Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. A my razem z Tobą uznając, że brak wieści z Filonkowego domu od jego Rodziny to jednak dobre wiadomości...
  2. Chciałam Ciocię Amigę zaprosić na bazarek, ale czujnie ;) nie odgruzowała skrzynki!!! To zaproszę oficjalnie, na wątku :) Link w moim podpisie, dostawa do Krakowa w czerwcu :)
  3. Jedną gałkę też mamy, ale klamek zdecydowana większość ;) Wczoraj byłam na tę zaplutą koparkę tak wściekła, że już ją miałam DHL słać do Krakowa!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  4. Nutusia

    Metamorfozy

    "Tjuning" jak się patrzy! :) A ja pokażę, nietypowo, kocią metamorfozę ;) W takim stanie był kotek, którego Mortes znalazła przy drodze, gdzie mijały go setki aut i tylko jedno się zatrzymało... A tak Marianek wygląda teraz, już w swoim własnym, kochającym i dbającym o niego domku
  5. Dziękujemy i też życzymy fajnego, spokojnego, a przede wszystkim ciepłego weekendu :) Wczoraj zapowiadało się miłe i spokojne popołudnie - przyszła Ula, zasiedliśmy przy kawce i truskawkach, miło się gadało... Nagle z ogrodu dobiegło ujadanie Kreski i Gapci. Wyjrzałam, nie stwierdziłam niczego niepokojącego, odwołałam szczekaczki i zobaczyłam, że... Kreska toczy pianę z pyska! Nauczona doświadczeniem pomyślałam, że po raz kolejny pies chciał się przekonać, czy pocałowana ropucha przemieni się w księcia ;) Zaniosłam do domu, wypłukałem długi ryjek pod wodą (przy okazji zapiaszczone łapy po wykopaniu kolejnej pułapki na słonie się załapały), wytarłam i poszło obrażone psię do cioci Uli na kolanka. Długo się nie nasiedziało, bo znów ktoś na wsi dał sygnał "łapać złodzieja!" i 5-psowy taran wybiegł na dwór. Po chwili, 3/5 tarana wróciło, a 2/5 nie i po kolejnej chwili dało się słyszeć ujadanie owych 2/5. Wyszłam. Tym razem oplute wróciły i Kreska i Lili. Rozejrzałam się za żabą - nie znalazłam, wróciłam do domu. Zdążyłam usiąść na kanapie, gdy zaniepokoił mnie wygląd Gapciowego oczka. Było wyraźnie przymróżone. Ponieważ Ula była bliżej, odchyliła Gapiszonową powiekę, a ja o mało nie padłam, bo miałam wrażenie, że oko jest wklęsłe i wywrócone na drugą stronę! Potem się okazało, że Ula nacisnęła górną powiekę i na oko zaszła trzecia powieka, co wyglądało, jakby oko "zniknęło"! Zerwałam się jak oparzona, spojrzałam na zegarek - była 19:50, teoretycznie 10 minut do zamknięcia lecznicy. Wszyscy troje (ja, Sławek i Ula) stwierdziliśmy, że trzeba grzać do lecznicy. Sławek zadzwonił, żeby nie zamykali, bo ja już wychodzę, a ja już wyszłam, zgarniając przerażonego Gapiszona pod pachę. Już w połowie drogi stwierdziłam, że chyba górę wzięła nade mną panika, bo oko było całe (choć nadal przymróżone), wcale nie wklęsłe ani nie wywinięte na drugą stronę! Ale ponieważ zapomniałam z tego wszystkiego telefonu i nie miałam jak zadzwonić do lecznicy, że nie trzeba na mnie czekać, postanowiłam dotrzeć na miejsce. Po pierwszych oględzinach dr Marta stwierdziła, że chyba rzeczywiście panikuję, ale ponieważ jest dokładna i słucha co się do niej mówi, przyniosła magiczny przyrząd (coś jakby lupa ze światełkiem), zgasiła światło i zajrzała Gapci do oczka jeszcze raz. No i stwierdziła 3 zarysowania rogówki. Nic poważnego, ale jednak! Powiedziała, że takich rzeczy nie należy ignorować (co ludzie często robią), bo takie nawet mikroskopijne uszkodzenia potrafią o sobie przypomnieć nawet po długim czasie. Mamy gentamycynę do zakrapiania przez tydzień. Gdy dojeżdżałam już do domu, zobaczyłam, że Ula z mężem "idą w krzaki" ;) Zatrzymałam się pytając bezczelnie o zamiary :) Okazało się, że Ula idzie Włodkowi pokazać... jeża, którego nie kto inny jak Kreska (!) znalazła w naszym ogrodzie!!!! Szczekała właśnie na niego, zła jak chrzan, że nie może się do niego dobrać. Myślę, że się parę razy przekonała napyszcznie o ostrości jeżowych igieł i stąd ta piana na pysku! Jakim cudem wielki jeż się znalazł w naszym ogrodzie - nie mam pojęcia! Ogrodzenie jest ze sztachet na podmurówce - nie ma żadnej dziury. Brama i furtka osadzone na tyle nisko, że się jeż nie prześliźnie. Co ciekawe, jeż był cały w liściach i resztkach gąbki i siedział za kupą gałęzi, suchych liści i kawałków gąbki z wygryzionej przez psy kanapy (kupę Sławek miał na jesieni sprzątnąć, ale nie sprzątnął). Zastanawiamy się czy to możliwe, by jeż tam przezimował i nie został przez Kreską namierzony. No i musiałby w ciągu tego snu rosnąć! W każdym razie, po sprawdzeniu, że żyje, jeż został wkitrany do plastikowego wiaderka i wyniesiony w zarośla na niezagospodarowanej działce. Mam nadzieję, że się dobudzi ze snu zimowego i pójdzie w swoją stronę. U nas, prędzej czy później źle by skończył, bo Kreska jest jak ten chłop, co żywemu nie przepuści :( Aha, będąc w lecznicy umówiłam się z Doktorami, że weźmiemy Sunię w środę wieczorem albo w czwartek rano. W poniedziałek lub wtorek Doktor chce ją wysterylizować. Klamka zapadła!
  6. Ale zazwyczaj takie wsie/miasteczka są w okolicy dużych miast, więc ludzie wiedzą w jakich miastach szukać (chyba) ;)
  7. Malagosie - Ty powinnaś całe schronisko tymczasować, bo łatwość i szybkość znajdowania domków masz opanowaną do perfekcji! ;) :) (Nie)cierpliwie czekam na ciąg dalszy...
  8. Myślę, że poradzisz sobie o wiele lepiej niż... policjanci! ;) :)
  9. Problemy z dzikami ludzie poniekąd sami na siebie ściągnęli. Dziki powinny żyć w lesie (akurat w naszych okolicach mają lasów pod dostatkiem). A podchodzą do siedzib ludzkich, bo wiedzą, że znajdą tam jedzenie. A dla gawiedzi są atrakcją - dzieci rzucają chlebek dzikom przy poklasku rodziców, zachwyconych, że dziecko widzi dzika z bliska! A atakują nie tylko, gdy czują zagrożenie. Kasi Tatę i psa dzik zaatakował sam z siebie, a stado żyjące w Nowym Dworze (mieście, bądź co bądź), liczyło dobrze ponad 20 sztuk!... Mając wokół tyle terenów, gdzie mogłyby żyć zgodnie z naturą, poszły jednak na łatwiznę.
  10. Tituś, nie marzniesz teraz? Bo coś ta wiosna o nas zapomniała :(
  11. A ja jednak miałam nadzieję, że nie "stracimy" DT ;) Ale oczywiście bardzo się cieszę i gratuluję! :D Odpowiadając na czysto retoryczne pytanie gdzie będzie kopała Lerka, odpowiadam: "z pewnością tam, gdzie Wam będzie najmniej pasowało". Wiem, bo przerabiam na co dzień!
  12. Wdzięczność w czystej postaci... Fenixa dla Ciebie, że dałeś mu szansę i Twoja dla niego, że dał radę! :)
  13. A możesz mi napisać na PW, bo ja z FB jestem bardzo na bakier, nie mam tam konta i mogę wchodzić tylko przez link, który zaraz mi gdzieś zginie w wartkim toku wątku :(
  14. Nutusia

    Metamorfozy

    Ale cudo! I te... rzęsy!!!! :)
  15. Jolu, bardzo dziękuję za wyczerpujące wyjaśnienie :) Ja poszłam na skróty - uzupełniłam post rozliczeniowy, ale nie wyjaśniłam na końcu wątku ;) Mari23 - oby więcej takich rąbniętych było. Ja tam się nie czuję rąbnięta. Rąbnięci dla mnie są ci, którzy mnie nie rozumieją :)
  16. Malagos się chyba z Pikusiem wyadoptowała, bo jakoś tak dziwnie... wyparowała ;) :)
  17. Piękne ogłoszenie, ale brakuje rzeczy dla wielu podstawowej - w jakim jest wieku.
  18. Tak, Krysiu. To nic pewnego, ale na zaś szukamy "alternatywy" ;)
  19. Na taki wątek się dziś natknęłam, Pokerku. Może by psiaczek znalazł szczęście w jakimś domku dzwoniącym po Mimisię?... http://www.dogomania.com/forum/topic/147042-szcz%C4%99%C5%9Bcie-jak-sinusoida/
  20. Gdybym tylko się dowiedziała, że ktoś marzy o jakimś psie - natentychmiast bym wyruszyła na poszukiwanie!!!! :)
  21. Marley to ten czarny, tak? W jakim on jest wieku?... Państwo nie muszą mieć "zabójcy". Rottki też były łagodności wielkiej - wrażenie robiły samym wyglądem i taki też powinien być ich "następca" ;)
  22. Ano tak właśnie jest ;) Z gratulacjami poczekajcie do lipca - nigdy nic nie wiadomo! :)
  23. Tito nie jest duży... Państwo wcześniej mieli... rottweilery ;) Spojrzę na te makowiaki jednak ;)
×
×
  • Create New...