-
Posts
44210 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
13
Everything posted by Nutusia
-
Jak przysłowiowy pies z kotem to najczęściej... ludzie żyją :( Byłam wczoraj w lecznicy przy okazji ząbkowego zabiegu Codiego. Zeszłam na dół i chciałam wziąć z sali operacyjnej kawałek ligniny. A tu w przedsionku, w słynnym "brodziku", leży kudłate bure psię. Podeszłam bliżej, psię wystawiło nos przez szczebelki bramki, polizało mnie po dłoni. Wtedy zobaczyłam, że ma z jednej strony wygolony zadek i bliznę po zabiegu. Okazało się, że to sunia, którą z szosy gdańskiej zgarnęli ludzie wracający z Gdańska do domu w Lublinie. Leżała przy drodze i nie mogła wstać. Zapakowali ją do samochodu. Najpierw zjechali do najbliższej miejscowości przy trasie. Tam spotkali dziecko, które stwierdziło, że pies jest pana Mirka. Pana Mirka udało się znaleźć pod sklepem, gdzie w niedzielę życie towarzyskie toczy się najżywiej. Pan Mirek stwierdził jednak, że to nie jego pies. Sunia jest dobrze utrzymana, nie jest wychudzona ani skołtuniona, choć ma dość długą i puchatą sierść. Ludzie, którzy nie przejechali obok niej obojętnie, wstępowali do każdej czynnej lecznicy po drodze, ale żaden lekarz nie chciał przyjąć bezpańskiego psa po wypadku. Aż dojechali do Nowego Dworu, do naszej lecznicy... Sunia jest już po operacji. Miała strzaskaną miednicę, którą Doktor poskładał jak puzzle i skręcił przy pomocy płytki i sześciu śrub. I zdarzył się cud - zaraz po ustąpieniu narkozy, sunia wstała!!! Jest przemiła, przegrzeczna, przekochana i przewdzięczna. Jak nie ma pacjentów (co niestety zdarza się niezwykle rzadko), chodzi luzem po całej lecznicy, krok w krok za personelem. Na tzw. oko, sunia ma ok. 4 lat. Jest w końcówce cieczki, więc ciąża jest wielce prawdopodobna. W przyszłym tygodniu Doktor chce ją wysterylizować. No i trzeba jej znaleźć dom... Chyba nie muszę pisać jak bardzo biję się z myślami... A tak to teraz, po zabiegu, wygląda w środku:
-
Dzięki! :) Zapomniałam napisać, że dr Niziołek w karcie wypisowej z wizyty w rubryce rasa umieścił "nova scotia" :) Powiedział też Państwu, że podjęli słuszną decyzję rezygnując z adopcji goldena, bo są one bardzo chorowite. http://www.novascotia.pl/index.php?mod=strona_glowna Napisałam właśnie maila do p. Natalii z pytaniem jak się dziś Codinek miewa.
-
U mnie też może być gorzej z czasem "przykompowym" w te wolne 4 dni. Choć sporo zależy od pogody ;)
-
Kleszczy!!!!!!!!!!!!
-
Pojarmarkowa Lerka zamieszkała razem z Bliss i z nami.
Nutusia replied to konfirm31's topic in Już w nowym domu
Psy to zwierzęta stadne i też lubią swoje towarzystwo. Od kiedy, jeszcze mieszkając w Warszawie, miałam dwa psy, jakoś tak z mniejszymi wyrzutami sumienia wychodziłam do pracy, czasem do kina czy znajomych, bo wiedziałam, że Nutka nie zostaje sama i nie będzie jej smutno i przykro :) -
Tabaka SPARALIŻOWANA!!! POMÓŻCIE jej stanąć na łapy!
Nutusia replied to Ayam1980's topic in Już w nowym domu
Cudowny gest ze strony Murków - szacun! Czy DT Tabaki będzie też pisał tu na wątku?... Kto teraz będzie się zajmował finansami? Będę miała 144,56 zł w "spadku" pod Codim, który już wiedzie żywot szczęśliwego, domnego psa ;) -
Krabunio odszedl za Teczowy Mostek Domku Domeczku Krabusiowy-Dziekujemy sercem Klaniamy za Zycie Nowe! od 17 marca w wysnionym domku!3 lata w hoteliczku u papryczkow! Dziekuje wam Dogomaniacy za lata cale z Krabuniem! Sciskajmy ile sil za wszytko!
Nutusia replied to Nadziejka's topic in Już w nowym domu
To ja w takim razie z "dzień dobry" :) -
Koty w potrzebie, które stanęły na mojej drodze...
Nutusia replied to Ferox's topic in Kotki już w nowych domach
Super domek, to i kicia dzielna! :) Krzysiu, podaj mi proszę nr konta. Mam "spadek" po psiaku, który już wiedzie przeszczęśliwe życie w DS i jego część chciałabym przekazać na Twoje kotki, głównie na tego bidusia z lecznicy (czy on ma jakieś imię?...). Tworzę też bazarek, z którego 50% będzie na niego ;) -
Biedaki te, co się burzy boją :( Mówią, żeby nie uspokajać, nie przytulać, tylko ignorować i zachowywać się normalnie. No i pilnować jak oka w głowie, żeby w amoku psiak nie uciekł prosto przed siebie!!!!!
-
Tobie z serca spadł kamień, a Codisiowi z ząbków! :) Wczoraj, w ramach rodzinnej solidarności, i p. Natalia i p. Michał (nie wiem dlaczego przechrzciłam go na Mikołaja!!!) też byli u dentysty ;) Codinek doskonale zniósł znieczulenie - zasnął szybciutko, wtulony w p. Natalię (zdjęcie poniżej). P. Michał był przezroczysty ze strachu... Doktor dał nam 40 minut, poszliśmy więc na kawę. Po powrocie do lecznicy zastaliśmy Codiego śpiącego jak susełek, ale na dźwięk głosów p. Natalii i p. Michała szybciutko się ożywił i stanął na łapkach, a ogonek zaczął merdać :) Tak jak napisała Jola, udało się poprzestać na usunięciu jednego kła, który się mocno ruszał. Reszta ząbków została oczyszczona z kamienia. Są jeszcze 2 zęby, które trzeba będzie obserwować, bo są sine (martwe), ale mocno się trzymają i na razie nie bolą, więc nie było sensu ich usuwać. Jeszcze przez tydzień Codi będzie brał antybiotyk, a potem 2 razy w tygodniu trzeba mu będzie myć ząbki pastą do zębów dla psów albo nawet samą wodą. On jest tak grzeczny, że nie będzie z tym problemu. Na koniec Doktor zrobił wykład na temat "za" i "przeciw" kastracji. Państwo się pewnie zdecydują na zabieg, ale na razie i oni i Codiś muszą odreagować wczorajsze stresy i narkozę. Państwo byli mile zaskoczeni, że Codi tak szybko się obudził i o własnych siłach wyszedł z lecznicy, a nawet zrobił od razu siusiu i dziarsko zakopał, choć się przy tym jeszcze nieco zataczał. Obawiali się, że będzie o wiele gorzej, że będą do domu wieźli psie "zwłoki". Przy kawie wyszły na jaw kolejne... fakty! Ostatnim razem była mowa, że Codi wchodzi na kanapę tylko jak Państwa nie ma w domu, a tu się dowiaduję, że teraz już nie tylko legalnie się wyleguje na kanapie, ale także... na łóżku! Zasypia z Państwem, ale potem robi mu się za gorąco i wędruje na swój tapczan :) Jest w swoich ludzi wpatrzony jak w obraz! Państwo się wybierali do Francji na 4 dni, ale w końcu p. Natalia z wyjazdu zrezygnowała, bo nie wyobrażają sobie, że mają Codiego gdziekolwiek zostawić na "tak długo!". W sierpniu jadą na wesele (we trójkę!), ale już jest plan, że tylko na 4 godziny Codi zostanie z ciocią, a potem opiekę nad nim przejmie siostra p. Natalii. Naprawdę, z wielką przyjemnością się patrzy na tę "RODZINĘ" i słucha opowieści o Codim, który jest integralną częścią owej rodziny i jej pełnoprawnym członkiem :)
-
Pewnie pola rzepaku fajniejsze, ale skoro nie "własne", to akurat w tym przypadku Warszawa lepsza ;) :)
-
Ja dziś wysłałam do Kejciu Molly i tym samym mam w skrzynce pusto...
-
To ja poproszę o nazwę tej najzwyklejszej trawy, bo u mnie głównie perz, a i tak się poddaje moim niszczycielom :(
-
Jeśli o mnie chodzi, mam urlop 2 pierwsze tygodnie sierpnia ;) A Marysia O. wakacje! :) A jeśli chodzi o podróże, zniechęcają mnie do nich najskuteczniej moje zwierzaki :(, bo podróżować bardzo lubię, szczególnie za kierownicą ;)
-
Boże, dopiero teraz ją zobaczyłam... :( Identyczną sunię widziałam dziś w autobusie i aż mi się micha sama cieszyła, bo choć była lekko przestraszona telepiącym pojazdem, ufnie wpatrywała się w swoją panią, a ta co chwila się pochylała, żeby pogłaskać psinę i ją uspokoić. Do tego już z daleka widoczna była adresata przy obroży i zawieszka potwierdzająca, że sunia ma chip. Takie nasze odwieczne marzenie, co?...
-
Boziu... Mrówcia zdecydowanie mój typ :(
-
Kaś, co ja bym bez Ciebie zrobiła?!!?!? :) Chyba bym wybiła wreszcie te szkodniki! ;) Kocio jest u nas od połowy września. Bardzo długo trwała jego aklimatyzacja, uparcie siedział w kotłowni, najchętniej za piecem, ale wreszcie uznał, że w domu jest fajniej i teraz - gdy zostanie przypadkiem zamknięty w kotłowni (gdzie jest kuweta i kocia stołówka), kategorycznie domaga się wypuszczenia :) A w niedzielę po raz pierwszy miał miejsce taki obrazek: