-
Posts
2797 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by NATKA
-
Taką teorię można przykleić rasom, przy których doszło do potężnego przerasowienia, ale jest wiele ras które dożywają bardzo sędziwego wieku a weterynarza odwiedzają tylko przy obowiązkowym szczepieniu. Po za tym z tego co wiem to średnia wieku psów (molosów też) rośnie a nie maleje jest to spowodowne zarówno lepszymi warunkami bytu, pożywienia jak i tym że w większości pies jest naszym towarzyszem-przyjacielem a nie tylko narzędziem pracy a więc jast automatycznie lepiej traktowany. I tak z moich osobistych obserwacji, jakieś 15 lat temu pies który miał 6, 7 lat uważany był przez większość ludzi za starego nieużytecznego. Dzisiaj ten sam pies w mniemaniu większości ludzi byłby psem w pełni sił. Tu prędzej chodzi o podejście hodowców i sedziów (oczywiście nie wszystkich), którzy kosztem zdrowia skupiają się na eksterierze. Bo mieszanie ras to moim zdanie tylko i wyłącznie moda i nijak się ma do poprawy zdrowia psów bo niby co zdrowszego powstanie z krzyżówki mopsa i baseta???
-
I niech ktoś mi powie patrząc na to zdjęcie że łóżko to nie miejsce dla psa :lol: [SIZE=1]Cosik posty skaczą[/SIZE]
-
To mój furtrzak też taki sezonowy spacz na łóżku jest, tylko u niego te sezony nie liczy się porami roku zima lato tylko czasem dogrzania tyłeczka na łóżku, także pare razy w nocy mam atrakcje ze schodzeniem i wchodzeniem psa na łózko :evil_lol: Do tego już się tak rozkokosił że musze mu szybko miejsce robić co by mógł się w swojej ulubionej pozycji położyć, sprzeciw z mojej strony kończy się uwaleniem psa na mnie, a z trzydziestomaproma kilo na klacie ciężko się oddycha :evil_lol:
-
[quote name='an1a']Miałam już takie sytuacje i po prostu oceniłam, czy większą krzywdę wyrządzi mój pies w kagańcu, czy tamten... Więc mój pies wisiał na obroży, żeby jeszcze tamtego przypadkiem łapami nie zagarnąć, a w jednym przypadku baba jeszcze robiła mi pretensje, bo jej nie pomagam jej psa łapać :angryy: W drugiej tłumaczyła, że ślepy i przygłuchawy (pekińczyk), a ja się bałam, żeby mu się jeszcze krzywda nie stała. To ja mam dbać o cudze psy? Czy to właściciel powinien poczuć trochę strachu, żeby zacząć myśleć?[/quote] I o to mi chodzi, że ludzie nie mają wyobraźni i są skrajnie nieodpowiedizalni a potem o raju bo im psa mordują. Poza tym z jakiej racji ja mam mojemu psu robić krzywde, bo nie sądze żeby podduszanie swojego psa i pozwolenie na jego obgryzanie przez małego agresora było czymś przyjemnym dla niego, tylko dlatego że ktoś ma zaawansowaną martwicę szarych komórek i niewychowanego pikusia. A te tłumaczenia bo on stary bo nie słyszy bo ślepy bo mały i głupi bo się boi dużych psów bo go duży pies pogryzł to mnie już do ślepej furii doprowadzają i czasami chętnie bym jednego czy drugiego właściciela uśpiła :angryy:
-
[quote name='an1a']Pani Mrzewińska to wyraźnie opisała: , a w takim wypadku "ofiarą" jest pies większy. Wysoka grzywna za niedopilnowanie. Pies atakujący jest niebezpieczny dla otoczenia i jeśli właściciel nie myśli o jego pilnowaniu, powinno to być rozwiązane poprzez uśpienie psa.[/quote] Po części się zgadzam ale jest kilka sytuacji które nie zawsze jednoznacznie mówią o niedopilnowaniu i agrasji psa. Pies zwierzak nie maszyna, co powiecie o niektórych sukach w cieczce które ogónie spokojne ułożone w tym okresie zmieniają się potworki. Niech taki mały nachalniak podejdzie do takiej suki i tragedia gotowa i też do uśpienia powinna taka suka iść. Albo kwestia szybkości reakcji właściciela, bo odciągnąć psa któremu puszczą nerwy nie jest łatwo. Ja wiem zaraz będzie że pies powinien być ułożony a ułożonemu nie mają prawa piścić nerwy. Tylko bądzimy realistami ile właściceli wysili się na to żeby psa nauczyć porządnie chodzić na smyczy? A już nauka skupiania uwagi u psa przecież to czarna magia dla większości. I kwestia następna ilu z was będzie spokojnie stało i trzymało swojego psa uniemożliwiając mu obronę kiedy inny pies go gryzie, nawet mały pies??? Bo ja jakoś z doświadczenia wiem że ktoś kto widzi że pies jest w ten sposób kontrolowany sam z siebie atakującego nie zabierze bo: 1. Jest fajnie bo ma małego kilera co to robi wciry dużemu 2. Skoro tamten ma kaganiec i jest trzymany to małemu gó..no się stanie 3. On jest taki mały to co on tam zrobi dużemu, a może dużo bo mój pies przez małego agresora mało oka nie stracił. W tej konkretnej sytacji kiedy mały pies (jamnik) odnosi tak poważne obrażenia, bo napewno nie było jedno kłapnięcie, jestem za tym aby właściciele pitbula/ amstafa ponieśli surową karę a pies powinien być im z miejsca odebrany a następnie po obserwacji zachowań psa powina być być podjęta decyzja o uśpieniu psa i orzeczone że ci ludzie czy też ludek nie ma prawa nawet rybek w domu trzymać. Tylko co do tego to potrzeba odpowiednich regulacji prawnych i pochamowania zapędów w usypianiu wszystkiego co szczeknie lub zawarczy i masowego zabraniania każdemu komu się noga podwinie posiadania psa.
-
Usypienie każdego psa który dopuści się pogryzienia jest nie za bardzo sprawiedliwe za to porządna grzywna znacznie uszczuplająca zasób finasowy właściciela jak najbardziej i za pewne to byłaby droga do wszystkich bezmózgich właścicieli. A tak adekwatnie do sytuacji to wczoraj zostałam zmieszana z błotem tylko dlatego że młodzik typu jamnik miniaturka wystartował do mojego psa a ja śmiałam właścicielowi zwrócić uwgę że skoro pies jest nieposłuszny i napastliwy to wypadałoby go na smyczy mieć co by do nieszczęścia nie doszło. Dodam że mój pies kompetnie nie reagował, a jamnika przed dobraniem się do mojego futrzaka powstrzymywało tylko to że smyczą mu pare razy przed nosem machnęłam.
-
Każdy pies jest inny, zreszą jak ktoś ma fajny kontakt ze swoim psem to wie jak zapobiegać a w sytuacjach podbramkowych zareagować na daną sytuację. A tutaj mamy doczynienia z ludkami którzy przez 10 lat mieli już 5 psów :crazyeye: ciekawa średnia przypada na jednego psa, nie zastanowiło was to??????? A jeśli trzymali po kilka psów naraz to ciekawe jak sobie wcześniej radzili??? Też psy się chciały zjeść????
-
Mój pierszy psiak-sunia była kupiona za przysłowiową "flaszkę", rasy czysto wejskiej mieniaturowej. Kiedy do mnie trafiła mieściła się mojej mamie na dłoni, nie umiała samodzielnie jeść ani chodzić, była tak zarobaczona że wet nas poinformował że psiak ma nikłe szanse na przeżycie. Ale coż się dziwić biorąc pod uwagę okoliczności w jakich do mnie pies traafił. Suka się "puściła" jednemu wiejskiemu burakowi i oznajmił mojemu wujkowi że albo daje flache i bierze psa, albo on go ubieje bo chować bydlęcia nie będzie. Tak więc wujek przytaszczył psa do babci i zrobił mi prezent wakacyjny spełniając moje marzenie i stawiając moich rodziców przed faktem dokonanym (bo wcześniej pomimo moich błagań na psa zgodzić się nie chcieli). Obecny psiak jest bardzo świadomym wyborem, a wszystko przez prenumerate katalogu gdzie znalazłam charakterystyke szpica wilczego i się zakochałam. Przez blisko dwa lata zbierałam wszystko co tylko było związane z tą rasą i marzyłam, marzyłam. Tylko, że nie wiedziałam że to marzenie tak szybko się spełni chociaż w bardzo przykrych okolicznościach. W wieku 10 lat moja sunia zachorowała. Niestety po 9 miesiącach walki z nowotworem musieliśmy uśpić sunię. Na początku wszyscy zgodnie stwierdziliśmy, że nigdy więcej nie będziemy mieć psa. Jednak długo w tym przekonaniu nie wytrzymaliśmy. Zaczęliśmy szukać hodowli i takim sposobem z Częstochowy trafił do nas największy oszołom z miotu, który na wstępie poobgryzał nam palce po czym władował mi się na kolana i został tam do dziś :lol:
-
Nas ostatnio takie "małe biszkoptowe" dopadło i było tak ruchliwe że mój futrzak nie wiedział z której strony wąchać :evil_lol: ale jak się okazało że to panienka to nawet ataki adhd mu nie przeszkadzały :lol: A w ogóle to w niedziele zostałam ochrzaniona że prowadzę psa na smyczy -RZEKOMO SMYCZ BYŁA ZA DŁUGA :diabloti: A druga sytuacja była komiczna, idzie pani z trzema psiakami wszystkie luzem więc ja swojego też nie zapinałam. Psy się przywitały w tym że jeden za wszelką cenę chciał z mojego zrobić na suczke. I tak wspinał się na niego i wspinał właścicelka niby go wołała ale bez przekonania a ja czekałam jak mojemu futrzakowi nerwy puszczą. Wpewnym momencie pani zirytowana że piesek ją olał całkowicie z wyrzutem pyta: -"Co ta suka ma ciczke??? a ja na: - "Nie to jest pies" a pani przerażona woła: -"To niech go pani szybko bierze bo się pogryzą", po czym w ułamku sekundy ściągneła swojego pieska-ogierka z mojego i go odprowadziała za oboże :diabloti:
-
Ja tu będę jak żaba ale ta zielona a więc niezłośliwa ;) i wyskocze żeby powiedzieć że masz śliczną pieske :lol:
-
[quote name='an1a']Gdyby takie podobieństwo się zawsze sprawdzało, to bym musiała do co najmniej połowy ludzi na ulicy rzucać mięsem i się na nich wydzierać :eviltong:[/quote] Jest jeszcze jedno powiedzenie "że przeciwieństwa się przyciągają" A tak ściślej w temacie, dzieci fajna rzecz szczególnie jak obcy czterolatek wiesza się z nienacka na szyji mojego psa, mamusia oczywiście uradowana bo takie przyjazne dziecko ma i w końcu oni tak kochają pieski, a ja dziękuje niebiosom że takie sytuacje mnie nie spotykały przy poprzednim psie bo pewnie z dziecka by mało zostało.
-
A mi się wydaje że właściciele spawę zawalili i nie sądze żeby chcieli cokolwiek z tym zrobić skoro doprowadzili to takiego obrotu sytuacji :angryy:
-
Bo wiesz czasami to kwestia zewnętrznego podobieństwa a niekiedy charakteru ;) :diabloti:
-
TYPOWE PIESEK ŁAGODNY ALE TYLKO ZWRÓĆ WŁAŚCICIELOWI UWAGĘ TO WIĄZANKA MUROWANA, i tak z przekąsem "mówią że pies się upodabnia do właściciela" to skoro w tym gostku tyle jadu było to w psie też :diabloti:
-
[quote name='Mrzewinska']Wszystkie psy rodowodowe maja tatuaz, na podstawie ktorego mozna zidentyfikowac hodowce - a i wlasciciela, o ile zapisal sie do Zwiazku. model francuskiego ustawodawstwa wystarczyloby przeniesc do nas - wszystkie psy sa ewidencjonowane, maja chip. Obowiazuje pisemna umowa przeniesienia wlasnosci - czy to sprzedaz, czy darowizna, rasowy czy nie. Jesli pies ma chip - dane wlasciciela mozna uzyskac. Jak nie ma - uwazany za bezpanskiego. Zofia[/quote] Na nieszczęście populacji psiaków w naszym kraju nie ma odpowiednich regulacji prawnych i rząd się do tego nie pali pomimo że wystraczyłoby przenieś rozwiązanie już stosowane :angryy:
-
Najerzdżanie najeżdżaniem ale biorąc pod uwagę wiedzę przeciętnego ludka o psach to nie ma się czemu dziwić że jest tak a nie inaczej. Jedyna nadzieje w edukowaniu i tłuczeniu ludziom do głowy jak powinno być bo na rozwiązania ze stony prawnej to w tym kraju nawet ja nie doczekam. A myśle że byłby to największy bat na takie sytuacje. [B][COLOR=red]Wiecie tak sobie myśle że skoro kupując auto nieważne czy z salonu czy używane zawsze mamy do niego dokumenty i jest to dla każdego oczywiste to dlaczego dla ludzi nie jest to oczywiste w przypadku ŻYWEJ ISTOTY?????????????????[/COLOR][/B] IDĄC DALEJ (AH TE MOJE MYŚLI ŚCIĘTEJ GŁOWY) CZY NIE MOŻNA WPROWADZIĆ PODOBNEJ REJESTRACJI PSÓW JAK W PRZYPADKU SAMOCHODÓW? (oczywiście nie dosłownie bo nie wyobrarzam sobie żeby mój pies chodził z tablicą rejestracyjną na zadku:evil_lol:) ALE CHODZI MI O SAMĄ ISTOTĘ OBOWIĄZKOWEJ EWIDENCJI WSZYSTKICH PSÓW RASOWYCH I KUNDELKÓW.
-
Świetny klapouszek :lol: a minki i spojrzenie ma obłędne ;)
-
Ludzie to ciężkie istoty w tym znaczeniu że zachowania poniektórych kompletnie nie rozumiem :roll: wczoraj na wieczornym spacerku spotkalismy starszą kibitke z mała suczką kundelkiem. Sunia na smyczy jak zobaczyła Aresa to ogon w ruch i wszystko wskazywało na to że chce się przywitać. Kobitka widząc jak sunia ciągnie się do mojego puchacza ściąga ją na smyczy i mówi: "tam nie idź bo cie psisko zje". Ja się uśmiechłam i mówie do pani że nie ma co się obawiać i jeśli chce to pieski mogą się przywitać. Pani więc poluzowuje smycz i pozwala podejść suni do Aresa. Psy się wąchają kitami machają pełna euforia i nagle pania zmieniała zdanie i szarpnęła suczke sprzątając ją w ułamku sekundy sprzed nosa mojego psa. Ja zdębiałam, Ares tym bardziej, sunia się wywróciała w błotko od tego szarpnięcia. Więc ja pytam po co tak gwałtownie? Przecierz mogła spokojnie ją zawołać i normalnie odejśc zamiast tak tego psa ściorać????
-
Kiedyś wizja psich ogrodzonych łączek mi się podobała, bo to taki fajny widok pieski ganiają bawią się i w ogóle jest fajnie, a mój puchaty miał syndrom każdy piesek to mój najlepszy przyjaciel. Moje poglądy diametralnie się zmieniły jak mój pies skończył 3 lata i dojrzał i teraz jak jakiś pies próbowałby go sprowadzić do parteru to byłaby bankowo draka, więc nie dla nas takie rozwiązania jak psie place i biorę tu pod uwagę zarównotemperament mojego psa jak i głupote niektórych właścicieli. Zresztą co tu dużo mówić każde rozwiązanie ma swoje dobre i złe strony.
-
Proszę odrobina szczerości i cuda się zdarzają ;)
-
Mi tylko raz się zdarzyło że debil mojego wcześniejszego psa (sunie o wadze 7 kg) potraktował z buta okutego metalem i wtedy tak mnie wmurowało że tylko zebrałam psa i fru do domu ale obiecałam sobie że już nie dopuszcze do takiej sytuacji i teraz zero litości. Także obecny piesek jest nauczony że nie każdy człek to przyjaciel. Kiedyś miałam sytuacje że babka zamachnęła się na puchatego parasolką. Efekt był taki że puchaty wyrwał babie parasolkę z ręki i zaczął ujadać, a kobicina stała jak wmurowana i prosiła żebym psa odwołała. A wszystko przez to że babeczka suke z cieczką luzem wyprowadzała, a suka młoda więc zwiała jej żeby pobawić się moim.
-
[quote name='Nukapei']chodzi ci o mojego psa czy o tego mastiffa? wiesz, mi głównie chodziło o to, że dzieci nie powinny takich potężnych psów w ogóle brać na spacer. już rozumiem, bo ja sobie poradziłam z 100 kg cielska, ale jakby były tam jakieś dzieci, to czarno bym to widziała...[/quote] Mówiłam ogólnie, mi np się zdarzyło że kobieta podeszła ze swoim psem bez pytanie do mojego psa, który był na smyczy a na moją prośbę żeby nie podchodził odburkła tylko że jej pies się nie gryzie, zanim zdążyłam powtórzyć prośbe piesek (który był na automatycznej smyczy) już był przy moim psie i pierwsze co zrobił to odrazu położył mojemu łep na karku. Niestety choć mam psiaka dosyć spokojnego to kompletnie nie toleruje prób dominacji i takim sposobem psy które były ma smyczy się chyciły :angryy: A co do dzieciaków wyprowadzających większe psy to mnie krew zalewa
-
Lęk przet petardami - czy warto podać środek uspokajający?
NATKA replied to baffi2's topic in Strachliwość
[quote name='Anna&Adam'][quote name='NATKA']U mojego psa sprawdza się relanium A to przypadkiem nie za mocny lek jak dla psa?[/quote] Lek został przepisany przez weterynarza i się sprawdził przynajmniej u mojego psa. I co najważniejsze psiak jak na razie nie miał żadnych skutków ubocznych z tytułu zażywania tych tabletek i co dla mnie najważniejsze nie otumania psa a uspokaja dzięki czemu można z psem pracować nad odwrażliwianiem go. -
[quote name='Bogarka']Nie moze go utrzymac czy nawet nie próbuje? Jaki duzy to pies? Babcia chociaz pomogła?[/quote] Pies jest średniej wielkości więc to nie problem utrzymać pod warunkiem że prowadzi go osoba toche starsza niż dziecko 5-letnie, ogólnie w starciu z moim siwuskiem pies nie miałby szans tylko psów szkoda. Spotkania mamy dosyć częste bo piesek mieszka w klatce obok, narazie udało mi się nie dopuścić do bójki i chyba to był mój błąd bo paniusia sobie zakodowała że ja pilnuje psa i olewa to że jej pies zaczepia. A co do pomocy wnusi to nie bardzo się tym jej krzykiem przejęła była mocno zajęta pochłanianiem plotek osiedlowych, ogólnie słowem się nie odezwała tak jakby to nie było jej dziecko ani pies. Ale już znalazłam rozwiązania na następny taki przypadek, swojego puszczam niech robi co chce a dzieciaka za łapke i do babuni i chaja będzie na całe osiedle :angryy: Nukapei przy takich sytuacjach można wyjśc z siebie co z tego że pies spokojny ale mój może jest niespokojny, po za tym kto mi da gwarancje że grzeczny piesek sprowokowany nie zamieni się w porzeracza.
-
Wieczorny spacerek idę sobie w kierunku łąk z pieskiem ale na horyzoncie pojawiła się moja "ulubina sąsiadka" z wnuczką i psem, którego mój pies (ze wzajemnością zresztą)"bardzo kocha", więc zrobiliśmy mały zwrocik i poszliśmy w inną stronę. Na okręta weszliśmy na łąki a tu patrze piesek leci w naszą stronę a za pieskiem wnusia na oślep przez zaspy i chaszcze za psem a pani stoi na alejce i udaje że to nie jej przychówek. Jeszcze raz udało nam się stracić z pola widzenia, więc tragedii nie było. Wracamy do domciu. I znów spotkanie z sąsiadką pieskiem i wnusią ale tym razem było ekstremalnie. Babeczka stała na górce przed moim blokiem i zajęta plotami z koleżanką na nic nie zwracała uwagi. Wnusia lat 5 z pieskiem na smyczy jako zbędny balast została ściągnięta z górki po tym jak pupilek postanowił przyatakować mojego psa. Pies wyrwał smycz z ręki dziecka które było tak ściorane że wyglądało jak bałwanek (babcia oczywiście nic nie zauważyła bo była pochłonięta klachami). Pies zaczął lecieć na nas a za nim dziecko z płaczem i błaganiem"Babciu pomóż, Maksiu nie idź do pieska". I teraz dylemat co robić bo jak psy zaczną się gryźć to biorąc pod uwagę determinację dziecka to wpadnie między nie i będzie próbowało uratować swojego Maksia. I powiedzcie co byście zrobili w takiej sytuacji???