-
Posts
6612 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by irysek
-
Piekny Hop w typie PONa. Zawrócił z TM :) i MA DOM
irysek replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
moze to gadanie o podsikiwaniu ludzi zniecheca... (ja to odebralam tak, jakby probowano mnie zniechecic, udalo sie) -
czyli ile jeszcze jest tych srajtkow? 5? czegos potrzeba ci bianko, oprocz gazet i kasy?
-
to ile ich jeszcze jest, bo juz sie pogubilam?
-
Tobi dostal antybiotyk wczoraj w zastrzyku, wit C i jeszcze cos. dzis dalam mu kolejna porcje antybiotyku i tak dwa razy dziennie do czwartku. pokasluje. wybrzydza przy jedzeniu!!! frolica nie tknal, musze skads wytrzasna probke rc dla seniorow ras malych , bo jak kupie cale opakowanie,a okaze sie ze nie chce go jesc tfu tfu to co!? no i u nas deszcz, tobik zalatwil sie tylko pod dachem, jak poczul deszcz to za chiny nie chcial wyjsc na niego, czyli na trawke. jedynie kolo bramy. no nic, mam nadzieje, ze szybko przestanie padac ;)
-
albo w ,banku sobie zaloz, staly dostep do konta, przelewy za darmo, nie placisz za prowadzenie konta, robisz przelewy kiedy chcesz, sprawdzasz stan konta tez kiedy chcesz. naprawde super. polecam. mnie tez ktos namowil i nie zaluje ;) a psiaczek sliczny, maluszek. co z tymi hodowcami? ktos sie nimi zajal?
-
Piekny Hop w typie PONa. Zawrócił z TM :) i MA DOM
irysek replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
hopek slicznosci ty moje, popros cioteczki, zeby zrobily ci allegro i pooglaszaly w gazecie trojmiejskiej ;) -
na serio? a daleko gdzies?
-
bianka mieszka we wroclawiu hihi, tylko na samiutenkim jego koniuszku, psiaki maja zdrowe powietrze i teren do spacerow za to ;)
-
tak, gazety i kasa na to co wymienilas. podobno jakies malutkie, bianka nawet nie wiedziala czy beda jesc juz chrupki...
-
karme zawiozlam w pt, 8,5kg royala, a wczesniej 3kg acany. wiec teraz mysle, ze najbardziej potrzebne sa pieniadze, ktore poszly na szczepienia i wyciagniecie 40gr z brzuszka Cipulki. czyli cos kolo 500zl. i jak zawsze gazety, ale to juz dla ciebie viris chyba trudniejsza sprawa, bo jakbys je dostarczyla...
-
mialy przyjechac do bianki 3 szczeniaczki, ktore pod cysterna sie urodzily w bazie cystern, mama trafila do schronu a one tam na golej ziemii. podobno maluszki. i czekam z niecierpliwoscia na wiesci, czy bede miala wkrotce co odwiedzac nowego hihi.
-
aha, a ja bianko caly czas czekam, zebys zdradzila, ktory to niebieskooki malec ma nowy domek? w takim razie zostalo ich juz TYLKO 5 ;) ? a jak tam ta nowa trojca spod cysterny? dotarly juz do ciebie.
-
[quote name='Viris']Bardzo się cieszę że mimo tak wielkiego pecha i różnych sytuacji malce trafiły do wspaniałego DT. Ja niestety w czasie kiedy maluchy potrzebowały transportu byłam po dość poważnej operacji. Z resztą dopiero we czwartek siadłam po raz pierwszy od operacji za kółko. Szkoda. Bo zawiozłabym je na koniec świata. I bez pretensji o to że samochód mi się popsuł. Z całym szacunkiem Mrówa dla Ciebie. Ale rozrząd padłby Ci w każdej chwili. Niestety tego trzeba pilnować. Pasek wymienić przy zalecanym przez producenta przebiegu ( no chyba że jest łancuszek ) itp. Ja byłam dwa razy w takiej sytuacji. Nigdy nie zepsuł mi się samochód, tylko wtedy kiedy miałam transport bezdomnych zwierzaków. Raz w Czestochowie, gdyby nie moja siostra to bym tam leżała i kwiczała. Skontaktowała mnie z jakimś swoim kolegą i on pomógł mi i w czekaniu i w kupieniu części. Drugi raz całkiem niedawno złapałam gumę jadąc z sunią z okolic Kraśnika do Włocławka. Nikomu nie wytykałam braku przelewu za nowe ogumienie. Po prostu oferując jazdę i pomoc w transporcie musisz być gotowa na to że coś się stanie. I albo na to się decydujesz albo nie. Przy tamtym pierwszym przypadku po udanej w miarę drodze jak już warsztat opuściłam, zostałam oszukana na w zasadzie całą sumę paliwa. Nie została mi zwrócona, zostałam z psem z którym nie miałam co zrobić. Życie i ryzyko "zawodowe". Na prawdę żałuję że nie byłam w stanie wtedy zawieść tych szczeniorów.[/quote] bardzo dobrze to ujelas, mysle tak samo jak ty. czy by wiozla te szczeniaki czy nie pasek by padl. nic dodac nic ujac.
-
bo nowi panstwo tobika byli wczoraj na imprezie. ale tobik byl dzielny w nocy, zrobil siusiu na spacerze, jak wrocilismy o 5ej hihi, no i rano slawek juz z nim byl, rano o 11ej. zjadl miche ryzu z mieskiem i marchewka, ktora wczoraj powachal i zignorowal. tylko nie widzialam jak mu to szlo, bo w nocy chyba sie za nia zabral. teraz slodko spi. aha w nocy wskoczyl na fotel, a jak wstalam spal juz na kanapie, wygodnicki maly. ma juz swoje legowisko od poker i miseczki na stojaku, musze mu wysokosc ustawic odpowiednia i jedzonko juz wyladuje w nowej misce.
-
a niech spi gdzie chce, polozylam mu juz nawet na tym folteu taka puchata podkladke i usunelam ta gore, zeby nie spadl, jak znowu sie tam wdrapie. chyba bedzie mnie motywowal do utrzymywania porzadku hihi teraz jest z tzem na spacerze. chliopak dzwonil zebym przez balkon an nich popatrzyla, zrobil 4 razy siu i 2 razy ku.
-
a teraz zdjecia. pierwsze podejscie ruszenia do domu zakonczylo sie klapa. auto padlo i po tym jak tobik rozsiadl sie w nogach pasazera musielismy auto opuscic. ale pomoc przybyla pogrzebala przy akumulatorze i ruszylismy do celu. powtorna proba odpalenia auta sie udala i tobik usadowil sie na dobre tobik kosmoluch troche sie wiercil ale nie przeszkadzalo mi to w prowadzeniu, pogadalismy sie podczas jazdy przez cale miasto i podroz minela przyjemnie choc troche w strachu, ze auto zgasnie mi na ktoryms skrzyzowaniu i nie odpali...
-
jak ci ich juz zabranie, to zakup na moim bazarku ktoras ze slicznych torebek, a w gratisie dam ci pare slodkosci ;) (dochod oczywiscie na Tobika) lezy juz wykapany i wyczesany. jak pojechalam po szampon to nasiusial w domu, ale na kafelki i malutko. teraz lezy pod reczniczkiem i odpoczywa. wyczesany ile sie dalo, bo narazie dalo sie w polowie, nie gryzie lubi takie zabiegi, w kapieli tez dobrze. z kotem juz dobrze. beda dobrymi kumplami, matko jak sie ciesze, az mi sie plakac chce. superasty jest psiaczek. tz mnie tylko spytal, jak mu pokazalam Tobika na poczatku pytajac o zgode, czy ja zawsze musze takie biedy wynajdywac, czy nie moge miec zwyklego zdrowego psa. fuknelam tylko i powiedzialam ze ten kochgany i tyle. mysle ze tez sie polubia. bezproblemowy jest jak narazie. zjadl kaszanke jedna i teraz pewnie bedzie odsypial podroz. kaloryfery na full wszystkie zeby mu cieplutko bylo. frolic niemiecki czeka juz w miseczce. a od poker Tobik dostanie super legowisko i miski na stojaku, bo dosc dlugie ma te lapki i nie chce zeby sie klanial. poza tym w koncu po cos te miski na stojakach wymyslili :)
-
no i super, czyli udalo sie za 40zl od lebka. a tobik juz u mnie :)