Zanim dojdzie do "ulepszeń" śpieszę donieść, że jak dobrze pójdzie i Ciotki kciuki zacisną, Szyszunia jutro się przeprowadzi na swoje :D
Kasia wczoraj pannicę ogłosiła, a już dziś zadzwonił telefon i usłyszałam: "proszę pani, ja dokładnie takiego...wilczka szukam!" :D
Pani kiedyś miała sunię owczarka o takim umaszczeniu jak Szyszka. Teraz ma niewielkie mieszkanie, a poza tym jest po wypadku i nie może sobie pozwolić na tak dużego psa jak poprzednia sunia. Dlatego nasza wersja mini tak jej przypadła do serca :)
Pani mieszka z mężem i 7-letnim spokojnym i wrażliwym kotem, nie pracuje, wokół fajne tereny spacerowe... Ponieważ to kompletnie nie moje "rejony", zrezygnowałam z osobnej wizyty PA. Pojedziemy jutro z Kasią i Szyszką, obadamy, skontrolujemy, pogadamy i podejmiemy decyzję ;)
Mam piękne fotki Szyszki, ale dogo uznało, że nie mam jakichś uprawnień i tzw. doopa :(