Jump to content
Dogomania

yup

Members
  • Posts

    450
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by yup

  1. Wczoraj pierwszy raz od prawie tygodnia widziałam psy. Już myślałam, że coś się z nimi stało. Suni nie było. Czy wiadomo coś w sprawie szczeniaków? Czy Pani z ochrony środowiska odzywała się?
  2. Dobrze wiedzieć, że jest jakaś Pani która je karmi! Psy rzeczywiście wyglądają nieźle-szczególnie biały. Tylko sunia trikolorka jest chudziutka bardzo. Ale kiedy je karmię to wyglądają jakby dawno jedzenia nie widziały. Zauważyłam, że biały pies i suka podpalana są przywódcami stada, najmniej się boją i podchodzą na wyciągnięcie ręki. Tylko trochę na tym cierpi trikolorka i czarny piesek-zjadają co im zostawią. A w ich sprawie to ja byłam w TOZie, pod koniec kwietnia. ja też raczej myślę, że lepiej im by było na wolności, jednak teraz priorytetem jest uporanie się ze szczeniakami no i zrobienie coś z sunią:( Ja prosiłam tych ochroniarzy, żeby poszli na te magazyny i poszukali ale oni tłumaczyli, że tam nie mogą iść bo pełnią służbę tutaj i nie mogą opuścić tego miejsca. Zapytałam się czy mogliby po pracy tam pójść i zobaczyć jednak żaden nie wyraził aprobaty...najwidoczniej za duży wysiłek chyba.
  3. Czyli jednak można umówić się na rozmowę z dowódcą...szkoda tylko, że tak późno, jeśli ta pani psów nie znajdzie w tym tygodniu to za 1,5 po rozmowie one na pewno już będą miały otwarte oczy. Czyli cała nadzieja w tej Pani? co do psów-dzikie tak zupełnie nie są, niebo a ziemia w porównaniu do suczek z octowej-tam to by dopiero mógłby grot się wykazać, ale chyba nie miał takiej możliwości.
  4. Z tego co mi wiadomo oficer by się zgodził na wpuszczenie schroniska na teren jednostki-Pani z ochrony środowiska mówiła, że schronisko przyjeżdżało już do jednostki na ich sygnał ale psy gdzieś uciekały i z łapanki nic nie wyszło. Czy nikt z TOZu dziś nie był w jednostce?
  5. Strażnik powiedział, że jeśli to będzie jakaś organizacja i z wnioskiem to prawdopodobnie wpuszczą-ale nie powiedział, że na 100%-o tym decyduje dowódca. Jednak uważam, że trzeba spróbować.
  6. Pipi jestem pewna, że nikt tam niczego nie zrobił, ich naprawdę nie bardzo obchodzą czy te psy czy też to, że ktoś chodzi i się wypytuje. uwierz mi.
  7. właśnie wróciłam z jednostki. piesków nie było. rozmawiałam z innym Panem ochroniarzem, mówił, że suni nie widział-zdziwiony był, że w ogóle ona w ciąży jest...Podpytywałam się go gdzie mogą byc te sczeniaki to powiedział, że na magazynach, bo wcześniej ta suczka tam się szczeniła, więc istnieje prawdopodobieństwo, że ona tam są! Tu ogromna prośba to suslik-czy możesz poprosić kuzyna żeby zajrzał tam-na magazyny-pewnie będzie wiedział o co chodzi???Tylko tam trzeba by było dokładniej się rozejrzeć, bo one ślepe tylko leżą pewnie nawet ich nie słychać. Pan powiedział, że ja tam absolutnie nie mogę wejść, że teraz nikogo tak po prostu nie wpuszczają, zapytałam się, czy jeśli to byłaby jakaś organizacja, to czy im łatwiej by było. Pan powiedział, że jeśli organizacja by przyszła z pismem o wpuszczenie to pewnie by dostała przepustkę!! więc jeśli ktoś z TOZu podczytuje wątek-proszę o reakcję, może akurat wam się uda. Pipi jutro raczej nie mamy co się tam wybierać-ochroniarz powiedział, że dowódca wyjechał na 3 dni, więc nie wejdziemy tam. Tyle z nowości
  8. Dzwoniłam przed chwilką ale nie odbiera telefonu. jeśli numer rzeczywiście będzie komuś z TOZu potrzebny, proszę napisać na priva-podam. A czy gdyby wojsko zgłosiło sprawę do schroniska to musiałby płacić za złapanie psów?? przecież od tego są, byłam pewna, że nie...Ja mam wrażenie, że im jest obojętny los tych psów... Suni nie widziałam, ale ja tam tylko z samego rana przechodzę i późnym popołudniem, może w dzień chodzi nie wiem, ale właśnie przypomniało mi się, że jak wczoraj rozmawiałam ze strażnikiem to mówił, że ją albo jakiegoś innego małego czarnego psa widział na monitorze. może to ona może nie, tam za bardzo nie odróżniają psów od siebie.
  9. Pipi ja Cię doskonale rozumiem, że nie zawieziesz piesków jak będą jka miały otwarte oczy dlatego masz racje trzeba coś zrobić i to JUŻ! Co do jutrzejszego spotkania-napiszę Ci-prv. Do Pani z ochrony środowiska to mam prywatny numer więc tak czy siak powinna odebrać. Zaraz znowu spróbuję zadzwonić, może odbierze. Co do wejścia na teren jednostki-zgadza się-nie wejdzie się bez przepustki. I tak naprawdę nic nie można zrobić bez zgody dowódcy. nawet oficer dyżurny nie chciał mi powiedzieć czy wpuści schronisko na teren wojska bez zgody dowódcy. A właśnie jak chciałam próbować rozmawiać z dowódcą ( ochroniarz dzwonił do niego i mówił w jakiej sprawie, to powiedział, że w tej sprawie to z panią z ochrony środowiska). Z tego co wiem, to psy tam nie są za bardzo dokarmiane-a jeśli są to bardziej po kryjomu. Więc dobrze to tam nie mają-świadczy o tym nawet fakt, że tak boją się człowieka-nawet ta wyrośnięta szczeniakowata sunia... Gawronka-co do instytucja, to właśnie też myślałam, że najlepiej by było żeby tam ktoś z TOZu poszedł, byłam u nich w tej sprawie, jednak nic z tego nie wyszło. Pani powiedziała, że była tam raz, bo już słyszała o tych psach prawie pół roku temu ale nic się nie dało zrobić...Poprosiłam żeby ktoś od nich zadzwonił, ale też nie wiem czy w końcu ktoś zadzwonił czy nie. Tak czy siak, jest jak jest-psy dalej są i się szczenią. No ale jeśli nawet ktoś by tam wpuścił człowieka z zewnątrz to jak szukać tych szczeniaków?? przecież to ogromny teren jest. Suślik może podpytaj się kuzyna, może wie gdzie wcześniej się szczeniła sunia?Może to obok jakiegoś stawu-tam utopił się jedne szczeniak?
  10. Wczoraj byłam u Pana ochroniarza-(dogadałam się z nim w poniedziałek, że mam przyjść we środę i się zapytać czy może ktoś z osób tam pracujących je widział) i Pan odpowiedział, że jakiś kolega mówił, że widział tylko jednego szczeniaka, który tu biega. Ja mówię, że to pewnie chodziło o poprzedni miot i o tą suczkę, która teraz z nimi biega(trikolorkę). No i on powiedział, że może i tak...wytłumaczyłam Panu, że one będą malutkie i nawet niechodzące, no to powiedział, że przekaże dalej ale mówi, że to będzie ciężko bo oni tam pracują zmianami i on może przekazać dalej ale nie dopilnuje czy jego zmiennik jeszcze dalej przekaże. Ogólnie po poniedziałkowej euforii, że jednak szybko coś się da zrobić po wczorajszej rozmowie się zdołowałam. Pójdę w piątek, może komuś wpadną w oko. Dzwoniłam, też do Pani z ochrony środowiska wczoraj i przedwczoraj ale nie odbiera...będę próbowała jeszcze dziś. Pipi na zielonogórskiej nie sterylizują psów bezdomnych-z tego co słyszałam. Ale myślę, że da rade jakoś nazbierać pieniądze? Suslik-ja chyba czuję, że bez pomocy Twojego kuzyna nie damy rady...Jeśli on nie powie "kolegom", żeby poszukali szczeniaków to chyba nic z tego nie będzie.
  11. jejku suślik jeśli Ty masz tam jakieś wtyki to super! tam ciężko jest dostać się na teren wojska takim "zwykłym" ludziom, a co dopiero przeszukiwać teren w poszukiwaniu szczeniaków czy łapać psy...napisz czy kuzyn widuje psiaki, czy je tam ktoś karmi (podejrzewam, że chyba tak skoro już kilka ładnych lat tam są). Teraz najważniejsze jest to, żeby znaleźć szczeniaki! Sunie to będzie baaardzo trudno złapać. Są bojaźliwe, zwłaszcza ta młoda, ale moim zdaniem gdyby kilku facetów (a tam tego nie brakuje) się zebrało i w jakiś kąt by je zagonili to by się udało. Tylko trzeba się tym zająć. No i muszą tego chcieć. We środę pójdę do Pana ochroniarza i zapytam się czy ktoś gdzieś widział szczeniaki. Pipi dzięki!
  12. 4 bezdomne pieski koczują przy jednostce wojskowej przy ul. Kawaleryjskiej. 2 psy, 2 suczki-jedna podrośnięty szczeniak, druga w ciąży, podejrzewam, że w weekend się oszczeniła, tylko nie wiem gdzie… Jeśli ktoś ma jakiś pomysł jak pomóc psom-proszę o wpis. Pieski boją się człowieka, uciekają gdy bliżej się do nich podejdzie. Ciężko by je było złapać. Wojsko nie bardzo czuje się odpowiedzialne za nie, z Dowódcą nie dane było mi rozmawiać-powiedział, że on takimi rzeczami się nie zajmuje i odesłał mnie do Pani zajmującej się ochroną środowiska, która miała jakoś z dowódcą porozmawiać co z tym fantem psim zrobić. Ostatnio dzwoniłam do niej ponad tydzień temu z pytaniem jak się mają postępy w sprawie, jednak tłumaczyła, że nie było czasu na rozmowę z dowódcą. Próbowała coś z nimi robić już wcześniej jednak największym problemem jest ich złapanie. Dowiedziałam się też, że te psy są już tam od dawna. A suczka już rodziła 3-4 razy na terenie wojska, niektóre szczeniaki się potopiły, jednego wiem, że Panowie ochroniarze złapali i zadzwonili po schronisko, jedna podrośnięta suczka biega razem z pozostałymi. Co z resztą- nie wiadomo. No i teraz powtórka. Znowu szczeniaki. Wczoraj rozmawiałam z Panem z ochrony-poprosiłam, aby rozejrzał się, gdzie ta suczka mogłaby się oszczenić. Pan powiedział, że nie ma problemu a także powie innym Pracownikom, żeby się rozejrzeli bo oni i tak i tak chodzą i patrolują teren. Pan bardzo miły. Mam się zgłosić we środę i dowiedzieć się, czy ktoś coś widział. Poczekamy do środy…ale co potem?? Nawet jeśli ktoś znajdzie szczeniaki? Ja nie mogę wziąć ani szczeniaków do siebie, ani żadnego psa. Samej ciężko jest działać;) Ktoś chętny do pomocy? Zakładam ten wątek, bo sama nie dam rady im pomóc ale może z czyjąś pomocą się uda? Poniżej zamieszczam zdjęcia: Biały-to piesek, najbardziej odważny Malutka trikolorka - to młodzitka sunia, prawdopodobnie z zimowego miotu Czarny-to pies, najbardziej bojaźliwy, nie podejdzie do płotu gdy ja stoję przy nim Suni w ciąży nie ma-myślę, że zaszyła się gdzieś ze szczeniakami bo zawsze chodziły we 4 a teraz są tylko 3 pieski… [IMG]http://i54.tinypic.com/2emj03b.jpg[/IMG][IMG]http://i55.tinypic.com/ok0pyx.jpg[/IMG][IMG]http://i56.tinypic.com/2jdkif7.jpg[/IMG][IMG]http://i55.tinypic.com/dyxifq.jpg[/IMG]
  13. Rozliczenie wpłat na sterylizacje suczek z jednostki wojskowej: [B][I]Przychody:[/I][/B] 238,00 zł - pieniążki z bazarku organizowanego przez jumanjianę - dziękujemy!!:multi: 50,00 zł - dreag - wpłacone dziękujemy!:multi: 10,00 zł - monia3a - wpłacone dziękujemy! :multi: 40,00 zł - pieniążki od kolegów z pracy jumanjiany -dziękujemy!!:multi: [COLOR="blue"][B] suma: 338,00 zł[/B][/COLOR] [B][I]Rozchody[/I][/B] 130,00 zł - sterylizacja Trisi 70,00 zł - paliwo, Bielsk Podlaski-Białystok, Białystok-Bielsk Podlaski, transport Trisi 17,00 zł - tabletka uspokajająca dla Trisi 21,00 zł - witaminy dla szczeniorka 23,00 zł - karma dla szczeniaka - 3 kg arion puppy premium 19,00 zł - paliwo, Białystok-Królowy Most, Królowy Most-Białystok, transport szczeniaczka [COLOR="red"][B]suma: 280,00 zł[/B][/COLOR] [B][SIZE="3"]saldo końcowe: 58,00 zł[/SIZE][/B]
  14. jutro się rozejrzę w zaściankach, oby gdzieś była!!
  15. a w jakiej to okolicy? może w lesie na pietraszach? albo w lesie w sowlanach? tu i tu mam możliwości porozglądania się...nie martw się, na pewno da sobie radę, w końcu tyle miesięcy zanim ją wzięłaś była bezdomna
  16. o kurczę, to jednak się nie odnalazła. ale wiesz, jak zna ten las, nie pierwszy raz tam była, to może jakoś przyjdzie do miejsca gdzie parkujesz samochód zawsze. ja jestem dobrej myśli!a w jakim to lesie?
  17. dreag przepraszam przepraszam przepraszam;D odbiorę je w tygodniu, poniedziałek lub wtorek ok?
  18. też mi się wydawało, że były starsze niż 4 tygodnie ale nie chciałam pisać bo mogłam źle ocenić (nie mam doświadczenia dużego ze szczeniakami). ale to były już takie spore kuleczki jak je zabierałyśmy i wydawało mi się, że już mogłyby podjadać karmę, którą dla suczek zostawiałyśmy. kurcze szkoda, że nie przeżyły...
  19. tak monia3a mowa o tych szczeniakach sprzed kilku miesięcy
  20. może przeoczyła post o tym, bo nie mogę tego znaleźć gdzie o tym pisałaś no i również nie przypominam sobie żebyśmy rozmawiały...jakoś bardzo negatywnie jesteś nastawiona do mnie, nie wiem dlaczego. nie chciałam źle dla szczeniaków i bardzo jest mi przykro, że nie przeżyły, miałyśmy nadzieję, że wioząc je do schroniska uratujemy im życie, swoją drogą w schronisku mogli nam powiedzieć, że są za małe i trzeba je odwieźć? nie sądzę, żeby dyskusja o szczeniakach, których i tak nie ma miała jakikolwiek sens, trzeba się teraz się zająć tym, żeby szczeniaków więcej nie było.
  21. niestety nie znałam dokładnej daty urodzin szczeniaków i nie miałam pojęcia, że mają 4 tygodnie. szczeniaki zaczynały chodzić po okolicy dlatego uznałyśmy, że to czas na zabranie ich stamtąd, nie miałyśmy gdzie-więc do schroniska. i skoro to było takie "normalne", że umrą po tym jak zawieziemy je do schronu trzeba było napisać,ostrzec żeby zostawić je z matką jeszcze przez jakiś czas. Może my mniej doświadczone bysmy sie posłuchały bardziej doświadczonej.
  22. [url]http://www.dogomania.pl/threads/176362-Jak-wstawi%C4%87-zdj%C4%99cia-na-nowej-dogomanii[/url] wszystko jasne jak słońce;)
  23. nr tel wysłałam właśnie. a o jakie szczeniaki chodzi? tam żadnych nie ma szczeniaków, są tylko 2 sunie. szczeniaki, które urodziły się w październiku pojechały do schroniska, a co dalej się z nimi działo to nie wiem.
  24. chyba moje suńki zostały zapomniane;( trzeba ruszyć temat bo cieczki już zaraz pewnie
×
×
  • Create New...