Bambino
Members-
Posts
1741 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Bambino
-
Ja przelewam w piątek
-
Jezu, Kikou mam nadzieję, że nie masz mnie na myśli. :oops:
-
[quote name='irenaka']W jakim banku bierzesz kredyt? Nie pytam z ciekawości.[/QUOTE] W PKO BP SA. A masz może jakieś wpływ na analityków? Choćby mentalny? :razz:
-
Tak, w każdy piątek go zabieram i niestety w niedzielę odwożę. Tak jak dziś. Na kalendarzu odkreślam tygodnie jak w wojsku. Ok. 2 tyg. będę czekać czy analityk bankowy w centrali uzna, że domek, który chcę kupić może stanowić zabezpieczenie dla banku. Teraz za to trzymajcie kciuki.
-
Bim- bity przez ludzi, gryziony przez psy, nareszcie w domu :)
Bambino replied to kaa's topic in Już w nowym domu
[B]kaa[/B] - bardzo przepraszam, że dopiero teraz odpowiadam na pw. Ale mój komputer ostatnio tak muli, że dostaję kur.... i zaraz go wyłączam. Ale widzę, że Bimuś jest już w lepszym świecie. I niech już tak będzie zawsze.:loveu: -
[quote name='Akrum']no właśnie, szkoda że ten pimpek mały się do nas tak przyczepił i nas śledził :) ale i tak trochę sobie Grafcio wtedy pochodził bez smyczy :) kochany kudłacz ;)[/QUOTE] Właśnie kochani, wczoraj byłam u Grafita i właśnie Pimpuś też był. Nazwałam go Gaik, bo jest podobny do Gaji, która była zeszłego roku u mnie przez miesiąc na dt. Puściłam Grafita i super latał za Gaikiem. Gaik podlatywał blisko a Grafit próbował go złapać. Wyglądało to komicznie, bo Gaik jest młodziutki i bystry a Grafit już nie taki bystry. Ale przynajmniej sobie polatał za widmem Gaika.
-
Akrum, fotki piękne. Filmik też fajny. Grafit musiał być na smyczy, bo jak było widać za nami biegł se piesek, a Grafcio nie jest zbyt miły dla nowo poznanych piesków :diabloti:. W kwestii domku, to czekam na decyzję kredytową. Bardzo proszę o trzymanie mocno kciuków. Czekać będę ok. 3 tygodni - niestety :shake:
-
guz wiekszy niż głowa!!!! JAMNIKOWATA STAROWINKA ZA TM :(
Bambino replied to kikou's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
zapisuję wątek na prośbę Kikou -
[quote name='Akrum']Bambino, w tygodniu byłam bardzo zajęta i niestety nie dałam rady żeby się z Tobą umówić na wspólny wypad do Grafitka. A powiedz mi, kiedy teraz do niego pojedziesz? bo chciałabym zabrać ze sobą jeszcze jedną koleżankę, którą chciałabym oswoić troszeczkę z widokiem kojców i ona też nie miała doczynienia jeszcze z psami takimi nie typowo domowymi - w sensie kanapowymi. Chce ją później do przytuliska zabrać, ale żeby to nie był dla niej szok, to najpierw chciałam zobaczyć jak zareaguje na widok hotelikowych boksów i Grafita, czy będzie umiała nawiązać z nim kontakt. Ty nadal jeździsz we wtorki i czwartki? czy inne dni?[/QUOTE] Akrum, teraz jak są takie upały to zasadniczo jeżdżę w środy ok. godz. 19-20 i zabieram go do domu w piątek ok. godz. 18-20. Teraz pojadę w środę ok. godz. 18-19
-
Kochana, Grafit praktycznie niczego więcej nie robi, tylko się przytula. Już nie mogę się doczekać czasu, kiedy go w końcu na stałe zabiorę do nowego domu i będzie już u siebie cały czas. Jeden z kolejnych etapów ku nowemu domu w tym tygodniu przeszliśmy. Jeszcze kilka przed nami. Ale uda się - na pewno :multi::multi:
-
mam, niedługo prześlę. Dzisiaj do niego jadę. zrobimy sobie piknik w lesie
-
FRED i Baca za TM, teraz majestat rządzi a rudy dodaje kolorytu ;)
Bambino replied to 3 x's topic in Już w nowym domu
Ja bym dołożyła do oddania za leki dla ewikS 20 zł. Proszę o info na jakie konto wpłacić. -
Ja swoje 30 zł. dla Rudzika na lipiec dopiero wysłałam. W przyszłym miesiącu nie będę się tak ociągać-wyślę zaraz po wypłacie. Ta pogoda na mnie tak działa.
-
Ja na lipiec swoje 20 zł. dopiero przelałam - sorry, że tak późno.:oops::oops:
-
Dzięki kochana! Jak będziesz miała chwilę wolną, to daj znać, zgramy się z przyjazdem do Grafita. Teraz leży sobie w przedpokoju na chłodnej wykładzince pcv i chrapie. W czwartek byłam u niego sama, posiedziałam na foteliku, poczytałam gazetkę, komary się do mnie kleiły... . No a w piątek zabrałam go na weekend. :loveu:
-
Tak, na weekend był w domku. Grzeczny był i taki przytulaśny mój puchatek. Tylko Bubi kiedy tylko może szczerzy na niego zęby. To taki mały zadzior. Dziś pojechaliśmy wszyscy odwiedzić misia - wzięłam wszystkie moje 4 skarby na smyczki i poszliśmy na 1,5 godz. spacer po polach i lesie. Taki mały piknik właściwie, bo i hasanko po łące i worek z kanapkami. Bubi przejechał zębem po nosie Grafita i polała się krewka, ale do powrotu już prawie nie było widać. Na pożegnanie dałam mu kość ze skóry prasowanej ale i tak płakał. Tak mi się serce kroi, jak muszę go zamykać w tym kojcu...:-(:shake::-(. Ale co zrobić ...? W czwartek pojadę już sama, usiądę se na foteliku u Kasi na łące, poczytam gazetkę i przez cały czas będę głaskać Grafita. No a w piątek zabiorę go do domciu. W księgach wieczystych już się troszkę ruszyło, zresztą problemem nie są księgi tylko wpis na hipotekę w wysokości 4,65 zł. z 1961 roku na rzecz Banku Rolnego Skarbu Państwa. Na początku nie bardzo było wiadomo kto jest prawnym spadkobiercą tej instytucji ( BGż), a potem wszyscy odpychali, żeby tylko takim śmierdzącym jajem się nie zajmować. Ale myślę, że w przyszłym tygodniu będzie można zacząć kolejną rzecz papierową - wyodrębnienie księgi na tę nieruchomość, którą chcę kupić. No a potem bank i kredyt. Gdyby wszystko poszło już bez zatorów, to remont mógłby się zacząć koło października ( licząc ok. 30 dni oczekiwania na wcześniej umówioną ekipę remontową). Proszę mi życzyć dużo pokładów cierpliwości i łagodnej zimy. [B]Pyrdka[/B], dzięki za wspomożenie Grafita - dostaliśmy 40 zł. :loveu:
-
Byłam w poniedziałek u Grafita razem z Bambino - pojechaliśmy go "nowego " domu - a raczej na podwórze. Po 2 godz. go odwiozłam - strasznie płakał, ale po chwili się uspokoił - w kojcu obok był kolega. Dziś tez jadę - pójdziemy razem do lasu. Pani Kasia mówiła, że jest grzeczny, wodę ma, najedzony leży sobie w cieniu. Powiedziałam, że będę codziennie dzwonić i pytać jak tam synuś puchaty, bo boję się że znowu coś wywinie ( bardziej mi chodzi o to, że jednak mam większą kontrolę ), a ja odpowiadam przez innymi ludźmi za Grafita. Jest OK i oby tak zostało ( trzymajcie kciuki, żeby sprawy z księgą wieczystą chaty szybko się wyjaśniły i mogłabym zacząć sprawy kredytowe i remont chaty ) ;)
-
[quote name='waldi481']Lucky-Przyjacielu : uciekł Grafit-czuwaj nad nim z tych niebiańkich krain.Grafit jest niewidomy i stary-co go czeka wśród ludzi nie zawsze życzliwych psom? Boję się o niego. E/W[/QUOTE] Lakuś kochanie, dziękuję że czuwałeś na moim Grafitem. Znalazłam mój kochany puchaty łepek następnego dnia. Pociesz ciocię mmd - tak bardzo za Tobą tęskni.:-(:-(
-
No właśnie, zastanawiające, nie? Na początku grilla nawet dał się pogłaskać, a potem jak nie huknie. On nawet nie tyle szczeka, tylko się rzuca do nogi i to nie z zębami, ale z nosem - bo ma taki szpiczasty nos, który jest rzecz jasna dalej wysunięty niż zęby. Wszyscy zazwyczaj wtedy podnoszą albo odsuwają nogę.
-
Dino ma dom po ponad pięciu latach oczekiwania.
Bambino replied to Cajus JB's topic in Już w nowym domu
Jestem na zaproszenie P. Teresy. Dino piękny !! Trzymam kciuki, żeby los zmienił się dla niego na jeszcze lepszy. Stałej deklaracji niestety nie mogę złożyć, bo w związku z pewną inwestycją musiałam kilka deklaracji odwołać. Ale jednorazowo 50 zł. dla wielkopsa mogę dorzucić. Poproszę o numer konta na pw.- 1379 replies
-
- do adopcji
- młody pies
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
Tak jeszcze parę rzeczy mi się przypomniało. [B]Zachary[/B] - Grafit zostawał i z włączonym radiem i z telewizorem i moimi skarpetkami ściągniętymi prosto z nogi - " nie kochani - chcę ludzia i już, albo mam nadzieję zielone podwórko " [B]Akrum[/B] - nic nie szkodzi, siano trza oszczędzać [B]Pyrdka[/B] - pw poszło Tak se pomyślałam, że Grafit jak zwiał, to nikt go nie widział, nikt go nie słyszał - więc nie kierował się jednak ku ludziom. Poza tym tak naprawdę to nie wiemy, jak Grafit się znalazł na ulicy ( chodzi mi o Warszawę ). Może nikt go nie wywalił, tylko nie dopilnował Grafita, ten sobie poszedł a właściciel niezbyt intensywnie go szukał. A może jednak było inaczej... Wczoraj byliśmy na grillu u koleżanki - siedział sobie koło mnie i oczywiście cały czas musiałam go głaskać, trochę pogadał z kolegami i koleżankami z okolicznych podwórek, ale pod koniec imprezy uwalił się koło krzesełka i powiedział: teraz se pośpię. Ogólnie był cały czas grzeczny, choć jak pan domu miał za dużo wypite, to raczej żeby się nie zbliżał do Grafita. Wetka stwierdziła, że powoli się goi nosek, ranki koło oczu już prawie zarastają włoskami i trochę też można posmarować sulfarinolem. Akrum pisała, że czuć mu żeberka, ale te żeberka to już miał jak do mnie przyjechał. Dostaje najwięcej jedzenia z moich misiów, kupy robi ładne,ale nie bardzo chce przytyć. Chciałam mu zrobić badania krwi, bo może tu będzie jakiś powód że nie może trochę przytyć, ale badania można zrobić tylko od poniedziałku do piątku ( od 9-17 ) a my byliśmy w sobotę. Jak będę go miała w zwykły dzień w domu, to podjedziemy. Na razie dostał tabletki na odrobaczenie.
-
Tak kochani, Grafit nie szuka DS, tylko przetrwania do przeprowadzki - świetnie to ujęła Kociabanda. Kochani naprawdę wszystkim bardzo, bardzo dziękuję za trud włożony w poszukiwania GRafita, ale tak naprawdę to koszmar przeżyłam ja, nie dlatego że jest pod moją opieką i że za niego odpowiadam, ale dlatego, że zaginął pies, którego kocham. Jeśli chodzi o hotelik, to zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że nie jest to bajkolandia i dużo tam by trzeba zrobić ( np. wzmocnić drewniane podłogi, odmalować metalowe ogrodzenia, itp. Ale z drugiej strony.... Fakt wody pani Kasia nie dała, ale my też staliśmy w trójkę jak pipole i nikomu o wodzie się nie przypomniało ( ja przecież mam 5 litrowy baniak w samochodzie), potem jak już Akrum pojechała, to Kasia przyniosła 2 miski z jedzeniem dla mojej suni i Grafita ( Grafit raczej nie był głodny, miśka zaś tak ) i 2 michy wody. Myślę, że Grafit poszedł sobie, bo poczuł się już pewniej w hoteliku i stwierdził, że nie chce być zamknięty. U mnie w domu tez tak robił - drapał w drzwi, żeby go wypuścic. Wystarczyło otworzyć drzwi od pokoju lub kuchni i już był spokój. Niestety nie może być sobie w przedpokoju ( jak ktoś mógłby pomyśleć), bo co jakiś czas szczeka pod drzwiami wejściowymi i w nie też drapie - a to już się niesie nie tylko u sąsiadki, ale po całym bloku. On po prostu nie chce być zamknięty i nie chce być sam. A moje psy nie bardzo go tolerują, dlatego muszą być odizolowane. Dlatego jestem bardzo zdziwiona, że naprawdę jedynym miejscem w którym nie szczeka, choć byłby i sam i zamknięty jest samochód. W hoteliku są też mocniejsze kojce - te które były kiedyś kojcami z owczarkami hodowlanymi - zamiast desek w podłodze mają bele drewniane i znacznie większe budy i kojce. Poprosiłam p. Kasię, żeby Grafit był w tym lepszym kojcu i drzwi od zewnętrznej bramy były zamknięte na klucz. Doszliśmy do wniosku że bramka była lekko uchylona, a Grafit potrafi sobie nosem lekko uchylone drzwi otworzyć na oścież. On jest ślepy, ale refleks ma znakomity i reszta łba jest bardzo sprawna. Nigdzie nie uciekał, przed nikim sie nie krył - po prostu sobie szedł. Nie był ani brudny, ani skołtuniony, ani nawet bardzo zmęczony - chciało mu się tylko pić. Oczywiście, że bardzo się cieszył i nie chciał zostać w hoteliku, ale naprawdę nie mam co z nim zrobić. Osoby, które chciały psy, już je mają, poza tym nawet gdyby ktoś się wstępnie zdecydował, to Grafit najpierw jest agresywny wobec innych psów, więc ludzie nie chcą mieć problemów i szarpać się z godzeniem psów. Tak jak pisała Akrum nie chodzi o kogoś, kto wyprowadzi Grafita 3 * dziennie na spacer, tylko kogoś kto z nim posiedzi 8 godzin i będzie przygotowana, że Grafit pod jej nieobecność może w ciągu 0,5 godz. rozwalić drzwi. Nie wyobrażam sobie poszukania i tłumaczenia tego komuś. I tak większość z moich znajomych uważa, że powinnam oddać Grafita tym, którzy mi go dali. I nie pomagają tłumaczenia, że nie ma jakichś onych i nie ma go gdzie dać. Teraz np. michu leży spokojnie obok moich nóg, jak spotkał Akrum i jej TZ, to się łasił, choć na pewno czuł zwierzęta, ale np dziś przez szybę samochodu prawie się rzucił na moją znajomą, która też pachniała psem - tak,że Grafit nie zawsze jest chodzącą łagodnością. Zadzwoniłam dziś do firmy, która stawia ogrodzenia - koszt tego, co ja potrzebuję wraz z montażem ( najzwyklejszy płot z siatki zgrzewanej ) = 13.000 zł. Do momentu jak nie dostanę kredytu na remont chaty, koszt dla mnie nie do przejścia. Mogłabym może postawić kojec na tej działce, ale wtedy przez prawie cały dzień Grafit będzie na tej działce sam- a ja 18 km dalej w pracy. Mogę codziennie pojechać na działkę dać mu jeść i pić i niech sobie polata, ale i tak 20 godz. dziennie byłby sam. To już na pewno lepiej, że jest w hoteliku gdzie ciągle ktoś jest w obejściu. Aha, poza spacerem p. Kasia go wypuszcza na trawę wewnątrz kojcowiska. Wiadomo, że nie na jakoś długo, ale trochę sobie lata. Tak, że kochani dopóki nie objawi się jakieś domowe przedszkole dla Grafita na 8 godz. dziennie, muszę go zawozić do hoteliku. Będę tam co drugi dzień przyjeżdżała z którymś z piesków i zabierała Grafita na 2-3 godz., żeby nie czuł się taki zostawiony przeze mnie. No i będę go zabierała do domu na weekend. Jutro jedziemy do Agrivetu w Opalenicy - wetka zobaczy ten gojący się nosek i te zadrapane okolice koło oczu. [B]Smyku[/B] [B]dzięki za 100 zł. dla Grafita. :loveu::loveu:[/B]
-
Kochani napiszę więcej, jak będe w domu, bo teraz jestem w pracy. Grafita zabieram dzisiaj na weekend. Przemyślę wszystko, co napisaliście. Ale najważniejsze, że znalazłam swojego puchatego synka. Jest po prostu mój.
-
W ogłoszeniu dopisałam jeszcze telefon do kasi do hoteliku : 608 550 584
-
Mru, do k***y nędzy, nie straciłam nadziei na odnalezienie psa, tylko o 22:30 do rana zostało mi tylko się modlić. Ludziom ufam. Nie niby go szukali, tylko zaraz jak Kasia zobaczyła że go nie ma w kojcu ( ok. 21) to poszła go szukać, najpierw po swoim obejściu, potem mąż po tych hektarach które mają na spacery, potem też syn z dziewczyną. zadzwoniła do mnie o 21:30 i ja zaraz pojechałam tam. W międzyczasie wzięła samochód i objechała sąsiadów. Ale wszędzie jest cisza, żadne psy nie szczekały. Grafit nie tyle zdemolował kojec, co w jednym wyrwał deskę w podłodze i sobie przeszedł na wewnetrzne ogrodzenie kojców. Zabrała go do drugiego kojca i po godzinie poszła mu zakroplić nos - a tam w budzie oderwana deska i Grafita nie ma. Nie bardzo wiemy jak pokonał ogrodzenie, ale może gdzieś była niedomknięta bramka, albo dziura w płocie. Grafit poczuł się jak u siebie w domu i njie chciał być zamkniety. U mnie tez tak było, dlatego drapał w drzwi. Plakaty rzecz jasna wydrukuję, zawiozę i po pracy sama połażę po wsi. Najbardziej sobie wyrzucam, że nie dałam mu adresówki. Ale Grafit był psem, który trzyma się blisko człowieka a nie wędrowcem. Widać nie zawsze można sobie ufać w ocenie psa. Na razie tyle. O misce powiem, jest bardzo zdżarty. Kasia od hoteliku się bardzo przejmuje; sama ma hodowlę owczarków, poza tym miała tego psa pod swoją opieką.