. Jednego co go zlapałam maił ze 40 cm długości, inne już normlane byly, ale ten wielki to jak jakaś żmija. -
do góry ich. Tyle mogę....
-
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
panbazyl replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
[quote name='wisela1'] Straszyłąm szczurami, wilgocią popowodziową i podobnymi strasznościami. Chyba trafiłąm mimo woli w sedno bo jadłodajnia która jest w hotelu została zamknięta do kapitalnego remontu chyba niespełna 2 tyg. po zamknieciu, a okienko ponownie otwarte.... Upierdliwoś sie opłaciła przynajmniej w tym wypadku. Wcześniej próbowałam rozmawiac z paniami z recepcji to słyszałam - to nie mój rewir... To nie ja., nie ja zamknęłam, nie wiem kto zamknął plus wzruszenie ramionami.[/QUOTE] no straszne strachy!!!! :) Jeszcze dodaj ślimaki bezmuszlowe - paskudnie oślizłe i pożerają cale zapasy w piwnicy! Najważniejsze, ze się udało! Hura! -
jak będę u niej to pewnie zrobię, ale szybciej Ty do niej napiszesz niż ja tam będę - ja mieszkam na zatulu totalnym, nie mam samochodu i każdy wyjazd do cywilizacji to znalezienie niańki dla dzieci i psów. Jesli jeszcze psy jakoś można zamknąć w domu to z dziećmi nie da rady. Te nosidła były zrobione dla psa pani co je wymyśliła. Sama wymyślila i zrobila. Mieszkają wysoko, pies duży i ciężki więc wymyślili coś co im pomogło psicę wyprowadzać. Ta pani nie prowadzi żadnej działalności ani zoosklepu. Po prostu wymyśliła sama coś co jej i psu pomogło. I jeśli komuś jeszcze będzie w stanie pomoc - to przecież o to chodzi w tym wszystkim. Na pewno w żadnym sklepie tego nie ma.
-
podrzuce chlopaków do góry. Moze ktoś wypatrzy?
-
[quote name='misia_misia']A tak spytam - czy tego nie powinno sie gdzieś zgłaszać? Chyba w wakacje byłam w pewnej Warszawskiej hodowli. Samotna Pani z matka, mieszkanie około 50m2 i... 12 psow - 3 rożnych ras - dwóch nieduzych, jednej ogromnej. Suki, reproduktory, szczeniaki... Bród, smród i koszmar... Pieska oczywiście nie wzięłam. Przecież to aż serce pęka...[/QUOTE] Taką hodowlę mozesz zgłosić do Związku Kynologicznego odpowiedniego dla miejsca hodowli, czyli w tym przypadku w Wawie. I nawet powinnaś. Jest normalne, ze przedstawiciele Związku przyjeżdżają na kontrolę do hodowli jeśli mają zgłoszenie.
-
Białawesti - trzeba było fundnąć sobie nagiego peruwiańczyka - problem z głowy. A tak przy okazji - kizianki dla futer.
-
Jakie one ładne.
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
panbazyl replied to evel's topic in Foto Blogi
Ja kantar stosuje u swoich, ale tylko jako kaganiec. Na pysku w końcu coś jest a pies w miarę może oddychać. I w pks się kierowca nie burzy i na kolejach też ok. Byle sznurek na kufie był. A łańcuszkowe sa u mnie na porzadku dziennym - moje psy na nich są nauczone chodzić i dla mnie są ok. Próbowalam różnych obroży, ale ta najbardziej mi pasuje. Wiem, ze ma swoje "ale" ale dla mnie jest ok. Zwlaszcza przy 3 psach na raz. Choc Bayzl to mogłby chodzić i na ringówce, on jest bardzo spokojny. -
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
panbazyl replied to evel's topic in Foto Blogi
[quote name='evel'] Co ciekawe, wyczytałam ostatnio w regulaminie PT, że psy mają zdawać na łańcuszkach tylko... Dziwne... :hmmmm:[/QUOTE] to znaczy na obroży łańcuszkowej? Takiej zaciskowej czy źle zrozumiałam. -
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
panbazyl replied to evel's topic in Foto Blogi
a nie myślałyście o smyczy co by była podpięta pod dwie obroże? To znaczy do obroży i dodatkowo jeszcze do kantara czy szelek? Oczywiście trzeba by samemu sobie uszyć taka smycz. Zeby nie mogła się psica szarpnać na kantarze, taka asekuracja jeszcze na obroży. Ja ostatnio mam myślaka i wymyslilam sycz potrójną na moje 3 psy, bo chodzenie z 3 smyczami w 2 rękach jest jednak ciężkie.... Uszyję sobie ja sama. Jedna smycz co się potem rozdziela na 3 części. Musze tylko do żelaznego sklepu pojśc po karabińczyki i kołeczka oraz po linkę - tam mają tanie linki dobre na smycze. -
nie, zepsuta nie jest. Pachnie ładnie. Zapakowana w wiaderka firmowe. Tylko moje psy rozbestwione na surowym mięsie. Wiecej doświadczeń robić nie będę. A rc też nie uważam za dobrą karmę, moze jest dobra,. ale nie ta kupowana w Polsce.
-
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
panbazyl replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
ja chodnika nie mam, mam za to co rano wiadro z popiołem z kominka - i najpierw wysypuję przed sobą ten popiół a potem dopiero ide dalej... Wiem, zę to wygląda idiotycznie, ale co mi tam. Tyle, ze to moje podwórko. Tylko potem śnieg nie jest już taki czysty... Ale można w miarę bezpiecznie przejść. A tymczasowe sprawy czasem stają się wieczne.... Jak z remontami - oj to tak na razie, tymczasowo będzie. Wlaśnie w tym roku zlikwidowałam takie 10 letnie "narazie" ze ściany w korytarzu.... Zostało mi tych "narazie" jeszcze sporo, ale postanowilam się z nimi rozliczyć. -
potwierdzasz tylko znaną prawdę - jeśli idziemy do lekarza to już sami wcześniej musimy wszystko wiedzieć na temat choroby..... A tak nie powinno być. W lutym - marcu jak będę chipować młodego to już będę wiedzieć prawie wszystko, bo też wcześniejsze chipowania miałam podobne jak Ty. Po prostu naiwnie myślimy, że jak zaplacone to powinno byc porządnie wykonane.
-
Moja sucz potrafi znaleźć, i się nawet wytarza w tym. fuj. Bazyla to nie rusza, Mlodego jeszcze nie wiem. też myśałam żeby im to zakupić. Mma nawet specjalne wiaderko zamykane dość szczelnie - bo w domu tego trzymać nie mam jakoś zamiaru.
-
a ja miałam czas że było u nas ciężko - rok temu dokładnie. Było po prostu koszmarnie, zero dochodu, rachunki do zapłacenia, Miało być inaczej, ale z dziwnych powodów wyszło inaczej niż planowaliśmy. Psów kartoflami od sąsiadów co dali przecież karmić nie będę. Kupiłam wtedy jednyną karmę na jaką mnie było stać, bo zapasy porzadnej sie też skończyły. Zgadniecie jaką? Tak.... Jadły bo musiały. Za pierwsze pieniadze jaki przyszły kupilam Joserę Festivala. Psy odżyly a pedigree wylądowało w piwnicy. Odszukałam ją 2 dni temu przez przypadek, w wiaderku zamknięta byla. I.... dałam psom. Nie wiem co mnie podkusiło. I co mam teraz - dwa psy prawie ok, tylko pierdzą straszliwie a trzeci wymiotuje że szok!!! Dobra karma, co?????? Pies który nie ma problemów trawiennych ani zolądkowych. Ech. Koniec doświadczeń. Nie rezygnuję z barfa a jak mnie najdzie ochota na suche to zamówię worek Josery Festivala.
-
oj te smrody sa wspaniale jak psy pożerają kooopska na spacerach. Trzeba im dawać jakiś czas wlaśnie te pachnidełka i podobno mija - tak mi mówiły znajome co miały ten problem :)