-
Posts
6612 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by irysek
-
Przemyśl - Pani Roma i jej 30 psów potrzebuja pomocy i DT! -Aktualizacja
irysek replied to gagata's topic in Już w nowym domu
z moich obliczen wynika, ze juz jakis czas temu powinni byli go zjesc. jesli zostal, znaczy, ze sie ociagali z polykaniem tabletek. ok to ciuchy tez podam. a moze, zeby na poczcie zaoszczedzic, podalabym za 10zl autobusem do przemysla, a osoba, ktora do pani romy chodzi, odebralaby? pasuje wam taki uklad. bo ciuchy sa bardzo duze objetosciowo i inne rzeczy, paka bylaby ogromna na poczcie, a tak to w worek zapakuje i jazda. -
Sparaliżowany Czucz-> Kochali Go Wszyscy... teraz za TM [*]
irysek replied to demi's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
nie czytalam calego watku, brak czasu, ale jesli czucz nadal ma jezdzic do weta, to oferuje transport :) masz demi nr teli gg do mnie to pisz. zawsze ci pomoge, w dowozeniu psow do dt, czy innych tego typu sprawach. nera mi powierzylas, pomagalam, tym na jeczmiennej tez dowiozlam karme. kroppla w morzu, ale jak nie dajesz juz sobie rady to napisz mi na gg, mam codzien sporo czasu wiec moge ci pomoc. -
Lola 2 miesięczna suczka, maleństwo - już w nowym domu
irysek replied to qeram's topic in Już w nowym domu
slodyczka mala. -
Przemyśl - Pani Roma i jej 30 psów potrzebuja pomocy i DT! -Aktualizacja
irysek replied to gagata's topic in Już w nowym domu
ja szykuje dla panstwa kolejna paczke, znaczy sie chyba beda to 3 paczki na raty... czy ciuchy nadal potrzebne? vigor, ktory im ostatnio kupilam, zjedli? jak tak to dokupie nowe opakowanie... -
ja bede jechala z majkelem z wroclawskiego schronu (bedzie wykapany i wyczesany) przez kielce, zeby zabrac xantusa do wawy. mozliwe, ze do transportu podlaczy sie dea i jeszcze jedna dogo ciotka (koteczka uratowana przed uspieniem i sunka mala). to wszystko jechaloby do wawy ;)
-
telefon wykonalam, pan bardzo mily i rozsadny. zrobi wszystko by majkelowi bylo super. ustallismy, ze kupi mu szelki (bo majkel na smyczy musi sie nauczyc chodzic), bedzie mial super poslanko. zawozac go zobacze jak bedzie mu sie zylo w nowym domu i w jakich warunkach. wkleje oczywiscie pare jego zdjec z akcji i z nowego domu :) (jak "tato" pozwoli, to z nowym wlascicielem hihi). majkel przed wyjazdem zostanie wykapany, wyczesany. jedna noc spedzi chyba u nas. bo nie marzy mi sie wstawac o 6ej, zeby zajechac do schronu, kapac i czesac go na gwalt i jechac na zbity pysk przez cala polske z autem pelnym zwierzakow. dlatego nazajutrz wyruszymy po nowe zyciu dla majkela. mamusiu jak sie ciesze, to nawet sobie nie zdajecie z tego sprawy. a majkel nie wie co sie szykuje. mam nadzieje, ze ladnie jezdzi autem, bo bede jechac sama...
-
edi, wiesz co, nie powinno sie podawac czyjegos nr bez jego zgody. juz jestem. codziennie jestem na dogo. zekije czy twoj tato teraz spi juz? dzisiaj sporo robila, musialam spr dom dla sunki, ktora bede wiozla z wawy do wrocka, obmyslalam trase, by pomoc jak najwiekszej ilosci zwierzakow. i tak przejade przez pol polski... ale zrobie duzo dobrego. a wyspie sie po smierci.
-
brak mi slow!!! dla mnie temat psa jest skonczony. napisalam cos najpierw, ale bylo za dobitnie wiec wszyscy by sie obrazili. napisze delikatniej. jak nie chcesz korzystac z oferowanej ci pomocy to sie zamknij i o nia nie pros na dogo i na forum dla labradorow. bo pomocy nie chcesz z tego co zauwazylam. chyba, ze i w tym przypadku, tak jak w wielu innych dziala koleczko wzajemnej adoracji i pomocy oczekujesz tylko od swoich kolezaneczek, a od obcych nie. zastanow sie nad soba!!! i nie pros o pomoc jesli jej nie potrzebujesz. a to, ze psa naoczy nie widzialam o niczym nie swiadczy. chcecie byc wazne to meeczcie go dalej. pani kierownik mi juz cos na ten temat mowila. zameczcie go nawet na smierc!
-
na pewno nie umre ze smrodu w aucie hehe. a czy smierdzi to nie wiem, bo w schronie niezbyt ladnie pachnie, wiec nie umiem ocenic czy to tez od majkela. mam swoje zajecia, ale psa moge w dowolnej chwili dowiezc :) im szybciej tym lepiej. inne pieski by na tym skorzystaly. a majkel jest boski. tato moze byc pozniej na siebie zly, ze tak dlugo sie zastanwail i majkel stracil w schronie kolejny tydzien hihi. kochana psiulka. ja po zdjeciach go za takiego nie uwazalam. dopiero jak pojechalam do schronu wyszlam z nim, mialam z nim stycznosc. zdjecia to tylko polowa jego zalet, na zywo jest boski.
-
co do kalekich psow, to ja mam teraz takowego pod swoim dachem i mialam takowa kilka mies temu. dalam z siebie co moglam zeby zylo sie jak najlepiej, i tak jak wypadalo posiwecalam im czas. zwierzeta kocham nad zycie i robie dla nich wszystko co tylko moge. jesli nie chcesz go krzywidzic koperek to mu ulzyj. nie ma co go faszerowac przeciwbolwymi. takie jest moje zdanie. czekacie na opinie innych lekarzy, a jak mowie, ze moge jakiegos polecic, to nie bo juz sie wypowiedzieli. no to czekacie na te inne opinie czy nie. matko ja tez chce pomoc, czy wy tego nie widzicie. polecam wam najlepszego moim zdaniem weta, ktory nie wzialby ode mnie kasy za ocene zdjec itd. to co robisz z kasa koperek w ogole mnie nie onteresuje.slowem tego tematu nie poruszylam. tak, jestem za eutanazja. jakby moja mama , ktora kocham nad zycie, umieralaby na raka (tfu tfu tfu) nie pomagalyby jej najsilniejsze dawki morfiny, skercalaby sie z bolu i cierpiala ulzylabym jej. ona pewnie zrobilaby dla mnie to samo. bo to juz nie zycie tylko konanie. ile jest sytuacji, ze ludzie na sile podtrzymuja zycie innych, ktorzy zyc juz nie chca. to jest dla mnie bez serca. a to, dlaczego uspilam te 3 stworzenia wiem tylko ja, wiec gosiu nie wypowiadaj sie na ten temat, bo to nie twoj ukochany pies zycia umieral 1,5 roku na raka, walczac z przerzutami. dodam, ze mlody pies, bo 6 letni. mimo, ze wylam za nim 2 tygodnie non stop, zasypialam z zapuchnietymi oczami i z takimi samymi sie budzilam, mimo ze teraz mi lzy ciekna i za kazdym razem jak o nim pomysle uwazam, ze bylo to sluszne. bo on sie tylko meczyl, a ja dla wlasnego zadowolenia, ze on gdzies tam sobie w kaciku lezal i postekiwal z bolu, nie bede psa meczyc. tak na marginesie irysek tez byl z wroclawskiego schronu. ale ty decydujesz. ja wyrazilam tylko swoje zdanie. jedni by uspili, drudzy dalej meczyli dla wlasnych korzysci i zadowolenia.
-
wyczytalam, na tym drugim forum, ze koperek szukala specjalistow chirurgow i ortopedow, powiedzialam, ze moge sie jednego dobrego spytac o rade (wg mnie najlepszego). zero reakcji! powiedzialam, ze znam weta, ktory jakis czas temu oferowal operacje dysplazji po kosztach. zero reakcji. no to jak ta dziewczyna chce pomocy jak jej nie chce!? moja mame obrazila, wiedzac, ze jest starsza od niej, na forum dla labradorow tez widze, ze pokazala na co ja stac. same pisalyscie, ze trzeba byloby zatluc kogos kto pozwolil sie labkowi urodzic, a teraz mimo, ze okrutnie cierpi chcecie go dalej meczyc. operacja nic podobno nie pomoze, przy takiej wadzie. moze koperek go pokochala, zdarza sie. ja tez kochalam w swoim zyciu bardzo mocno kilka zwierzat, ktore albo umarly, albo musialam uspic (kochany irysek, bera czy ostatnio chomik). takie jest zycie. i jak naprawde zalezy wam na jego dobrze/dobru to pozwolcie mu odejsc godnie, a nie w meczarniach.
-
ja z twoich opisow wnioskuje, ze bedzie wlasnie tak jak opisujesz. znam kilka takich osob, dadza sie pokroic za psa, beda szli na piechote kilka km zeby kupic jedzonko dla psiaka jak zabraknie itd. zeby kazdy tak dbal. no nic, teraz tylko wszystko zalezy od taty. powiedz mu o tym transporcie, ze bylby laczony i ze wtedy wyjdzie taniej. niech sie szybko decyduje, wtedy sporo zwierzatek trafi do domkow (jk je podowoze hihi) fajnie by bylo.
-
xxx zekije wczesniej juz opisywala jaka jest sytuacja u taty, ze mieli podobnego, ze brak, ze psiak bedzie mial dobrze. moge go zawiezc za zwrotem kosztow :) (bedzie sie wtedy mozna zlozyc, bo bardzo pozadany jest transport na trasie wawa wrocek i w odwrotna strone) a ja kocham jezdzic autem, wiec dla mnie to sama przyjemnosc. pare pieskow juz ostatnio przewozilam. wiec jak tylko tato sie zgodzi, wyciagne go, wstepnie wykapie, czesac nie bede bo mam alergie i w droge :)
-
nieraz juz tak bylo, ze pytano sie kilkakrotnie o jakas rzecz, a odpowiedz nie padala. ale to tez juz zbywam milczeniem. dlatego tez zaczelam jezdzic do schronu i dzieki temu mam info z pierwszej reki bez proszenia sie iks razy o odpowiedz. o labka nie pytalam, bo jakos tak mnie za bardzo nie interesowal. poza tym kilka osob sie nim interesuje wiec to starczy. w schronie jest masa innych ladnych psow, o ktorych nikt nawet nie wie. niedlugo bede watki zakladac :) (o jednej mysle nawet zeby na dt wziac, slodka jest)