Jump to content
Dogomania

agaga21

Members
  • Posts

    19512
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by agaga21

  1. foty "ukradzione" ale myślę, że viola nie będzie miała nic przeciwko. jeśli tak, to usunę ;) dolciuuuuuu:loveu: [IMG]http://sphotos-a.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash3/543815_395310777224833_301591274_n.jpg[/IMG] [IMG]http://sphotos-b.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash3/535424_395310950558149_849855277_n.jpg[/IMG] [IMG]http://sphotos-c.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-prn1/32144_395311203891457_1891369455_n.jpg[/IMG] [IMG]http://sphotos-g.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash3/601166_395311467224764_2094382561_n.jpg[/IMG] [IMG]http://sphotos-a.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/318324_395311480558096_96684379_n.jpg[/IMG] [IMG]http://sphotos-d.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/2029_395311500558094_156403501_n.jpg[/IMG]
  2. [quote name='magdabroy']Dzień dobry :) I jak, wyspana??[/QUOTE]nie bardzo. ciężko mi się zasypia a rano o 7 pobudka. [quote name='Donvitow'][URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images10.fotosik.pl/3290/0884379b17c58d4emed.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images10.fotosik.pl/3334/a79fabe250b63210med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images10.fotosik.pl/3334/9dcef9497969a3e7med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images10.fotosik.pl/3334/5e5fdccb883e24dcmed.jpg[/IMG][/URL][/QUOTE]łał! piękne! u was też tak wieje? do nas jakiś huragan normalnie przyleciał!
  3. [quote name='lula2010']dobrze ,ze juz u Ciebie nowe zdjecia(jak zwykle swietne i o roznej tematyce) :lol:,kask-swietny pomysl,pozdrawiam :loveu:[/QUOTE]dzięki, również pozdrawiam :) [quote name='magdyska25']tylko mam nadzieję, że Lenka będzie chciała w nim chodzić. [/QUOTE]wątpię, ale raczej nie będzie miała wyboru. [quote name='magdyska25'][URL]https://lh5.googleusercontent.com/-yDtkaHa7AUs/UQkovw3cQVI/AAAAAAAAIVs/kxuc8PDZgz4/s512/aIMG_0566.jpg[/URL] ło! z niej to już duże kocisko![/QUOTE]tak wyszło na zdjęciach ale nie jest taka duża. lucyna waży 9kg a salma 3kg a na tych fotkach prawie że wyglądają na równe wielkością [quote name='malawaszka'] przeczytałam Twój post o wypadku - powyłam się... koszmar koszmar dobrze, ze już za Wami![/QUOTE] dokładnie. mam wrażenie, że to był zły sen. ciągle to do mnie wraca...:shake::-( [quote name='magdabroy']Etna śpi z kotem :multi:[/QUOTE] to już standard! [quote name='Izabela124.']Dopiero przeczytałam co się stało z Lenką... Dobrze, że nic poważnego się nie stało! Ucałuj ją mocno ode mnie :loveu:[/QUOTE]dzięki, ciągle ją całuję:loveu: [quote name='dOgLoV']ja mam na to radę :cool3: kolejny kociak ??:cool3: [/QUOTE]taaaa, jasne, przecież równowaga jakaś musi być ;) kończy mi się bateria w laptopie więc nie mam wyjścia, idę spać. może tym razem uda mi się normalnie zasnąć. dobrej nocy wszystkim.
  4. to kuruj się. zapalenie pęcherza trzeba wygrzać, więc termofor na brzuch i pod kołdrę zmykaj.
  5. w ramach powrotu do normalności... śpiochy :) [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-yDtkaHa7AUs/UQkovw3cQVI/AAAAAAAAIVs/kxuc8PDZgz4/s512/aIMG_0566.jpg[/IMG] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-NjxoNHy7OWk/UQkow9Wab3I/AAAAAAAAIV0/H0pnSsa-3PI/s600/aIMG_0567.jpg[/IMG] [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-mgzNryOKDhk/UQkoyevCBvI/AAAAAAAAIV8/a2rWdITb9BQ/s640/aIMG_0568.jpg[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-b_hXyuI95Qk/UQkozDH6XKI/AAAAAAAAIWE/DZhkkhJu5x8/s640/aIMG_0572.jpg[/IMG] tylko biedny morrisek nie ma pary do spania ;)
  6. o matko...nie wierzę :(:(:(:( marta, gosia, strasznie mi przykro!!!!!! (*)
  7. [quote name='dOgLoV']u nas od rana lało niemiłosiernie :shake:[/QUOTE] u nas siąpi cały czas. śnieg stopniał w większości a spod niego zaczęły wyłazić przysypane psie kupy...masakra! czekam aż mąż wróci i biorę się za wiadro i kupozbieraczkę. bleeeeeeeee:shake:
  8. na allegro znajdzie się wszystko, nawet kask do nauki chodzenia! też nie miałam pojęcia o istnieniu czegoś takiego. mam nadzieję, że się sprawdzi i lena będzie w nim chodziła przez najbliższe dni, może ze 2 tygodnie aż sie w główce wszystko poukłada a ja odzyskam spokój. jest zapinany, regulowany więc mam nadzieję, że bez kropelki się obejdzie ;)
  9. ten kask jest zapinany pod brodą i regulowany rzepami więc mam nadzieję, że nie da rady go ściągać. zobaczymy jak się sprawdzi, dam wam znać. chciałabym by przynajmniej przez jakieś 2 tygodnie go używała póki się tam w główce wszystko nie poukłada ;) generalnie ma prowadzić spokojny tryb życia teraz, tylko ciekawe jak mam to zrobić, jak ona ma tyle energii. chyba zamknę kojec znów na jakiś czas... a włoski przez 2-3 dni od umycia ma takie stojące
  10. naprawdę bardzo wam dziękuję. zbieram się w garść, choć ciężko wieczorem zasnąć i nie myśleć o tym co się stało, co się mogło stać... może ktoś uzna, że to przegięcie...ale ja na pewno będę spokojniejsza. właśnie zamówiłam takie coś: [url]http://allegro.pl/kask-dzieciecy-do-nauki-raczkowania-chodzenia-i2957955440.html[/url] i moja kaskaderka ;) [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-noMFrW4NUDQ/UQkDX2yvF5I/AAAAAAAAIVY/U9PmdkRmV9s/s512/IMG_0598a.jpg[/IMG] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-9Nulqk_RZt4/UQkDYr86sNI/AAAAAAAAIVc/OapUdSoknNQ/s512/IMG_0602a.jpg[/IMG]
  11. może ktoś uzna, że to przegięcie...ale ja na pewno będę spokojniejsza. właśnie zamówiłam takie coś: [url]http://allegro.pl/kask-dzieciecy-do-nauki-raczkowania-chodzenia-i2957955440.html[/url] i moja kaskaderka ;) [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-noMFrW4NUDQ/UQkDX2yvF5I/AAAAAAAAIVY/U9PmdkRmV9s/s512/IMG_0598a.jpg[/IMG] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-9Nulqk_RZt4/UQkDYr86sNI/AAAAAAAAIVc/OapUdSoknNQ/s512/IMG_0602a.jpg[/IMG]
  12. bardzo, bardzo dziękuję. chyba wszystko aktywowałam, dziś jeszcze przejrzę pocztę by nic nie przeoczyć.
  13. i ja pozdrawiam....miłej nocki.
  14. [quote name='piescofajnyjest']Koosiek nie dziala na dogo od konca wrzesnia!!!! widzialam na fb, ze Dziadzia juz nie ma....i komentarze, ze odszedl [*] Nie mam pojecia, o co chodzi[/QUOTE] :( :( :( :(
  15. piękny, wielki, z cudną kitą! pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do nudzenia się na dogo ;)
  16. [url]http://imageshack.us/a/img826/9125/glogow1.jpg[/url] jaki on już duży jest! pomału nadrabiam zaległości...gratuluję 2 lokaty!
  17. napiszę jak to było od początku... cały salon mamy zabezpieczony różnymi barykadami, by lena nie dostała się do schodów, kominka, szafek, kwiatków. jedynie kanapa stanowi zagrożenie a jednocześnie część barykady. w sobotę poprosiłam kamila by przypilnował, żeby lena nie wlazła na kanapę(pilnował jej przez chwilę dziesiątki razy) a sama poszłam szybko do toalety. wychodzę po 2 minutach i widzę, że lena leży na dywanie, z głową na zrzuconym kocu, ma zamknięte oczy a kamilek głaszcze ją po policzku....pytam się "co się stało?" a kamil mówi, że spadła i zasnęła...!!!!!!!!!!!!!!!! po prostu nie zdążył jej ściągnąć z kanapy i spadła!!!!! natychmiast wzięłam ją na ręce, a ona nic, lejąca! zaczęłam nią potrząsać, wołać a ona nic!!!!! ma zamknięte oczy i robi się niebieska!!!!!! zorientowałam się, że nie oddycha, więc wpadłam w totalną histerię. pomyślałam, że się czymś zadławiła, więc skierowałam jej główkę w dół i klepałam po pupce. nadal nic a ona coraz bardziej niebieska!! zaczęłam płakać, krzyczeć, myślałam, że umarła !!!!!!! w tym wszystkim psy zaczęły szczekać, nie wiem czy na mnie czy na lenę. robiłam jej usta-usta i po kilku razach się ocknęła i zaczęła bardzo płakać :( :( :( wrzasnęłam do kamila by leciał po telefon, zadzwoniłam po karetkę i z płaczem mówiłam co się stało, powiedzieli, że już jadą. zadzwoniłam do karola by natychmiast przyjechał, bo zaraz jade z leną do szpitala a kamilek musi z kimś zostać. przyjechał chyba za 5 minut i czekaliśmy na karetkę, która miała 20km do przejechania. lena dopiero tuż przed przyjazdem karetki przestała płakać. sanitariusze ją obejrzeli, kazali się spakować i do szpitala. w karetce lenka przysnęła po chwili i zwymiotowała przez sen, za chwilę drugi raz, bardzo obficie. w szpitalu założyli jej wenflon, zrobili rtg głowy. w tym czasie dojechał karol z kamilem i przywieźli nam na szybko parę drobiazgów. karetką zawieziono nas kolejne 40km do szpitala w poznaniu. tym razem podróż spokojna, lenka pospała. stwierdzono wstrząśnienie mózgu...na szczęście czaszka bez pęknięć. w sobotę nad łukiem brwiowym widać było czerwony ślad ale wieczorem już zniknął. upadła na zwinięty koc i dywan z wysokości ok 50-60cm! dostała różne kroplówki, następna doba tylko obserwacja, nic się nie działo. w poniedziałek dostałyśmy wypis. czekałyśmy na samochód, lena chodziła sobie po sali i się bawiła. w pewnej chwili potknęła się i upadła uderzając głową! autentycznie serce mi zamarło. wzięłam ją z podłogi w tej samej sekundzie a ona się "zaniosła" za dłuższą chwilę, po czym ryknęła na krótko i "odpłynęła" mi na jakieś 2-3 sekundy(pewnie z powodu zaniesienia się-braku tlenu). lekarka powiedziała byśmy zostały do wieczora, co chwilę jej sprawdzali ciśnienie ale na szczęście nic się nie działo. wieczorem kazali nam jechać do domu. nigdy nie wybaczę sobie, że tak ją z kamilkiem zostawiałam! bardzo często się z nią bawił a ja w tym czasie coś tam robiłam, zerkając co chwilę na nich. teraz jednak ona już jest za szybka. boże, jak pomyślę o tym....przecież mogłam ją stracić na zawsze! jestem tym wszystkim przerażona, nadal roztrzęsiona, nie wiem jak będzie teraz wyglądala nasza codzienność. dziś cały dzień latałam za nią asekurując ale wiem, że nie jestem w stanie tego robić zawsze i ciągle :( mam mega wyrzuty sumienia, nie daję sobie z tym rady :( ciągle mam ją nieprzytomną, taką wiotką i siniejącą przed oczami :( dostałam nauczkę...okrutną. uświadomiłam sobie jak kruchą jest istotką i jak niewiele potrzeba by stało się nieszczęście :( . do tej pory nie mogę zrozumieć tego, że upadając na miękki koc i dywan z niskiej odległości, taka krzywda jej się stała jeszcze raz dziękuję wszystkim za wielkie wsparcie. donvitow, tobie szczególnie, że cały czas byłeś dla nas przy telefonie, że podnosiłeś na duchu cały czas. dziękuję agnieszce, danusi i marcie za smsy, wam tutaj na wątku wszystkim. to co przeżyłyśmy z lenką było straszne, naprawdę w takich chwilach wsparcie jest bardzo ważne... teraz pora wziąć się w garść. na zlot dogo-matek może i się piszę ale bez dzieci!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! trzeba kiedyś od nich odpocząć ;) elza22, czuję się winna, nawet nie wiesz jak bardzo. dziękuję, że mi jeszcze dokopałaś...ale wierz mi, że i bez tego zapamiętałabym ten wypadek do końca życia.
  18. napiszę jak to było od początku... cały salon mamy zabezpieczony różnymi barykadami, by lena nie dostała się do schodów, kominka, szafek, kwiatków. jedynie kanapa stanowi zagrożenie a jednocześnie część barykady. w sobotę poprosiłam kamila by przypilnował, żeby lena nie wlazła na kanapę(pilnował jej przez chwilę dziesiątki razy) a sama poszłam szybko do toalety. wychodzę po 2 minutach i widzę, że lena leży na dywanie, z głową na zrzuconym kocu, ma zamknięte oczy a kamilek głaszcze ją po policzku....pytam się "co się stało?" a kamil mówi, że spadła i zasnęła...!!!!!!!!!!!!!!!! po prostu nie zdążył jej ściągnąć z kanapy i spadła!!!!! natychmiast wzięłam ją na ręce, a ona nic, lejąca! zaczęłam nią potrząsać, wołać a ona nic!!!!! ma zamknięte oczy i robi się niebieska!!!!!! zorientowałam się, że nie oddycha, więc wpadłam w totalną histerię. pomyślałam, że się czymś zadławiła, więc skierowałam jej główkę w dół i klepałam po pupce. nadal nic a ona coraz bardziej niebieska!! zaczęłam płakać, krzyczeć, myślałam, że umarła !!!!!!! w tym wszystkim psy zaczęły szczekać, nie wiem czy na mnie czy na lenę. robiłam jej usta-usta i po kilku razach się ocknęła i zaczęła bardzo płakać :( :( :( wrzasnęłam do kamila by leciał po telefon, zadzwoniłam po karetkę i z płaczem mówiłam co się stało, powiedzieli, że już jadą. zadzwoniłam do karola by natychmiast przyjechał, bo zaraz jade z leną do szpitala a kamilek musi z kimś zostać. przyjechał chyba za 5 minut i czekaliśmy na karetkę, która miała 20km do przejechania. lena dopiero tuż przed przyjazdem karetki przestała płakać. sanitariusze ją obejrzeli, kazali się spakować i do szpitala. w karetce lenka przysnęła po chwili i zwymiotowała przez sen, za chwilę drugi raz, bardzo obficie. w szpitalu założyli jej wenflon, zrobili rtg głowy. w tym czasie dojechał karol z kamilem i przywieźli nam na szybko parę drobiazgów. karetką zawieziono nas kolejne 40km do szpitala w poznaniu. tym razem podróż spokojna, lenka pospała. stwierdzono wstrząśnienie mózgu...na szczęście czaszka bez pęknięć. w sobotę nad łukiem brwiowym widać było czerwony ślad ale wieczorem już zniknął. upadła na zwinięty koc i dywan z wysokości ok 50-60cm! dostała różne kroplówki, następna doba tylko obserwacja, nic się nie działo. w poniedziałek dostałyśmy wypis. czekałyśmy na samochód, lena chodziła sobie po sali i się bawiła. w pewnej chwili potknęła się i upadła uderzając głową! autentycznie serce mi zamarło. wzięłam ją z podłogi w tej samej sekundzie a ona się "zaniosła" za dłuższą chwilę, po czym ryknęła na krótko i "odpłynęła" mi na jakieś 2-3 sekundy(pewnie z powodu zaniesienia się-braku tlenu). lekarka powiedziała byśmy zostały do wieczora, co chwilę jej sprawdzali ciśnienie ale na szczęście nic się nie działo. wieczorem kazali nam jechać do domu. nigdy nie wybaczę sobie, że tak ją z kamilkiem zostawiałam! bardzo często się z nią bawił a ja w tym czasie coś tam robiłam, zerkając co chwilę na nich. teraz jednak ona już jest za szybka. boże, jak pomyślę o tym....przecież mogłam ją stracić na zawsze! jestem tym wszystkim przerażona, nadal roztrzęsiona, nie wiem jak będzie teraz wyglądala nasza codzienność. dziś cały dzień latałam za nią asekurując ale wiem, że nie jestem w stanie tego robić zawsze i ciągle :( mam mega wyrzuty sumienia, nie daję sobie z tym rady :( ciągle mam ją nieprzytomną, taką wiotką i siniejącą przed oczami :( dostałam nauczkę...okrutną. uświadomiłam sobie jak kruchą jest istotką i jak niewiele potrzeba by stało się nieszczęście :( . do tej pory nie mogę zrozumieć tego, że upadając na miękki koc i dywan z niskiej odległości, taka krzywda jej się stała jeszcze raz dziękuję wszystkim za wielkie wsparcie. kajetan, tobie szczególnie, że cały czas byłeś dla nas przy telefonie, że wspierałeś i nie dałeś mi się całkiem załamać. dziękuję agnieszce, danusi i marcie za smsy, wam tutaj na wątku wszystkim. to co przeżyłyśmy z lenką było straszne, naprawdę w takich chwilach wsparcie jest bardzo ważne... p.s. kajetan, czyli nowe biegówki zdały egzamin ;)
  19. [url]http://i1148.photobucket.com/albums/o565/yuveza/winter/w02/_MG_9463_zpsb977e77c.jpg[/url] bardzo mi się podoba to zdjęcie. właśnie tym hanimarem robione? nigdzie nie mogę go znaleźć a chciałam poczytać o nim. iza luna, ta fota świetna [url]https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/424473_265082923623027_34505422_n.jpg[/url] możesz napisać czym robiona? w marcu chyba będę chciała kupić obiektyw i pomału zbieram informacje ;)
  20. [quote name='Ania+Milva i Ulver']Agaga - musisz ochłonąć, dużo czasu zapewne minie zanim zaczniesz spokojniej patrzeć na Lenkę i przestaniesz się obwiniać. [/QUOTE] pewnie tak. muszę się otrząsnąć. teraz spokojnie siedzi i bawi się z tatą klockami a ze mną chciała biegać i chodzić wszędzie doprowadzając mnie tym prawie do zawału.
  21. [quote name='tobciu'][B]Zapraszam na bazarek, z którego ewentualny dochód z części fantów zostanie przeznaczony na zmniejszenie długu w hoteliku po Dolarze. [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/238036-Bazarek-dla-TOZ-POLICE-(5)-i-DOLARA-Zapraszam!-Do-03-02-(22-czasu-dogo)[/URL][/B] [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/238036-Bazarek-dla-TOZ-POLICE-(5)-i-DOLARA-Zapraszam!-Do-03-02-(22-czasu-dogo)"][IMG]http://img51.imageshack.us/img51/401/police5invite.jpg[/IMG][/URL][/QUOTE] jejku, dziękujemy!!! ide zerknąć na bazarek.
  22. lena śpi a ja mam już chyba nerwicę. każdy jej krok jest w moich oczach zagrożeniem, każde zachwianie, upadek. bawiąc się, uderzyła się zabawką w nosek i ryk a ja dostałam palpitacji serca, ręce mi się ciągle trzęsą, nie mogę się uspokoić, co chwilę chce mi się ryczeć. ona tryska humorem i energią a ja jestem totalnie rozchwiana.
  23. ja to wszystko wiem ale mimo wszystko czuję się winna :( lena śpi i jest chwila spokoju ale nawet chwilę temu bawiąc się, stuknęła się zabawką w nosek i ryk. ja palpitacji serca dostaję, ręce ciągle mi się trzęsą, ryczeć mi się chce...jestem totalnie rozchwiana :(
  24. no właśnie tego słowa mi brakowało jak pisałam o tym upadku w szpitalu, ona się nie "zaniosła" w domu, bo od razu straciła przytomność. zaniosła się w szpitalu jak się przewróciła i chyba przez to jej się zakręciło w głowie, tak, że miałam wrażenie, że "odpłynęła" na chwilę. straszne to :( teraz siedzi w krzesełku do karmienia i wcina płatki a ja mam stresa, że zaraz skończy i będę musiała ją wypuścić, by się bawiła. a co jak się przewróci???
  25. [quote name='gameta']Aga, nie czytaj poprzednich postów - nie warto :) Ty wiesz, że wszystkie stałe bywalczynie z tego wątku są i były przy Was swoimi myślami i tylko to z tego co napisano jest istotne - naprawdę wielki, wielki szacun, że nie spanikowałaś, że pomogłaś małej. Nie masz sobie czego wybaczać, to się mogło przytrafić każdej z nas - wszystkie wychodzimy do toalety - jakoś tak nas natura stworzyła ;) Przed Lenką jeszcze wiele przygód :) Ściskam mocno![/QUOTE]dzięki. trochę wcześniej poczytałam ale tylko troche, nie mam dziś siły by się jeszcze bardziej dołować....ja wiem, że nie jestem w stanie ochronić moich dzieci przed każdym nieszczęściem ale mam i tak ogromne wyrzuty sumienia, że jednak do tego doszło :(
×
×
  • Create New...