Bambino
Members-
Posts
1741 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Bambino
-
Smutna historia dwóch rozdzielonych,złamanych serc...
Bambino replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
Kochane, trochę dawno pisałam, a nazbierało się parę rzeczy. 1) Goja nadal jest dzikuskiem, który nie pozwoli się dotknąć, więc nie ma szans, żeby ją normalnie zawieźć do weta. Tak więc sterylka to ogromne przedsięwzięcie, bo najpierw trzeba jej podać sedalin, potem wsadzić do klatki ( której nota bene nie mam, więc muszę gdzieś pożyczyć) i potem cały czas mieć na smyczy, żeby mieć nad nią jakąś kontrolę. 2) Własnie - kontrola ! W tej chwili nie mam nad niż żadnej. Nie wiem, jakim cudem udało się michelle tak szybko do niej podejść. Może się mnie boi, może nie lubi. Wprawdzie merda ogonem, jak wracam i chodzi za mną krok w krok, stoi obok mojej nogi, ale jak tylko próbuję lekko się zniżyć do niej, to zaraz ucieka. 3) Rozmawiałam z michelle, czy Goja była agresywna, bo u mnie niestety robi się agresywna, Wprawdzie wobec jednej tylko suni, ale jak agresywa! W określonych sytuacjach ( szczekanie pod płotem) potrafiła tak się wczepić zębami w nos i udo Miśki, że nie można jej było oderwać. Odezwały się w niej jamnicze cechy wykorzystywane u jamników na polowaniach. Mi udało się ją pogłaskać po nosie, tylko dlatego, że po tej akcji pogryzienia Miśki miałam ranę na palcu i czuła krew. 4) Biorąc pod uwagę to co się stało z Daszą i oszustką Violą ( co było bezpośrednią przyczyną zmiany dt Goji) widzę, że to był niedobry pomysł. U mnie tak naprawdę to zamiast się zbliżać do domu, to się od niego oddala. W grupie psów radzi sobie świetnie, ale socjalizacji żadnej. Rozmawiałam z michelle i ona też uważa i nieraz o tym mówiła, że Goji jest potrzebny dom z behawiorystą. Nie wiem, czy dla dobra tego psa nie należy tego rozważyć. Ja jej nie wyrzucam a nie daję jakiegoś ultimatum czasowego ale myślę, że dla jej rozwoju pobyt u mnie nic nie wniesie. Ja nawet nie mogę z nią wyjść na spacer. Na razie to chyba podam jej sedalin, żeby jej założyć obrożę i szelki i smycz -
Tami już nie walczy :( Lola prosi o wsparcie na leki i karmę .
Bambino replied to Tymonka's topic in Już w nowym domu
Kurcze, faktycznie wykruszają się te szczeniaczki. I faktycznie nie pomaga im to, że i są dość duże, to jeszcze czarne. Co musiało się dziać w życiu tych bączków, że nadal tak łapczywie traktują jedzenie. U mnie po schronach też niektóre tak reagują na jedzenie. -
Myślę, że dla Pepsi najlepszy dom byłby taki, żeby zbyt dużo ludzi się przez ten dom nie przewijało. Ja np wychodziłam z Pepsi do koleżanki i nie było problemu z Karoliną ( z ds - córka) też chętnie wychodziła, ale już z panią Kasią ( z ds-mama) jak wychodziła to tylko siku i szybko do domu. Więc widać, że z właścicielem wychodzi bardzo chętnie, z obcym już nie i obcych nie lubi u siebie w domu.
-
[B]Tofikowa, [/B]pytałaś, czy zostawić ten zaznaczony kawałek. To wszystko prawda, tylko tak naprawdę Pepsi ogólnie nie lubi obcych, bo kojarzą jej się z faktem, że może znów ją ktoś zabierze z miejsca, które zna. Nie wiem, skąd u niej taka trauma, bo w tej części jej historii, którą znam trafiła do przytuliska w Pszczynie, potem do mnie i w marcu do rodziny w Poznaniu, więc nie było u niej takich częstych przenosin. Także, dzieci lubi, ale wiąże to się z tym, że do dzieci/nastolatków chcą przychodzić koledzy i koleżanki, więc potencjalni obcy, których Pepsi nie lubi W poście rozliczeniowym jednym zdaniem rozliczyłam I pobyt Pepsi u mnie, bo szkoda czasu na dzierganie. Zrobiłam za to szczegółowe rozliczenie dotychczasowego II pobytu. Ogólnie z deklaracji brakuje 15 zł. , żeby koszt pobytu - 125 zł. był zapewniony Jednakże kudakagda na razie nic jeszcze nie wpłacił. Rozmawiałam z nim tydzień temu i przekazywałam numer konta, podtrzymywał deklarację i obiecał, że zaległość spłaci, ale na razie cisza.
-
Miszatek wychodzi spokojnie na dwór, ale zdecydowanie woli, jak nie ma Kawy i Goji, czy choćby jednej z nich. Uszka już zazwyczaj do góry, ale na bieganie do płotu w ogóle nie reaguje. I dobrze, bo nie muszę jej zatrzymywać. Pozdrawiamy
-
Pozdrawiamy Pędzelka.
-
[quote name='Bambino']Dziewczyny, piszę, bo tak uzgodniłam w niedzielę podczas rozmowy tel.z Korą. Wtedy wprawdzie byłam dość roztrzęsiona, ale sama sobie się nie dziwię. Rzecz się działa w niedzielę. Otóż: Miśka poczuła, że już jest wszystko ok, zapomniała o ścięciu z Kawunią ( choć po zajściach w niedzielę, to nie jestem pewna, czy to Kawunia ) i jak misie zostały wypuszczone na dwór to hajda do płotu. No i niestety po raz kolejny michy ją zaatakowały. Największą agresywnością wykazywała się mała, jamnikowata Goya. A wiecie, że jak 2 psy się zetną, to reszta nie stoi i nie patrzy, tylko prawie każdy próbuje wetknąć swoje 3 grosze. Ale summa summarum udało mi się michy odgonić od Miszata i zamknąć w domu. Ja miałam pogryziony przez Miszata palec a ona ranę na łopatce oraz trochę jej spuchła łapka w łokciu. Zadzwoniłam do weta, ale niestety 0,5 godz. temu wyjechał. Na szczęście jego żona też jest wetem, więc konsultacje były przez telefon. Przemyłam jej ranę rivanolem i zamknęłam samą w pokoju. W poniedziałek pojechałam do weta, bo trochę mi ta rana nie dawała spokoju. Wet stwierdził, że jednak ranę trzeba szyć, bo czasem w taką pogodę może dojść do jakiegoś zakażenia ( muchy, itp.). Tak, że ma 3 szewki i za tydzień mamy przyjechać do ich zdjęcia. Pojechałam następnego dnia zapłacić za zabieg i żeby podał antybiotyk i ogólnie zobaczył jak ta zeszyta ranka. Ogólnie po szyciu ok., nic nie puchnie, Miszat rany nie drapie. Myślałam, że po tym pogryzieniu w ogóle nie będzie chciała wychodzić, ale o dziwo wychodzi bardzo chętnie. Tylko, że tym razem, żeby już więcej jej się to nie przydarzyło muszę ją izolować przynajmniej od części psów. Wczoraj 0,5 wieczora spędziła na dworze tylko z Łatkiem, przedwczoraj wskoczyła na szafkę w kuchni, żeby sobie otworzyć kartonik z musli i żeby je rzecz jasna zjeść. Tak sobie myślę, czy ona nie wysyła jakichś dziwnych sygnałów, że michy przy tym płocie własnie ją zaatakowały. Mam 2 takie miejsca, ale niestety tylko od jednego mogę w tej chwili odizolować michy. Wet stwierdził, po zębach i siwym pyszczku, że ona może mieć z 8 lat lub więcej. Waży 12 kg. Pomimo tych zajść nadal jest wesoła, tylko teraz z rezerwą podchodzi i do Goji i do Kawuni ( co mnie w ogóle nie dziwi )
-
Behawiorysta nie był u Pepsi tylko u wszystkich psów ( choć pracował tylko z trzema). Ponieważ p. Karol miał bardzo napięty grafik i mógł przyjechać tak po ok. miesiącu, ja natomiast gorzej z finansami a odzew na wątkach był nikły, dlatego na razie zawiesiłam wizyty behawiorysty. o Pepsi powiedział, to co napisałam, że ma agresję lękową, tzn., że każdy człowiek jawi jej, że chce ją zabrać z domu, gdzie jest jej dobrze. Dlatego w poprzednim ds była agresywna, bo tam co chwilę ktoś obcy przychodził. Pani Ewie z Poznania, która kiedyś pytała o Pepsi odradziłam adopcję, ponieważ P. Ewa ma starszego, prawie ślepego psa, a Pepsi jest niestety takim psim terminatorem. Jak wyczuje, że jakiś pies jest słabszy albo choruje, to Pepsi jeszcze mu dołoży. A jeszcze do tego jest zaborcza o uczucia ludzia i zęby potrafi pokazać, a piesek P. Ewy też jest zadziorek. I dlatego obawiam się, że kiedyś mogłaby pomóc tamtemu psu w odejściu. Ale ogłaszać można, jak najbardziej
-
Mnie się podobają oba teksty, tylko oprócz literówek w 1 tekście trzeba poprawić ".... ,że o ile mają wobec niej pokojowe zamiary", bo teraz jest, że o ile nie mają pokojowych zamiarów, co rzecz jasna jest i nieprawdziwe i nielogiczne. Te uszy to dobra rzecz. I o płocie też koniecznie musi być, bo jak ktoś ma ogrodzenie, to myśli, że może spokojnie spać, hi hi. A tu pamiętacie i Miśka i Frulka takie skoczne. Teraz już troszkę przytyła i żeberek jej nie widać i ma taką mięciutką sierść.
-
Skądś znam takie lizanki :) :) Cieszę, że tak pięknie się odnalazła w nowym domu. Tak, jest bardzo przylepna i chodzi za człowiekiem krok w krok. Życzę Pędzelkowi dobrego domku.
-
Nie widziałam, bo byłam w domu a one przy płocie. Miała draśnięcie na udzie, ale już prawie nie widać. Teraz już wychodzi sama na dwór, ale z Kawunią są na dystans. Co dziwne, to Kawunia też omija Miśkę. Ogólnie Miśka do jednego płotu lata a do drugiego już nie. I wolałabym, żeby już tak zostało.
-
Dobrze, że wszystko ok. Tak, Pędzelek, to prawdziwe żywe sreberko. Ucałujcie ją ode mnie
-
Jak biega po podwórku Kawunia ( sunia mniejsza niż Misia), to Miszat jest wystraszony, co oznacza, że z nią musiała się ściąć przy tym płocie. Ale jak Kawunię zamknę, to Miszat już bardzo chętnie wychodzi sama na dwór. Myślę, że za jakiś niezadługi czas Miszat zapomni, że miała zatarg z Kawunią. Myślę, że gdyby nie miała wcześniej takich doświadczeń, to to jedno ścięcie z kawunią nie zrobiłoby na niej większego wrażenia, a tak to cały czas pamięta. Na smyczy chętnie ze mną idzie ale mi chodzi o to, że jak już wrócę z pracy i drzwi od domu mamy otwarte na werandę to żeby Miszat siedział sobie na dworze a nie w chacie. Co do adopcji, to na razie cisza, ale pani Ewie też zależało, żeby to była spokojna zrównoważona sunia, która by sobie z jej pieskiem pobyła w ogrodzie, niekoniecznie razem z panią Ewą. Dlatego płot ma tu pierwszorzędne znaczenie. Piesek jest starszy, więc sunia też nie miała być jakaś młodziutka
-
Cieszę się, że Pędzelek i kierowca szczęśliwie dotarli. Będę rzecz jasna trzymać kciuki za pomyślność sterylki. I oczywiście Gosieńko będziemy w kontakcie. Ja ze swojej strony dziękuję, że miałam Pędzla u siebie. Bardzo kochany, ufny, choć też zadziorny z niej maluch.
-
Zrobiłam kilka zdjęć Oczusiowi, ale coś fotosik.pl szwankuje. Oczula ma się dobrze, w te letnie słoneczne dni mieszka sobie razem z Bajką w sadzie. Każdy ma tam po dużej budzie z przedsionkiem razem z poduchami i kołderką. Jest radosny, apetyt ma i w ogóle jest fajnym, kochanym psem. Codziennie ćwiczę z Oczusiem czekanie na jedzenie. Wyciągam z kieszeni smaczki i Oczuś razem z Bajką dostają wtedy, jak czekają a nie skaczą. Oczywiście strasznie się niecierpliwią, ogon zamiata, ale ładnie czekają.
-
Na razie pani Ewa ogląda z synem zdjęcia ( Miszy i innych moich psów). Misza jej się podoba, ale jest wystraszona tym łażeniem Miszata po płocie, tym bardziej, że ten ogród, który ma, jest ogrodzony płotem siatkowym o wys. ok. 1,5 m. Dla Miszata przeskoczyć taki płot to bułka z masłem. A pani Ewa chciałaby zostawiać swojego piesia i tę sunię trochę na ogrodzie. Piesiu na razie sam na ogrodzie nie chce zostawać i m.in. dlatego szuka mu towarzyszki. Oczywiście psy mieszkają w domu, a ten ogród to rekreacyjnie.
-
Zapomniana Berta - co ją czeka? ... dołóż chociaż złotówkę
Bambino replied to MyrkurDagur's topic in Już w nowym domu
Już jakiś czas temu miałam napisać o decyzji P.Ewy z Poznania. Pani Ewa przeczytała cały wątek i niestety stwierdziła, że Berta jest jednak za duża, poza tym coś tam ma z kręgosłupem a ona mieszka na 1 piętrze i gdyby co, to niestety nie ma już tylu sił, żeby Bertę wnieść czy znieść po schodach. Niemniej jednak życzy Bertusi szybkiego znalezienia domku. -
[quote name='Bambino'][URL]http://www.fotosik.pl/u/bambino1971/album/1481670[/URL] Tu jest link do psowych zdjęć z ostatniego czasu. Mamy już w całości betonowy płot od ulicy. [B]W tym schronie musiała być strasznie atakowana, bo jak ostatnio ( przedwczoraj) ścięła się z Goją albo Kawunią przy płocie ( tak się kończą zabawy w latanie wzdłuż płotu - któraś którąś popchnęła albo nadepnęła i zaczęły się zęby. Nikomu nic się nie stało poza drapnięciem Miszy na udzie), ale na tyle zapamiętała tą akcję, że na podwórze na razie wychodzimy na smyczy i jak dziewczyny są zamknięte.[/B] Dzisiaj rozmawiałam z P.Ewą z Poznania, która zadzwoniła jakiś czas temu do mnie, bo była zainteresowana adopcją Pepsi. Po rozmowie rozpoznawczej odradziłam jej tę adopcję, bo pani Ewa ma 8 letniego małego psa, małego zadziorę ale niestety prawie ślepego. Pepsi jest natomiast takim psem terminatorem. Jak komuś się dzieje krzywda albo wyczuje,że któryś pies jest słabszy, to zaczyna go atakować. I dzisiaj pomyślałam, że może by wzięła Miszę. Mieszka w Poznaniu w mieszkaniu na I piętrze, ale ma też koło domu ogród. Uprzedziłam ją, że Miszat skacze lub łazi po płocie, ale zobaczymy. Chciała spokojną, zrównoważoną sunię, która rzecz jasna dogadałaby się z jej psem. Wysłałam jej link ze zdjęciami Miszy i poczekam na jej decyzję, czy przyjechać z Miszą na wizytę zapoznawczą czy nie.[/QUOTE] Po tej akcji jest wystraszona. Pisałam w poście 191. Ale już dzisiaj sama powoli wyszła na dwór i z ławki sobie poszczekała na otaczający świat.
-
Słyszałam od Gosi Himby, że Pędzelek wraca w rodzinne strony. Dlatego chciałam uzupełnić trochę wiadomości o niej. Jak już pisałam Gosi smsem rtg nie wykazał żadnych zmian ( cyt z karty informacyjnej wizyty :[I]RTG: brak cech obrzęku[/I] tkanek miękkich, obrys korzeni zębowych w badanej projekcji bez zmian, obrys kości w projekcji bocznej skośnej( ok. 30 stopni) bez zmian) Karta informacyjna jest w książeczce zdrowia Pędzla. W czerwcu odrobaczyłam ją i zakropliłam p-ko pchłom i kleszczom. Na wirusówki szczepiona była 01.10.2012 a p-ko wściekliźnie 30.10.2012. Sunia nie jest wysterylizowana, bo w zeszłym miesiącu skończyła jej się jedyna cieczka, jaką miała podczas pobytu u mnie, a nie wiem, czy to była jej pierwsza cieczka w życiu czy któraś kolejna. A przed sterylką chciałam mieć pewność, że wszystkie hormony są na prawidłowym poziomie. Książeczkę zdrowia rzecz jasna posiada. Kupiłam jej różowe szeleczki, żeby podczas transportu było wygodniej. Wklejam też linki ze zdjęciami Pędzelka i innych moich misiów [URL]https://plus.google.com/photos/117730361320860821014/albums/5890488516670095057?banner=pwa&authkey=CM-Wgrixn5D05gE[/URL] [URL]http://www.fotosik.pl/u/bambino1971/album/1481670[/URL] [url]http://www.fotosik.pl/u/bambino1971/album/1472841[/url]
-
Dzisiaj jeszcze jest wystraszona, ale jak dziewczyny były zamknięte to Miszat poleżał sobie troszkę na dworze
-
[URL]http://www.fotosik.pl/u/bambino1971/album/1481670[/URL] Tu jest link do psowych zdjęć z ostatniego czasu. Mamy już w całości betonowy płot od ulicy. W tym schronie musiała być strasznie atakowana, bo jak ostatnio ( przedwczoraj) ścięła się z Goją albo Kawunią przy płocie ( tak się kończą zabawy w latanie wzdłuż płotu - któraś którąś popchnęła albo nadepnęła i zaczęły się zęby. Nikomu nic się nie stało poza drapnięciem Miszy na udzie), ale na tyle zapamiętała tą akcję, że na podwórze na razie wychodzimy na smyczy i jak dziewczyny są zamknięte. Dzisiaj rozmawiałam z P.Ewą z Poznania, która zadzwoniła jakiś czas temu do mnie, bo była zainteresowana adopcją Pepsi. Po rozmowie rozpoznawczej odradziłam jej tę adopcję, bo pani Ewa ma 8 letniego małego psa, małego zadziorę ale niestety prawie ślepego. Pepsi jest natomiast takim psem terminatorem. Jak komuś się dzieje krzywda albo wyczuje,że któryś pies jest słabszy, to zaczyna go atakować. I dzisiaj pomyślałam, że może by wzięła Miszę. Mieszka w Poznaniu w mieszkaniu na I piętrze, ale ma też koło domu ogród. Uprzedziłam ją, że Miszat skacze lub łazi po płocie, ale zobaczymy. Chciała spokojną, zrównoważoną sunię, która rzecz jasna dogadałaby się z jej psem. Wysłałam jej link ze zdjęciami Miszy i poczekam na jej decyzję, czy przyjechać z Miszą na wizytę zapoznawczą czy nie.
-
Dzisiaj się bardzo pozytywnie zaskoczyłam, bo przez przypadek wypuściłam Miszata luzem na podwórze, jak w sadzie były już Bajka i Rufi. Czekałam tylko, jak ona i cała reszta polecą pod płot do sadu i zacznie się ujadanie, A tu... cisza. Misza podeszła do płotu, powąchała się z Bajką przez płot i sobie poszła. Wobec czego cały czas na podwórzu Misza latała luzem. Od wczoraj mamy już w jednej części zrobiony płot betonowy i już widzę, że jest ciszej na podwórzu, bo nie widać już wszystkiego, co się dzieje na ulicy. Misza też jakoś przestała atakować ten płot, przez który normalnie przeskakiwała ( ten płot od strony sąsiada został). Jak pójdę do pracy, to nie zdecyduję się na pewno na zostawienie jej na podwórzu, ale przynajmniej jak jestem w domu, to może latać luzem. Na smyczy musi niestety pozostać Pepsi, bo ona jest bardzo cięta na Bajkę. [URL]http://www.fotosik.pl/u/bambino1971/album/1472862[/URL] [URL]http://www.fotosik.pl/u/bambino1971/album/1472857[/URL] [URL]http://www.fotosik.pl/u/bambino1971/album/1472841[/URL] [URL]http://www.fotosik.pl/u/bambino1971/album/1472762[/URL] [URL]http://www.fotosik.pl/u/bambino1971/album/1472740[/URL] Tu są zdjęcia z ostatniego tygodnia Miszy i innych moich psów. [url]https://plus.google.com/photos/117730361320860821014/albums/5890488516670095057?banner=pwa&authkey=CM-Wgrixn5D05gE[/url] To jest link do zdjęć Agaty